SUCHY KAC - Eloyze

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: Eloyze » 31 gru 2014, 10:35

I mija kolejny rok...Tradycyjnie żegnamy stare sprawy patrząc z nadzieją w kolejnych 365 dni. Rok temu nie wiedziałam,że odejdzie siostra, wnuczek...Łzy obeschły a życie toczy się dalej.Moje sprawy osobiste nabrzmiały jak wulkan i boję się myśleć co będzie jutro...Jestem trzeźwa i to co najgorsze a więc pijane rozwiązania nie wchodzą w grę.Życie postawiło mnie do pionu każąc mi dźwigać na barkach swoje i cudze błędy.3 lata temu pozwoliłam alkoholowi wkroczyć w moje życie. Zrobił swoje,ja trzeźwieję biorąc w porę sprawy w swoje ręce.Brakło mi tej drugiej pary znowu i znowu...Dziś siedzę ze ściśniętym gardłem bezgłośnie szlochając,że przegrałam kolejny rok.Wyciśnięta jak cytryna wyląduję zwyczajnie w koszu z jedyną bronią - własną trzeźwością.Wytrzeźwiałam dla siebie po to by dalej dźwigać to co powinniśmy nieść oboje.Tak mi ciężko.Panie Boże daj mi siłę...Życzę Wam Dobrego Roku.Tereska
Jeśli sie smucisz , to żyjesz przeszłością
Jeśli sie boisz to żyjesz przyszłością
Jeśli jesteś spokojny to żyjesz teraźniejszością
Lao Tzu
Awatar użytkownika
Eloyze
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 154
Rejestracja: 02 lip 2014, 21:04
Lokalizacja: Wrocław/okolice
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: MARTAB » 31 gru 2014, 12:27

Eloyze pisze:Życie postawiło mnie do pionu każąc mi dźwigać na barkach swoje i cudze błędy.

Teresa, chcę podzielić się z tobą cytatem, który często powtarzał mi cudowny człowiek - terapeuta: „Bóg daje człowiekowi tyle problemów ile potrafi udźwignąć. A jeśli nie możesz ich udźwignąć to znaczy, że to nie twoje problemy”.
Eloyze pisze:Wytrzeźwiałam dla siebie po to by dalej dźwigać to co powinniśmy nieść oboje.Tak mi ciężko.

Wytrzeźwiałaś dla siebie, dźwigaj więc własne ciężary życia.
Cała ty - jesteś stworzona przede wszystkim dla siebie. Kiedy ktoś z bliskich /bądź znajomych/ próbuje zwalić ciężar własnych spraw, obowiązków, pracy, czy winy – perswadując, że to ja muszę więcej na siebie wziąć albo coś powinnam …. analizuję i wyczuwam, co mogę i gdzie jest moja własna granica wytrzymałości.
Parę dni temu „szalałam”, kiedy dowiedziałam się o przebudzeniu nowotworu i przerzutach u bliskiej osoby. Włączyła się wyobraźnia, niemoc – problemy z nfz , lekarzami , brak wiedzy, lęk. Jednego dnia obudziłam się i nie miałam ochoty wstać, bolało całe ciało- ciężar na karku aż przygniatał do ziemi .
Zdałam sobie sprawę , że tak długo nie dam rady … żyć …, więc przypomniałam sobie kim jestem, odsunęłam część problemów, przestałam się zadręczać. Robię co w mojej mocy . W duszy pogodziłam się z tym co nastąpiło, a na co nie mam wpływu. Dam z siebie tak dużo i przyjmę na siebie, ale tyle ile jestem w stanie udźwignąć i nie więcej, ponieważ nie chcę naruszać własnej równowagi, bo wówczas i ja będę potrzebowała pomocy innych. A nie o to przecież chodzi.
Piłam ponad 10 lat, tysiące spraw czeka w swojej kolejce do załatwienia, a ja…? Ja je realizuję, załatwiam, płacę sporą cenę za to, co było. Miło jest odkreślać pewne sprawy – jako załatwione, czasami łzy w oczach, ale i duma, że nie cofam się, nie uciekam, nie wracam do sposobu, który tak naprawdę był najłatwiejszy . I nie jest łatwo, ale muszę przyznać, że nic nie jest warte powrotu do picia – do zguby i śmierci.

Eloyze pisze:Moje sprawy osobiste nabrzmiały jak wulkan i boję się myśleć co będzie jutro...


I znowu to jutro …

POZOSTAJE WIĘC TYLKO JEDEN DZIEŃ - „DZIŚ”
Każdy człowiek może toczyć bitwę o tylko jeden dzień. To, że zdarzają się upadki, płynie stąd, że ty i ja łączymy ciężar dwu strasznych wieczności - WCZORAJ I JUTRA.
To nie doświadczenia dnia dzisiejszego czynią ludzi szalonych; robi to żal i rozgoryczenie po wszystkim, co zdarzyło się „WCZORAJ”, albo lęk przed czymś co przyniesie „JUTRO”.

pozdrawiam i życzę spokoju w nadchodzącym Nowym Roku
MARTAB
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1149
Rejestracja: 06 lis 2009, 11:30
Lokalizacja: SŁUPSK
Podziękował : 8 razy
Otrzymał podziękowań: 11 razy

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: Eloyze » 31 gru 2014, 14:14

„Bóg daje człowiekowi tyle problemów ile potrafi udźwignąć. A jeśli nie możesz ich udźwignąć to znaczy, że to nie twoje problemy”.Cudownie mądre słowa.
Marto jesteś Wielka.Bardzo mnie podniosłaś na duchu . Tego dziś potrzebowałam.Jakiś żal,strach ogarnął mnie od rana tak mocno,że zgubiłam cenną dewizę o tym,że ważne jest dziś,tu i teraz.Dziękuję,że byłaś w pobliżu.Życzę Ci Dobrego Roku.Tereska
Jeśli sie smucisz , to żyjesz przeszłością
Jeśli sie boisz to żyjesz przyszłością
Jeśli jesteś spokojny to żyjesz teraźniejszością
Lao Tzu
Awatar użytkownika
Eloyze
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 154
Rejestracja: 02 lip 2014, 21:04
Lokalizacja: Wrocław/okolice
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: pisklak » 20 sty 2015, 20:22

Tereska...co u Ciebie?
Pozdrawiam serdecznie. ....... <papa>
"Pozwalam być ci sobą: myśleć samodzielnie, zaspokajać własne kaprysy, iść za własnymi skłonnościami, zachowywać się w sposób odpowiadający twoim gustom"- Antoni de Mello.
pisklak
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1675
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 07 sty 2013, 14:48
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 21 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: Eloyze » 01 lut 2015, 14:14

Zaniedbałam forum bo bywam na drugim 8) .Wczoraj obliczyłam,że jestem na "czatach" już pół roku w swojej 1,5 rocznej abstynencji.Ale to tutaj jest moje pierwsze miejsce gdzie zaczęłam pisać o swoim trzeźwieniu."Przygonił" mnie tu suchy kac,którego mimo wiedzy z terapii nie umiałam ogarnąć.Z czasem okazało się,że w trzeźwieniu jest wiele jeszcze innych momentów gdzie samemu ciężko się z nimi uporać.A nasza choroba wbrew pozorom jest bardzo przewidywalna,jest zdiagnozowana i wciąż wzbogacana o nowe doznania ludzi uczących się żyć po trzeźwemu.Cenne są więc wszystkie spostrzeżenia,emocje i doznania tych,którzy chcą się tym podzielić.Ktoś mi tu dobrze kiedyś napisał,że głody,nawroty i inne "atrakcje" tkwią w naszej świadomości i tak też trzeba się z nimi obchodzić.Na nic tu tabletka czy inna chemia bo przecież "chemicznie" organizm jest czysty od alkoholu.Zatem trzeba "czyścić" świadomość i programować jej nowe doświadczenia.Długo nie potrafiłam skupiać się na dniu dzisiejszym katując się jutrem.Czytając o tym po wielokroć "zatrybiłam" wreszcie i zrobiło się nie tylko lżej.Ja zaczęłam po kawałeczku,ostrożnie to "jutro" budować a nie od razu je przewidywać /przeważnie w czarnych barwach/. Czytając posty od początku widzę jak ewoluują moje poglądy,opinie,spojrzenia na problemy,które nazywam teraz "sprawami do załatwienia". Zmieniam się i moje trzeźwienie się zmienia.Bywają jeszcze dni kiedy jest tylko abstynencją ale coraz ich mniej.Dobrze,że jest forum.Napisałam gdzie indziej,że jest jak żywa osoba : kocha,uczy,gani,gniewa się a nawet krzyczy...Pozdrawiam wszystkich.Tereska
Jeśli sie smucisz , to żyjesz przeszłością
Jeśli sie boisz to żyjesz przyszłością
Jeśli jesteś spokojny to żyjesz teraźniejszością
Lao Tzu
Awatar użytkownika
Eloyze
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 154
Rejestracja: 02 lip 2014, 21:04
Lokalizacja: Wrocław/okolice
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: Eloyze » 13 lut 2015, 13:31

1,5 roku jak ostatni raz piłam za mną.Każdy miesiąc,tydzień,dzień wnosi coś nowego.I nie wiem dziś od kiedy trzeźwieję, czy w ogóle już zaczęłam...Póki co na pewno nie piję i żyję wg zasad HALT. Nie popadłam w skrajności typu "ersatz", nie ma rewolucji...Codzienność buduję mozolnie ale starannie.Harmonogram dnia coraz bogatszy.Jest ład i porządek. Pierwsze Boże Narodzenie wyszło jak jak kiedyś,przed laty.Rosnące napięcie rozładowałam prosto - powiedziałam,że boję się i obawiam dawnej niemocy.Pomógł mąż,dzieci - trzeba było tak zawsze...Stąpam ostrożnie w tej codzienności bo jeszcze dopadają znienacka rozdrażnienia - największy mój wróg.Poszłam z tym do lekarza.Warto było.Przecież ja jestem również uzależniona od leków.Brałam je latami.Psychotropy zrobiły swoje.Dziś mija dwa tygodnie na wsparciu antydepresantem i jest dużo lżej.Sądziłam,że głód alkoholowy to sprawca całego zła a tu moja doktor z uśmiechem powiedziała "Nie martw się, pomogę Ci , tych leków się nie obawiaj..."I niby na "zasilaniu" ale mogę żyć poza skorupką.Dużo spraw przede mną do załatwienia, niełatwych ale ich dobry finał jest możliwy.Przeczekały bo nie byłam na nie gotowa.Drgnęło niedawno bo wracają siły i trzeźwy ogląd.Pijana jeszcze skłonność do ukrywania wciąż przeszkadza ale się staram.I tak co 24 godziny robię krok do przodu.Pozdrawiam.Tereska
Jeśli sie smucisz , to żyjesz przeszłością
Jeśli sie boisz to żyjesz przyszłością
Jeśli jesteś spokojny to żyjesz teraźniejszością
Lao Tzu
Awatar użytkownika
Eloyze
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 154
Rejestracja: 02 lip 2014, 21:04
Lokalizacja: Wrocław/okolice
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: Eloyze » 12 kwie 2015, 13:57

I przyszedł kolejny "okrągły" powód by tutaj zajrzeć.Rozpoczęłam 21-sty pierwszy miesiąc bez alkoholu.Wróciłam myślami do dnia kiedy ostatni raz wypiłam i jakie tego samego dnia poniosłam bezpośrednie skutki.Pośrednie przyszły potem...Pozostał wstyd, upokorzenie i ogromny strach przed alkoholem.Nie chcę pić,nie chcę bywać gdzie jest alkohol bo widzę tam siebie sprzed lat kiedy to piłam "rozrywkowo" a gdzieś tam podstępnie już się rozwijał nałóg.Z uznaniem patrzę i myślę o tych, którzy biorą kieliszek i umieją go odstawić.Tak, jak odsuwa się talerz z połową ziemniaków bo jest ich za dużo.Ja już tak nie umiałam.Owszem, "od oka" tak bo w domu dopiero dopijałam tak by sobie dogodzić i usnąć w niebycie.Sama z sobą już tylko miałam najlepszą imprezę i towarzystwo.
20 miesięcy bez picia to u mnie bardzo dynamiczny czas. Nie wiem do końca kiedy zaczęłam trzeźwienie ani też nie umiem ocenić jego jakości.Kiedy tu pierwszy raz przyszłam po blisko roku niepicia byłam umęczona nawrotami i suchymi kacami.Trudne wakacje "rocznicowe" pokazały mi jak bardzo choroba upomina się o alkohol , jak wyszukanymi sposobami atakuje moja psychikę i umysł dając mylne sygnały tej samej potrzeby - uzupełnienia brakującego alkoholu.Potężny dyskomfort, dopadająca depresja zabierały radość z abstynencji wywołując bezsens całego "przedsięwzięcia".
Przeszłam to boleśnie bo samotnie.Nie było drugiego trzeźwiejącego, który by wiele wyjaśnił.Z nosem w książkach, z internetem, wreszcie wejściem na fora ruszyłam niewidzialny kamień. Po terapii wpadłam w wir pracy i tak przez cały rok szkolny goniłam za każda godziną nie poświęcając sobie czasu.Ogrom obowiązków przegonił mnie tak bardzo,że aż zgubiłam siebie.Obowiązki wymieszane z troskami wycieńczyły mnie i gdy nadeszły wakacje,maszyna zwolniła, dopadły mnie nawroty. Ależ ja byłam chora...Przyszłam tutaj i na inne forum.Zaczęłam pytać, pisać, rozmawiać.Zabrałam się za siebie w sensie słuchania wewnętrznego głosu i sygnałów z ciała bo czasu nadal mam tyle co nic i pędzę każdego dnia jak lokomotywa.Chory mąż bez renty, bieda finansowa każe pokornie zapieprzać na każdy grosz nie pozostawiając sobie czasu na nic.Nie wykroiłam czasu i grosza na dojazd na mityngi i tak dotrwam już do lata, do urlopu.Wiele się wydarzyło w tym czasie w sensie trudnych spraw.Bardzo zadbałam o "higienę" swojej psychiki.Dbam o nią każdego dnia, kontroluję emocje, planuję nawet najbardziej "upchany" dzień, mówię tylko spokojnym głosem, omijam miejsca i ludzi gdzie mógłby mi się gwałtownie podnieść poziom emocji lub ewidentnie spaść.Chodzę spokojnym krokiem a nawet w myślach liczę.Często używana Modlitwa o pogodę ducha przynosi efekty.Codziennie podsumowuję dzień - czasem nawet na piśmie, i rozpoczynam też z jakimś pomysłem.Rozliczyłam i załatwiłam wiele spraw leżących od czasów picia.Lekko nie było ale za to jest teraz dużo łatwiej. Sumiennie robię obrachunek moralny - też boli ale warto. Nawroty są ale słabsze, krótsze i dobrze sobie z nimi radzę. Trudny jest głód lekowy bo popadam wtedy w niemoc.Ciężko go pokonać ale i tutaj są postępy.Głód alkoholowy atakuje mnie rozdrażnieniem i bardzo go nienawidzę.Stosuje wtedy najbardziej "kaskaderskie" metody by go zwalczyć. I tak działam w pojedynkę posiłkując się forami i literaturą.Tak dotrwam do wakacji i poszukam "swoich" w okolicy.Pozdrawiam wszystkich w 21 miesiącu trzeźwienia/abstynencji. Tereska <papa>
Jeśli sie smucisz , to żyjesz przeszłością
Jeśli sie boisz to żyjesz przyszłością
Jeśli jesteś spokojny to żyjesz teraźniejszością
Lao Tzu
Awatar użytkownika
Eloyze
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 154
Rejestracja: 02 lip 2014, 21:04
Lokalizacja: Wrocław/okolice
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: forever » 12 kwie 2015, 20:59

Witaj Teresa
Gratuluję 20 m-cy w trzeźwości! <hura> To wspaniale, że dajesz sobie radę i idziesz do przodu.
Życzę Tobie dalszych miesięcy i lat w trzeźwości 8) i proszę, nie zapominaj o uśmiechu
na codzień i radości, tego chyba jedynie brakuje w tej wypowiedzi, a nie uwierze, że nie było
chwil radosnych w tych 20 miesiącach!
Może powinnaś częściej uśmiechać się do siebie, ot tak po prostu, na dzień dobry i nie tylko.
Życie nie składa się tylko z problemów, a przecież dobrze i trzeźwe przeżyte dzisiaj to też
radość, radość że umiem tak, mogę tak, że kolejny dzień był dobrym dniem dla mnie.
Czasami zapominamy o tym, że uśmiech to przecież najzdrowsza emocja i nic nas nie kosztuje.
Pogody Ducha życzę
Ala
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
C.G.Jung

http://alkoholizm-dyskusje.pl/index.php
Awatar użytkownika
forever
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 928
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 16 sie 2012, 19:52
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: jalko71 » 13 kwie 2015, 19:12

Teresko gratuluję 20 miesięcy trzeźwości i solidnej pracy nad sobą, która jak piszesz - przynosi efekty. Tak trzymaj :D Przyznaję jednak rację Ali, że takie smutne to Twoje podsumowanie. Wiem, że miałaś ciężkie chwile, ale przecież musiały być i radosne... No więc więcej optymizmu w postach - uśmiech i radość potrafią zdziałać cuda :smile+:

Pozdrawiam Cię
Jadzia
jalko71
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 385
Rejestracja: 14 lut 2013, 09:34
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 7 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: Jura » 13 kwie 2015, 22:53

Ala i Jadzia zachęcają cię do radości i uśmiechu, ale jak cię czytam, to nie widzę powodów byś się miała czym radować...Gonitwa i niepewność jutra pod wieloma względami...Harujesz jak kiedyś konie w kopalni. One też nie miały zbytnio powodów do radości, ale przynajmniej nie nękał je strach przed jutrem i zapiciem...

Współczuję ci bardzo takich, a nie innych, warunków życiowych, które wymuszają na tobie swego rodzaju partyzantkę w trzeźwieniu... Pewnie sama sobie zdajesz sprawę, że mimo swoich wysiłków, stąpasz po polu minowym... Jak, nie przymierzając, jedna z żon Taliba, którą ten wysyła przodem, by bezpiecznie przejść zaminowany teren... Dojdzie, nie dojdzie, oto jest pytanie...

Czekasz na wakacje, by wtedy poszukać "swoich"... Ale piłaś nie tylko w wakacje...
Oprócz literatury i for, w zdrowieniu człowiek najbardziej potrzebuje drugiego, żywego człowieka. Człowieka czy ludzi, którzy lepiej od nas widzą nas samych i można jednemu z nich powierzyć swoje zmory czy też nawet wypłakać się na ramieniu... Nie myślałaś kiedy o założeniu własnej grupy AA?..

Jedną z ocen jakości zdrowienia (jak to określiłaś), jest zanik obsesji picia oraz zanikanie, niwelowanie głodu alkoholowego. Piszesz jednak, że nękają cię głody, a po takim okresie abstynencji powinien być już raczej większy luz... Ciekawią mnie bardzo te twoje "kaskaderskie" metody zwalczania głodu alkoholowego. Możesz uchylić rąbka tajemnicy?

Życzę ci wszystkiego trzeźwego i zmian w życiu, które pozwoliłyby ci odetchnąć... i uśmiechnąć się bez przymusu...

Ps;
Wiesz, po przeczytaniu twojej historii, dziękuję Bogu, że miałem i mam tak wielki komfort zdrowienia, pod każdym względem.
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1100
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: Eloyze » 23 kwie 2015, 13:03

Bardzo dziękuję za posty, jak zwykle pełne mądrości i serca :D
Drogie koleżanki i Ty Juro.Jest mi ciężko trzeźwieć, nie ukrywam, choć ze swojej strony wkładam w to ogrom pracy i widzę pozytywne efekty.Mało radości w w tym co piszę? Faktycznie a nie jest źle.Dobrze rozpoczynam każdy dzień - to moje duże osiągnięcie. Pracuję spokojnie, bez nerwowości i czerpię z tego satysfakcję choć praca z młodzieżą jest bardzo wyczerpująca.Panuję dobrze nad emocjami nie pozwalając by zjadał mnie stres i zniechęcenie o co nie jest trudno w szkole. Popołudnia poświęcam w dużej mierze wnukom, które sprawiają mi ogrom radości i wyzwalają mnóstwo ciepłych uczuć.Dbam o zdrowie i swój wygląd co tez podnosi mi wartość we własnych oczach.Nie podnoszę prawie wcale głosu co pozwala mi na bycie opanowaną i wiarygodną. To wszystko nowe "osiągnięcia" bo przed piciem a w trakcie tym bardziej byłam skrajnie inna.Lubię swój nowy wizerunek i staram się o niego bardzo dbać.
Gdy miewam trudniejsze dni, sama już nie wiem czy to są w ogóle głody, wypracowałam parę metod rozładowania napięć i rozdrażnień.Buszuję np. w szafach - najpierw wszystko na podłogę,potem staranne składanie.Jadę często autem do lasu by się wychodzić i zmęczyć.Czasem jadę nad rzekę i się w nią gapię.Bywa też,że zaczynam zawzięcie prasować.Ale też potrafię się położyć z głową w ramionach i ćwicząc oddechy niwelować napięcia.
Skoro tak dobrze to czemu źle poza tym?
Tkwię w trudnym związku z człowiekiem po trosze autokratą a trochę rozwydrzonym bachorem.Kupę lat razem - wciąż jednak zwyczajnie go wychowuję.Zmieniam go swoim spokojem i nie poddawaniem się emocjom jakie wzbudza.Pomału efekty się pojawiają ale potrzebuję ogromu cierpliwości. Mój spokój, wyczuwalna pokora robi swoje ale jest ciężko. Są dni gdy jestem wyssana z dobrej energii.Są też dni z przemęczeniem po pracy bez cienia wyrozumiałości.Są w końcu znienawidzone momenty ucieczki od jakiejkolwiek odpowiedzialności z upierdliwym "Bo Ty..." .Ten "kawałek" życia wciąż uprawiam i wyrywam perz.To ta sfera odbiera mi nierzadko pogodę ducha i pisząc o sobie podświadomie obniżam ton.
Bardzo dużo pracuję,utrzymuję dom i tak do jego operacji musi być.Walka z ZUSem trwa - liczę na pozytywny wynik.Podświadomie boję się dnia kiedy zabraknie mi pieniędzy lub pomysłu na ich zdobycie.Wtedy jest trudno o optymizm.
Tak to u mnie wygląda. Moje blaski i cienie.Pozdrawiam.Tereska
Jeśli sie smucisz , to żyjesz przeszłością
Jeśli sie boisz to żyjesz przyszłością
Jeśli jesteś spokojny to żyjesz teraźniejszością
Lao Tzu
Awatar użytkownika
Eloyze
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 154
Rejestracja: 02 lip 2014, 21:04
Lokalizacja: Wrocław/okolice
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: MARTAB » 23 kwie 2015, 21:25

Dużo tego, rzeczywiście. Pewnego razu na terapii opowiadałam o sobie - /tak jak ty teraz/, kiedy skończyłam usłyszałam odpowiedzi zwrotne. Osoby słuchające powiedziały, że zmęczyły się samym słuchaniem mnie, że to wszystko bardzo trudne, ciężkie i takie "waleczne" - bo ja rzeczywiście walczyłam o swoją trzeźwość.
To dało mi do myślenia.
Ja rzeczywiście czułam się przytłoczona i zmęczona. Wiem, że nie jest łatwo w realnym życiu i zdaję sobie sprawę, że pewne rzeczy musimy robić, aby żyć.
Tylko Eloyze posłuchaj siebie - tam wewnątrz;... czy ty nie boisz się, że pewnego razu po prostu nie wytrzymasz?
Masz fajne , wypracowane sposoby na radzenie sobie z trudnymi chwilami, ale w tym o czym piszesz jest coś niezwykle "ciężkiego" i to jest bardzo wyczuwalne. Mnóstwo słów z twojego postu aż bije zmęczeniem, ukrytą złością, próbą chowania siebie za jakąś skorupką.
Sądzę, że ty nie masz z kim normalnie, jak człowiek porozmawiać - możesz mnie za to co piszę kopnąć w tyłek, bo może się mylę ....
I jeszcze jedno:
Eloyze pisze:Zmieniam go swoim spokojem i nie poddawaniem się emocjom jakie wzbudza.Pomału efekty się pojawiają ale potrzebuję ogromu cierpliwości. Mój spokój, wyczuwalna pokora robi swoje ale jest ciężko. Są dni gdy jestem wyssana z dobrej energii.

Nie zmieniasz go.
Zmieniać możesz tylko siebie.
Skąd wiesz, jaki jest twój spokój, skąd wiesz jak on go odczuwa - czy powiedział ci o tym?
Energia jest ci potrzebna - warto się nią dzielić, nie szkodząc sobie.
MARTAB
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1149
Rejestracja: 06 lis 2009, 11:30
Lokalizacja: SŁUPSK
Podziękował : 8 razy
Otrzymał podziękowań: 11 razy

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: Agness » 24 kwie 2015, 18:02

Mam dokładnie te same odczucia co Marta!
I strasznie mnie uderzyło to zdanie
wciąż jednak zwyczajnie go wychowuję

Czasem się tak zastanawiam czy Twój mąż w tym samym czasie nie myśli, że on "wychowuje" Ciebie...
Pozdrawiam,
Agness
Agness
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 110
Rejestracja: 04 lip 2013, 07:03
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 9 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: Eloyze » 24 kwie 2015, 20:31

Jest ciężkie to co piszę bo jest mi ciężko. Nie da się tego zamaskować żadnym postem.Zresztą po co? I brakuje mi rozmów o tym co czuję.Rozmawiam dużo z córką ale przy dwojgu absorbujących dzieciach niewiele mamy ku temu okazji.Zresztą, do dziś wspieram Ją po śmierci dziecka.Minęło dopiero pół roku...
W domu "układam" niemal od nowa relacje z mężem tracąc przy tym sporo energii ale jest mi to bardzo potrzebne do tego by móc sprawnie funkcjonować ze swoim trzeźwieniem.Przychodzą potem dni dobre kiedy to mogę się dzielić pozytywnymi emocjami z najbliższymi.Wspaniale działają na mnie wnuczki więc spędzam z nimi dużo czasu.Mam gdzie rozdawać i dzielić dobrą energię.Mam też gdzie ładować "akumulatory". I...rozładowywać także :| . Czy dam radę to dźwigać? Wiem,że dam.Czuję kiedy włączają mi się hamulce.
Dziękuję Ci Marto i Tobie Agness za mądre i dobre słowa. Bardzo cenię sobie posty na forum bo my tu wszyscy piszemy prawdę i wkładamy w to serce.Dziękuję.
Tereska
Jeśli sie smucisz , to żyjesz przeszłością
Jeśli sie boisz to żyjesz przyszłością
Jeśli jesteś spokojny to żyjesz teraźniejszością
Lao Tzu
Awatar użytkownika
Eloyze
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 154
Rejestracja: 02 lip 2014, 21:04
Lokalizacja: Wrocław/okolice
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: SUCHY KAC - Eloyze

Nieprzeczytany postautor: forever » 26 kwie 2015, 17:38

Eloyze pisze:Jest ciężkie to co piszę bo jest mi ciężko. Nie da się tego zamaskować żadnym postem.Zresztą po co?


Nie chodzi o maskowanie czegokolwiek, chodzi o zwykła radość, która sprawia, że wszystkie
kłopoty stają się lżejsze i dodaje wiary iż poradzę sobie z wszystkim co przyniesie mi ten dzień.
Radość to naprawdę potężna siła.
No ale najpierw to trzeba się nauczyć akceptować i kochać siebie taką jaką jestem
i dbać o siebie każdego dnia.
Ja krzatając się po domu i "przelatując" koło lustra, zatrzymuję się na chwilkę i mówię
do siebie z usmiechem - Alka kocham ciebie taką jaką jesteś ;)
...bo wcześniej nienawidziłam siebie, winiłam za wszystko itd, a teraz pora nauczyć sie siebie
i poznawać, a jest tego naprawdę dużo i to dobrego!

Radości życzę
Ala
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
C.G.Jung

http://alkoholizm-dyskusje.pl/index.php
Awatar użytkownika
forever
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 928
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 16 sie 2012, 19:52
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

PoprzedniaNastępna

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 15 gości

cron