życie po odejściu od alkoholika - epilog

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Nieprzeczytany postautor: lulla » 27 lip 2011, 19:34

Ewa pisze:http://jeszcze-moge.blog.onet.pl/

A co mi tam. Niechaj mój talent się nie marnuje - powiem z wrodzoną skromnością. I z takąż wrodzoną skromnością podaję ten link. Bo to w końcu także mój wątek. Tylko cokolwiek gdzie indziej. :)
Ewa



Rośnie mojemu ukochanemu Kominkowi konkurencja :)

buziaki :D
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: deo » 29 lip 2011, 23:11

A dojczland czy inny auslander juz out ?

Cosik tak cicho o nim ?

Czasem lepszy porządny alko niźli zagraniczny kanarek

Ale kto szuka w końcu znajdzie .
deo
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 377
Rejestracja: 23 lis 2005, 11:24
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 30 lip 2011, 11:39

Nie śledzisz, waść, na bieżąco moich wpisów, to nie wiesz. :) Inna sprawa - fakt, że o wielu moich osobistych sprawach nie piszę, bo już nie mam na to ochoty.
Pozdrawiam serdecznie
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: deo » 30 lip 2011, 16:45

Oczywiście , że nie śledzę tego wątku ani innych też - moja wiedza w tym watku skończyła się na twoim wyjeździe do przyjaciela z zagranicy - ale to było chyba dosc dawno .

Ja w ramach buszowania po necie czasem znajdę jakis wpis , który mnie zaintryguje jak choćby te dwa ostatnie z tego wątku . Oczywiście , że życzę każdemu wszystkiego najlepszego i powodzenia w życiu nieistotne czy z alko czy z nie alko i czy sakramentalnie czy nieformalnie .

Tak na marginesie - moja koleżanka ułożyła sobie życie z trzeźwym alko i trwa to juz parę ładnych lat .. a nikt włącznie ze mną nie dawał jej większych szans ...

ale tfu tfu - nie zapeszać !!!

Ano zycie zawsze jest pełne niespodzianek

pzdr deo
deo
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 377
Rejestracja: 23 lis 2005, 11:24
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: życie po odejściu od alkoholika - epilog

Nieprzeczytany postautor: dziadziunio » 25 paź 2013, 20:15

Witaj Gosiu na forum..
Nie wiem czy to ten temat? którego szukasz
pozdrawiam dziadziunio <czesc>
.......................Poprzez nierozwagę, przeoczyłem chwilę w której wbrew zamysłom boskim ze zwykłego pijaczka stałem się kimś, kto chciał zamordować całe swoje wewnętrzne człowieczeństwo............................
Awatar użytkownika
dziadziunio
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 4960
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 09 sty 2008, 13:00
Lokalizacja: Szczecin
Podziękował : 37 razy
Otrzymał podziękowań: 28 razy

Re: życie po odejściu od alkoholika - epilog

Nieprzeczytany postautor: gosia196905 » 27 paź 2013, 21:17

Witaj dziadziunio <czesc> dziękuje serdecznie-poczytałam ,wyciągnęłam wnioski- aby tak lekko jak czytanie wychodziło wcielanie ich w życie
gosia196905
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 7
Rejestracja: 25 paź 2013, 18:17
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: życie po odejściu od alkoholika - epilog

Nieprzeczytany postautor: dziadziunio » 27 paź 2013, 21:34

Cieszę się, ze mogłem pomóc..
Lekko nie bedzie.....
Umysł ukształtowany w taki sposób by minimalizować, nie zauważać i służyć nie będzie sprawnie chciał przyjmować zmian..Pomimo tego, ze nazywają nas tu różnie..od mikrobów do imbecyli,, to my rozdawaliśmy karty...A Wy patrząc nam na ręce i widząc co się dzieje, nie bardzo chcieć, chciałyscie widzieć, mówić, reagować, ratować siebie i dzieci...
magia? miłość? czy wybitna wręcz inteligencja?
Trzymaj się i nie daj się dalej rolować, pozdrawiam... Krzysztof alkoholik.. <czesc>
Dziewczyny Tobie pomogą.... :D
.......................Poprzez nierozwagę, przeoczyłem chwilę w której wbrew zamysłom boskim ze zwykłego pijaczka stałem się kimś, kto chciał zamordować całe swoje wewnętrzne człowieczeństwo............................
Awatar użytkownika
dziadziunio
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 4960
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 09 sty 2008, 13:00
Lokalizacja: Szczecin
Podziękował : 37 razy
Otrzymał podziękowań: 28 razy

Re: życie po odejściu od alkoholika - epilog

Nieprzeczytany postautor: lulla » 28 sty 2015, 18:08

Podnoszę i przypinam.

Ewa, może przekopiuj swój ostatni post tutaj ?
Ostatni w sensie- ostatnio napisany- bo mam nadzieję, że nie porzucisz Strefy na amen ....:-)


Buziaki


Jola
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: życie po odejściu od alkoholika - epilog

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 28 sty 2015, 18:27

Za sugestią Lulli - przeklejam ten post z wątku "Z dnia dzisiejszego cz.2"
E.



Dzień dobry wszystkim,
nie wiem, gdzie te moja dwa wątki, które przed laty założyłam, dlatego piszę tutaj.
Myślę sobie, że zwłaszcza "starym" forumowiczom winna jestem informacje o zakończeniu mojej historii.
Otóż od ubiegłej soboty oficjalnie mieszkam w Holandii, gdzie przeniosłam się po prawie 6-letnim związku z Holendrem. Oboje stwierdziliśmy, że już dość tego latania wte i wewte.
Mieszkam na wschodzie Holandii, w prowincji Geldria, cudne miejsce i piękne miasto (około 60 tysięcy obywateli).
Pracuję zarówno dla pewnego portalu w Polsce, bo przez ostatnie pół roku sprawdziliśmy, że praca zdalna nie ma wpływu na jakość moich działań, jak dla polskojęzycznego dwutygodnika w Holandii, którą to pracę znalazłam sobie zanim przeprowadziłam się do Holandii. Ostatnie około 8 miesięcy spędziłam w większości w Niderlandach, bo chciałam sprawdzić, jak ja się czuję w tym kraju. Pod wieloma względami, lepiej, niż w Polsce, zatem zakończyłam wynajem mieszkania, wszystko polikwidowałam i wyjechałam. Do Polski przylatywać będę regularnie, co 6-7 tygodni, bo ciągle mam tam rodziców, no i z polskim pracodawcą muszę się jednak co jakiś czas spotkać.
Po długiej przerwie wróciłam do nauki języka niderlandzkiego, bo teraz nie ma zmiłuj, ale jestem dobrej myśli, już trochę rozumiem z tego, co Holendrzy do mnie mówią w ich ojczystej mowie.
Moja córka latem zeszłego roku wyszła za mąż za Walijczyka, tak więc dalej mieszka w Wielkiej Brytanii (już 9 lat), a ja z Holandii będę teraz miała do niej bliżej.
Rozglądam się teraz po domu wokół i widzę kilka moich mebli, które zabrałam z Polski, między innymi stary zegar po dziadkach, ich piękne serwisy i inne szkła w holenderskiej witrynce, moje obrazy i grafiki przez lata gromadzone, moje przywiezione z Polski orchidee, książki polskie w bibioteczce, patrzę na wiatr i deszcz za oknem (bo zimy tu nie ma, bywa zresztą rzadko), na ogródek czekający na wiosnę, na samochód, którego już nie muszę kupować, bo jest do mojej dyspozycji i myślę sobie, że powinnam to powiedzieć: dziękuję ci, Jacku - alkoholiku, hazardzisto i przemocowcu, że stanąłeś na mojej drodze życia. I że dałeś mi tak ciężką lekcję. Którą przyswoiłam i wyciągnęłam wnioski. Gdyby nie ty, nie byłoby mnie tu, gdzie teraz jestem. Szczęśliwa, spokojna, kochająca i kochana.
Temu forum i forumowiczom także wiele zawdzięczam. Wielu z tych, którzy tu kiedyś pisali, gdzieś zniknęło. Niemniej im i wam wszystkim, którzy pomogliście mi zrozumieć, że zmiany trzeba zacząć od siebie, a każda droga zaczyna się od pierwszego kroku - serdecznie dziękuję i kłaniam się kapeluszem (brązowym) do ziemi.

Pozdrawiam was wszystkich
Ewa

-- 28 sty 2015, o 18:32 --

Na amen nie porzucę, Lulla. :)
Nawiązałam jakiś czas temu kontakt tu, w Holandii, z oddziałem pewnej polskiej fundacji pomogającej ludziom w trudnych życiowych sytuacjach. Zaproponowałam coś konkretnego z mojej strony. Może się uda. Wówczas mogłabym wspierać, tak jak na mailu zaufania, kobiety w trudnych sytuacjach, głównie alkoholowych, ale nie tylko. Wtedy wiadomośći na Strefie byłyby mi znowu bardzo pomocne.
Zobaczę, jak będzie. W każdym razie, od czasu do czasu Forum będę czytać. Żeby nie zapomnieć tego i owego. :smile+:

Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: życie po odejściu od alkoholika - epilog

Nieprzeczytany postautor: Annka » 28 sty 2015, 19:10

Poczułam ....... ,,dobro"...... i jakbym właśnie przeczytała ostatnią stronę książki i zamknęła ją

Dziękuje Ewo
Aneta
,,Jeśli nie wiesz, gdzie chcesz zajść, nie masz szansy tam dotrzeć"
Annka
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1192
Zdjęcia: 4
Rejestracja: 23 lut 2013, 09:41
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 5 razy
Otrzymał podziękowań: 27 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: życie po odejściu od alkoholika - epilog

Nieprzeczytany postautor: Dosia » 23 mar 2015, 15:22

" dziękuję ci (...) - alkoholiku, hazardzisto i przemocowcu, że stanąłeś na mojej drodze życia. I że dałeś mi tak ciężką lekcję. Którą przyswoiłam i wyciągnęłam wnioski. Gdyby nie ty, nie byłoby mnie tu, gdzie teraz jestem. Szczęśliwa, spokojna, kochająca i kochana.
Temu forum i forumowiczom także wiele zawdzięczam. Wielu z tych, którzy tu kiedyś pisali, gdzieś zniknęło. Niemniej im i wam wszystkim, którzy pomogliście mi zrozumieć, że zmiany trzeba zacząć od siebie, a każda droga zaczyna się od pierwszego kroku - serdecznie dziękuję i kłaniam się kapeluszem (brązowym) do ziemi. "

Ewo, podpisuje sie pod tym "obiema recami" ( przepraszam,polskie znaki gdzies mi wcielo). Ja tez tu kiedys pisalam i moze nie tyle "zniknelam" co rzadziej zagladam-ot, zycie nabralo rumiencow i barw. Teraz to juz nie sa toksyczne "jazdy" -teraz "dzieje sie" na zewnatrz i wewnatrz mnie. Nie musze spalac swojej energii na pilnowanie kogos lub zamartwianie sie- wiec moge wydatkowac ja na bardziej interesujace cele <hura>
Jestem tu-nigdzie się nie śpieszę-to,co teraz robie-jest dla mnie najważniejsze.
Awatar użytkownika
Dosia
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 593
Zdjęcia: 2
Rejestracja: 04 gru 2005, 14:25
Lokalizacja: Łódź/Szkocja
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: życie po odejściu od alkoholika - epilog

Nieprzeczytany postautor: bak5 » 30 mar 2015, 13:42

Jak dla mnie powinnaś zerwac wszystkie kontakty... nie odbierać telefonów zmienić numer... jak będzie cię nękał możesz złożyć wniosek o zakaz zbliżania sie
bak5
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 1
Rejestracja: 09 gru 2014, 12:15
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Re: życie po odejściu od alkoholika - epilog

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 29 kwie 2015, 12:52

Jak napisałam przed kilkoma miesiącami, co u mnie, to dopiszę znowu.
Otóż życie w Holandii na stałe bardzo mi się podoba, co mnie samą jednakowoż trochę dziwi, bo w końcu całe życie spędziłam w Polsce. Odwiedzam kraj raz na dwa miesiące mniej więcej, ale lepiej czuję się Niderlandach. Może to dlatego, że w Polsce naoglądam się polskiej tv, a to burzy spokój duszy i umysłu. :)


Pracuję dla zleceniodawcy w Polsce nadal, ale także już dla firmy holenderskiej. W swoim zawodzie - dziennikarstwie, bo media są polskojęzyczne. No i także tutaj zostałam naczelną, choć mnie Holenderka - moja zawodowa partnerka nie pytała o zdanie, ale uznała, że to się rozumie samo przez się. Zabawne to było, ale i zaskakujące, że mając dzisiaj ponad 50 lat mogę i zawodowo na obczyźnie kontynuować pracę. Czyli jaja są. :smile+:

Nie mogę już też o sobie powiedzieć, że żyję z osobistym Holenderem w związku nieformalnym. Podpisaliśmy dokument o współnym życiu, co tutaj jest coraz powszechniejsze i jestem jakby pół-żoną, a on pół-mężem. W moim przypadku to by już było 2,5 małżona na głowę. Moją. :lol:

To nie jest tak, jakoby tu wszystko było cacy, jak po maśle i 100 proc. szczęścia, ale muszę się dobrze naszukać, ażeby na coś narzekać. A szukać mi się nie chce.

Współuzależnione dziewczyny - naprawdę nie warto marnować czasu i swego życia na ratowanie alkoholików. Niech oni się sami ratują. Wy zabierzcie się za siebie. Bo może być jeszcze święto na waszej ulicy. Na mojej jest.

Pozdrawiam serdecznie
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: życie po odejściu od alkoholika - epilog

Nieprzeczytany postautor: Kot-huncwot » 29 kwie 2015, 18:20

No jak ja lubię czytać takie posty :D
Kto wymyślił te sześćdziesiąt znaków ?
Kot-huncwot
Awatar użytkownika
Kot-huncwot
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1282
Rejestracja: 12 lis 2008, 19:47
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Re: życie po odejściu od alkoholika - epilog

Nieprzeczytany postautor: Mieczysław » 01 maja 2015, 11:00

Wprawdzie i ja na dość długo ostatnio zniknąłem/ , względy zdrowotne, jednak gratuluję Ci Ewo ułożenia sobie życia. dzięki też za to, co napisałaś do naszych, sponiewieranych Dziewczyn.to prawda, nie warto tracić czasu i energii, na to, co wbardzo wielu przypadkach i tak jestnie uniknione.
Pozdrawiam <papa>
Mietek
% mnie nie zabiły, to znak że mam jeszcze coś do zrobienia...
Awatar użytkownika
Mieczysław
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 3806
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 30 lis 2009, 15:31
Lokalizacja: Grójec
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

PoprzedniaNastępna

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości