Jak zacząć leczenie?

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Nieprzeczytany postautor: ulcia » 25 mar 2008, 11:12

Tina ja po terapii znów dałam się z manipulować
Alkoholik myśli w specyficzny sposób, zagoni Cię w kozi róg kiedy tylko będzie chciał pić. Czy bez Twojej wiedzy czy z nią. Z własnego doświadczenia Ci powiem, że aby zapewnić sobie komfort picia czyniłem sprawy o których Copperfield'owi sie nie śniło. Lepiej żebyś wiedziała jak z takim czarodziejem postępować.

I to jest prawda a teraz płaczę nad swoim losem jaka to ja głupia i naiwna. Tina naprawdę ze swojego doświadczenia czytaj dużo literatury bo to pomaga. Ja nie czytałam bo myślałam że dam sobie radę sama i co wyszło, że mój brat gra na moich uczuciach i właśnie Lulla nie miałam już siły żeby zadzwonił na Izbę wytrzeżwień. Więc znów powinnam zacząć od punktu wyjścia tylko nie mam już siły. Pozdrawiam Ciebie Tina69 i życzę Tobie rozsądniejszego podejścia do tej choroby jak alkoholizm. Bo tu żebym czytała uważnie i brała co dla mojej sytuacji jest dobre to by nie było tego jest teraz na dzień dzisiejszy. Pozdrawiam Tina i cierpliwości buziaczki dla wszystkich ulcia :cry:
ulcia
Awatar użytkownika
ulcia
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1126
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 06 mar 2006, 17:44
Lokalizacja: warszawa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: lulla » 25 mar 2008, 11:25

Ulciu , Akacja napisała tu na forum bardzo celne zdanie ,
a'propos terapii , literatury - że to są sztuczne sprawy a nie uczucia , które dorastały z Tobą .
Formułki , reguły , zasady znasz . I ja to wiem , że znasz .
A w środku tej wiedzy siedzisz Ty z całym bagażem swojego życia .

I tak długo będziesz przerabiać lekcje z bratem , jak długo nie nauczysz się równoważyć głowy i serca .

Ja to znam .

buziaki

Jola
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6530
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 25 mar 2008, 11:35

Zgadzam się z tobą, lulla, że alkoholikowi można pomóc trafić na terapię, jeśli tego chce. Mnie mój ex-mąż też poprosił o pomoc w załatwieniu szpitala odwykowego. Poprosił dlatego, że wówczas - rok 2000 - czekało się miesiącami na miejsce. A ja miałam duże znajomości w świecie lekarzy, włącznie z ordynatorem tej odwykówki, więc załatwiłam w 2 dni. I mąż tam spędził 2,5 miesiąca. Po czym wyszedł i po dwóch tygodniach już był w szulerni, choć nie pił po odwykówce łącznie dobrze ponad 2 lata. Ale mniejsza o to.
To są dwie różne sprawy - załatwienie szpitala, poradni, pobytu dziennego, wskazanie drogi do AA to jedno, a drugie - własna terapia dla współuzależnionych.
Wskazanie żonie alkoholika na fakt, że ona również ma problem, i to wielki, nie tylko jej mąż alkoholik, wywołuje najczęściej na początku reakcję odrzucenia, czasem agresji skierowanej w stronę tego, kto na ten fakt zwraca uwagę. Ja tak, co prawda, nie miałam, ale wiele moich koleżanek, że tak to ujmę - "po fachu" tak właśnie miało. Kiedyś irytowało mnie to, dzisiaj nie robi na mnie wrażenia, bo to właśnie objaw współuzależnienia.
Uważam jednak, lulla, że trzeba rozgraniczyć te dwie sprawy, gdy podajemy informację - bo czym innym jest organizacyjna (czasem np. transportowa) pomoc alkoholikowi w jego drodze na terapie, a czym innym jest własna terapia jego współuzależnionej partnerki.
Chaos, jakim jest życie z alkoholikiem powoduje, że informacje podane niejasno, nieostro, wyraźnie od siebie nie oddzielone mieszają się jedna z drugą i żadna tak naprawdę nie dociera. Nie mieszajmy więc porządków.
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: lulla » 25 mar 2008, 11:46

Ewa , zgadzam się w 100% z Tobą .
Ja też nie zareagowałam na informacje o moim współuzależnieniu agresją .
Płakałam kilka dni , bo tak mnie ten cham terapeuta potraktował .
Zanim naprawdę zrozumiałam , musiało upłynąć trochę czasu .

Ja jestem za podawaniem minimum koniecznych wiadomości .
Bo nie chcę nikogo ani leczyć , ani diagnozować .
Podsuwam linki , artykuły . A co kto z tego weżmie , nie mam na to wpływu .

Tak jak nie miałam wpływu na to , co zrobił moj cudownie uratowany .
A on najpierw poszedł na baby , a potem zapił .

Ja zrobiłam swoje , a on już wiedział , gdzie iść po pomoc samodzielnie .
I poszedł .

buziaki

lulla
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6530
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Jak zacząć leczenie?

Nieprzeczytany postautor: góralka » 25 mar 2008, 11:57

tina69 pisze:Proszę o info leczenia w ok. KATOWIC.


Bardzo proszę, tu masz namiary na dwa ośrodki terapeutyczne w okolicach Katowic:

http://www.uzaleznienia.siemianowice.pl

http://www.psppbytom.org

Zadzwoń, umów się na wizytę, pojedż do któregoś z nich, pogadaj z fachowcem.
I najlepiej zrób to sama, bo jak znam alkoholików, to męża na wspólną albo samodzielną wizytę trudno ci będzie namówić. Lepiej jedż sama.
A jak już tam sama trafisz, to ci fachowcy podpowiedzą, co dalej.
NIEMOŻLIWE JEST MOŻLIWE. RESZTA... TO SPRAWA TWOJEJ G£OWY
góralka
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 229
Rejestracja: 26 lut 2008, 16:39
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: lulla » 25 mar 2008, 12:12

O , właśnie tak . :)

Przy okazji , czyli BTW :

Domena Nie pije jest naszpikowana informacjami .
W naszym Informatorze ( Baza adresów ) można znależć chyba każdy potrzebny alko i ko-alko adres .
Przykład : http://www.informator.niepije.pl/catalog.php?t=21

Biblioteka , Czytelnia - klikać i czytać można kilka dni .
Stąd różnica w liczebności pomiędzy obecnymi w domenie a piszącycmi .
Ludzie jednak czytają dużo , mamy ponad 6-7 tysiecy wizyt dziennie .
Tego na forum nie widać . Ale tak jest .
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6530
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Jak zacząć leczenie?

Nieprzeczytany postautor: tina69 » 25 mar 2008, 12:29

Dzięki kochani jesteście ,że tyle piszecie dla mnie....Odezwę się ale później bo muszę lecieć...(ale nadal nie rozumiem czemu mam zadbać o siebie?Wiem mnie zecydowanie łatwiej byłoby "wyleczyć", a terapeuci wolą pewno pracować z e współuzależnionymi bo to oni chcą bardziej i bardziej sie starają-to łatwiejsze).Wbrew wszystkiemu(niedawno dowiedziałam się ,że tato ma czerniaka)jestem szczęśliwym człowiekiem,choć czasem trudno...wy ,którzy tu już długo jesteście jesteście jacyś smutni...czyżby było tak źle, że ja głupia nie widzę nadchodzącej tragedii?
tina69
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 10
Rejestracja: 24 mar 2008, 21:51
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: góralka » 25 mar 2008, 12:30

:)

Tino, gdybyś miała jakieś pytania dotyczące osrodków, na które ci podałam namiary, postaram sie odpowiedziec bo obydwa te ośrodki znam od środka.
Ale najlepiej już o nic nie pytaj - tylko do któregoś z nich zadzwoń.
Kuj żelazo póki gorące.
Wszelkie odkładanie decyzji - nawet o jeden dzień - może spowodować, że w rezultacie żadna decyzja nie zostanie podjęta.Ani żadne działanie.
Z alkoholikami tak jest - jednego dnia chcą sie leczyć, a już następnego dnia zmieniają zdanie. Taka jest natura ich choroby.
Ty masz większe możliwosci podjecia szybkiej i racjonalnej decyzji - bo ty nie pijesz.
Dlatego sugeruję ci abyś to TY zadzwoniła i pojechała do ośrodka, nie czekając aż zrobi to mąż.
Jego picie to nie jest tylko jego problem. To jest problem całej rodziny.
NIEMOŻLIWE JEST MOŻLIWE. RESZTA... TO SPRAWA TWOJEJ G£OWY
góralka
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 229
Rejestracja: 26 lut 2008, 16:39
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Jak zacząć leczenie?

Nieprzeczytany postautor: lulla » 25 mar 2008, 12:42

tina69 pisze:nadal nie rozumiem czemu mam zadbać o siebie?


Bo długa droga przed Wami :)

Umawiaj się na wizytę i nie zwlekaj . Poczytaj temat Agi ( masz link w moim pierwszym poście ) . To bardzo optymistyczna historia , oby i Twoja taka była .

pozdrawiam

lulla
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6530
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: nel » 25 mar 2008, 13:21

Tina, pomijając już to,że masz zadbać o siebie dla samej siebie, to jak chcesz pomóc swojemu mężowi nie znając zupełnie tej choroby? A z tego co piszesz widzę,że nie masz o niej prawie żadnego pojęcia.Zakładając, że Twój mąż zgłosi się na leczenie i podejmie decyzję o niepiciu, jak chcesz go wspierać? Czy wiesz jak powinnaś postępować a jak nie? Zaczynając od tak błahych,a zarazem podstawowych spraw jak nietrzymanie w domu alkoholu. Idąc na własną terapię dowiesz się tego wszystkiego.
Wiesz dlaczego jeszcze powinnaś zająć się sobą? Bo widzę,że jesteś współuzależniona. Mąż powiedział,że chce się leczyć,ale to Ty szukasz mu placówki,pomocy. A czy jemu czegoś brakuje,że nie może tego zrobić sam? Ja też tak robiłam, dzwoniłam po ośrodkach,załatwiałam miejsce,pytałam,wszystko podstawiałam pod nos. Jedyne co on musiał zrobić to zadzwonić i powiedzieć,że chce. Ale to ja wszystko ustawiałam. Teraz jestem tu gdzie jestem. Nic się nie zmieniło. Dlatego,że to ja chciałam, a nie on.Co z tego,że on powie,że chce. Chcieć to podjąć jakieś działanie.
Awatar użytkownika
nel
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 55
Rejestracja: 10 lis 2005, 02:52
Lokalizacja: mojego miasteczka
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: Jak zacząć leczenie?

Nieprzeczytany postautor: bartloszek » 25 mar 2008, 14:17

tina69 pisze:.........czyżby było tak źle, że ja głupia nie widzę nadchodzącej tragedii?
Witaj Tino !
Właśnie.... jeszcze nie tragedii , ale nabrzmiałego problemu alkoholizmu twojego męża. Z opisu objawów jego postępowania wynika jasno , ze jest on całkowicie uzależniony od alkoholu i to z pewnością w fazie krytycznej w której zaczyna się ostra jazda w dół po równi pochyłej. Pije rano w samotności , chowa alkohol po kątach, pije mało bo być może ma w tej chwili osłabioną tolerancję organizmu na alkohol ( niewielka dawka wystarcza do upicia się...to tako reakcja obronna organizmu przed zatruciem...). To ,że nie ma kaca świadczy zapewne , że do niego nie dopuszcza i ciągle jest na rauszu...czyli praktycznie nie trzeźwieje. U mnie ten stan potrafił trwać miesiącami , zdarzało się , że przy rutynowej kontroli drogowej mój stan nie budził zastrzeżeń policjantów i nie kazali dmuchać w alkomat...
Aha .. i nie myśl , ze leczenie twojego męża musi być jakieś wyjątkowe bo ....jest skryty nie lubi mówić o sobie nie lubi okazywać swoich słabości szczególnie wobec obcych, trudno mu znaleźć jakiś autorytet wszystkich krytykuje i deprecjonuje( to chyba objaw jego kompleksów).Jest niepraktukujący, - wszyscy tacy byliśmy w pewnym stadium rozwoju choroby alkoholowej ... to jest po prostu standard...
Jesteście tyle lat po ślubie co i ja kiedy zacząłem terapię zamkniętą , a żona do momentu mojego załamania nie domyślała , że jestem alkoholikiem i jest ze mną aż tak źle ...a było, dlatego wiem co przeżywa twój mąż, skoro jest skłonny przyznawać przed tobą , że ma problem alkoholowy. Skoro tak mówi to zapewne przeżywa piekło uzależnienia polegające na osamotnieniu, izolacji, niezrozumieniu tego co się z nim tak naprawdę dzieje, załamaniu podstawowych wartości... a z nienawiścią do siebie ( z czasem pewnie i do ciebie ) za stan w którym się znalazł.
Jeśli naprawdę chcesz mu pomóc to przestań o niego dbać i go niańczyć ...szukając np. jakiś wyjątkowych terapeutów. Twój mąż musi poczuć , że jest na swoim dnie i sam sobie nie jest w stanie poradzić ...i przyjmie bezwarunkowo jakąkolwiek pomoc , byle od specjalisty lub jeśli ma jeszcze jakieś opory to w stanie "winy na kacu " od innego trzeźwiejącego alkoholika.
Opisałem powyżej z grubsza swój przypadek...teraz po terapii zamkniętej , której się poddałem za namową żony i kolegi alkoholika kiedy wymogli na mnie gdy byłem w takim stanie, że nie radziłem sobie z niczym a z sobą w szczególności.
Teraz nie piję 2 lata, odbudowuję swoje małżeństwo i boję się pomyśleć co by było wtedy gdybym wtedy nie skorzystał z pomocy.....
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
bartloszek
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1111
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 10 lip 2006, 23:45
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Re: Jak zacząć leczenie?

Nieprzeczytany postautor: tesina » 25 mar 2008, 14:51

tina69 pisze:..(ale nadal nie rozumiem czemu mam zadbać o siebie?Wiem mnie zecydowanie łatwiej byłoby "wyleczyć", a terapeuci wolą pewno pracować z e współuzależnionymi bo to oni chcą bardziej i bardziej sie starają-to łatwiejsze).

Widzisz Tina ja jestem po takiej terapii dla współuzależnionych bo moja córka jest alkoholiczką. Czy terapeutom jest łatwiej z takimi jak Ty czy ja, nie wiem, ale ja rzeczywiście chciałam przestać żyć życiem mojej córki mimo, że mieszkamy osobno, nie chciałam i nie chcę patrzeć jak tracę swoje dziecko, bo czy może być większa tragedia gdy widzisz co się dzieje i nic nie możesz zrobić. To moja jedyna ukochana córeńka. Widzę jak zmieniły się dziewczyny, z którymi chodziłam na tę terapię nie tylko zewnętrznie, ale co jest najważniejsze psychicznie, 2 z nich w trakcie wzięły rozwody ze swoimi mężami alkoholikami i już cały świat nie kręci się wokół alkoholika ale mamy swoje własne światy bez awantur, bólu i łez. Od kilku lat jestem na emeryturze i wcześniej zdarzało mi się płakać, ale tyle łez ile wylałam na tej terapii to chyba byłby drugi Bałtyk. I tam nie wstydziłam się ani łez, ani mówić o swoich uczuciach złości czy wręcz bezradności, że nie mogę pomóc córce.
Codziennie gdy się kąpię to do wanny wsypuję trochę jakiejś soli i dodaję olejek taka trochę aromoterapia. Gdy wychodzę z takiej kąpieli czuję się młodsza o 10 lat i tak samo czuję teraz gdy terapia dobiega końca. Ja swojej córki nie zmuszę do tego, by przestała pić to zależy od niej, tak samo jest u Ciebie. To Twój mąż musi chcieć, a Ty im szybciej tak jak wcześniej była mowa w innych postach zajmiesz się sobą, tym jest szansa, że mąż widząc, że Ty się zmieniłaś, że nie jesteś na każde jego zawołanie, że nie załatwiasz wszystkiego za niego, może zechce się leczyć.
Pozdrawiam serdecznie tesina
tesina
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 6
Rejestracja: 23 mar 2008, 20:25
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: AgaD » 25 mar 2008, 15:50

Witaj Tina69!
Ja trafiłam na to forum dokładnie 2 lata temu, też szukałam informacji jak wyleczyć męża z alkoholizmu. Również opisałam swoje przeżycia tak jak Ty i natychmiast dostałam wsparcie od forumowiczów. I co się okazało?!!! :shock: To mnie wysłali na terapię i do Al-Anon. Posłuchałam się grzecznie i dziś jestem już po terapii i jestem bardzo szczęśliwa oraz wdzięczna tym wszystkim, którzy wtedy pogonili mnie abym zaczęła od siebie.
Nauczyłam się wiele o chorobie alkoholowej a przede wszystkim o współuzależnieniu. Bo to też paskudztwo, które nie pozwala nam, żonom, matkom, kochankom :D i innym krewnym alkoholików żyć spokojnie obok nich.
Dziś mój mąż jest jeszcze cały czas w terapii i chodzi na mityngi AA, ale dorósł do tego sam, bo gdy ja go wysyłałam na terapię, albo wkładałam do głowy informacje nt. choroby to się śmiał ze mnie i tylko więcej pił, bo mu coś wmawiam.

To nie prawda, że terapeuci wolą leczyć współuzależnionych, bo oni się bardziej starają i do nich można prędzej dotrzeć, tylko są tacy, którzy zajmują się alkoholikami a inni ich rodzinami, które również potrzebują pomocy. A czasem są nieźle zakręceni niczym alkoholicy. Dlatego często mówię o sobie, że „trzeźwiejemy razem”.

Lulla tak mi fajnie się zrobiło jak zobaczyłam, że podajesz link do mojego wątku.

Przytulam mocno wszystkich i pozdrawiam Agnieszka :lol: :lol: :lol:
Al-Anon/Alateen - Wspólnota krewnych i przyjaciół alkoholików:
Aktualny spis Regionów
Awatar użytkownika
AgaD
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 403
Rejestracja: 22 mar 2006, 16:15
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: monk » 25 mar 2008, 17:19

Nie jestem smutna.Jestem realistką.Radość mam w sobie.Wielką.
Pozdrawiam.
Jestem jaka jestem i dobrze mi z tym.
Awatar użytkownika
monk
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 2087
Rejestracja: 10 gru 2007, 20:53
Lokalizacja: Polska
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 3 razy

Nieprzeczytany postautor: lulla » 25 mar 2008, 20:48

AgaD pisze:I co się okazało?!!! :shock: To mnie wysłali na terapię i do Al-Anon. Posłuchałam się grzecznie i dziś jestem już po terapii i jestem bardzo szczęśliwa oraz wdzięczna tym wszystkim, którzy wtedy pogonili mnie abym zaczęła od siebie.


Dla mnie bardzo ważny był na naszej po części wspólnej drodze :) wykład Kaplera .
Pamiętasz ? Obie wychodziłyśmy mocno zadumane .

A Twój temat będę podtykać pod nos każdej dziewczynie . Bo warto .

pozdrawiam i może będę w przyszłym tygodniu w Warszawie na jakimś tajemniczym mityngu

Jola
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6530
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

PoprzedniaNastępna

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 34 gości

cron