życie po odejściu od alkoholika

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Nieprzeczytany postautor: ewas » 22 sty 2008, 10:14

A ja napisze przekornie , mam swojego własnego alkoholika i nie mam zamiaeu od niego odejść .
Jeśli nie rozumiesz co do Ciebie mówię , to znaczy nie do ciebie mówię .
ewas
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 5197
Zdjęcia: 8
Rejestracja: 01 gru 2005, 20:01
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 22 sty 2008, 11:31

Wybacz amajk-Mietku, ale nie nie rozumiem twojego listu. Nie wiem też, jaki mi zadajesz pytanie, to jest zbyt mętne. A ja nie potrafię odpowiedzieć, gdy nie rozumiem o co mnie pyta rozmówca.
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 22 sty 2008, 14:27

Coś chciałam dopowiedzieć zainteresowanym odnośnie moich refleksji nt. wydarzeń trudnych, które miały miejsce w moim życiu, z podwójnym nałogowcem na pierwszym miejscu.
Gdy tak ostatnimi czasy analizowałam sobie na spokojnie losy mojej rodziny ze strony ojca i matki, to widzę wyraźnie, jaki to był ciąg nieszczęśliwych, niespełnionych, rozgoryczonych, upętlonych w niesatysfakcjonujące związki kobiet. Taki negatywizm do sześcianu i męczeństwo jako sposób na życie i na znalezienie sensu wśród niespełnionych oczekiwań, połączone z biernością i wyuczoną bezradnością. Moja matka jest tu postacią pomnikową, ale tę znam dobrze, jednak są i inne rodzinne przykłady
I pewnego razu taka myśl nagła mi przyszła do głowy - czy ja może nie dostałam szansy przerwania tego zaklętego kręgu nieszczęśliwych kobiet? Bo, wielce być może, że moja córka nie będzie już w tym zaklętym kręgu, ja też już z niego wylazłam. Mnie się już miłość, bycie z mężczyzną i życiowe spełnienie nie kojarzy z umartwianiem, poświęceniem, odmawianiem sobie, uleganiem, przepychankami kto kogo. Już nie muszę rezygnować z czegoś dla mnie ważnego dla tzw. świętego spokoju, którego i tak nie ma. Już przyswoiłam, że to, iż bardzo cierpię i się poświęcam nie jest wprost proporcjonalne do wielkości mojej miłości do mężczyzny. Że to jest chore, a nie zdrowie i szlachetne jak w naiwnych piosenkach.
Więc jeśli takie miało przynieść efekty to moje miotanie się w chorym rodzinnym domu, a potem w chorych związkach - to jak tu nie wybaczyć i nie odczuwać wdzięczności do katów?
I tak mi się jakoś, jak sądzę, odpowiedziało na pytanie Mietka, jeśli to było TO pytanie.
Pozdrawiam
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Inka » 22 sty 2008, 19:39

Ewa, to bardzo ważne, co piszesz. Naprawdę cieszę się, z całego serca
Inka Alkoholiczka
Awatar użytkownika
Inka
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 889
Rejestracja: 04 maja 2007, 20:52
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 24 sty 2008, 13:29

Wczoraj spotkałam się z moją koleżanką z klasy w szkole podstawowej, z którą straciłam kontakt po zakończeniu szkoły, czyli mniej więcej 30 lat temu. Odnalazłyśmy się przez portal internetowy. Ona do mnie napisała, potem zadzwoniła i umówiłyśmy się.
Rozwiodła się 8 lat temu z alkoholikiem. Opowiadała dużo i długo, ma taką potrzebę. Zaproponowałam jej rozpoczęcie terapii u tej psychoterapeutki, do której ja swego czasu przez rok chodziłam. Bo jak słuchałam tej mojej klasowej koleżanki to miałam nieodparte wrażenie, że słucham siebie sprzed jakichś 3 lat. A u niej upłynęło już 8 lat... Szkoda mi jej bardzo, bo widzę, jak ją ta przeszłość ciągle jeszcze wiąże. Przez pół roku korzystała z psychoterapii, bo po 5 latach od rozwodu te zamiecione pod dywan emocje wylazły na wierzch, ale myślę, że kontynuowanie pracy bardzo byłoby dla niej wskazane. Odnoszę wrażenie, że uda mi się ja przekonać do tej mojej Bogny, to naprawdę dużej klasy specjalista.
I jak słuchałam tej mojej kumpeli to mi się przypomniały w którymś momencie słowa, które mi Bogna powiedziała już dawno po zakończeniu terapii. Powiedziała, że w swojej 30-letniej praktyce może śmiało powiedzieć, bo jest to uprawnione, że nikt nie robi nam tyle szkód w życiu ile nasz dom rodzinny. Ojciec, matka albo oboje - w szczególności. Niech to krew zaleje, ale prawda. Ja też coraz częściej do tej tezy się przekonuję. I nie musi być to od razu osoba uzależniona od czegokolwiek, bo to się rozumie samo przez się, że się wówczas patologia pojawia. Zatruć duszę i umysł potrafią w tzw. normalnym, dobrym domu. Bardzo potrafią.
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 03 lut 2008, 14:29

Wczoraj był dzień wyjątkowej dobroci dla Ewusi - kupiłam sobie perfumy, ciuchy i piękne doniczkowe kwiaty, bo już jakby wiosna u drzwi. Nie zrealizuję już w tym miesiącu swojego planu inwestycyjnego związanego z jednym meblem, trudno, kupię go w marcu. Tak wybrałam i wcale nie żałuję.
Wczoraj wieczorem miałam również przesympatyczne, drugie już, spotkanie z moimi kolegami z klasy szkoły podstawowej. Było wesoło, sympatycznie, ale i całkiem poważnie, bo każdego z nas przynajmniej parę razy życie w tyłek kopnęło. Gdzieś tam odnajduję zupełnie inne swoje relacje i kolegami, i z koleżankami. Inne niż przed laty, cieplejsze i bliższe. Szczególnie z jedną koleżanką, z którą w podstawówce raczej się nie kumplowałam.
W "tłusty czwartek" dzwoniła moja córka z Anglii - idzie tam dziecko jak burza do przodu, i na studiach i w pracy. Trzymam za nią kciuki bardzo mocno.
Wieczorem, też w czwartek, odwiedził mnie z pączkami mój od 20 lat najlepszy przyjaciel, któremu nie raz płakałam w marynarkę, gdy mi się źle wiodło. Wypiliśmy winko (niemieckie :), pogadaliśmy jak zwykle "po duszam".
Jak teraz przeczytałam co napisałam, to się tak zastanawiam - czy ja w ogóle jeszcze pasuję do tego forum, gdzie tyle cierpienia, nieszczęścia, łez i trudnych spraw? Bo u mnie dzisiaj nie ma ani cierpienia, ani nieszczęścia z mojego wyboru, ani łez, a sprawy trudne to po prostu dla mnie - sprawy do rozwiązania, bo i takie są przecież.
Żadna to z mojej strony kokieteria, zapewniam. Mam całkiem poważny dylemat, i to od dłuższego czasu, czy ja tu pasuję jeszcze będąc na swojej życiowej drodze tu, gdzie jestem. Zastanawiam się, czy nie zamknąć już swojego wątku.
Pozdrawiam wszystkich
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: lulla » 04 lut 2008, 09:09

Ewa pisze:
Jak teraz przeczytałam co napisałam, to się tak zastanawiam - czy ja w ogóle jeszcze pasuję do tego forum, gdzie tyle cierpienia, nieszczęścia, łez i trudnych spraw? Bo u mnie dzisiaj nie ma ani cierpienia, ani nieszczęścia z mojego wyboru, ani łez, a sprawy trudne to po prostu dla mnie - sprawy do rozwiązania, bo i takie są przecież.
Żadna to z mojej strony kokieteria, zapewniam. Mam całkiem poważny dylemat, i to od dłuższego czasu, czy ja tu pasuję jeszcze będąc na swojej życiowej drodze tu, gdzie jestem. Zastanawiam się, czy nie zamknąć już swojego wątku.
Pozdrawiam wszystkich
Ewa


Dylemat nieobcy i mnie .
Tym większy , że nie mam ochoty wracać do siebie z czasów zarazy alkoholowej ; odgrzebywać pozamykanych problemów ; zdejmować kropki postawionej nad "I".

Niedawno zdarzyło mi się wymienić kilka maili z kobietą , która zatrzymała się w drodze . Utknęła na progu do normalności i próbowała nakłonić mnie do wspólnego drążenia przeszłości .
Ale ja już nie chcę grać w niczyich grach . A własnych nie prowadzę . Żyję .

Wczoraj miałam w rękach książkę Jadwigi Staniszkis " Ja . Próba rekonstrukcji " .
Zacytuję coś z przedmowy :

"Nie będzie to książka typu „szczere wspomnienia”, i nie tylko dlatego, że szczerość nie jest możliwa, ale ponieważ autentycznie nie pamiętam swoich poprzednich „ja”: są tylko jakieś strzępy wspomnień i pełna obojętność, a nawet obcość wobec tamtych mnie. "

Mam podobnie . Strzępy wspomnień i obcość wobec tamtej "ja" .

Dawno temu czytałam wypowiedź Pani Profesor o niszczącym ją związku z alkoholikiem , znanym literatem . Wtedy nie rozumiałam , jak mądra i piękna kobieta może dopuścić do czegoś takiego .
Póżniej zrozumiałam . Bo doświadczyłam .
Los sprawił , że wielokrotnie miałam okazję jechać jednym pociągiem z nią . I obserwoawć naocznie , że można wrócić do normalności .
Jeden warunek - brak elementu nienormalności w życiu . Czyli alkoholika .
Czego i Ty , Ewo , jesteś dowodem .

Daleko odeszłam od świata alkoholizmu . Bardzo daleko .
Rozmumiem cierpienia opisywane na forum . Współczuję .
I coraz mocniej czuję się tu odmieńcem .

pozdrawiam i kibicuję . :)

Jola
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 04 lut 2008, 11:09

Dobrze wiedzieć, lulla, że masz podobne dylematy. Myślałam, że może mnie tylko one dotyczą. Też czuję się tu teraz odmieńcem. Co więcej, czuję nieraz, iż wzbudzam u niektórych osób emocje typu zazdrość, a nawet zawiść, brzmi to wyraźnie w ich listach. Widać to również w ich "szukaniu dziury w całym" i chęci dowalenia. W mniej lub bardziej bezsensowny sposób.
Mnie to akurat o tyle ziębi i grzeje, że to forum jest samopomocowe. Zatem - ktoś taki jak jak, komu się udało, może tu być teraz kwiatkiem do kożucha. Bo odmieniec, któremu alkoholik nie zniszczył życia, a wręcz przeciwnie - gehenna z nim stała się zaczynem do rozwoju i w konsekwencji coraz lepszej jakości życia - może tutaj wcale nie być postacią konstruktywną. Ale przeciwnie - wywołująca silne negatywne emocje. Psychoterapeuci powiadają, że jak ktoś lub coś wzbudza silne emocje u kogoś, przede wszystkim złość, to jest to sygnał, że coś w tej osobie jest nie tak. Nie w obiekcie lub sytuacji wywołującej złość.
Tylko - kto jest tutaj na takim etapie, który pozwala zdobyć się na tę refleksję? Być może ona jest wewnątrz, bo w listach tego nie widzę, to raczej kurs na konfrontację ze mną.
Nawet mnie to nie dziwi. Masz rację, lulla, zgadzam się z twoim poglądem. Mój powrót do normalności zaczął się od całkowitego zrezygnowania z obecności alkoholika w moim życiu. Mam taką intuicję, iż jest to raczej norma, niż wyjątek.
Ale to ja tak uważam.
Dziękuję ci, lulla, za tę twoją refleksję w moim temacie, jest dla mnie bardzo wartościowa. Myślę, że gdy przyjdzie czas, iż poproszę cię o zamknięcie mojego wątku - spełnisz moją prośbę.
Pozdrawiam serdecznie
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 04 lut 2008, 17:09

Podjęłam decyzję - zamykam mój osobisty wątek. Jeśli będę się wypowiadać to w odniesieniu do tematów, wpisów i osób, gdy coś mnie szczególnie poruszy. Swojego wątku już nie będę tu prowadzić, ponieważ nie znajduję dużej ciekawości w pisaniu bloga.
Myślę, że swoje zrobiłam na forum - przede wszystkim dla siebie, a jak czytałam i czytam - czasem także dla innych. Dziękuję za wszystkie wpisy w moim temacie, dziękuję osobom, które w nim zechciały zabrać głos. Szczególnie dziękuję tym, których poznałam w realnym świecie i które bardzo mi pomogły, gdy tej pomocy potrzebowałam. Zainteresowani wiedzą o kim mówię.
Podjęłam tę decyzję nie pochopnie, nie z dnia na dzień, nie pod wpływem emocji. Stopniowo, powoli odchodziłam od świata znaczonego alkoholem. Moje życie prywatne już do tego świata nie należy. Zawodowe też nie, być może kiedyś zawodowe jakoś będzie się z nim łączyć, ale do tego dla mnie jeszcze długa droga. Wszystko ma swój czas.
Zamykam ten wątek również dlatego, że chcę chronić swoją prywatność. Wiele już o niej napisałam, ale dalej nie chcę. Gdyby działo się coś szczególnego zawsze mogę zabrać głos w wątku "z dnia dzisiejszego" lub założyć nowy, tematyczny.
Czuję się dzisiaj wolna, także wolna od alkoholowego świata. Wychodziłam z niego w bólu, cierpieniu i lęku. Ale wyszłam. I dzisiaj przestaję pisać publiczny pamiętnik. Ten pamiętnik już zrobił swoje. Przede wszystkim dla mnie.
Będę nadal odpowiadać na pw, bo sporo osób do mnie pisze. Może też być nadal e-mail zaufania. Pomogę jeśli mogę komuś pomóc i na ile potrafię.
Dziękuję wam także za to, że ten wątek był tak chętnie czytany. To akurat dla mnie osobista, po części także związana z moim zawodem, satysfakcja.
Pozdrawiam was wszystkich serdecznie i do zobaczenia w innych tematach.
Ewa

Lullo, załóż kłódkę na tym wątku, proszę.
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: lulla » 04 lut 2008, 21:34

Jeśli zmienisz kiedyś zdanie , zdejmiemy kłodkę .

Dziękuję , Ewo , za ten temat . Poproszę Bohusza , aby go "podpiął" na alkoholiźmie . Tyle mogę .

pozdrawiam

Jola


W Deszczu Maleńkich Żółtych Kwiatów
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 19 mar 2010, 11:39

Dziękuję ci, Bogdan, za odblokowanie mi możliwości napisania tego listu.
I chcę oświadczyć co następuje:
Starałam się długo nie wchodzić na ring. Prosiłam alkoholików o nie wchodzenie w moje rozmowy z innymi kobietami na forum. Udawało się to nawet przez czas dłuższy. Jednak od dwóch tygodni się nie udaje. Jestem tutaj obiektem nieustannego ataku. Tak jest. TO JA JESTEM OBIEKTEM ATAKU. Nie reagowałam. Do wczoraj. Bo wczoraj niejaki Pan Franciszek-Moderator zastosował wobec mnie zachowania, które odebrałam jako zastosowanie wobec mnie [b]przemocy psychicznej. To, co zrobił ten pan wobec mnie było klasycznym wydaniem zachowania przemocowca psychicznego. Intuicja chyba podpowiedziała mi, kiedy mam spróbować wejść na forum. I zobaczyłam, jakie mi się komunikaty wyświetlają, i w jakim czasie. Nawet oddechu nie zdążyłam złapać, a już miałam komunikat, że zostałam wyrzucona z forum i nawet nie byłam w stanie przeczytać co i kto pisze.
Klasyka gatunku - przemocowiec uderza tak, ażeby ofiara przemocy nawet pisnąć nie zdążyła. A potem natychmiast powiada, że to jej wina, bo w pysk dostała, gdyż zdenerwowała go okrutnie.
Ostatni raz przemoc wobec mnie zastosował mój ex-mąż 5 i pół roku temu. Na tydzień przed moją od niego ucieczką. Wczoraj wróciły do mnie podobne uczucia. I żarty się skończyły. Bo tu już chodzi tylko i wyłącznie o mnie. O moje życie i moje w tym życiu emocje.
Mówię - dość! Basta!
Wszystko, co tu wypisywano pod moim adresem przez ostatnie dwa tygodnie potwierdza moje wobec alkoholików opinie. Dla mnie samej. A wypisywali to alkoholicy nazywający się trzeźwiejącymi. To kpina jakaś? I z kogo?
Pragnę jednak przy tej okazji zauważyć, iż na moim PW pojawiły się maile od alkoholików forumowych, którzy mnie wspierali. Byłam zaskoczona, ale i zbudowana. Że można. Że można zamknąć paszczę, a otworzyć umysł. I że ja do tego umysłu potrafię trafić. I nikt się nie obraża, a wręcz przeciwnie. Tym osobom, których nie chcę wymieniać po nickach, bo im zrobię niedźwiedzią przysługę - pragnę pięknie podziękować.
Jestem na tym forum 5 i pół roku. Zwłaszcza w początkowym okresie mojego tutaj istnienia, forum bardzo mi pomogło. Jarosław-alkoholik, który tu już nie pisze, namówił mnie na terapię, wyjaśniał cierpliwie i odpowiadał na moje pytania. Jemu szczególnie pragnę podziękować, wiele mu zawdzięczam i mam nadzieję, że wszystko z nim OK, jak od ponad 20 lat jego trzeźwego życia.
Wiele osób mi pomogło. I myślę, że w kolejnych latach spłaciłam ten dług, który tu miałam. Szczególnie wobec partnerek alkoholików. W każdym razie nie szczędziłam starań, żeby tak było.
Dzisiaj jednak muszę powiedzieć sobie - najważniejsze najpierw. A teraz najważniejsza jestem ja sama. Ja sama dla siebie. Moje życie zawodowe, osobiste, towarzyskie, moja córka i mój partner. Moje plany związane z przyszłością, nie w Polsce. I tysiące innych moim poletek.
Przestałam się czuć tu bezpiecznie. A gdy nie czuję się bezpiecznie, nie jestem w stanie swobodnie i szczerze pisać, co myślę. Z drugiej strony - nie chcę się sama cenzurować. To bez sensu.
Lulla, wiem, że robię im prezent, ale jak ci napisałam i dzisiaj mogę powtórzyć - wolę mieć spokój, niż mieć rację. :D Na tym między innymi, tak myślę, polega uznanie swojej bezsilności wobec alkoholika. Czy się mylę?
Żegnam się z forum w imię dobrze pojętej konieczności zadbania o siebie. Nie mam też wątpliwości, że forum będzie żyło nadal bardzo dobrze. Nie ma ludzi nie zastąpionych, jestem pewna, że pojawi się tu wkrótce inna Ewka, albo Baśka, albo Kaśka i będzie pisać co myśli, robi, jak widzi to czy tamto, co wiąże się z alkoholizmem i współuzależnieniem.
Jeśli znowu ktoś nie zablokuje mi możliwości czytania forum - będę go czytać. Z pisaniem stop. Nie mówię "na zawsze", bo unikam sformułowań ostatecznych. Teraz jednak stop.
Kontakt ze mną możliwy jest nadal poprzez e-mail zaufania. Jeśli pojawią się tam jakieś prowokacje (do tej pory ich nie było) - dam ci, Bogdanie, o tym znać.
Chciałabym także prosić o przeniesienie tego postu do mojego zamkniętego wątku "życie po odejściu od alkoholika", bo myślę, że to będzie jego prawdziwe, takie właśnie "życiowe" zamknięcie.

Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1966
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: lulla » 19 mar 2010, 18:16

Ewa pisze:Pragnę jednak przy tej okazji zauważyć, iż na moim PW pojawiły się maile od alkoholików forumowych, którzy mnie wspierali. Byłam zaskoczona, ale i zbudowana. Że można. Że można zamknąć paszczę, a otworzyć umysł. I że ja do tego umysłu potrafię trafić. I nikt się nie obraża, a wręcz przeciwnie. Tym osobom, których nie chcę wymieniać po nickach, bo im zrobię niedźwiedzią przysługę - pragnę pięknie podziękować.


Ja też . Dziękuję .

Jest takie powiedzenie - co mnie nie dotyczy , to mnie nie tyka .
Wnioski nasuwają się same .

Dziękuję Ci Ewa za asystę , za wklad pracy w uświadamianie ludziom , czym jest przemoc .

Ja również nie zamierzam pisać . Ograniczam się do funkcji administracyjnych .

Pozdrawiam Ewę Sternika :)
Steruj dalej w kierunku normalności .

buziaki :)

Jola
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: życie po odejściu od alkoholika

Nieprzeczytany postautor: lulla » 28 sty 2015, 17:52

Podnoszę temat i przypinam na jakiś czas.:-)
Żeby powspominać drogę Ewy.
Jola
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Poprzednia

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 23 gości