Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 13 mar 2017, 12:52

No proszę, jak miło Jensa :lol:
Co u Ciebie? Czytałam Twój post w Twoim wątku, skromnie o sobie napisałaś. Może rozwiniesz się nieco z terapią no i czy trzeźwiejesz, bo to ważne. Jak Twój małżonek się miewa?

Ja mam za sobą 5,5 miesiąca trzeźwości. Resztę wyczytasz w moich postach.
Zaglądam na forum jak mnie coś nurtuje i w konkretnym temacie potrzebuję jakichś informacji uzupełniających. Teraz jednak w wyszukiwarkę forum wpisuję hasło i wyskakuje mi to czego potrzebuję,

Każdy tydzień mam niemal szczelnie wypełniony, za miesiąc kończę nawroty i wtedy będę czekać w kolejce na pogłębioną. Niestety, ta grupa ma liczyć tylko 14 wyselekcjonowanych osób (ponoć nie każdy się na nią nadaje). Raz na 1,5 m-ca są weekendowe wyjazdy i intensywna praca w grupie. A tak normalnym tokiem spotkania 1x w tygodniu przez 10 miesięcy.Jeśli się zakwalifikuję, będę czekać ładnych parę miesięcy bo w moim ośrodku pogłębioną tworzą 2x do roku.

Póki co radzę sobie, raz lepiej raz gorzej, ale najważniejsze, nie piję i z każdym dniem trzeźwieję :D

Fajnie, że się odezwałaś, jak będziesz chciała napisz co porabiałaś jak Cię tu nie było (w Twoim wątku informacja jest enigmatyczna i nie chcę snuć swoich scenariuszy).

Serdecznie pozdrawiam

Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 150
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: jensa » 13 mar 2017, 18:21

Już pół roku!! To musi być cudowne uczucie! I widzę, że terapia na najwyższych obrotach, pełen szacun.

Nie pisałam za dużo, bo jest mi zwyczajnie wstyd. Zaczynałyśmy razem, nie wytrzymałam długo i wróciłam do pica w weekendy. Mąż tak samo. Teraz jest o tyle inaczej, że jestem autentycznie przerażona i boję się, że nigdy nie ucieknę. Prawie codzienne płaczę, po "imprezach" nie mogę uwierzyć, że znowu się nabrałam na swoje"tylko 2 piwa". Zastanawiam się nawet nad odejściem od męża chociażby na pół roku, aby samej stanąć na nogi, jednak nie wiem, czy się na to odważę. On nie robi nic złego, tylko nie wydaję mi się, aby był naprawdę świadomy mojego alkoholizmu (jego alkoholizm jest tutaj również problemem).

Na razie byłam na 2 spotkaniach z psychiatrą i ok. 10 z terapeutą (prywatny ośrodek). Jak widać nie pomaga to zbyt wiele (piłam w piątek i sobotę, dużo więcej niż magiczne dwa piwa). Chociaż prawda jest taka, że dopiero od przedostatniego spotkania zaczęłam go słuchać. To pewnie "zaleta" tej ciągłej paniki, że już zawsze będę udawała, że mogę pić, a przecież wiem i czuję, że nie mogę. Ale już tak się kiedyś czułam i jakoś nie przestałam pić. Boję się, że tym razem znowu wytrzymam może z 2-3 miesiące i pomyślę sobie, że "wcale nie jest ze mną źle!".

Także ten... ładna pogoda! :oops:
jensa
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 38
Rejestracja: 11 wrz 2016, 19:42
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 13 mar 2017, 20:45

Na temat ośrodków leczenia uzależnień wypowiedziałam swoje 3 grosze w wątku "Prywatne ośrodki to ściema". Poczytaj.
Ja jestem zadowolona z tego co mam, w grupie jest zupełnie inaczej.
Do swojego leczenia naprawdę się przykładam.

Wczoraj skończyłam czytać książkę Tomasza A.Morrisa "F10.2" (to kliniczny kod uzależnienia alkoholowego). W jednym z wątków na tym forum rzucił mi się w oczy ten tytuł i wypożyczyłam sobie w bibliotece. Baaardzo ciekawa. Polecam.

Próbujesz Jensa kontrolować picie ale sama widzisz czym to się kończy. Przyjdzie czas, dojrzysz swoje dno, nie będę Cię agitować do niepicia bo to musi wyjść od Ciebie samej, o tym też wiesz.

jensa pisze:"zaleta" tej ciągłej paniki
- to zwykła racjonalizacja - objaw uzależnienia.

jensa pisze: Zastanawiam się nawet nad odejściem od męża chociażby na pół roku, aby samej stanąć na nogi,

Uciekniesz i uzależnienie zabierzesz ze sobą - taka jest prawda.

Serdecznie Cię pozdrawiam

Teresa

-- 13 mar 2017, 21:31 --

Jensa,
sorry, że tak ostro zakończyłam ale z takimi jak my - tak trzeba,
ale ja Cię polubiłam i tego nic nie zmieni

Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 150
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: jensa » 14 mar 2017, 13:35

I bardzo dobrze, że ostro. Gdyby nie Wy to bym pewnie w ogóle nigdy nic z sobą nie robiła.

Ciągle słyszę "przestań nad tym myśleć, zacznij czuć", ale chyba mi się nie udaje :/. Co do prywatnego ośrodka - poszłam, bo sądziłam, że jeśli wydam na to pieniądze, to bardziej się przyłożę. Jednak zauważyłam, że zamiast tego miałam podejście "płacę-wymagam. Dlaczego nadal nie jestem zdrowa?!".

Nie będę Ci tu zaśmiecać wątku, jest zbyt pozytywny. Twoja siła i praca, jaką włożyłaś w wyzdrowienie, zasługuje na największy szacunek.

Wiem przecież, jakie poczyniłaś kroki, by być w takim punkcie, a mimo to udaję, że mnie to nie dotyczy. O, wiem że dotyczy, ale tego nie czuję. Tak jak po wyjściu od terapeuty - wiem, że powinnam z nim szczerze rozmawiać, ale nie czuję potrzeby. Jak przy imprezach - wiem, że nie mogę pić, jednak tłumaczę sobie, że przecież zdarzało mi się skończyć na jednym a później nie pić przez miesiąc.

Powiedz mi proszę, czy na spotkaniach porusza się w ogóle kwestie wiary i Boga?
jensa
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 38
Rejestracja: 11 wrz 2016, 19:42
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 15 mar 2017, 13:39

Jenso,
na terapii nie mówi się o wierze i Bogu, przynajmniej tam gdzie ja chodzę.
Jeśli chodzi o mityngi AA to już inna para kaloszy.

Pozdrawiam Cię i życzę wszystkiego co najlepsze

Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 150
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 17 mar 2017, 15:52

"Miting - dla mnie jest bardziej "uduchowioną" częścią leczenia, która jest bardzo pomocna, a działa wówczas, kiedy poznajesz 12 kroków czynnie na nich pracując. Budzi się wówczas w nas :tajemnica nowego, lepszego życia."

Powyżej zacytowałam wypowiedź forumowiczki-alkoholiczki.

Ja po mityngu czuję wewnętrzny spokój, z dystansem przyglądam się problemom mojego codziennego życia. One po prostu spływają ze mnie, nie giną ale moje spojrzenie na nie jest inne-trzeźwe.
Jest mi ze sobą bardzo dobrze, polubiłam się.
Nie pracuję na 12 krokach, a tajemnica nowego, lepszego życia odkrywa się przede mną rąbek, po rąbku - każdego dnia.

Kilka dni temu wracałam z mityngu koleżanką z branży(nie pije 31 lat), kiedy opowiedziałam jej jak się czuję po spotkaniu powiedziała, cyt. "Na mityng przychodzisz, żeby odpocząć od siebie. Kiedy posłuchasz przeżyć innych, zobaczysz co zyskałaś".

Zabrzmiało niemal jak motto, ale jak powiedziała mi to osoba z takim stażem w trzeźwości, to nic dodać, nic ująć...

Duchowość drzemie w każdym z nas, kwestia tylko jak pozwolimy jej rozwinąć się w sobie.

Poniżej cytuję osobę, jak na wstępie mojego postu:
"...najlepiej czuję się na grupie terapeutycznej, ponieważ tam mówi się konkretami, a nie jak to czasami - niektórzy na mitingach snują opowieści kompletnie niezwiązane z problemem. Kiedy ktoś zaczyna mówić nie na temat, terapeuta prosi o zmianę kierunku tematu i mi to pasuje. Jadę spory kawałek drogi, aby móc się leczyć, więc wybieram konkrety."


Ja, na grupie terapeutycznej, chłonę wszystko. Fakt, gdy się ktoś zapędza w swojej wypowiedzi terapeuta przerywa i naprowadza delikwenta na właściwy tor ale taka jest rola terapeuty. Fakt, otrzymuję na swoje wypowiedzi tzw. informacje zwrotne (nie oceny) od uczestników i terapeuty i są one dla mnie wartościowe, jedne mniej inne bardziej.

Na mityngach jest inaczej. Ja chodzę na mityngi spikerskie i często jest tak, że po spikerce brak jest chętnych do wypowiedzi. Kiedy już znajdzie się pierwszy odważny to potem już idzie lawinowo, każdy ma swoje 5 minut (tego pilnuje prowadzący) na wypowiedź ale każdy, wiedząc że ma ograniczony czas stara się mówić o sobie w nawiązaniu do tematu spikerki.

Bywają spotkania, że wyczerpie się limit wypowiadających i wtedy znajdzie się ktoś, kto będzie improwizował (snujący opowieści/zaczerpnięte z cytatu powyżej).
Lepszy rydz niż nic.
W tych opowieściach też można znaleźć coś dla siebie, a jeśli nie - zawsze można zająć się na chwilę własnymi myślami .

To takie moje refleksje, które nasunęły mi się w trakcie czytania jednego z wątków na tym forum.

Pozdrawiam

Teresa

-- 17 mar 2017, 16:17 --

I jeszcze cytat z wątku, z którego wkleiłam cytaty wcześniejsze

"Co do mitingu to muszę powiedzieć, że szedłem i doszedłem :D
Moje pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne, ludzie starają mi się objaśnić o co w tym chodzi, są życzliwi :D Posłuchałem doświadczeń innych, a nawet sam coś o sobie opowiedziałem.
Najważniejsze, że przełamałem moje lęki i dotarłem w końcu :)

To dzięki Wam wreszcie się przełamałem i mam nadzieję, że będę w tym trwał."

Ja osobiście chodzę na mityngi w dwa miejsca, w obydwu miejscach to mityngi spikerskie, wybrałam takie bo odbywają się one niedaleko mojego miejsca zamieszkania i zainspirowała mnie nazwa, są one otwarte i ich dobrą stroną jest to, że można na nie przyjść z osobą towarzyszącą. Ja osobiście nie skorzystałam z tej opcji. Mieszkam w dużym mieście i mam wybór. Za jakiś czas wybiorę się na mityng zamknięty ale obecnie, ze względu na terapię, nie starcza mi już czasu.
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 150
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: jensa » 17 mar 2017, 21:49

Jery, dzięki, że chciało Ci się dla mnie to wszystko zebrać!

Wzbraniam się przed tym, że będę musiała w końcu wyjść do ludzi. Mam nawet problem z czytaniem literatury AA (nie mogę się zmusić, żeby przebrnąć przez 1 stronę). Czy to cholerstwo (alkoholizm) jest tak paskudne, że wisi nade mną cały czas i sapie "będzie dobrze", czy to ja sama jestem tym cholerstwem...

Znam odpowiedź.

Buziaki Teresa, jesteś wielka. Rąbek dobrego życia każdego dnia brzmi cudowanie.

Dzisiaj nie piję. (pierwszy raz od dawna mam trzeźwy piątek)
jensa
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 38
Rejestracja: 11 wrz 2016, 19:42
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: SylwiaK » 18 mar 2017, 08:51

jensa pisze:Wzbraniam się przed tym, że będę musiała w końcu wyjść do ludzi. Mam nawet problem z czytaniem literatury AA (nie mogę się zmusić, żeby przebrnąć przez 1 stronę). Czy to cholerstwo (alkoholizm) jest tak paskudne, że wisi nade mną cały czas i sapie "będzie dobrze", czy to ja sama jestem tym cholerstwem...


jensaTy tym cholerstwem nie jesteś. To choroba, podpowiada Ci, że będzie dobrze, ale uwierz mi - nie będzie. Nie będzie jeżeli nie podejmiesz "męskiej" decyzji i przejdziesz do działań by tę chorobę okiełznać.

Pewien mój znajomy z AA mawia, że "alkoholik to taki człowiek, który leżąc pijany w kałuży, będzie dalej na innych z góry".. Tak to działa, ona dalej nie wierzy, że jest alkoholikiem pomimo pozycji , w której się znalazł.

jensa pisze:Dzisiaj nie piję. (pierwszy raz od dawna mam trzeźwy piątek)


No i niech tak pozostanie :D ;) Trzymaj się ciepło!!
Obrazek
SylwiaK
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 730
Zdjęcia: 7
Rejestracja: 28 sie 2012, 11:10
Podziękował : 1 raz
Otrzymał podziękowań: 6 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 19 mar 2017, 11:14

Witaj Jensa,
czytając dziś aowską literaturę "Jak to widzi Bill" wybrałam coś dla Ciebie:

"My agnostycy lub ateiści, którzy kroczyliśmy tą wątpliwą ścieżką, błagamy was - odrzućcie wszystkie uprzedzenia nawet w odniesieniu do zorganizowanych religii. Przekonaliśmy się, że w kontekście wielu ludzkich słabości, mimo istnienia wielu wyznań, wiara wyznacza cel i kierunek dla wielu ludzi. Ludzie wiary posiadają logiczne wytłumaczenie sensu i istoty życia.
A my, przecież, nie mieliśmy żadnej sensownej w tej mierze koncepcji. Zwykliśmy się zabawiać cynicznie analizując wierzenia i praktyki religijne ludzi różnych ras i kolorów skóry, zamiast obserwować ich zrównoważenie, poczucie szczęścia i użyteczności, a zatem drogę do życia, której sami powinniśmy poszukiwać".

Ten fragment głęboko do mnie przemawia. Pozostawiam go bez komentarza.

Pozdrawiam serdecznie

Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 150
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 28 mar 2017, 11:43

Kilka dni temu moja terapeutka, na indywidualnej sesji, nie widząc mojego męża stwierdziła, że on również jest uzależniony od alko :(

Za miesiąc kończę kolejny etap - nawroty- swojej terapii.

Czy udźwignę...?

Terapeutka mówi, że współuzależnienie to jak uzależnienie.
Nie mogę jednocześnie korzystać z terapii dla współuzależnionych.

Jestem DDA, AA i koalko.
Czy starczy mi życia?
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 150
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Witajcie, Jestem tu po raz pierwszy

Nieprzeczytany postautor: Jura » 28 mar 2017, 18:11

Tereniu, co masz nie dać rady, tyle dźwignęłaś to dźwigniesz następne, bo już mocniej przecie stoisz na nogach, prawda?...
Ja też "jechałem" z terapią po kolei jak u nas leciało w Poradni. Przeszło trzy lata mi to zajęło. Teraz też jestem z Poradnią w kontakcie i czasami tam wpadam. Jestem im bardzo wdzięczny za wszystko///

Pozdrawiam serdecznie.
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1098
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Poprzednia

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości