życie po odejściu od alkoholika

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Nieprzeczytany postautor: AgaD » 06 gru 2007, 10:02

Kapitanowa pisze:Ja jestem tylko kobietą alkoholika. Nie pozwolę się skrzywdzić. Musi przestać pić. Prawdopodobnie musi podjąć leczenie. Musi przejąć kontrolę nad własnym życiem i nauczyć się stawiać czoło przeciwnościom losu.


Tak naprawdę on nic nie musi i czy Ty wtedy też będziesz kobietą alkoholika :?:

Mam już za sobą rozstanie, sama wychowuję dwóch nastoletnich synów, więc dam radę i tym razem.

... jeszcze synów w to pakujesz :shock:

Bogdan, porównanie jest bardzo właściwe :!:

Ewa wybacz, że to w Twoim wątku ale jakoś tak poszło, jedno za drugim. Mie też to "trzepie". A jeszcze w zeszłym roku podobnie reagowałam jak Kapitanowa :lol:

Poadrawiam Agnieszka :D
Al-Anon/Alateen - Wspólnota krewnych i przyjaciół alkoholików:
Aktualny spis Regionów
Awatar użytkownika
AgaD
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 403
Rejestracja: 22 mar 2006, 16:15
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Kapitanowa » 06 gru 2007, 10:18

Żadne z nas nic nie musi. To był "skrót myślowy" - he he. Nie jestem z nim w związku symbiotycznym, czyli nijakiego przymusu nie ma. Będę kobietą alkoholika, bo o ile wiem, on już nim na zawsze pozostanie, tyle że niepijącym (wierzę). Przenoszenie każdego Waszego złego doświadczenia na losy innych ludzi, niczym jakąś uniwersalną pasującą do wszystkiego nakładkę, jest nadużyciem, przypuszczam wynikającym z przeżytej traumy. Wy wiecie, jak być może, ale nie wiecie, jak będzie.

Co do moich synów - W CO ICH PAKUJÊ?
Kapitanowa
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 212
Rejestracja: 04 gru 2007, 08:25
Lokalizacja: Północ
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 17 razy

Nieprzeczytany postautor: AgaD » 06 gru 2007, 10:35

Ciekawa jestem, czemu w takim razie w ogóle tu na to forum trafiłaś i zaczęłaś pisać o sobie? Ja też oczywiście nie wiem co będzie, ale doświadczeniem wielu ludzi i moich wiem, że dzieci w związku z alkoholikiem przeżywają nie jedną traumę. Sama też miałam ojca alkoholika.

Rozumiem nawet twoją reakcję, taką buntowniczą, że Tobie akurat te wszystkie "przykrości" od alkoholika nie muszą się przytrafić. Zgoda. Życzę Ci dużo szczęścia.

Pozdrawiam Agnieszka
Al-Anon/Alateen - Wspólnota krewnych i przyjaciół alkoholików:
Aktualny spis Regionów
Awatar użytkownika
AgaD
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 403
Rejestracja: 22 mar 2006, 16:15
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 06 gru 2007, 11:34

Ponieważ to mój wątek autorski niejako - więc bez obciachu.
Kapitanowo - czyżby jakieś psychologiczne przeniesienie? A inaczej mówiąc: uderz w stół, a nożyce się odezwą? Jestem na tym forum od ponad 3 lat, wątek ten jest popularny, pisze w nim wiele osób, piszę w nim ja. I w wielu, bardzo wielu już listach, w takich lub innych zdaniach napisałam to samo, co powyżej. Dotyczy to wielu, bardzo wielu moich współuzależnionych Sióstr w Nieszczęściu. Dlaczego, Kapitanowo, odniosłaś to wyłącznie do siebie? Bladego nie mam pojęcia. Mam natomiast pewne intuicyjne wytłumaczenie tej reakcji, dzielić się nim wszelako nie zamierzam.
Ja, droga współuzależniona Siostro w Nieszcześciu, pisałam o tym, że udało MI się dojść do przyczyn, dla których od tak długiego czasu niektóre listy współzależnionych tak MNIE szarpią. Słowem - udało mi się odkryć obszar, nad którym muszę nad SOB¡ popracować. Bo motywy swoje znałam już dawno - nie chcę, żeby kolejna kobieta cierpiała w piekle z alkoholikiem. Zatem mój motyw - OK. Ale gdy szarpie to oznacza, że JA nie potrafię jeszcze uznać bezsilności wobec zachowań drugiego człowieka. Nawet gdy okiem nieuzbrojonym widzę, ku jakiej katastrofie z determinacją zmierza. Zatem MOIM problemem jest trudność w uznaniu tego,co już dawno uznała pewna moja serdeczna koleżanka powiadająca tak: chcącemu nie dzieje się krzywda.
A ja chcę tę krzywdę powstrzymać, a nie dać do niej prawo, zatem we mnie też siedzi samarytanka od siedmiu boleści. Bo jak MNIE szarpie to JA SIEBIE krzywdzę. A powinno być tak: inni - niech robią co robią.
I to jest mój obszar do pracy własnej nad sobą. I dlatego powstał ten mój wpis wyżej. Bo ja się tu dzielę wiedzą,doświadczeniem i emocjami. Do emocjonalnej zamrażarki już nie wrócę, za nic.
I jeszcze jedno,bo mi się przerwa kawowa kończy - uczestnicząc w Studium Pomocy Psychologicznej w Warszawie miałam w swojej 14-osobowej grupie 5 osób, które były Dorosłymi Dziećmi Alkoholika. Trzy z nich to psycholodzy. Byłam z nimi, słuchałam, obserwowałam, wiele pytałam, płakałam z nimi a oni ze mną. I dzisiaj nie mam już żadnych wątpliwości - wybranie na ojca swego dziecka alkoholika jest najgorszym posagiem jakie temu dziecku można zrobić. Najgorszym, bo w tym syndromie DDA jest wszystko. Wszystko! Wszystkie ludzkie zmory i garby. Długo rozmawiałam z Agnieszką - jedną z najlepszych i nielicznych psychoterapeutek DDA w Polsce, prowadzącej z nami jedną z sesji (5 dni po 12 godzin praktycznie)., Widziałam jak pracowała z jednym DDA, a my jako grupa to obserwowaliśmy. Ja nie zapomnę co widziałam, czego się dowiedziałam i co czułam wówczas.
Chcącemu nie dzieje się krzywda - powtarzam sobie. Muszę się jeszcze zmierzyć ze świadomością, że wszystkich dzieci alkoholików też nie uratuję. Nie uratuję nawet jednego przed przyjściem na świat w tej patologii.
Wybacz, Kapitanowo, miało być bez obciachu i było. Ja tego co napisałam ani nie umiem, ani nie chcę napisać na okrągło,bo to gówno daje w konsekwencji.
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: ewas » 06 gru 2007, 14:50

To święta prawda , zafundowanie dzeciom ojca alkoholika jest koszmarem .Sama jestem DDA, ale też jestem alkoholiczka i doskonale wiem jakie dzieciństwo miał mój syn i kur.....mać nie moge tego przezyć , więc piszę o tym, bo mnie to do dzis boli.
Jeśli nie rozumiesz co do Ciebie mówię , to znaczy nie do ciebie mówię .
ewas
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 5197
Zdjęcia: 8
Rejestracja: 01 gru 2005, 20:01
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 06 gru 2007, 14:58

Przyznam, że z pewnym niepokojem zabierałam się za odczytanie twojego, Ewka, wpisu, bo myślałam, że mnie obsobaczysz i będę musiała dawać odpór. A gdy daję odpór atakowi alkoholika na mnie to jestem, bywa tak dość często, posądzana o agresję i nieuleczalną wręcz nienawiść do alkoholików jako takich. Tymczasem z rzeczywistością nie ma to wiele wspólnego. Mnie jednakowo złoszczą ludzie nieuzależnieni udających kogoś, kim nie są jak i alkoholicy sprawiający na mnie silne wrażenie grających rolę pod nazwą: udawanie trzeźwiejącego.
Toteż post twój powyższy przyjęłam z ulgą, wdzięczności i współczuciem dla twoich tak sprapanych losów. I dla następstw tego spraprania, nie tylko dla ciebie zresztą.
Pozdrawiam serdecznie
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Inka » 07 gru 2007, 11:23

Dojrzałam już do tego żeby nie dzielić ludzi na kategorie: uzależniony lub współuzależniony. Choć przyznaję: tak miałam.

Zastanawiam się nad inną sprawą. Dlaczego posty Kapitanowej tak roztrzęsły forumowiczów. Piszesz, Ewa - że widzisz siebie dawną. Ewas wyraża irytację. Mnie też coś zalewa. Kilka osób wypowiadało się, że piszą "po raz ostatni". Co jest?

Dla mnie szczytem już było postawienie pytania: "Co do moich synów - W CO ICH PAKUJÊ?". A przypominam, że jest jeszcze dziecko nieurodzone.

Może więc tak wkurzająca jest maniera "rżnięcia głupa"?

Ewo, dzięki za wyrażone uznanie. Akurat spod Twojej ręki szczególnie cenne, bo bez cukrowania.
Inka Alkoholiczka
Awatar użytkownika
Inka
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 889
Rejestracja: 04 maja 2007, 20:52
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: anna53 » 07 gru 2007, 12:42

Witaj Ewa
Z perspektywy kawałka czasu naszej znajomości, najpierw wirtualnej a następnie realnej napiszę to, co czuję i jak Cię odbieram. Może nie powinnam tu na forum lecz na pw. ale właśnie po tym co napisałaś wyżej mam nieodpartą chęć zrobić to właśnie tutaj.

Mianowicie:

Poza trafnym i logicznym konstruowaniem myśli, co zresztą już Ci kiedyś komunikowałam, potrafisz bezpośrednio i bez owijania w bawełnę nazwać i ocenić, nie ludzi, ale ich zachowania a to, jak wiesz od naszej mistrzyni - W. Sztander – jest, jak najbardziej OK. Masz wyczucie – komu trzeba kawę na ławę a kogo potraktować b. łagodnie, bo ma delikatną strukturę wewnętrzną.

Ponadto, po kilku naszych spotkaniach wspominam Cię jako osobę sympatyczną, wrażliwą i ciepłą, której nie obojętne są losy innych a szczególnie tych dotkniętych przemocą i uzależnieniami. Być może dlatego, że znasz to z autopsji ale jestem przekonana, że Twoja chęć pomocy innym świadczy o wielkim Twym serduszku. Dopóki Cię nie poznałam osobiście, oceniając Twój temperament tylko z postów, które swego czasu były dość ekspresyjne, miałam wrażenie, że jesteś „herod babą” ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Po prostu kobitą, która wie czego chce.
Lulla mnie głaskała i otulała ciepłem, za co też bardzo ją kocham a Ty stawiałaś ostro do pionu. Mimo tego, że opisy Twojej historii ujęte w taki a nie inny sposób, bardzo mnie swego czasu inspirowały do działań, przed spotkaniem z Tobą miałam jednak pewien dylemat.
Przyznam, że jednocześnie chciałam się z Tobą spotkać i bałam się tego spotkania.
Mam jakieś w dalszym ciągu zahamowania co do wiary i ufności do ludzi. Mimo, że staram się być otwartą i pozytywnie nastawioną do świata, życie, sądzę, jednak wywarło na mnie swe piętno i stąd ta nieufność.

Dzisiaj bardzo się cieszę, że do realnych spotkań doszło. Dziękuję Ci za nie.

A ludziom pomagajmy - mimo wszystko. Nie ważne jak to przyjmą.

Czasami są trochę nierozumni ............... bądźmy dla nich wyrozumiali .....

Anna
anna53
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 551
Rejestracja: 10 sie 2005, 12:21
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 07 gru 2007, 13:20

Może rżnięcie głupa. A może postawa "tak, ale..." - charakterystyczna dla wielu współuzależnionych osobowości. A dla terapeutów, jak mi sami mówili, jedna z najtrudniejszych do rozpracowania. Bo ludzie z postawą "tak, ale..." nie przychodzą tak naprawdę do psychoterapeuty po pomoc, z otwartością na to,co usłyszą niezależnie od tego co to będzie, z gotowością do zmiany i z zaufaniem, iż znaleźli się we właściwym na ten ich moment miejscu. Oni przychodzą do terapeuty po to, by udowodnić - przede wszystkim jemu, ale i sobie - że oni mają jedynie słuszną rację. I żadnej ani pomocy, ani zmiany tak naprawdę nie potrzebują.
Ten rodzaj zakłamania jest dla mnie cholernie wkurzający. Na SPP miałam takie ćwiczenie z pacjentką typu "tak, ale..." i pamiętam moment, w którym chciałam dać jej w kły, bo tak mnie wkurzyła. To się, oczywiście, pojawiło wyłącznie w moich emocjach, ale się pojawiło.
Ten typ osób tak się zachowuje, bo po prostu na ten moment inaczej nie umie. Na rozum to wiem. Mnie postawa Kapitanowej diablo martwi, bo widzę oczami wyobraźni co będzie dalej - nastoletni synowie i maleństwo. I pijak, w dodatku psycholog, co skutkuje tym, że sztukę manipulacji ludźmi ma opanowaną do perfekcji, a sam należy, obok księży, lekarzy, prawników i dziennikarzy, do najtrudniej poddających się terapii pacjentów. I wiem też, że coraz więcej uzależnień krzyżowych - występujących parami i stadami. Ponoć jak pogrzebać, to ponad 90 procent alkoholików ma jeszcze coś - hazard, seksoholizm, netoholizm, pracoholizm,kompulsywne zakupy, uzależnienie od własnej zlości itd. Nie tak dawno czytałam bardzo ciekawy tekst na ten temat.
Tylko, że Kapitanowa tego nie wie i wiedzieć nie musi. Żadna z nas nie była tak naumiana na początku, jak jesteśmy teraz. Mnie smuci jej opór, choć i on na początku jest normalny, wszyscy to wiemy.
Gdzieś dziewczyna zniknęła i się nie odzywa. Może to po prostu nie jej pora, jeszcze ma wycierpieć co jej pisane i co sama chce. Nie winię jej za to. Współczuję. Ale przyznam też, że najbardziej współczuję po równo - jej synom i temu dziecku, które ma przyjść na świat. To mnie boli, nie potrafię, ale też i nie chcę się emocjonalnie uodpornić na krzywdę dzieci. Reaguję zawsze bardzo silnie uczuciowo. Pewnie to ta mała skrzywdzona dziewczynka, która we mnie mieszka, tak daje o sobie znać. Ale ja, cholera, jak widzę krzywdę dziecka,albo nawet o niej czytam, to zaraz płaczę. Kurde.
Nie muszę specjalnie uruchamiać swojej wyobraźni, żeby zobaczyć, co będzie dalej. Będzie bardzo źle. Jak sięgnę pamięcią to ja zaczełam szukać pomocy, interesować się alkoholizmem i hazardem już mniej więcej pół roku po ślubie z dewiantem. A i tak przecież uwolnienie się od niego zajęło mi całe 10 lat. Jak wychodziłam za niego miałam 33 lata, jak uciekałam -43. A dzisiaj myślę, że to tylko 10 lat, bo szybko się otwarłam na wiedzę. I ta wiedza mi potem pracowała w emocjach, pozbawiając mnie po prostu złudzeń czego mogę się po tym człowieku spodziewać. A popatrzcie, jak długo ten proces i tak trwał.,
Może Kapitanowa się obraziła, poczuła zraniona, urażona, zaatakowana. Podejrzewam, że tak jest i nie dziwię się nawet. "Tak, ale..."
Kiedy już wycierpi tyle, że nie będzie się miała gdzie wycofać - może przypomni sobie, że jest takie forum, co kiedyś ktoś jej powiedział, gdzie może szukać pomocy. To jest ważne, dlatego dzisiaj to piszę.
Wiecie, kogo i jakie słowa mi dźwięczały w uszach, gdy organizowałam swoją ucieczkę od AHA? Słowa mojej córki, która - mając może 9 albo 10 lat - po jakiejś traumatycznej sytucji z alkoholikiem i hazardzistą, powiedziała mi tak: mamuś, ty jesteś od myślenia, a sądy i policja od robienia.
Długo trwało, zanim matka wcieliła w czyn swoje myślenie, ale się udało. Słowa są ważne. Nigdy nie wiemy kiedy mogą nas ocalić.
A Kapitanowej dajmu już spokój, nie mam jej tu na razie. Chyba, że sama o sobie przypomni i zechce od nas coś usłyszeć.
Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie Kapitanową, jeśli to przeczyta
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 07 gru 2007, 13:27

Aniu, ja pisałam swoją epistołę, a ty tymczasem do mnie tak... Nie pamiętasz, cholera jasna, że jak kto do mnie mówi "ludzkim głosem" to ja od razu płaczę? :oops: ! i że mi jest gwałtownie potrzebne wiadro i prześcieradło?
A ja w robocie jestem! Chwała Bogu, że chwilowo siedzę sama, kurde.
Dziękuję za te twoje słowa, bardzo.
Z twoim postulatem wyrozumiałości się w pełni zgadzam, czemu dałam wyraz powyżej, nieświadoma jeszcze tego apelu.
Pozdrawiam cię bardzo serdecznie i liczę na jakieś spotkanie w niedalekiej przyszłości.
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: lulla » 07 gru 2007, 14:14

Lustereczko , powiedz ... co mi jeszcze dolega .

Wasze SPP , to i moje wspomnienia , trochę tam pojeżdziłam , choć Ewy nie dane mi było spotkać .

Nie dziwi mnie , że osoba Kapitanowej tak poruszyła struny aż zagrały .
Nie odzywałam się w tamtym temacie ( poza powitaniem ) , bo przez ostatnie 5 lat dostałam realną możliwość spotkań ze współuzależnionymi kobietami i mężczyznami - to mnie baaardzo uodporniło .

Poza tym , ja też byłam ta : " co to na głupią nie trafiło " i własnoręcznie uszyłam sobie piękne buciki do kroczenia we wspóluzależnienie .

Dzisiaj wiem , że to nie przez przypadek w moim , Twoim , czy Jej życiu pojawił się alkoholik .
Wiem , że te koszmary miały swoje "wtórne korzyści " dla każdej z nas .

Dzisiaj mówię , że tak długo musiałam przerabiać życiowe lekcje , aż się nauczyłam .

A głaskać i nawoływać do spokoju nie przestanę .
Bo ja tak już mam .
Aniu , w każdym z moich ukochanych miejsc kawę piję z Kubka od Ani .
I przy każdej kawie myślę o Tobie .
A ja często piję kawę .


pozdrawiam serdecznie

lulla


Gwałtowne rozstania z alkoholikami skutkują ( moim zdaniem ) współuzależnieniowym dupościskiem .
Bo My i Oni to dwie strony tego samego medalu .

<cmok>
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: anna53 » 08 gru 2007, 22:06

Ewa - nasze spotkanie jest całkiem realne, bo wiesz, że mnie na ¦ląsk ciągnie do takiej b. kochanej, jednej rodzinki. A w Bielsku, w którym jesteś chyba dość często, ja przy okazji pobytu w tych stronach, też bywam, na zakupach np. fatałaszków.

Po tych naszych - Ewa - Jolu - wczorajszych wyciskaczach łez też dałam mokry upust swoim uczuciom . To super sytuacja, gdy ma się świadomość, że jest ktoś życzliwy mi i że, w razie czego, mam na kogo liczyć.

Tak mnie czasami najdzie, że chce się człowiekowi dobrym ludziom powiedzieć, że są wspaniali. Ale to chyba dobrze. Mnie, w dalszym ciągu, mimo że wiem, iż to współuzależnieniowe, aprobata innych bardzo pomaga żyć.

Jolu - kurka na swoje jajeczko ciągle się ogląda, stojąc na moim zabytkowym kredensie.

Dzisiaj bardzo relaksacyjnie spędzam wolną sobotę, długo cztałam, wylegując się jednocześnie w ciepłym domku.

Relacje z R. ostatnimi czasy - można powiedzieć - poprawne.

Pozdrawiam weekendowo

Anna
anna53
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 551
Rejestracja: 10 sie 2005, 12:21
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 11 gru 2007, 00:00

Postanowiłam się podzielić z wami tym spostrzeżeniem, bo od wielu, wielu miesięcy to obserwuję i nie jest to przypadek. To jest reguła.
Otóż zauważyłam nader często występujące zjawisko polegające na tym, że moje Siostry w Nieszczęściu, niegdyś i ja sama, w nader licznych przypadkach pracują razem z ich alkoholika we wspólnych firmach. Bardzo wiele piszących tu kobiet o tej sytuacji wspomina.
Po mojemu - to nie jest przypadek. To jeden z elementów upętlenia. Zniewolenia. Odebrania wolności. Często - narzędzie przemocy ekonomicznej. A my, jak te durne owce w stadzie, idziemy na ten układ!
Ja słyszałam tak: wiesz, będziemy razem pracować, po co się dzielić z kimś, po co być wyrobnikiem, gdy można wszystko dla rodziny, nikt ci nie będzie mówił, co masz robić, żaden idiota nie będzie psuł ci pracy. Dom sobie kupimy, na emeryturę odłożymy. I tak dalej, i tym podobne. A ja-tępota dawałam się w to wmanewrowywać. Nie powiem - opierałam się, bo miałam gdzie pracować. To zwykle tak grał, tak manipulował, wreszcie - tak mnie terroryzował, że ulegałam. Zwalniałam się i lazłam do jego, pożal się Boże, firmy.
Oni nas upętlają ekonomicznie. Wg mnie to bardzo wielka przeszkoda w odejściu od alkoholika, gdy kobieta postanowi w końcu odejść. Bo można sobie napchać do gardła i wypchać policzki terapeutycznymi mądrościami, a gdy nie masz własnych dochodów, mieszkania własnego, konta z pieniędzmi własnego i jeszcze masz dzieci do utrzymania to zbita dupa. Nasza kochana ojczyzna, w przeciwieństwie do innych bardziej cywilizowanych krajów, ma głęboko gdzieś taką kobietę.
Przerabiałam to wszystko, więc wiem co piszę. Dałam sobie radę, bo jestem wykształcona, mieszkam w dużym mieście, nie straciłam po drodze w związku z dewiantem swoich przyjaciół. Wreszcie - moja córka, gdy dawałam nogę do normalnego świata z patologii miała już lat 17. Niańczyć jej nie musiałam w razie przeziębienia na przykład, czy prowadzać do przedszkola. To wszystko miało swoje znaczenie, nie tylko moja odwaga i determinacja. No, i fakt, że udało mi się wynieść z domu tyle pieniędzy, że miałam byt zapewniony przez jakieś trzy miesiące i mogłam działać. Opisywałam to wszystko w tym wątku szczegółowo.
Mój wniosek dla mnie samej - nie dam się już w swoim życiu pozbawić swoich niezależnych źródeł dochodu. Choćby anioł wcielony w mężczyznę przede mną stanął i oferował mi gwiazdkę z nieba. Oraz wszelakie dobra ziemskie. Zbyt gruntownie przerobiłam lekcję, która mi los dał do przerobienia. I wyciągnęłam z niej wnioski, jak sądzę.
Myślę, że warto przemyśleć, zanim się dacie, Siostrzyczki, wkręcić w te ich alkoholiczne biznesy.
Gruntownych przemyśleń życzę.
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: lulla » 29 gru 2007, 18:08

Miałam przyjść . Więc jestem , z muzyką ...

List

Jola
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 30 gru 2007, 00:22

Witaj w moich skromnych progach, lulla! Wybacz, ale "Listu" wysłucham jutro. Dzisiaj wieczorem przywiozłam z lotniska moją córkę. Nie było jej na święta, ale teraz jest i wylatuje do Anglii za dwa tygodnie. Oj, naopowiadała, naopowiadała... :D
Tak więc w skupieniu posłucham "Listu" jutro. Jestem pewna, że nie weźmiesz mi tego za złe.
Możemy też pogadać na jakiś nowy temat lub kontynuować stary. Tylko o czym myśmy dyskutowały?
Pozdrawiam serdecznie
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

PoprzedniaNastępna

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 16 gości