Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 02 lut 2017, 23:44

Wiesz więc czego chcesz :D
Wytrwałości i cierpliwości ci zatem życzę oraz pogody ducha na kolejne 24 godziny

<czesc>
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: ania222 » 03 lut 2017, 10:17

Witajcie 11 dzień walki.Wiem ;że to mało ale dla mnie każdy dzien bez picia to powód do radości.Choć wiem;że najgorsze bedzie kiedy przyjdzie weekend i poniedzialek bo glównie w te dni a zwlaszcza sobota i poniedziałek lubiłam pić.
ania222
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 7
Rejestracja: 02 lut 2017, 11:36
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 03 lut 2017, 12:08

<hura>
stare nawyki zmień na nowe, będzie ci lżej

pozdrawiam
Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 08 lut 2017, 12:51

Wczoraj kończyłam II etap terapii w grupie intensywnej, czytałam historię mojego picia. Przed czytaniem byłam spokojna i bardzo opanowana ale emocje jakie wyzwoliły się we mnie w jego trakcie mnie samą przerosły.
Wypowiadane głośno słowa, nigdy nie wypowiedziane, mnie samą poruszyły do głębi tak bardzo, że ostatniego zdania nie byłam w stanie przeczytać. Bezwiednie kapiące łzy przysłaniały mi moje pismo i z trudem wydukałam końcówkę, wolno, pojedynczymi wyrazami.
W czwartek zaczynam grupę nawrotów, dobrze, że miejsce się zwolniło i mogę kontynuować terapię bez przerwy.
Dziś idę na miting

pozdrawiam :D
Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 28 lut 2017, 23:54

Nie piję ponad 5 miesięcy. Nadal korzystam z terapii w trybie ambulatoryjnym. 2x w tyg. chodzę na mitingi.
W ostatnią niedzielę zebrałam się na odwagę i pojechałam do najmłodszej córki i powiedziałam jej o terapii, tego samego dnia wieczorem połączyłam się ze średnią córką i prowadziłyśmy video rozmowę przez 1,40h, jej również powiedziałam o swoim problemie.
Nie były to dla mnie łatwe rozmowy, nie poczułam też ulgi. W moim odczuciu (nareszcie coś czuję)te rozmowy nie powinny mieć miejsca tak jak nie powinno mieć miejsca uzależnienie w moim życiu. Ale stało się. Najważniejsze, że wszystkie moje trzy dziewczyny zapewniły mnie, że mogę na nie liczyć, że będą mnie wspierały.
Za mną trudny czas, bywały dni lepsze i gorsze ale wszystko można znieść jeśli się bardzo chce a ja chcę - sprawa mojego trzeźwienia jest dla mnie priorytetem.
Przede mną długa droga ale dziś wiem, z perspektywy minionych miesięcy, że bez pomocy z zewnątrz (terapii, mitingów, tego forum) sama nie dałabym rady podnieść się do pionu.

Życzę wszystkim pogody ducha

Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 01 mar 2017, 16:29

Kiedy czytam posty o powrotach do picia jest mi :(
Od razu, nie wiem czemu, nasuwa mi się myśl "nigdy nie mów nigdy".

Wiem już, że trzeba mi z mojej głowy usunąć takie wyrazy ale stare nawyki jeszcze działają i muszę być czujna, choć niekoniecznie na tzw, "dupościsku".

Na początku mojej drogi nie przeszkadzały mi półki z alkoholem w sklepach. Dziś, robiąc zakupy drażnią mnie one bardzo, jak już muszę być w ich okolicy w markecie, sunę między nimi jak wiatr, gorzej w osiedlowych sklepikach, gdzie często usytuowane są na wprost wejścia (reklama dźwignią handlu). Obok często chipsy na przekąskę i na nich wieszam wzrok albo latam oczami po nabiale jak muszę czekać w kolejce.
Drażni mnie szklanka z napojem postawiona na stole przez męża, bo przypomina mi drinka. Sama nie piję soku a jak mi się zdarzy piję wprost z butelki. Pewnie to mi przejdzie z czasem ale póki co przeszkadza.

Przez te ponad pięć miesięcy przyzwyczaiłam się nawet do tego co i jak robię ale skojarzenia w głowie, niestety, tkwią.

Pozdrawiam

Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Jura » 01 mar 2017, 21:15

Wiesz Tereniu, dobrze będzie jeśli czytanie postów o zapiciu, zamiast cię smucić, wywoła chęć pracy nad sobą według dawno sprawdzonych metod i sposobów. Bez spłycania, bez tworzenia własnych teorii, bez wybierania co lżejsze i łatwiejsze.
Weźmiesz wszystko jak książka pisze i nie masz się co martwić o przyszłość...
Pozdrawiam serdecznie :)
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1071
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 03 mar 2017, 22:35

Dziś byłam i jutro idę na terapię tylko dla kobiet.
Poznałam kobietę, która po 8 latach niepicia wróciła do picia. Już na pół roku przed ... nękały ją symptomy nawrotów. Zbagatelizowała je, straciła czujność, zgubiła ją pewność siebie, zapomniała jakie to objawy? Chodziła wcześniej na terapię. Nie powiedziała konkretnie co takiego ją nękało, może zapytam jutro.
Ta wypowiedź uzmysłowiła mi tragizm tej choroby.
To nie to samo, kiedy słyszę na mityngu "zapiłem", wypowiedziane jednym tchem (uściślam: nie dot.wszystkich) i kontynuowanie wypowiedzi w innym kontekście (chodzę na mityngi spikerskie).

Zdaję sobie sprawę, że z uwagi na ograniczony czas, nie jestem w stanie podczas terapii i mityngów poznać wszystkich mechanizmów tej choroby i obrony, ochrony siebie przed nią dlatego lwią część wolnego czasu poświęcam literaturze, medytacji, patrzeniu w głąb siebie, analizowaniu swoich uczuć i emocji tu i teraz(to robię od niedawna, na początku trzeźwienia nie potrafiłam ich nawet nazwać). Nie przychodzi mi to z łatwością ale kiedy przyjdzie i wyjdzie - czuję wewnętrzny spokój. Mam ogromną satysfakcję z tego, że zamiast eksplozji złych emocji (wcześniej taka byłaby moja reakcja) dziś potrafię zachować spokój (aż dziwię się skąd on się we mnie bierze, dziwię się , choć wiem, że dba o to moja SW, to Jej powierzyłam swoją trzeźwość).

Dziś o mojej chorobie WIEM już baaardzo dużo, teraz pozostaje mi tylko tę wiedzę wprowadzać w życie i pielęgnować swoje niepicie poprzez rozwijanie swojego ducha. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko wprowadzę w czyn w jednym czasie, choć bardzo bym chciała to jest to niemożliwe ale mam czas i wolę poznawania.

Zainspirował mnie dziś wątek MARTAB na tym forum, bardzo mi bliski. Przeczytam go w całości, partiami, bo jest bardzo obszerny.
Wcześniej pochłonęłam wątek Sylwii K. i innych kobiet w podobnej do mojej sytuacji.
Zawsze znajduję coś dla siebie i korzystam ze sprawdzonych przez innych sposobów radzenia sobie w trudnych sytuacjach i nie tylko trudnych.

Kupiłam dziś książkę "Drogi do zdrowia. Listy terapeutyczne do alkoholików i ich bliskich" Piotra Szczukiewicza.

5 miesięcy temu chłonęłam literaturę dot. istoty problemu alkoholowego, dziś więcej uwagi poświęcam sposobom radzenia sobie z nim.

Każdego dnia, choć na chwilę wracam pamięcią do moich rodziców, obydwoje zmarli na różne choroby ale u obydwojga podstawową była choroba alkoholowa. I ten fakt wywołuje we mnie potężną dawkę chęci do pracy nad sobą. Sprawdzone metody i sposoby radzenia sobie poznaję na tym forum i od "zaprzyjaźnionej" osoby z AA i oczywiście z literatury faktu.
Baczniej bo na trzeźwo rozglądam się wokół i uczę się wyznaczać granice aby nie dać się skrzywdzić.

Z pogodą ducha dla Wszystkich

Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: OnaOnaOna » 03 mar 2017, 22:46

Fajnie, że napisałaś,

pozdrawiam

ach zapomniałam:) 60 znaków............................
OnaOnaOna
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 10
Rejestracja: 28 lut 2017, 11:40
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 05 mar 2017, 19:09

Bardzo lubię te zajęcia terapeutyczne dla kobiet, mam zgodę terapeutki prowadzącej na przychodzenie również w innych terminach bo swój blok - obowiązkowy, w ramach mojej terapii, zakończyłam wczoraj.

Po zajęciach gnałam na basen, bo czas mam na styk ale odebrałam telefon od męża, który dziś poszedł do pracy, bo musiał. Zaczął mi tłumaczyć, że nie wróci szybko bo musi zaliczyć obiad z ludźmi, z...
Już wiedziałam, że będzie to impreza zakrapiana.
Wrócił, dziś o 10 rano i jego pierwsze słowa to "Nic ode mnie nie czuć", kiedy podszedł się przywitać.

Od 7 rano dziś czytam na tym forum wątek MARTAB i inne. Jest mi bliski ale też i różny, bo i sytuacje, w których była Marta są inne, no i inny mąż, choć jego teksty jakże podobne do tekstów mojego.

3 miesiące temu, kiedy powiedziałam mojemu mężowi żeby nie pił przy mnie bo mi to przeszkadza powiedział, że się dostosuje. W tygodniu, wekeendy jakoś się stara i kitra (nie codziennie). Nie interesuje mnie jak się kitra ale czasami czuję i widzę, że jest po... Kiedy nie pije, jest nerwowy, trudno z nim nawiązać dłuższą rozmowę, nic nie potrafi go cieszyć - no może rozmowy o jego pracy, o tym mógłby opowiadać godzinami podekscytowany.
On twierdzi, że jedno piwo to nie grzech. Ja wiem, że w jego wydaniu jedno piwo to nie grzech - to choroba. On twierdzi, że problemu nie ma, po prostu będzie TYLKO musiał coś z TYM zrobić.
3 miesiące temu powiedział mi również, że jeśli trafi mu się jakaś większa impreza, to żebym go nie widziała pijanego PO PROSTU nie będzie wracał do domu. Jakie poświęcenie dla mnie!!!

Jak powiedział tak właśnie dziś zrobił (wcześniej zaliczył Sylwestra, wrócił o 2 w nocy, wtedy myślał, że już śpię w swoim pokoju).

Nie chciało mi się już gadać z nim, dziś już wiem jakie są mechanizmy tej choroby. Kiedy jednak przyszedł, żeby przepraszać nie wytrzymałam.
Byłam spokojna, kiedy patrzyłam na niego było mi go żal. Nie powiedziałam mu jednak o tym a o tym, że dał sobie przyzwolenie na picie na zewnątrz nie dla mnie ale dlatego, że stracił komfort picia w domu. Ja jestem trzeźwa i jestem jego zagrożeniem tak jak on jest zagrożeniem dla mnie.
I to, że robi to poza domem niczego nie zmienia. Zapewniłam jednak, że jeśli będzie chciał pomogę mu zrozumieć istotę tej choroby choć moja trzeźwość jest jeszcze krucha.
Kiedy wygłosiłam swój krótki monolog wyglądał jak zbity pies.

Szkoda mi go bardzo, w gruncie rzeczy jest dobrym człowiekiem ale wiem dziś, że sam musi dojrzeć do tego, żeby określić kim jest naprawdę.

Przygotował obiad wcześniej ugotowany przeze mnie, zjedliśmy w milczeniu i każde z nas przymknęło się w swoim pokoju.
O czym myśli on? - nie wiem.
Ja zastanawiam się nad tym czy robić mu śniadanka do pracy, kolacje od dawna robi sobie sam bo ja ich nie jadam. Nie chciałabym go dopieszczać w ten sposób i utwierdzać w tym, że nie jest tak źle. Obiady - owszem i tak rzadko jadamy razem ze względu na charakter jego pracy.

Sama nie wiem co robić względem niego ale wiem co robić ze sobą.
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: jalko71 » 05 mar 2017, 20:25

Teresa1 pisze: dał sobie przyzwolenie na picie na zewnątrz nie dla mnie ale dlatego, że stracił komfort picia w domu.


Kurcze, a mój mąż sam zaproponował, że on też nie będzie pił, choć nie ma z % problemu. I tak trzyma do dziś... W czerwcu minie 5 lat. Jest mi o wieeele łatwiej.

Pozdrawiam

Jadzia
jalko71
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 379
Rejestracja: 14 lut 2013, 09:34
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 5 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 05 mar 2017, 21:29

[quote="jalko71"]
...choć nie ma z % problemu.

Mój, widzę że ma, choć się do tego nie przyznaje. O terapii nie chce słyszeć ale ja go rozumiem. Ma głęboki niedosłuch i nic by z niej nie wyniósł.
Na mojej terapii był młody człowiek ok 30-35 lat. Głównie siedział, uśmiechał się kiedy inni się uśmiechali, odpowiadał tylko zapytany wprost i przy tym udzielał agresywnych odpowiedzi. Spotykaliśmy się w grupie motywacyjnej i później intensywnej. Dopiero po kilkunastu spotkaniach w intensywnej, po przyszpileniu go przez terapeutkę przyznał, że ma duży niedosłuch. Niestety nie mógł uczestniczyć w terapii, musiał wrócić do terapeuty indywidualnego w wyznaczonym terminie, żeby on zadecydował o dalszym toku jego leczenia. Do tego czasu zobowiązał się do uczestnictwa w mityngach AA. Jakie są jego dalsze losy - nie wiem :( Wiem tylko, że chciał odzyskać prawo jazdy dlatego do terapii był zobligowany.

W moim przypadku wygląda to więc inaczej, Jadziu.

Muszę wypracować swój model pracy nad sobą a przy takich przeciwnościach, w tym przypadku nie zawinionych przez żadne z nas, jest to bardzo trudne i żmudne. Poruszam się wielkimi krokami w swojej sprawie i doszło mi dreptanie tiptopkami przy mężu.
Szukam więc dla siebie wsparcia na zewnątrz bo najbardziej mi bliscy choć wiedzą o mnie, nie wspierają mnie choć dobrze, że nie przeszkadzają. Dla moich córek, a wiedzą już wszystkie trzy, moja choroba to magia. One kojarzą alkoholika z menelem, ławką w parku, na klatce schodowej, piwnicy itp. - mamy takiej nie widziały i uważają, że podeszłam do swojego problemu na wyrost. Trudno, z tym też się pogodziłam, choć nie powiem, miło by mi było gdyby zapytały jak sobie radzę.
Nie chcę jednak zostawiać męża ze samym sobą a nie bardzo wiem jak mogłabym mu pomóc (no i sobie przy tym - odzywa się we mnie część zdrowego egoizmu).

Może więc jest ktoś, zarejestrowany lub nie na tym forum, kto mógłby mi podpowiedzieć co i jak mogłabym zrobić.

Tobie Jadziu męża zazdroszczę zdrową zazdrością jeśli taka jest, jeśli nie ma - to jest od teraz ale moja.

Pozdrawiam

Teresa

-- 05 mar 2017, 22:04 --

Dodam tylko, że niedosluch męża jest skutkiem leczenia w 3 m-cu jego życia. Nie można go zaopatrzyć w zaden aparat sluchowy. Sprawne ma tylko jedno ucho ale jest ono z dużym niedosluchem, operacja nie wchodzi w grę bo nie ma gwarancji powodzenia i w tym temacie sytuacja jest parowa. :(
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 09 mar 2017, 09:13

Właśnie zajrzałam na forum, przeglądam starsze posty i natknęłam się w jednym z wątków, cytuję:
"Re: Witam serdecznie..

Nieprzeczytany postautor: henryko48 » 07 sty 2013, 18:09
Witaj na forum pisklaku,korzystaj z biblioteki,czytaj i pisz sobie.
pozdrawiam,henryk."

Uśmiechnęłam się: korzystaj..., czytaj i pisz SOBIE!

Bardzo mi się to spodobało.

Pisanie sobie daje ulgę, pozwala spojrzeć na zapisany papier by przeanalizować to co było. Jak było źle to wyciągnąć z tego wnioski dla siebie i próbować coś zmienić. W końcu myśli w głowie potrafią przelatywać z prędkością światła i nie zawsze hamują we właściwej chwili.

Pisanie sobie na forum daje możliwość wyrzucenia z siebie emocji i jest to dla mnie również formą terapii. I tą część mojej terapii przekazuję innym, którzy czytają mój wątek.
Czerpię i daję :D

Pozdrawiam

Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: jensa » 12 mar 2017, 15:29

Terezła, co to tak pusto!!!

Ja tu się napaliłam, że Ci napiszę coś miłego, a nie mam do czego się odnieść! W tę pędy proszę o napisanie eseju! Może być nawet o pingwinach - właśnie, pingwiny są spoko między innymi dlatego, że nie piją alkoholu.

Buziaki i tulasy, nawet jeśli mnie nie pamiętasz, to właśnie zostałam zmolestowana wirtualnie przez nieznajomą babę!
jensa
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 38
Rejestracja: 11 wrz 2016, 19:42
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: OnaOnaOna » 12 mar 2017, 23:19

O widzisz Tereska, może będzie z kim popisać, Jensa wróciła :):)
OnaOnaOna
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 10
Rejestracja: 28 lut 2017, 11:40
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

PoprzedniaNastępna

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 23 gości