życie po odejściu od alkoholika - epilog

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 09 wrz 2010, 12:22

Po 6 lata od faktycznego rozwodu z alkoholikiem, hazardzistą i przemocowcem znowu doświadczam przemocy. Tym razem na odległość. Jakieś pół roku temu typ odezwał się telefonicznie i mailem próbując nakłonić mnie do płacenia jego długów. W rozmowie telefonicznej odmówiłam.
Ponowił agresywną próbę jakieś dwa miesiące później. Straszył i szantażował, groził, że mi narobi bydła w pracy i u wszystkich świętych. Tym razem nie podjęłam kontaktu. Dwa miesiące temu napisał uprzejmego sms-a, że prosi o kontakt i pozdrawia.
Dzisiaj rano zadzwonił, a ponieważ nie odebrałam, to napisał kolejnego sms-a, w którym brzmi szantaż: "szczerze ci radzę skontaktować się ze mną". Czyli powtórka z rozrywki.
Rzecz jasna, pełny ignor, tak jak zwykle. Pewnie za pierwszym razem zrobiłam błąd, że w ogóle podjęłam z typem rozmowę. Straciłam czujność.
Pogadałam dzisiaj z osobą mi bliską, którą sprawę zna. Powiedziałam, że jakieś 30 minut po tym telefonie i sms-ie, że czuję bardzo silny lęk. Że dopiero po pół godzinie wraca mi logiczne myślenie, ale te pierwsze 30 minut - to tylko lęk. I usłyszałam, obok wielu wspierających słów, takie oto: ten człowiek dokonał zniszczeń w twojej psychice w stopniu, którego sobie nie uświadamiasz. To dlatego tak silny lęk i jakby wyłączenie myślenia. Nawet po 6 latach.
To jest prawda. W takich momentach traumy sie uaktywniaja. I nie ma na nie rady.
Wpisuje do sztambucha tym wspoluzaleznionym, ktore zyja nadal w iluzji.
Cos mi sie przestawilo w klawiaturze, nie mam polskich znakow, wiec za bledy przepraszam.
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: lulla » 09 wrz 2010, 14:06

Ewa pisze: I usłyszałam, obok wielu wspierających słów, takie oto: ten człowiek dokonał zniszczeń w twojej psychice w stopniu, którego sobie nie uświadamiasz. To dlatego tak silny lęk i jakby wyłączenie myślenia. Nawet po 6 latach.
To jest prawda. W takich momentach traumy sie uaktywniaja. I nie ma na nie rady.


Tak to jest .
Dlatego kilka miesięcy temu napisałam na forum , że przypadkowe spotkanie z moim bylym mężem nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia . I to był szok , bo dotychczas mnie trzęsło na jego widok .
I kilka dni miałam gorsze samopoczucie fizyczne .

Bądź ostrożna , uważaj na siebie .

Jola
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 09 wrz 2010, 14:24

Mnie, Jolu, trzyma taki silny lęk przez około 30 minut, więc to da się przeżyć. I mam świadomość, że mi nie wolno pod wpływem tego lęku w jakikolwiek sposób reagować, bo sobie strzelę w kolano. Zatem nie reaguję. I mi to mija. :smile+:
Rzecz w tym, że ten odczłowieczony potwór pojawił się jak spod ziemi, bo jak był żonaty po raz trzeci, to miał kogo dręczyć. I miał kto za niego płacić. Potem go jednak trzecia żona w dupę kopnęła i z maleńkim dzieckiem (a jakże) zapadła się pod ziemię, o czym mi potwór własnoustnie doniósł. I on nieszczęśliwy bardzo jest. I temu, co oczywiste, chla i gra, bo jakże by inaczej, eh...
Wypróbowuje wszystkie swoje manipulacje i sposoby przemocy psychicznej, które mu w naszym małżeństwie wychodziły z dobrym skutkiem, a to: na chorobę, na litość, na strach, na skarbówkę, na donos do szefa, na awanturę na portierni, na Izbę Lekarską (sic!), bo wedle potwora prowadzę nielegalną terapię :roll: A ja nie myślę zmieniać numeru telefonu, ani maila, bo on się odzywa rzadko, ale teraz regularnie co 2-3 miesiące.
Miałam spokój, gdy był trzeci raz żonaty i gdy się rozwodził, bo walki prowadził z kolejną kobietą. Mam też spokój, gdy chla, ale ścigają go za długi i on teraz te konsekwencje swoich zachowań usiłuje nadal przerzucić na mnie. Po 6 latach. On się zachowuje tak, jakbym wczoraj wyszła z naszego wspólnego domu. Jakby nic się nie podziało w ciągu tych lat. Potwór tkwi w przeszłości, a ja życzę typowi wszystkiego najgorszego i gdzieś mam teraz co kto sobie pomyśli.
Na ludzkie traktowanie zasługuje persona, która jest człowiekiem i jak człowiek postępuje. A ta kreatura z człowiekiem ma wspólną chyba tylko powłokę zewnętrzną. A w środku zło, które krzywdzi każdą osobę, nie tylko kobiety, z którymi się zetknie. Przecież nie będę tu zeznawać, co mi naród uprzejmie donosi od lat, to nasze środowisko dziennikarskie jest małe i każdy wie wszystko o wszystkich.
Jak o tym teraz piszę, to mi złość się uwidacznia, bo złość czuję. Też mi jednak szybko mija, bo nauczyłam się ją okazywać, odreagować i zostawić w cholerę.
W przyszły czwartek przylatuje znowu mój Kochany Człowiek, więc mi ta perspektywa jakoś niweluje te mary z przeszłości. <muza>
Dobra, tyle na razie, mnie pomogło, może komuś innemu też się na coś przyda.
Bogu dziękuję, po raz enty w ciągu tych 6 lat, że mi się udało z tego wszystkiego wyrwać. I przeżyć.
Pozdrawiam cię, Jolu, i jeszcze raz dziękuję za wsparcie. A na facebooku jakoś nie mogę pobrać tego linka od ciebie, bo mi piszą o jakimś błędzie, który się starają naprawić. :???:
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: lulla » 09 wrz 2010, 14:33

Tego linka o lęku ? To i tak tylko część artykułu .
Całość w papierowym wydaniu jest .

Ewa , dla niego Ty , dla mojego męża - ja , to własność .
I im to do konca ich dni nie minie , bo tak mają przemocowcy .

Kup sobie koniecznie "Toksyczne słowa" ... ta lektura dobra jest dla takich jak my .
Odczarowuje kilka spraw , ktorych żadna terapia nie rusza .

trzymaj się cieplutko i posłuchaj tę medytację co mam na fb :)
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 09 wrz 2010, 14:44

Jola, nie tego linka o lęku, ale tego jakiegoś linka z różą, czy jakimś innym especially for you. :smile+:
Napisałam, bo nie zobaczyłam, ergo - nie podziękowałam i na chama wyszłam. Może się to w końcu pobierze, ja się dopiero tego facebooka uczę.
Kupię sobie tę książkę, bo jej jeszcze nie czytałam, oczywiście.
Widzisz, dlatego napisałam na forum, bo w tej konkretnej sytuacji potrzebuję "lustra". I wtedy widzę typa, a zwłaszcza jego wobec mnie zachowanie w realnym świetle i właściwych proporcjach.
Jeszcze raz dziękuję.
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: lulla » 09 wrz 2010, 14:55

Róża piekna jest , ale wymaga pobrania aplikacji . i wiesz , lepiej nie pobieraj , bo znajomi będą Cię zasypywać ;) różami :)
Zreszta sama widzisz , co u mnie się dzieje a akceptuje jedną na 20 :)

Co do lustra ... dobrze jest zobaczyć , jak to działa u innych .
Możesz mieć 100% pewności , że jeśli wyczuje Twój lęk , to będzie atakować .
Psucie opinii ... skąd ja to znam ???

No , ale ja swojego zaprosiłam na spotkanie na neutralnym gruncie i powiedziałam , że NIE ŻYCZĘ SOBIE , aby z kimkolwiek o mnie rozmawiał .
Że nie daję mu prawa do mojego zycia , bo nie po to się z nim rozwiodłam , żeby łaził za mną .

Ja mogłam tak zrobić , bo mój bał się rewanżu .

Zasada jednak jest inna . SCHODZIĆ Z DROGI . Bo każdy kontakt jest traumą .
Krotkie komendy - jak do psa . Nie życze sobie ! Przestań natychmiast ! itd
O dziwo - to działa .
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: Agrafka » 09 wrz 2010, 15:49

Ewa pisze:Dobra, tyle na razie, mnie pomogło, może komuś innemu też się na coś przyda.


Mnie sie bardzo przydało.
Mam tak samo, nadal prawie po 4 latach dopada mnie lek i zupełne odmóżdzenie na jego widok.

Lulla pisze: Ewa , dla niego Ty , dla mojego męża - ja , to własność .

I takie miałam zawsze poczucie tego o czym Lulla piszesz, że ja jestem jego własność.
Dzieki za wasza dyskusje.
Jesli chodzi o ksiązkę "Toksyczne słowa", też polecam, bardzo mi pomogła.
Agrafka
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 185
Rejestracja: 15 sty 2009, 16:04
Lokalizacja: podkarpacie
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 09 wrz 2010, 16:57

Wlazłam do księgarni, książkę będę miała sprowadzoną na jutro rano, więc odbiorę i na weekend jak znalazł. Obok tego cholernego sprzątania i mniej cholernego basenu, co zaplanowałam na ten czas.
Ja się z typem nie będę umawiać, bo musiałabym wejść na ring i go postraszyć, że go w jednej państwowej instytucji, której on się panicznie boi, załatwię do końca jego dni przy pomocy kwitów, które są w moim posiadaniu.
Ja chcę się trzymać i trzymać się będę od typa z daleka, tak dla mnie i najbezpieczniej, i najzdrowiej.
A z tym, że pokazanie przemocowcowi lęku wyzwala natychmiast reakcję wzmożonego ataku, to się zgadzam w 100 procentach. To chyba wyczuł, gdy popełniłam błąd rozmawiając z nim za pierwszym razem i na tym teraz jedzie.
Wiem też, że bardzo interesuje się nadal moim życiem i że wie, że moim partnerem nie jest Polak. I psychopata wniosek wyciągnął, że skoro tak, to ten cudzoziemiec lekką ręką te 5 czy 7 tysięcy z kabzy wyciągnie, do łapy mi wepchnie i powie: to teraz, kochanie, daj te drobne pieniążki swojemu ex, niech zapłaci część swoich długów, a my sobie teraz pójdziemy na kolację, a po drodze jeszcze wdepniemy do salonu, żebyś sobie kolor tego bmw wybrała, tak wiesz, pod kolor tej tu torebki.
To nie są moje domysły, to była sugestia tego psychopaty.
Może teraz to jest jeszcze bardziej jaśniejsze, dlaczego unikam alkoholików, w realu i w wirtualu.
Pozdrawiam raz jeszcze wszystkich już dzisiaj przeze mnie pozdrowionych.
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Baba Blond » 09 wrz 2010, 21:17

Dokonuję z dnia na dzień coraz to nowego odkrycia! ...aha nowego?... W piekle z Mikrobem na codzien zapominałam gdzie co jest, gdzie co położyłam, nie mogłam dnia spiąć w całość, nie mogłam myśleć, w głowie pustka, beton, bariera nie do przebicia.
Rozłaziło się wszystko. Teraz, pomimo, że Mikroba widuję /nie wdaje sie w jakakolwiek rozmowę jednak/, dni sa pozbierane i ...przypominam gdzie co kiedyś zapakowałam, schowałam, położyłam. Pojawiają się dobre pomysły i mogę je bez większego trudu zmienić w konkretne rzeczy.
Mikrob mając jeszcze wyrok w zawieszeniu nie "podskakuje", zreszta zjawia sie coraz rzadziej :D.
Baba Blond
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1841
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 28 maja 2008, 20:51
Lokalizacja: W-M
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Nieprzeczytany postautor: alfreda » 09 wrz 2010, 21:54

Witajcie.
Kiedyś Jola napisała mi "nie musisz być taka twarda, nie musisz być taka odpowiedzialna"
Na terapii i na forum uświadomiono mi moje prawo do błędów.
Tak, życie z alkoholikiem pustoszy naszą psychikę a my sobie tego nie uświadamiamy.
Dzisiaj zrozumiałam, że swoje być może nadmierne poczucie odpowiedzialności / ktoś przecież w domu musiał być odpowiedzialny/ przeniosłam na pracę zawodową. Zastosowano wobec mnie dzisiaj szantaż emocjonalny, wzbudzenie poczucia winy za ewentualne przykre dla firmy konsekwencje gdy odejdę z pracy. Bardzo się zdenerwowałam ale udało mi się po pierwszej fazie płaczu, przypomnieć moje prawa, moje prawo do bycia dla siebie dobrym, moje prawo do egoizmu. Mam dość zamartwiania się innymi. Powiedziałam im to już nie płacząc. Myślę że to nie koniec podchodów. Wcale mi z tym nie fajnie.
Sąsiad podsłuchał moją rozmowę z synową i wyobraźcie sobie że stwierdził iż nie pozwala mi dłużej pracować. To on zdecyduje i koniec bo jak nie to on... olaboga co zrobi. I wszystko co miałam poukładane poszło w pip.
W tej chwili chodzi mi po głowie zrobienie czegoś odwrotnego. Tylko z jakiego powodu?
Znowu w orbicie alkoholik?
Cholera jakie to wszystko pokręcone.
alfreda
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 990
Zdjęcia: 5
Rejestracja: 13 cze 2009, 20:46
Lokalizacja: Pogezania
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: annik » 10 wrz 2010, 04:49

alfreda pisze:W tej chwili chodzi mi po głowie zrobienie czegoś odwrotnego. Tylko z jakiego powodu?

Al nie wiem czy dobrze zrozumiałam , ale jeśli tak to napiszę Ci czemu ja to robiłam .
Kierowałam się emocjami i czułam , że muszę pokazać , że to ja rządzę , nawet jeśli wynik miałby okazać się dla mnie niekorzystny . To była próba sił , walka , obojętnie o co byle walczyć .
Teraz staram się kierować rozumem i analizować sprawy pod kątem mojej korzyści , tak niby mogę być przegraną na pierwszy rzut oka , ale przy głębszym przyjrzeniu się sprawie to ja zyskuję . Tym się teraz kieruję , ale nie mogę sobie pozwolić na emocje .
I powiem Ci po cichu , że czasami czuję się z tym jak maszyna , komputer
(wprowadzono dane - analiza - wybór najlepszego rozwiązania) , zombi i to wcale nie jest fajne . Pewnie gdzieś też się pogubiłam , ale nie wiem jeszcze gdzie .
Pozdrawiam
annik
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1221
Rejestracja: 17 mar 2009, 04:00
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 10 wrz 2010, 10:20

Jolu, książkę 'Toksyczne słowa" mam już w torebce, przeczytam podczas weekendu, pomyślę, przyłożę przemyślenia do siebie.
Zablokowałam na mojej komórce numer od psychopaty i jego adres mailowy. Wiem, że to jest łatwe do obejścia, ale postanowiłam to zrobić.
Lęk minął, niepokój mija, niesmak i pogarda dla tego rodzaju zachowania są nadal silne. Takie są moje uczucia na dzisiaj.
Idę sobie popołudniu do fryzjera, więc bez wątpienia wieczorem będę w znacznie pogodniejszym nastroju.
Pozdrawiam
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: annik » 10 wrz 2010, 11:29

Przegapiłam całą dyskusję , przeczytałam wczoraj tylko post Alfredy .

Ewa pisze:Lęk minął


Wiecie co , analizowałam ostatnio swoje lęki i przy głębszym zastanowieniu wyszło mi iż jeżeli jest duże prawdopodobieństwo , że w wyniku danej sytuacji przytrafi mi się coś złego i jest duże prawdopodobieństwo , że ta sytuacja nastąpi to, tak mi się wydaje, że powinnam to nazwać strachem - nie lękiem .
annik
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1221
Rejestracja: 17 mar 2009, 04:00
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 10 wrz 2010, 11:59

http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=112

Tu jest o tym, czym jest lęk, a czym jest strach.
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: trelemorele » 10 wrz 2010, 21:15

Ewa pisze: Powiedziałam, że jakieś 30 minut po tym telefonie i sms-ie, że czuję bardzo silny lęk. Że dopiero po pół godzinie wraca mi logiczne myślenie, ale te pierwsze 30 minut - to tylko lęk. I usłyszałam, obok wielu wspierających słów, takie oto: ten człowiek dokonał zniszczeń w twojej psychice w stopniu, którego sobie nie uświadamiasz. To dlatego tak silny lęk i jakby wyłączenie myślenia. Nawet po 6 latach.

Dzięki dziewczyny za tę dyskusję.
Myslałam, ze tylko ja tak mam, że czasem wraca ten cholerny lęk, którego nie mogę ogarnąc, który mnie paraliżuje.
Teraz widze, ze to normalne, że jeszcze długi czas, a być może już zawsze będzie się chwilami pojawiał.Świadomość tego zjawiska pomoże mi na pewno nad tym zapanować.
POradzić sobie z nim lepiej.
Bo mój były mąz też mnie tak traktował jak swoją własność.
Uważał, że żona to jak pies przy budzie powinna na łańcuchu stać...
Że mąz to Pan i Władca...a rozwód niczego nie zmienia...

Pierw myślałam, ze żeby ten lęk pokonać, muszę się z nim zmierzyć.
Musze się jak najczęsciej z nim konfrontować, stawić mu czoła.
Myślałam że jestem słaba psychicznie,gdyż nie udawało mi się to.
Takie starcia sprawiały ze mialam uczucie jakby życie ze mnie uszło.
Roztrzęsiona,wyczerpana, zdołowana psychicznie itd.
Teraz więc myślę, że nalezy schodzić z ringu.
Bo to nierówna walka.
Nigdy w niej się nie wygra, choć to nie o to chodzi.
Ale ludzie CI (mam na myśli pokroju mojego męża)mają jeden cel - wgnieść w człowieka w ziemie, jeśli nie jest im posłuszny.
Nie nalezy jednak okazywać im lęku i ostro reagowac- jak piszesz lulla - krótkie komendy.
A jesli to możliwe unikać kontaktu.Ignorowac smsy,maile itd.
Jakoś po tej dyskusji poczułam się spokojniejsza.
A "Toksyczne słowa" mam to też poczytam.

alfreda pisze: Bardzo się zdenerwowałam ale udało mi się po pierwszej fazie płaczu, przypomnieć moje prawa, moje prawo do bycia dla siebie dobrym, moje prawo do egoizmu. Mam dość zamartwiania się innymi. Powiedziałam im to już nie płacząc. Myślę że to nie koniec podchodów. Wcale mi z tym nie fajnie.


Fredziu, masz prawo do egoizmu, masz prawo do dbania o siebie, masz prawo komuś czegoś odmówić.
Tylko tak sobie myślałam, ze może Twoi szefowi tak nie do końca poważnie potraktowali Twoje odejście.Może komunikat "ODCHODZĘ" był za mało stanowczy, jednoznaczny.
A myślę tak dlatego, ze pisałaś o tej premii.Być może szefowie odebrali Twoje wypowiedzenie jako sugestie, że za małe masz wynagrodzenie i ta premie zmniejszy Twoje, być może tylko blefowane, parcie na odejście.
Być może nie widzieli ile jest w Tobie desperacji w decyzji o odejściu, potraktowali Twoje wypowiedzenie niezbyt serio.
Fredziu Twój płacz świadczy o tym, ze wbiłas się w rolę ofiary.
Może pierw niezbyt stanowczo komunikowałaś swoje oczekiwania, bo myślałaś, że oni się powinni domysleć.
A kiedy okazało się inaczej, to wylalaś wszystkie frustracje na nich, choć tak naprawdę- to jak piszesz-sama się zaprzegłaś do tego radła, z nadmierną odpowiedzialnością.
Fredziu, czy czytałaś o trójkącie dramatycznym karpmana?Bo Twoje zachowanie w tym przypadku jest tego przykładem.Tak to widzę, że pierw sami sobie ładujemy wory na plecy, a potem mamy pretensje do całego świata, ze nie mozemy ich udźwignąć...
Ale może się mylę w tych refleksjach..
Fredziu, jestem z Tobą.
Pozdrawiam ciepło.
ela:)
"Nie jest łatwo znaleźć Szczęscie w sobie, ale nie można Go znaleźć nigdzie indziej.." :)
"..masz To, na Co godzisz się.."
"Jeszcze wszystko w życiu przede mną :) "
Awatar użytkownika
trelemorele
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 530
Rejestracja: 07 kwie 2009, 21:00
Lokalizacja: łódzkie
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Następna

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot], Google [Bot] i 23 gości