DIAGNOZA- NIE POTRAFIĘ SIĘ PRZYZNAĆ...LECZ...

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Nieprzeczytany postautor: MARTAB » 17 lut 2011, 19:25

"...Jest mi tym trudniej, że zazwyczaj mało mam objawów kaca. Czasami ból głowy,ale poza tym nic mi nie dolega. Nie mam problemów z wątrobą itd. Rano zawsze jednak mówię: "nigdy więcej", co mnie tak przytłacza, że aby o tym zapomnieć, idę po kolejną dostawę piwa. I znowu to samo. Takie perpetum mobile."
- ja też kiedyś nie miałam typowego kaca, bolącej wątroby itp. - czas pracował na moją niekorzyść i piłam...
"...W tym moim piciu nie ma fajerwerków. Trzy, czy 5 piw nie zmienia znacząco mojego zachowania zwłaszcza względem dzieci. Nie plącze mi się język, mam lepszy humor,ale dla osób trzecich niezauważalnie są te zmiany, bo są tak minimalne. "
- ja też tak uważałam, dziś moi synowie twierdzą,że nie stroniłam od alkoholu, a ten niby lepszy humor, minimalne zmiany nastroju były przez nich inaczej odbierane. Ja uważałam inaczej......
"...Nie jestem agresywna, zła, ani nadmiernie gadatliwa."
- pijąc tym bardziej siedziałam "cicho", agresja? - spokojna,dobra, kochająca mama i żona, wieczorkiem zasypiająca podpita .Patologia?,...
"...Mój stan upojenia jest taki, że nie wyglądam jak upojona. Nie zachowuję się jak upojona.
Nie stosuje ryzykownych zachowań. W zasadzie nie chodzę na imprezy,ale wiem, że uczelniani znajomi i nie tylko, tez popijają. Niektórzy ostro. Ale oni nie widzą u siebie problemu, jaki ja dostrzegłam u siebie. Jestem wyczulona na patologiczne sytuacje, dlatego moje picie nie jest raczej normalne. Chciałabym bardzo się mylić. Bardzo. Mogłabym czym innym się zając, a tak to teraz się tylko martwię."
- mnie nigdy nikt nie widział pijanej; no czasem lekko wstawioną mój mąż. Trwało to z 8 lat.... W tym roku za namową dobrych ludzi z tego forum zaczęłam uczyć się siebie - leczyć /nie ważne jak to nazwę/ , a raczej budzić z tego pijanego snu. To strasznie trudne. Wiem,co czujesz.
Skoro widzisz problem, to zrób coś z tym. Jeśli nie potrafisz sama - poszukaj pomocy. Warto.
Mi nigdy mąż nie powiedział, bym poszła się leczyć, poszukała pomocy. Normą było "samotne" picie w domu /towarzystwo dzieci/, towarzyskie popijanie.
Pewnego dnia zawiozłam na "kacu" dzieci do szkoły, przedszkola; obolała ,spuchnięta zamknęłam się w biurze-w pracy i stwierdziłam,że już tak dalej nie mogę...
Sama wiesz o czym mówię - jesteś kierowcą.
Wywołałaś "wojnę" na forum, bo większość z nas wie, o czym mówisz, zna ten stan.
Co mogę doradzić? - pisz,pytaj. Przyglądaj się, czy twoje życie jest naprawdę twoje.
pa
MARTAB
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 983
Rejestracja: 06 lis 2009, 11:30
Lokalizacja: SŁUPSK
Podziękował : 8 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Nieprzeczytany postautor: Halinka » 17 lut 2011, 20:55

Wysłałam Ci na pw.
* Halinka * Obrazek
Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś.
Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś.
Stanisław Lem
Awatar użytkownika
Halinka
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 5586
Zdjęcia: 14
Rejestracja: 26 sty 2009, 10:51
Lokalizacja: podkarpacie
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 10101853

Nieprzeczytany postautor: Afia » 17 lut 2011, 21:15

Witaj Ona26 <czesc>

ona26 pisze:Witam,
generalnie nie mam nic przeciwko AA, skoro ta instytucja pomaga, to jak najbardziej jestem ZA, a moje obiekcje wzięły się z pewnego źródła ( na pewno nie z internetu), ale nie chcę o tym mówić. Jeszcze.

Poza tym, wątpię, że alkoholizm to choroba nieuleczalna. To przede wszystkim choroba duszy. Chore są emocje. Należy dojść do źródła zapłonu i je wyeliminować. Sama u siebie jednak tego nie potrafię zrobić. Nie wiem, gdzie leży to, co mnie dusi i zniewala.
Mam teraz w życiu etap bardzo niespokojny; studia i wiele innych wyzwań, które MUSZĘ skoordynować i im podołać. Może to mnie uwiera, że lubię być w oczach innych profesjonalistką. Albo na piątkę, albo wcale. Wiem też, że nikt nie lubi takich osób niewyżytych.

Zastanawiam się czy ktoś z forumowiczów, czytał książkę pt: " Prosta metoda jak skutecznie kontrolować alkohol" autorstwa Allena Carra ?

Jego prosta metoda odnośnie porzucenia nałogu tytoniowego jest genialna i ja już 7 m- cy nie palę. Poszło cudownie prosto i nawet do tej pory nawet nie myślę o paleniu.

Zaczęłam teraz czytać książkę z opisem metody w kwestii picia, ale coś słabo idzie ta lektura. Przede wszystkim należy ją czytać na trzeźwo, a u mnie trzeźwe wieczory to rzadkość.

Właśnie w tej książce autor pisze, że można łatwo i skutecznie ograniczyć lub rzucić chlaństwo. Bez żadnych skutków odstawienia. Właśnie stąd poniekąd moje obiekcje odnośnie AA, ale absolutnie nie neguję tej instytucji, ani nie podważam istoty jej działania.
Po prostu mam swoje zdanie.


Przeczytałam Twój wątek i mam odczucie, że "zaczynałam" z podobnej pozycji. Tyle tylko, że nie dzieliłam się początkowo z nikim swoimi wątpliwościami, bo nie miałam odwagi. Poza tym, miałam niezłą "przykrywkę" bo mój facet pił już znacznie bardziej destrukcyjnie, więc nawet łudziłam się, że on się zacznie leczyć, a ja się "tylko wstrzymam" z piciem, i jakoś, nie wiem jak, się "uchowam". Przyznaję, że brzmi dość mętnie, ale to klasyka, jeśli chodzi o myślenie osoby uzależnionej :shock:
Co do Carra, zaczęłam go czytać i odpuściłam. Uznałam, że to metoda dobra dla osób w fazie wcześniejszej niż moja, u osób które nie mają tak schorowanych emocji jak ja, oraz u których psychologiczne mechanizmy uzależnienia są słabsze (wcześniejsza faza nałogu, de facto fizycznie jeszcze nieuzależnionych).

Podobało mi się jednak jego porównanie o kwiatach dzbanecznika, kiedyś tu na forum je opisywałam. Uważam, że jest trafne. Tyle, że większość z nas, spadających muszek, "budzi się" na tyle późno, że gdy sięgną po samą jedną książkę, jest ona już zwyczajnie nieskuteczna.

Nie mieszkam we Wrocławiu, ale codziennie w nim bywam. Jakbyś kiedykolwiek zmieniła zdanie co do ew. wypadu do jakiejś kameralnej kafejki w mniej lub bardziej kameralnym centrum handlowym, daj znać :smile+: Jakbyś się chciała przejść na mityng, choćby w charakterze dalekiej znajomej, to daj znać również :)

A tak w ogóle.... dobrze że jesteś. Czytaj, pisz, i bierz to, co Ci pasuje. Każdy z naszych życiowych wyborów podlega nieodwołalnie weryfikacji, co nie znaczy że nie wolno nam popełniać błędów. Czasem tylko troszkę więcej niż się spodziewaliśmy, przychodzi nam za nie zapłacić, i to też nie powód, by rezygnować z realizacji pierwotnie obranych celów. Powodzenia!!!

Pozdrawiam serdecznie,
Ania - alkoholiczka, współuzależniona, DDD
- Często, aby stało się to, czego pragniemy, trzeba tylko przestać robić to, co robimy... -
Afia
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1773
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 20 sie 2009, 23:52
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Podziękował : 13 razy
Otrzymał podziękowań: 21 razy

Nieprzeczytany postautor: Halinka » 17 lut 2011, 21:41

Jakbyś kiedykolwiek zmieniła zdanie co do ew. wypadu do jakiejś kameralnej kafejki w mniej lub bardziej kameralnym centrum handlowym, daj znać :smile+:


Ona26!
Jeżeli mogę Ci radzić to zastanów się i skorzystaj z tej propozycji.
Naprawdę kontakt i możliwość porozmawiania z drugim alkoholikiem jest bezcenny.
* Halinka * Obrazek
Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś.
Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś.
Stanisław Lem
Awatar użytkownika
Halinka
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 5586
Zdjęcia: 14
Rejestracja: 26 sty 2009, 10:51
Lokalizacja: podkarpacie
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 10101853

Nieprzeczytany postautor: ona26 » 17 lut 2011, 21:55

Halinka pisze:Wysłałam Ci na pw.


dziękuję
ona26
Awatar użytkownika
ona26
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 88
Rejestracja: 15 lut 2011, 08:17
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: ona26 » 17 lut 2011, 22:14

Afia pisze:Co do Carra, zaczęłam go czytać i odpuściłam. Uznałam, że to metoda dobra dla osób w fazie wcześniejszej niż moja, u osób które nie mają tak schorowanych emocji jak ja, oraz u których psychologiczne mechanizmy uzależnienia są słabsze (wcześniejsza faza nałogu, de facto fizycznie jeszcze nieuzależnionych).


Co do Carra: dzięki jego książce o paleniu, nie palę prawie 8 m- cy i nie czuję żadnej najmniejszej nawet chęci zapalenia, zwłaszcza w towarzystwie. Fajki śmierdzą tak, że ja po prostu nie mogę.
Mimo to, od momentu rzucenia palenia, zaczęłam więcej pić. Tak, jakbym chciała coś sobie zrekompensować. Nie wiem, jak to nazwać.

Poza tym co to jest mityng? Na tronie AA nie ma szczegółów. Wolałabym iść do galerii handlowej na zakupy, niż na mityng ( bez urazy ). W galerii nikt nie pomyślałby, że reprezentuję jakąś patologiczną grupę.

Afia pisze:Nie mieszkam we Wrocławiu, ale codziennie w nim bywam. Jakbyś kiedykolwiek zmieniła zdanie co do ew. wypadu do jakiejś kameralnej kafejki w mniej lub bardziej kameralnym centrum handlowym, daj znać :smile+: Jakbyś się chciała przejść na mityng, choćby w charakterze dalekiej znajomej, to daj znać również :)


Dziękuję. Bardzo. Lecz okropny czuję wstyd, że ktokolwiek mógłby zobaczyć moją twarz w realu, jako twarz potencjalnej początkującej alkoholiczki. Co można by wtedy o mnie pomyśleć? Że pewnie dzieci zaniedbane i ogólny "patos" ( patologia). A tak nie jest.
Mąż nic nie wie, żyjemy ze sobą średnio ,zero zrozumienia, a z jego strony wieczna agresja, zwłaszcza werbalna. Nawet swoją obecność na tym forum muszę ukrywać.
ona26
Awatar użytkownika
ona26
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 88
Rejestracja: 15 lut 2011, 08:17
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: ona26 » 17 lut 2011, 22:38

Powiem tak: moje picie zaczyna się ok. 18.00,19.00 i trwa do 23.00, 24.00, to zależy ile mam piwa. Jak mam ok. 6 piw to tak do 24.30.
Ale jak skończy mi się piwo,a wiem, że w lodówce jest np.wódka, to wypiję i wódkę, w postaci jakiegoś drinka. Generalnie nie kupuję nigdy wódki,ale czasami od kogoś dostanę, np.od teściowej,która jest lekarzem i która dostanie od jakiegoś pacjenta. Tak jak mówiłam, wszyscy myślą, że Ja - taka ogarnięta, mądra, inteligentna i uczona, ze wszystkim sobie doskonalę radzę. Jasne, że radzę, żadnej sprawy nie zawaliłam, wręcz wszystko wychodzi mi znakomicie. Poza tym, że codziennie jestem nawalona.
ona26
Awatar użytkownika
ona26
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 88
Rejestracja: 15 lut 2011, 08:17
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: ona26 » 17 lut 2011, 22:42

Tak,czy inaczej, obojętnie, co kto o mnie sądzi, pragnęłabym, aby mnie nie zostawić samej sobie. Nie szukam uwagi z próżności. W ogóle nie szukam uwagi. Ale jak zostanę całkiem, całkiem sama to nie wiem, co będzie.
ona26
Awatar użytkownika
ona26
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 88
Rejestracja: 15 lut 2011, 08:17
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: lulla » 17 lut 2011, 22:47

ona26 pisze:wszyscy myślą, że Ja - taka ogarnięta, mądra, inteligentna i uczona, ze wszystkim sobie doskonalę radzę.


Masz chyba odpowiedz , gdzie jest problem .
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6422
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 23 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Nieprzeczytany postautor: ona26 » 17 lut 2011, 23:00

Ale cóż ja mogę? Mam powiedzieć mężowi:" hello, jestem alkoholiczką !!!" ?
Chyba by mnie ZAORAŁ !!!!
To nie typ,który mówi: " ok, jakoś razem sobie poradzimy, pomogę ci"
To typ z otwierającym się co rusz, scyzorykiem w kieszeni. Zwłaszcza na takie słowa.

Więc gdzie ja mam tej pomocy szukać? U kogo? Właśnie dlatego TU jestem,żeby poznać ludzi,którzy mają, bądź mieli podobne problemy. Ludzi, którzy gdzieś tam są, niekoniecznie tu przy mnie.
ona26
Awatar użytkownika
ona26
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 88
Rejestracja: 15 lut 2011, 08:17
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: lulla » 17 lut 2011, 23:12

Spokojnie . :)

Myślę , że na początek trzeba przestać zajmować się tym , co sobie inni pomyślą .

dobranoc :)
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6422
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 23 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Nieprzeczytany postautor: ona26 » 17 lut 2011, 23:29

Dziękuję, dobranoc i idę spać.
ona26
Awatar użytkownika
ona26
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 88
Rejestracja: 15 lut 2011, 08:17
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Afia » 17 lut 2011, 23:43

ona26 pisze:Dziękuję. Bardzo. Lecz okropny czuję wstyd, że ktokolwiek mógłby zobaczyć moją twarz w realu, jako twarz potencjalnej początkującej alkoholiczki.

Ona26, nic na siłę. Jednego nie jestem pewna, czy zrozumiałam - te zakupy, o których wspomniałaś wyżej, to się na nie piszesz, czy jednak nie? Bo gdyby jednak tak, to ja chętnie :smile+:

ona26 pisze:Mimo to, od momentu rzucenia palenia, zaczęłam więcej pić. Tak, jakbym chciała coś sobie zrekompensować. Nie wiem, jak to nazwać.

Dobrze kombinujesz. To się nazywa Mechanizm Nałogowego Regulowania Uczuć. Regulujemy wszystkim tym, od czego jesteśmy uzależnieni. Rezygnując z jednego sposobu, musiałam tego wieczora lub przez szereg wieczorów, mocniej "kręcić" innym, inaczej czułam że zaraz zeświruję. Dopóki oczywiście nie zaczęłam trzeźwieć - tzn. uczyć się że to ja mam wykorzystywać emocje do kierowania swoim życiem, tj. oddziaływania na siebie, otoczenie, świat zewnętrzny, a nie że emocje mam regulować, tj tłumić/zapijać, w efekcie szybko pozbawiając się umiejętności zmysłów zapewniających przetrwanie, przy okazji powoli (acz skutecznie) się zabijając.


Pozdrawiam <papa>
Ania
- Często, aby stało się to, czego pragniemy, trzeba tylko przestać robić to, co robimy... -
Afia
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1773
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 20 sie 2009, 23:52
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Podziękował : 13 razy
Otrzymał podziękowań: 21 razy

Nieprzeczytany postautor: jasio swistak » 18 lut 2011, 08:23

Witaj ona26.

Napisałaś
W galerii nikt nie pomyślałby, że reprezentuję jakąś patologiczną grupę.

W mojm mieście mjtyngi odbywają się w rurznych miejscach w kościele w urzedzie miejskim i w klubie apstynęta nie wtajemniczeni nawet nie wiedzą kto i poco tam się spotyka .Jak byś zobaczyła jak wygląda taka patologiczna grupa to dopiero byś się zdziwiła. A oprucz tego w każdym mieście so grupy tak zwanych leprzych alko. Przynajmiej oni się za takich uwżają .Mają kasę wykrztałcenie powżne biznesy więc z patologią nie bendą się zadawać.My też mamy wykrztałcenie ,pieniądze i własne firmy ale jesteśmy tak sam chorzy jak ci co tego nie mają .Nigdy nie wiadomo kim bym był jak bym nie prubował przestać pić.
jasio swistak
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1206
Rejestracja: 30 lis 2010, 19:33
Lokalizacja: niemcy
Podziękował : 1 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 20882911

Nieprzeczytany postautor: Mariusz65 » 18 lut 2011, 10:53

Witam.
Widzisz Ona26?Gdzieś na początku wątku napisałem,żebyś może zaczęła od spotkania"na neutralnym gruncie"z osobą z podobnymi problemami.I proszę,Afię masz "na talerzu.Boziu,żebym ja tak trafił,to zaoszczędziłbym trzy lata!
Rozumiem Twoje obiekcje,strach,ale musisz dziewczyno zacząć działać.Sama napisałaś,że nie jest Ci z tym dobrze.
ona26 pisze:Poza tym co to jest mityng? Na tronie AA nie ma szczegółów. Wolałabym iść do galerii handlowej na zakupy, niż na mityng ( bez urazy ). W galerii nikt nie pomyślałby, że reprezentuję jakąś patologiczną grupę.

Myślisz,że AA to patologiczna grupa?Gwoli wyjaśnienia:
AA,czyli ANONIMOWI ALKOHOLICY.To już powinno Cię uspokoić.Dla zaspokojenia Twojej ciekawości:mityng to spotkanie osób,które mają problem z uzależnieniem.Spotkania takie odbywają się w wynajętych salach(szkoła,świetlica,kościół,prywatne mieszkanie itp).Ilość uczestników-od kilku do kilkudziesięciu.Jest osoba prowadząca,która czuwa nad właściwym przebiegiem spotkania,udziela głosu.pilnuje czasu..Zabierający głos mówią o swoich doświadczeniach,przeżyciach,kłopotach,radościach.Ludzie tam obecni wyglądają,w większości ,jak ludzie normalni,zdrowi,zadowoleni i cieszący się powodzeniem w życiu.Jesteśmy gromadką przyjaciół często śmiejących się z samych siebie.Nie musisz podawać własnego imienia,nie musisz zabierać głosu.Ja na swój pierwszy mityng przyszedłem po kilkudniowym ciągu.To właśnie kac moralny spowodował,że wstyd poszedł w odstawkę,JA JUŻ MIAŁEM DOŚĆ!.30 stopni ciepła,pot lał się ze mnie strumieniami,łzy....i co?Następnego dnia już chciałem się ponownie z tymi ludźmi spotkać.I tak jest do dzisiaj.
I jeszcze jedno Ci powiem.Tu wszyscy mają jeden cel:NIE PIĆ!
pozdrawiam
Awatar użytkownika
Mariusz65
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 321
Rejestracja: 06 kwie 2008, 09:09
Lokalizacja: Centrum
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

PoprzedniaNastępna

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], krzychu87 i 11 gości