Bylo lepiej kiedy pilam.......

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Nieprzeczytany postautor: Anna-Maria » 15 lut 2009, 10:35

Witajcie;
Cos mi od wczoraj nie dawalo spokoju. Nie mialam czasu tego wyodrebnic, bo mialam caly dom wnusi (ma na imie Anna_Maria i ma 1,5 roczku).
A chodzilo mi po prostu o to, dlaczego tak nierzeczowo zareagowalam na post Wieska. Nie idzie o to co napisalam, tylko o to dlaczego tak odpisalam. Ciagle jeszcze odzywa sie we mnie ta ciagla potrzeba tlumaczenia sie. A wtedy "zegnaj rozum".
To prawda, ze obojetne jest czy - pilam, pracowalam czy tanczylam ......

Gdybym iles tam lat temu zapragnela przestac byc murzynka i zaczela bielec, to pewnie byloby:
- kiedy bylas murzynka lepiej gotowalas.....itd.

Dzieki Wiesku

Pozdrawiam Anna
Jesli ktos rzuca ci klody pod nogi, nie pomstuj ale zbuduj z nich dom
Anna-Maria
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 97
Rejestracja: 26 sty 2009, 23:32
Lokalizacja: Kanada
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Anna-Maria » 15 lut 2009, 11:13

Ewas, oczywiscie, ze na temat. Prawie wszystkie znane mi alkoholiczki przez to przeszly.Tylko ten proces przejmowania kontroli nad soba, swoim zyciem i swoimi sprawami jest nie dla wszystkich latwy i prosty. Moim zdaniem jest to proces dlugotrwaly i rownolegly z trzezwieniem. Zaprzestanie picia jest oczywiscie punktem zwrotnym. A potem mrowcza praca. No i kontrola, zeby "nie przegiac paly".
Pozdrawiam Anna
Jesli ktos rzuca ci klody pod nogi, nie pomstuj ale zbuduj z nich dom
Anna-Maria
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 97
Rejestracja: 26 sty 2009, 23:32
Lokalizacja: Kanada
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: eskimos » 16 lut 2009, 07:34

Pociągnijcie ten wątek proszę. Bardzo mi jest potrzebny....

Nie mam wiele do dodania poza tym że źle mi z tą sytuacją. U mnie tak samo. Słyszałem już teksty "idź się napij, może Ci mózg zacznie lepiej pracować". Symptomatyczne. Jak rozumiem moja żona chciałaby żebym wrócił do poprzedniego stanu ducha. Pewnie nie chciałaby żebym pił, ale chciałaby znów mną manipulować i kontrolować "na poczuciu winy". Echh....żyć się odechciewa ( to figura retoryczna a nie stwierdzenie faktu :) ).

Eskimos
Być trzeźwym człowiekiem to być wolnym człowiekiem
Awatar użytkownika
eskimos
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1190
Zdjęcia: 1
Rejestracja: 28 wrz 2008, 11:52
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 14 razy
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Anna-Maria » 16 lut 2009, 11:25

Witam;
Jasne, ze powinno byc tak jak przedtem tylko bez alkoholu.
Teksty w stylu:
- Nie wiesz co masz robic - idz sie napij
- Z Ciebie i tak nic nie bedzie, niepotrzebnie sie meczysz, bo i tak bedziesz pila
- Nie pijesz, bo chcesz mi zrobic na zlosc
- Po co klamiesz na AA, przeciez wiem, ze popijasz

przeszly w bardziej wyrafinowane w stylu;
- Przeciez masz swoje AA a ja musze .........
- Przeciez trzezwosc daje Ci tyle szczescia
- Przeciez jestes trzezwa, to wszystko mozesz
- A niech Ci AA podpisze czek
Eskimosie, najwazniejsze to wiedziec, dlaczego tak sie dzieje. I od razu mniej boli.
Pozdrawiam Anna
P.S.
Dlaczego pociagnijcie. A nie laska sie dolozyc?
Jesli ktos rzuca ci klody pod nogi, nie pomstuj ale zbuduj z nich dom
Anna-Maria
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 97
Rejestracja: 26 sty 2009, 23:32
Lokalizacja: Kanada
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: wiesiek37 » 16 lut 2009, 14:50

Ten temat Anno dotyczy mnie właśnie w tej chwili szczególnie.
W domu z żoną widujemy się raczej tylko w weekendy, reszta telefonicznie :D .
Jesteśmy teraz na urlopie i już w pierwszym dniu usłyszałem "chyba ci kupię wódkę"
Widać trzeźwienie jest trudniejsze niż myślałem. :roll:

pozdrowienia ze słonecznej Arizony
wiesiek37
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 2000
Zdjęcia: 5
Rejestracja: 17 cze 2008, 23:26
Lokalizacja: z sąsiedztwa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Halinka » 16 lut 2009, 15:37

Też przez to przechodziłam.
Jak przestałam pić to często słyszałam od mamy(ponieważ z nią wtedy mieszkałam). że bardzo się zmieniłam i zawsze muszę postawić na swoim. Jestem jej wdzięczna, że nigdy nie usłyszałam , że lepiej było gdy piłam.Widocznie tak bardzo ją skrzywdziłam swoim pijaństwem, że umiała mi to wybaczyć.
Może Twój mąż Anno-Mario potrzebuje więcej czasu na przebaczenie.albo nie umie tego zrobić.
To dotyczy też innnch współmałzonków. im często się wydaje, że nie muszą się zmieniać bo są zdrowi a my jesteśmy tymi drugimi gorszymi???

Cóż takie jest życie.
Pozdrawiam ciepło - Halinka - alkoholiczka.
* Halinka * Obrazek
Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś.
Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś.
Stanisław Lem
Awatar użytkownika
Halinka
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 5605
Zdjęcia: 14
Rejestracja: 26 sty 2009, 10:51
Lokalizacja: podkarpacie
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 10101853

Nieprzeczytany postautor: Sylwu24 » 16 lut 2009, 15:48

U mnie sytuacja wygląda dość podobnie, mój mąż na każdym kroku udowadnia mi że było lepiej jak piłam.

Jego zdaniem byłam wtedy do życia a teraz to do niczego. Mało tego robił i nadal robi wszystko żebym wróciła do picia i żeby łatwiej mógł mną rządzić no bo przecierz miejscem kobiety jest kuchnia a już kto to widział żeby kobieta miała własne zdanie i na dodatek twardo go broniła :roll: .

To jest jedna strona medalu, na drugiej jest ogromny wstyd mieć żonę pijaczke.
"No bo jak to koledzy przyjdą posiedzieć, wypić drinka a ja co im powiem, żeby sobie poszli bo ty się leczysz??? Jak ci przeszkadza picie to ty wyjdź" No i tu znowu wracamy do punktu tej nieszczęsnej kuchni, gdzie większość facetów uważa, że jest miejsce kobiety.

Smutne to bardzo ale niestety prawdziwe...
Awatar użytkownika
Sylwu24
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 315
Rejestracja: 07 lut 2008, 12:55
Lokalizacja: Bieszczady
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Anna-Maria » 16 lut 2009, 16:33

Witam wszystkich;
Nawiazujac do Twojego Halinko postu, uwazam, ze to nie jest calkowicie sprawa umiejetnosci czy checi przebaczenia. Moim zdaniem jest to bardziej potrzeba zeby ciagle bylo cos do przebaczania. Umiejetne podsycanie poczucia winy (tak jak w wypowiedzi Sylwii). Najgorzej jest chyba, kiedy "winowajcy" to przebaczanie nie jest juz tak strasznie niezbedne. Nie musi przeciez ciagle przepraszac, ze zyje (Lulla tez o tym pisala).
Gdzies, kiedys przeczytalam, ze alkoholikowi wyjscie na prosta (kiedy juz na serio zaczyna trzezwiec) zajmuje okolo dwoch lat. A potem juz mozolna ale skuteczna wspinaczka. Osobie gleboko wspoluzaleznionej zabiera to okolo 8 lat.
Uslyszalam kiedys takie porownanko.
Sytuacja w ukladzie trzezwiejacy alkoholik + ta druga strona, to taki teatrzyk z marionetkami. Niewidzialny i cichy operator, trzymajac iles tam sznureczkow w reku, umiejetnie nimi manipulujac porusza poszczegolnymi laleczkami. I staje sie nagle, ze niektore z nich, jakby przestawaly czuc te nitki, robia calkiem nieprzewidywalne ruchy (a to sobie zakladaja konto, a to nie chca zapic, a to pojada taksowka, a to zrobia zakupy przez internet, a to - co nie daj Bog - "podskakuja"... itd). Na oko, uklad ten sam, aktorzy ci sami, tylko sznureczki nie dzialaja.
Chyba najgorsza jest swiadomosc, ze sytuacja wymyka sie spod kontroli.
Bezsilnosc jak w przypadku alkoholu.
Pozdrawiam serdecznie
Anna alkoholiczka

P.S. Niesubordynacja laleczek z mojego podworka
Jesli ktos rzuca ci klody pod nogi, nie pomstuj ale zbuduj z nich dom
Anna-Maria
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 97
Rejestracja: 26 sty 2009, 23:32
Lokalizacja: Kanada
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: bartloszek » 16 lut 2009, 16:41

Ja nigdy od żony nie usłyszałem , że lepiej było jak piłeś ....dla niej problem mojego alkoholizmu niby już nie isnieje , jestem po prostu zdrowy a ponieważ wyleczony to mam być nawet taki jaki nigdy nie byłem :D , no tak jakby przy okazji : całą gębą odpowiedzialny , czuły dajacy pełnie bezpieczeństwa , no bo ile może jeszcze czekać , przecież to już 3 lata ...i trochę w tym racji jest .
Swiadom własnych niedostatów radzę sobie jednak i nie daję sobie wleźć na głowę 8)
Ogólnie to przyzwyczaiła się , że jestem nieco inny , tylko niestety ta inność nie przekłada się na pracę i warunki bytowe , w sumie jak było i narzekałem na swoja robotę , tak jest i dalej. Większośc tematów związanych z moim uzależnieniem w zasadzie przerobiliśmy w piewrszym roku i drugim roku mojej abstynencji , teraz tylko co jakiś czas coś wyłazi na zasadzie żalu za straconym czasem kiedy to piłem a ona sama musiała to i tamto a w związku z tym....
Teraz zaś odzywa się co jakiś czas system nakazowo rozdzielczy , ale kładę to na karb jej zboczenia nauczycielskiego bardziej niz wspóluzaleznienia.
Piewrszy rok był ciężki , nie moglła zsię odnaleźć w tym s wszystkim , teraz w zasadzie zaakceptowała , bo nie rozmawiamy o moim uzaleznieniu praktycznie wcale.
Tarcia na zasadzie , dzisiaj mógłyś nie iść na mityng bo zaplanowałam ( sobie np przed chwilą ) zdarzaja się dosyć rzadko , ale są ..... Zdecydowanie trudniej odnaleźć się jest jej w zwiazku ze zmianą mojego światopoglądu nazwijmy to religijnego ... a zwrot jest o 180 stopni. Tu tarcia sa , ale staram się być ostrożny. Są momenty , gdy żona boi się , ze zostanę zakonnikiem , chociaż bynajmniej nie poruszam wogóle z żoną tematu religi , chyba , ze na jej prośbę .
Nie dziwię się jej jednak , bo jak patrzeć na faceta , własnego męża co w dni powszednie o 6.30 chodzi do koscioła na msze św. ( dowiedziała się sie ode mnie wczoraj :D ...) toż to zakrawa jeśli nie na hipokryzję to przynajmniej na dewocję z pewnoscią ...współczuję mojej żonie ale cóż w swoim rozwoju duchowym postawiłem ( ...uf jak to brzmi ...) na Odnowę w Duchu świętym to niesie to z sobą pewne konsekwencje ....ale nie będę tym zanudzał.
Kiedyś żona tu pisała o swoich przeżyciach z tym związanych , teraz nie odczuwa takiej potrzeby czyli jest znacznie lepiej .
Sytuacja w moim związku się normuje ..głównie z jednego powodu , odżyła miłosć , która jak wydawało się umarła , albo nigdy jej nie było.
To ważne , bez tego to dupa blada , kazde zmiany będą naruszały ego partnera przyzwyczajonego do od lat do takiego a nie innego postępowania , a przecież miłośc to akceptowanie wad i niedoskonałości parnera . A zatem jeśli tej miłości nie ma a przynajmniej szacunku ( a niby dlaczego miał by być natychmiastowo ? , trzeba go na nowo wypracować , niestety... )
I jeszcze jedno , ja poza zmianą orientacji duchowej nie zmieniłem specjalnie przyzwyczajeń , mamy dalej tych samych znajomych , a manipulować to ja nigdy sobą nie dawałem ..raczej była obustronna samotność bez agresji ale z duzym poczuciem żalu i ..winy obustronnej.
Awatar użytkownika
bartloszek
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1110
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 10 lip 2006, 23:45
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Anna-Maria » 16 lut 2009, 17:14

Uklad, o jakim pisalam, jest przykladem skrajnym. I nie musi to byc koniecznie uklad z problemem alkoholowym. Kazdy zwiazek jest przeciez inny i kieruje sie wlasnymi, wypracowanymi przez lata metodami. Ale chyba faktem jest, ze duzy procent malzenstw, gdzie jedna ze stron to trzezwiejacy alkoholik - rozpada sie. I to wcale nie w okresie czynnego picia.
Wiesku, gdybys to Ty potrzebowal, to chyba bys sobie sam kupil, nie? :D
Jesli ktos rzuca ci klody pod nogi, nie pomstuj ale zbuduj z nich dom
Anna-Maria
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 97
Rejestracja: 26 sty 2009, 23:32
Lokalizacja: Kanada
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: bartloszek » 16 lut 2009, 18:05

eskimos pisze:Echh....żyć się odechciewa ( to figura retoryczna a nie stwierdzenie faktu :) ).
.... a czego byś chciał eskimosie , przecież jeszcze nawet roku nie ma jak nie pijesz ...
Ja po roku mojej żonie w nagrodę , ze nie możemy iśc na sylwestra kupiłem 2 małe flaszki brendy, bo chciałem jej nagrodzić to , że nie jest na sali balowej . Takie to myślenie .....
I nie wiem co lepsze czy leiej jeśli pogdera i każe pić niż się z żalu za traconą normalnością przeżywa załamanie a ty wtedy dajesz to co dla ciebie było najlepsze i co koi ból :???: .....do dzisiaj te buteliczki sobie grzecznie leżą w szufladzie jako pamiatka .
Do wszystkiego trzeba czasu , a wiem jak mnie korciło pouczać , tłumaczyć o chorobie , co mnie wolno , a czego nie , gdzie być a gdzie nie chodzić a to w gruncie rzeczy nie tak .
Gdzieś czytałem , ze najlepszym sposobem jest słuchać i milczeć , słuchać i milczeć i od czasu do czasu potaknąć głową i tak do skutku , a na tematy o alkoholiźmie nie odzywać sie nie pytany przez żonę a robić i tak swoje co należy.
Nie wiem czy to jest skuteczna metoda , wiem natomiast , że u mnie skutkuje i wiem , że inaczej się ppatrzy na te sprawy po roku a inaczej [po trzech.
One bowiem chca normalności a ta przychodzi z czasem i na pewno nie przez tłumaczenie o swoim uzależnieniu . Bo tak naprawdę to one nie chcą o tym wogóle słyszeć .
Awatar użytkownika
bartloszek
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1110
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 10 lip 2006, 23:45
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Halinka » 17 lut 2009, 11:16

Też tak jak Bartloszek uważam, że jak jest jeszcze miłość w związku to można przezwyciężyć wiele problemów.
Bez tej nuty nie będzie melodi.
A na wszystko potrzeba czasu.
Mam taki przykład :
Dzieci naszego przyjaciela po raz pierwszy przyszły na miting , gdy obchodził 8 rocznicę
trzeżwości.Tyle lat czekał, żeby dorosłe dzieci uwierzyły i przebaczyły.

Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko, ale warto.
Pozdrawiam ciepło w zimowe południe- Halinka-alkoholiczka
* Halinka * Obrazek
Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś.
Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś.
Stanisław Lem
Awatar użytkownika
Halinka
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 5605
Zdjęcia: 14
Rejestracja: 26 sty 2009, 10:51
Lokalizacja: podkarpacie
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 10101853

Nieprzeczytany postautor: Floe » 17 lut 2009, 11:58

Każdy związek się dociera - w każdym są konflikty.

Jednak - to katastrofa mieć alkoholika za partnera. Jak już pisałam do Sylwu - małżonkowie chcieliby się normalnie bawić, bywać w tzw. świecie, a wielu pijaków tego nie zrobi, bo się po prostu upije. To pewnego rodzaju kalectwo... a kaleka potrafi zmęczyć.
Na normalną wycieczkę nie pojedzie, na normalny rajd nie pójdzie, Na Sylwestra - nie, na wczasach szuka mityngów... Przecie to wcale nie jest miłe. Toteż małżeństwa się rozlatują po kilku latach wspaniałej trzeźwości.

Do tego jakieś rozbabranie psychiczne, skupienie na sobie, tematy "nieżyciowe"...

Po prostu trzeba nabrać dystansu. Nie narzucać się zbytnio i nie skamleć...
Tak przynajmniej ja postępuję - i o pijaństwie z domownikami nie gadam w ogóle.
Floe
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 557
Rejestracja: 14 mar 2008, 22:14
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Anna-Maria » 17 lut 2009, 12:09

Przeczytalam artykul zamieszczony przez Lulle nt. uzaleznienia od drugiej osoby. I.....bardzo mnie zaiteresowal. Pare lat temu duzo czytalam na ten temat, ale odbieralam to jakby z innego poziomu, innymi oczami.
To chyba prawda, ze w moim ukladzie nie alkohol jest najistotniejsza sprawa.
Wczesniej, na ktoryms watku pisalam juz o tym, ale w skrocie to byloby: 40 lat malzenstwa, pierwsze 22 lata pil moj maz, dolaczylam gdzies po drodze, okolo 10 lat pilismy oboje, maz przestal (nie jest uzalezniony), ja pilam dalej i juz przestac nie moglam. Mnie to wyglada na to, ze alkohol po prostu matowil, zakrywal to co bylo pod spodem. Kazal koncentrowac sie na nim samym, odwracal uwage od problemu podstawowego. W ten sposob, to najistotniejsze ciagle umykalo. Tak wiec picia i jego konsekwencji nie musimy sobie nawzajem wybaczac.
Wniosek na dzien dzisiejszy jest dla mnie przerazajacy: Oboje nie pijemy ale jestesmy nawzajem od siebie bardzo silnie uzaleznieni.
Sprostujcie, jesli gdzies napisalam glupote.
Pozdrawiam Anna

P.S. Moje dzieci przychodza na kazda moja rocznice trzezwosci. Na ostatniej - czwartej - byla nawet malenka Anna-Maria. Maz nie opuszcza zadnego mitingu otwartego.
Jesli ktos rzuca ci klody pod nogi, nie pomstuj ale zbuduj z nich dom
Anna-Maria
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 97
Rejestracja: 26 sty 2009, 23:32
Lokalizacja: Kanada
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: jarek58 » 17 lut 2009, 13:15

Anna-Maria pisze:Wniosek na dzien dzisiejszy jest dla mnie przerazajacy: Oboje nie pijemy ale jestesmy nawzajem od siebie bardzo silnie uzaleznieni.


Witaj ,

Nie dostrzegam w tym nic przerażającego. W każdym żyjącym razem , a nie obok siebie małżeństwie istnieje wzajemne uzależnienie partnerów.

TO NORMALNE.

Pewnie , że ideałem jest wzajemny związek dwojga kompletnie niezależnych do siebie Ludzi ,
ale to tylko piękna bajka pseudoterapeutyczna i nic więcej.

Pozdrawiam serdecznie. Jarek.
Jestem taki jak moje czyny i zaniechania. Oba te słowa są równie ważne.
jarek58
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 3138
Rejestracja: 02 maja 2008, 23:16
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

PoprzedniaNastępna

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości