Eskimos wita - potrzebuję wsparcia

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Eskimos wita - potrzebuję wsparcia

Nieprzeczytany postautor: eskimos » 28 wrz 2008, 12:56

Witam wszystkich,

Gdyby nie artykuł momo to ja sam powinienem napisać taki tekst. Też mam firmę, żona mnie usprawiedliwia bo zarabiam pieniądze. Cała różnica to że mam trójkę dzieci i dziesięć lat więcej. I że nie piszę na fleku ale na 5-ty dzień bez picia.

Pije od ponad dwudziestu lat. Przez te całe lata pracowałem, robiąc karierę yuppi. Intensywna praca i w miarę OK z pieniędzmi. Piję również sam w domu. Jeśli to jakakolwiek nowość na tym forum. Przez ostatnie 9 miesięcy nie pamiętam 2-3 całych dni bez żadnego alkoholu. Dzisiaj jestem na detoksie i postanowiłem złapać mój problem za rogi. O tym że mam problem z alkoholem wiem od lat. Nie będę mówił o tym przez jakie upokorzenia sam siebie przeprowadziłem bo pewnie każdy z pijących je też pamięta. Poprzedni weekend przeszedłem samego siebie. Po raz pierwszy nie trzeźwiałem przez pięć dni. Zwykle po parodniówkach miałem cichutki dzień, lekkie kilka browarów i następny dzień budziłem się z przytłumioną głową ale "gotów" do pracy. Doba przerwy i potem delikatne zaprawianie w tygodniu aż do dania "w palnik" w kolejny weekend. Po tym razie, przerażony tym że z tych pięciu dni pamiętam niewiele, poza ogólnym bydłem które nawyprawiałem u swojej rodziny postanowiłem narzucić sobie trzeźwienie bez browarów. I tu niespodzianka. Trzeźwieje dużo gorzej. Nie myślałem że jestem aż tak uzależniony od tego g..wna. Poczytałem o objawach abstynencji i mam pewnie wszystko co można mieć. Bezsenność, trzęsące się ręce, lęki. Na trzeci dzień bez alkoholu byłem na ważnym spotkaniu z klientem i czułem że nie mogę ręką pokazywać nic na kartce bo drżą mi ręce. Przypomniało mi się oczywiście wiele sytuacji kiedy kompromitowałem się wśród ludzi ledwo widząc na oczy, z gumą do żucia.

Rzuciłem z sukcesem palenie więc myślę że mam szansę również pozbyć się alkoholu. Wiem jedno. Mój charakter nie pozwala mi pić delikatnie. Tak samo było z paleniem. Albo max, dwie paczki dziennie, albo nic. Nie mogę nawet próbować jednego Było ciężko się tego pozbyć ale jakoś tak się zautomotywowałem. Na pewno pomogły mi też przejść najtrudniejszy okres jakieś tam pastylki do ssania. Z paleniem jest o tyle łatwiej że ogłasza się wszem i wobec rzucam a wszyscy klaszczą i mówią super. Nareszcie. Z piciem sytuacja jest głupsza. W sumie to nie miałbym nic przeciwko mówieniu "nie piję bo nie umiem". Żaden wstyd. Zwłaszcza w porównaniu z tym w jakim stanie ludzie mnie mogli widzieć. Pamiętam że przy rzucaniu palenia potrzebne było mi wyrabianie "negatywnego stosunku do fajek". Głośne opowiadanie o tym jakie to niedobre są te papierosy. No i w sumie się udało.

Piszę na to forum bo liczę że uda mi się tu taki negatywny stosunek odnaleźć. Z drugiej strony wiem że mierzę się z wielką hydrą. Nie kij dmuchał te dwadzieścia lat. Mnóstwo sytuacji kiedy aż chce sie skręcić do sklepu po dwa- trzy piwka.

Jeśli momo wytrzeźwiałeś i chcesz sie z tym wspólnie zmierzyć to może spróbujemy ? Napisz na priv. Na pewno więcej doświadczenia nie mam ale problem mamy wspólny.

Witam wszystkich i proszę o ewentualne komentarze.

Eskimos

PS. Momo. Myślę że oni tutaj w każdy weekend mają grupkę takich neofitów którzy rzucają deklarację i po paru dniach znikają. Ja na razie mam inny plan. A Ty ?
Ostatnio zmieniony 27 lut 2011, 11:44 przez eskimos, łącznie zmieniany 3 razy
Awatar użytkownika
eskimos
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1239
Zdjęcia: 1
Rejestracja: 28 wrz 2008, 11:52
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 19 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Nieprzeczytany postautor: ala » 28 wrz 2008, 13:17

Życzę Wam obu wytrwałości.Ponad cztery lata wstecz też próbowałam udowodnić sama sobie ,że nie jestem alkoholiczką,że w ten weekend nie będę piła,skończyło się tym ,że wypożyczyłam książki o alkoholizmie i pijąc piwo czytałam je. Bogu dziękuję za poradnie terapeutyczną ,a teraz także i za was. <hura>
ala
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 749
Zdjęcia: 2
Rejestracja: 22 wrz 2008, 08:50
Lokalizacja: warm-mazur.
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: eskimos » 28 wrz 2008, 14:55

ala pisze:Życzę Wam obu wytrwałości.


Ja to jestem raczej detox obecnie. Bardziej walka z organizmem niż martwienie się o próby wytrwania w postanowieniu. Boję się że za parę dni gdy mi przejdą fizyczne dolegliwości to mi zniknie dzisiejsze obrzydzenie do siebie. Łatwo wrócić do przekonania że może się znów uda nad tym panować. Każde przebudzenie z bólem głowy, gdy miało być tylko jedno piwo uświadamia mi że ja jednak tak nie umiem. Ja nie umiem kulturalnie pić. Jedyna dla mnie opcja to zero. Bo jak nie zero to max ile można danego dnia. Tyle że taka motywacja to jest łatwa rano a wieczorem jest zupełnie inaczej. Czy da się rano połknąć tabletkę ( kiedyś to były chyba jakieś Anticole) która załatwi mi ten problem na 24 h na przykład ? Chciałbym takie tabletki pojeść na przykład przez trzy pierwsze najtrudniejsze miesiące ? Z rzucaniem palenia mi pomogło. Trzy miesiące abstynencji to byłby dla mnie olbrzymi sukces. Czy są takie tabletki ? Jak je dyskretnie otrzymać ? Jestem z Warszawy. Proszę o informację na priv.

E.
Awatar użytkownika
eskimos
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1239
Zdjęcia: 1
Rejestracja: 28 wrz 2008, 11:52
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 19 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Nieprzeczytany postautor: bartloszek » 28 wrz 2008, 15:50

Witaj eskimosie....
Niestety dyskretnie to moze jedynie tabletki ....extase , ale do tego forum jest ci raczej zbędne :D
Mam nadzieje , że dzisiejsze posty będą początkiem czegoś nowego w twoim życiu...
Zerwanie z nałogiem picia jest jakościowo czymś zupełnie innym niz rzucenie palenia.
To jakby przebrażanie się w nowego człowieka którym masz szansę być trzeźwiejąc, czego ci serdecznie życzę ...
Awatar użytkownika
bartloszek
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1111
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 10 lip 2006, 23:45
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: monk » 28 wrz 2008, 16:05

Witaj Eskimos.
Jestem jaka jestem i dobrze mi z tym.
Awatar użytkownika
monk
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 2087
Rejestracja: 10 gru 2007, 20:53
Lokalizacja: Polska
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 3 razy

Nieprzeczytany postautor: sapito » 28 wrz 2008, 16:40

witajcie momo i eskimos,
szarpnęło mną jak poczytałam co piszecie. Sama jestem alkoholiczką /nie piję od dłuższego czasu/ i mam /jeszcze chwilowo/ męża alkoholika. Mamy dwoje dzieci i firmę - układ podobny. Finansowo ok, rodzina na obrazku ok, a w środku g.... .
Nie docierały groźby, prośby, mój przykład trzeźwienia - NIC. Ja zajmowałam się w firmie tak bzdurnymi sprawami jak księgowość, kredyty, zamówienia, ale ja nic nie robiłam; ciągle słyszałam, że nic nie umiem, że firma to on. Dwa lata szarpałam się sama ze sobą, aż po jednej- jedynej awanturze nocnej /bo powiedziałam, że na więcej nie pozwolę potrzeć moim dzieciom/kiedy zabrał się i wyjechał po pijaku i zgarnęła go policja i resztę można doczytać w moim wątku, przejęłam firmę, choć w papierach firmy nic się nie zmieniło, to ja jestem i głową i szyją, a on jest pracownikiem, którego g... obchodzi - zrobić swoje odtąd dotąd i dostać wypłatę. Bałam się jak jasna cholera - miałam wybór siąść i płakać czekając na komornika, albo wziąć byka za rogi. A. trafił na detox /sama go tam zawiozłam/ był na terapii zamkniętej, teraz jest na otwartej /wiem, że zapił w tym czasie kilka razy/ I ja dziś od niego słyszę, że to ja rozpier... rodzinę i firmę, bo mam dość tego, mam dość takiego życia, bo złożyłam papiery rozwodowe.
Poczekajcie jeszcze chwilę, pochlejcie jeszcze, aż Wasze żony dojdą do mojego rozwiązania - polecam! Bo One dadzą sobie doskonale radę bez Was, zawsze muszą i musiały sobie dawać radę, kiedy panowie mężowie zachlewali swoje radości i smutki.
Do roboty Panowie!
Słyszałam od mojego A. - "gdyby nie dzieci już dawno bym się stoczył"
- NIE MA ŻADNYCH TŁUMACZEŃ -NIKT WAM GORZAŁY DO PYSKA NA SIŁĘ NIE WLEWA. Robicie to sami i tylko Wy jesteście za to odpowiedzialni. Jesteście chorzy na chorobę alkoholową! A jak ktoś jest chory to idzie do lekarza. I niestety, to nie grypa, tabletki tu nie pomagają.
Awatar użytkownika
sapito
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 204
Rejestracja: 01 sty 2008, 00:36
Lokalizacja: gdzieś tam
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: ala » 28 wrz 2008, 16:43

Eskimos jakie tabletki ,jakie dyskretnie? To jest śmiertelna choroba i tylko specjaliści mogą Ci pomóc. Samo niepicie niczego nie załatwi.Przeżyjesz Ty horror ,a przy okazji i Twoja rodzina.Trzeźwienie to długotrwały proces,a dla mnie zaczął się właśnie na pierwszej terapii gdy przy obcych ludziach musiałam mówić o swoim piciu.Nie muszę Ci chyba mówić o tym ,że uważałam się za lepszą od nich.
ala
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 749
Zdjęcia: 2
Rejestracja: 22 wrz 2008, 08:50
Lokalizacja: warm-mazur.
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: eskimos » 28 wrz 2008, 17:49

Dziękuję za Wasze wypowiedzi.

Extasy ! No thanks ! Mam za dużo nałogów :)

Pewnie Was nie zdziwi jeśli powiem że pomyślałem o Waszych wypowiedziach "o czym oni mówią ?".

Przeszły mi przez głowę myśli. Oczywiście mnie to nie dotyczy. Jakaż choroba ? Oj tam, poradzę sobie sam.

Jedyne co mnie powstrzymuje od reakcji zaprzestania pisania na forum i "strzelenia focha" to moje dotychczasowe porażki w "kontrolowanym piciu".

Niemniej powracam do pytania o wspieranie farmakologiczne. Nie chodzi mi Broń Boże o żadne podziemie tabletkowe. Powiedzcie lepiej czy coś takiego w ogóle istnieje. Jako dziecko alkoholików zaczytywałem się kiedyś w książkach o tym. Pamiętam coś o tabletkach wywołujących reakcje organizmu na alkohol. Kiedyś zwróciłem się do Pani zwykłej internistki o jakieś tabletki to mnie obśmiała. WYDAJE mi się że mi by pomogło w następnych miesiącach wypierać myśli alkoholowe gdybym wiedział że przecież rano taką tabletkę połknąłem i mi nie wolno.

Summa summarum rozumiem że wg Was błądze. Na pewno to Wy macie rację a nie ja. Pytam Was szczerze o to o czym teraz myślę i postaram się nie obruszać na komentarze dosadne :) Czytanie i pisanie tutaj traktuję jako formę automotywacji. W życiu codziennym, jak pewnie się domyślacie, nie mam z kim o tym porozmawiać. Żona na pewno by mi pomogła ale nie chcę jej robić nadziei za wcześnie i za tydzień/ miesiąc zawalić. Obiecuję że jeśli będę trzeźwy przez dwa miesiące to powiem jej wszystko o moich przejściach. Takie dwa miesiące to jest dla mnie cel którego nie udało mi się osiągnąć od dwudziestu lat. Przepraszam że nie obiecuję "nigdy". Nie jestem na pewno gotowy na coś takiego.

E.
Awatar użytkownika
eskimos
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1239
Zdjęcia: 1
Rejestracja: 28 wrz 2008, 11:52
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 19 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Nieprzeczytany postautor: lulla » 28 wrz 2008, 18:01

eskimos pisze:Niemniej powracam do pytania o wspieranie farmakologiczne.


Poczytaj o campralu .
Po amerykańsku - terapia wspierana farmakologicznie ... tak też można .

I nie fochaj , bo nikt Ci nic złego - jeszcze - nie napisał :)

pozdrawiam

lulla
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: ala » 28 wrz 2008, 18:01

Wszelkie środki farmakologiczne są straszakami,wypijesz umrzesz.To na nic.
ala
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 749
Zdjęcia: 2
Rejestracja: 22 wrz 2008, 08:50
Lokalizacja: warm-mazur.
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: lulla » 28 wrz 2008, 18:11

ala pisze:Wszelkie środki farmakologiczne są straszakami,wypijesz umrzesz.To na nic.


Nie do końca tak jest .

Farmakologia a terapia uzależnień

Ja tu tylko jako dostawca informacji , które kiedyś już przez to forum sie przewinęły .

pozdrawiam

lulla
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: monk » 28 wrz 2008, 18:14

Jeśli uważasz,że potrzebujesz wsparcia farmakologicznego,to udaj się do specjalisty,porozmawiaj.
Najważniejsze są myśli,a właściwie zmiana sposobu myślenia.Sam przed sobą przyznaj uczciwie,że masz problem,że nie umiesz pić,że alkohol Tobą włada,gdy go wypijesz.Nie szukaj wymówek,dróg na skróty,wytłumaczeń.Chyba,że masz tylko ten cel,o którym napisałeś-2 miesiące.
Pozdrawiam.
Początki są trudne,ale warte podjęcia i przeżycia.
Jestem jaka jestem i dobrze mi z tym.
Awatar użytkownika
monk
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 2087
Rejestracja: 10 gru 2007, 20:53
Lokalizacja: Polska
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 3 razy

Nieprzeczytany postautor: eskimos » 28 wrz 2008, 18:34

Odpowiadając na pytanie/ stwierdzenie o dwóch miesiącach. Nie mam odwagi nawet pomyśleć o tym że mógłbym mieć większe cele. Boję się. I nie będę robił fochów. Przyznaję się również. Nawet przed sobą samym. Nie umiem skończyć na jednym piwie. Koniec, kropka. Tak mi się wydaje że mi ten straszak byłby potrzebny w chwilach zwątpienia ale po lekturze przyznaję że chyba zbyt pochopnie sobie wymyśliłem rozwiązanie problemu.

Zaczynam robić to od czego chyba powinienem zacząć na tym forum. Czytam starsze posty i robi mi się gorąco. Tak. Ja też uważam że sobie poradzę sam, że to wstyd powiedzieć że jestem alkoholikiem. A czytając inne posty widzę teraz że zachowuję się tak jak wielu przede mną. Dziękuję Wam za to że macie cierpliwość powtarzać mi to co już powtarzaliście wielu innym.

Rozumiem że najlepiej dla mnie byłoby spotkać się na spotkaniu AA. Muszę pomyśleć jak to zorganizować życiowo. Który dzień byłby dla mnie najlepszy i organizacyjnie i terapeutycznie. Terapeutycznie to pewnie piątek wieczór. Największa pokusa. Ale to chyba lepiej z dziećmi wtedy jednak być. Nadrabiać czas.

Widzę teraz że się strasznie wchrzaniłem.......To nie depresja. To stwierdzenie faktu.
Awatar użytkownika
eskimos
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1239
Zdjęcia: 1
Rejestracja: 28 wrz 2008, 11:52
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 19 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Nieprzeczytany postautor: lulla » 28 wrz 2008, 18:45

"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: jaras » 28 wrz 2008, 18:54

podejmij działania jak najszybciej, teraz gada przez Ciebie poczucie winy, kac moralny, a kiedy organizm dojdzie do siebie, poczucie winy minie... a nawet może się przerodzić w poczucie pewności... na pewno już to znasz

moja trzeźwość to pierwsza próba, miałem zamiar tylko zalegalizować swoje pijanstwo, czyli stać się oficjalnie leczącym się alkoholikiem, by przełożeni odwalili się ode gdy następny raz zapiję... takie miałem cwane myślenie i poszedłem na terapię, miało to trwać dwa, trzy miesiące i luzik

nie piję od lipca 2002 roku

viewtopic.php?t=1421
Awatar użytkownika
jaras
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 251
Rejestracja: 19 wrz 2004, 14:25
Lokalizacja: Elbląg
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Następna

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 30 gości