Chyba jestem alkoholiczką

Jesteś nowy/nowa na forum Strefy Problem?
Tu możesz się przedstawić i przywitać.

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: fejek » 05 mar 2015, 16:57

Jura pisze: Nie pogodzisz również "służbowego" balangowania z chęcią zaprzestania picia, gdyż nawet dla ludzi z jakąś tam już dłuższą abstynencją, przebywanie w miejscach i z ludźmi pijącymi, działa niczym czerwona płachta na byka i ten byk zaatakuje prędzej czy później... Poprzedzone to jest złym samopoczuciem, snami alkoholowymi, kacami pomimo nie picia, ogólnym rozdrażnieniem, nadpobudliwością i nadinterpretacją.



Nie chodzę na balangi. Jestem wokalistką i gram ze swoim zespołem koncerty.
Jeśli chcę złapać kontakt z właścicielem lokalu, w którym gramy - muszę tam pójść. Najczęściej są to bary czy puby. Rzadziej teatry czy miejsca niezwiązane z alkoholem.
Kiedy gram koncert, ludzie piją. Nie mogę się zmyć zaraz po imprezie, muszę porozmawiać, coś podpisać, zrobić sobie zdjęcie, jeśli ktoś tego chce.

Nie jest to coś, z czego mogę zrezygnować. To jest moje życie i nie pożegnam się z tym, bo wtedy dopiero zaczęłoby się picie - z nieszczęścia.

Idę dzisiaj na pierwszy w życiu mityng.
fejek
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 12
Rejestracja: 17 lut 2015, 19:01
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: Jura » 05 mar 2015, 18:35

Czy balangi służbowe, czy przebywanie, tak jak ty, w knajpie z muzyką, gwarem ludzi, mniej czy więcej pijanych, to dla alkoholika jedna cholera. Regularna, dalsza walka z alkoholem, skazana z góry na przegraną, bo z nim i w takich warunkach, jeszcze nikt sobie nie poradził... Czyli mój przykład z anginą jak najbardziej na miejscu i zawsze aktualny...

Znam doskonale atmosferę grania w tego typu lokalach, więc wiem jak to jest i jak na alkoholika działa. Ja przez swoje picie wyleciałem z kapeli i nikt już nie chciał ze mną grać...

Coś się jednak w twoim życiu i piciu zadziało, że wylądowałaś u terapeuty, później tutaj, teraz chcesz do AA... Widzisz, jak na poważnie i radykalnie nie weźmiesz się za zmiany w swoim życiu, to każde kolejne picie będzie kończyło się gorzej niż to, które skłoniło cię do dotychczasowych posunięć... To takie prawo pogłębiającej się serii, bo następne znów gorzej itd. itd... Czasami myślałem, że gorzej być już nie może i za każdym razem myliłem się na swoją niekorzyść...

Piszesz; "Nie jest to coś, z czego mogę zrezygnować. To jest moje życie i nie pożegnam się z tym, bo wtedy dopiero zaczęłoby się picie - z nieszczęścia".
E tam nieszczęście... Nie wywołuj wilka z lasu, bo możesz się przekonać co to prawdziwe nieszczęście...
Jeszcze się targujesz, czyli wszystko przed tobą... Alkohol skutecznie potrafi przekonać do zmian w życiu o których się człowiekowi nawet nie śniło. Jeśli ma oczywiście szczęście i dożyje - jak ja na przykład...

Szkoda mi ciebie, bo wiem co to pasja, co to muzyka, jaka to atmosfera bycia gwiazdką nawet tylko w pubie, knajpie czy na weselu... Według mnie to nierealne co chcesz zrobić... Posłuchasz co inni na mityngach ci powiedzą, sama sprawdzisz na sobie, pożyjemy, zobaczymy...
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1147
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: henryko48 » 06 mar 2015, 09:11

Jura pisze:Czy balangi służbowe, czy przebywanie, tak jak ty, w knajpie z muzyką, gwarem ludzi, mniej czy więcej pijanych, to dla alkoholika jedna cholera.

Podpisuję się pod tym co napisał Jura,szczera prawda.
fejek pisze:Nie jest to coś, z czego mogę zrezygnować. To jest moje życie i nie pożegnam się z tym, bo wtedy dopiero zaczęłoby się picie - z nieszczęścia.

Oj dziewczyno żebyś kiedyś nie żałowała tych słów,uważam że żeby wyjść na prostą potrzebne są tobie radykalne zmiany,na pierwszym miejscu koniec z knajpami z całą tą otoczką,zmiana trybu życia,pracę też można zmienić,dla trzeżwego życia jest warto naprawdę wiele poświęcić, życie bez alkoholu jest piękne,czyste, wiele spraw,problemów które tak naprawdę myślałem jak piłem że są nie do rozwiązania,okazało się że można je rozwiązać, jak umysł jest czysty bez używek można wiele,ale potrzebna jest żelazna konsekwencja,motywacja i szczere chęci,a warto naprawdę warto,może spojrzysz za parę lat w lustro i uśmiechem na twarzy powiesz sobie wygrałam swoje życie na nowo,tego tobie życzę.
Nie sztuka jest cieszyc sie z dobrych dni,lecz odnalezc radosc w tych zlych...
Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, ze jego osiagniecie wymaga dlugiego czasu.Czas i tak uplynie.
H.Jackson Brown. J
Jestem trzezwy od 04.10.2009
Awatar użytkownika
henryko48
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 922
Zdjęcia: 5
Rejestracja: 28 lis 2009, 19:18
Lokalizacja: sopot
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 16 razy

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: MARTAB » 06 mar 2015, 11:13

fejek pisze:Nie piję od kiedy napisałam pierwszy post - to 17 dni.

- cieszę się razem z tobą, wiem jakie trudne są początki,
fejek pisze:Mam okropne sny, w których piję i jest mi wstyd. Rano potrafię obudzić się z kacem, dopóki nie uświadomię sobie, że to się nie wydarzyło

-też miałam takie sny; czasami jeszcze zdarzają mi się sny, związane z alkoholem, ale nie ma co się tym denerwować. Jesteśmy alkoholiczkami, tak może się dziać. Trzeba cieszyć się, że to był tylko sen , uśmiechnąć się do siebie, bo masz przed sobą piękny, trzeźwy dzień, w którym możesz doświadczać różnych emocji- prawdziwych emocji.

fejek pisze:am się normalnie funkcjonować i nie omijać miejsc, w których do tej pory zawsze piłam. Jednak nie do końca sobie z tym radzę, muszę wcześniej wychodzić, bo zwyczajnie robi mi się niedobrze. Nie wiem czy przez sam fakt tak dużej zmiany w moim życiu czy dlatego, że nie jestem w stanie znieść widoku moich szybko upijających się znajomych


Rozumiem, że nie zawsze się da omijać miejsca, gdzie się pije; ale ty i ja – jesteśmy chore na chorobę zwaną alkoholizmem. Będąc alergikiem i nie tolerując np. kwitnącej lipy – nie pójdziesz stać pod drzewem, kiedy kwitnie – w ogóle będziesz omijała miejsca, gdzie rosną lipy. Podobnie jest z alkoholem, chcąc żyć w zgodzie ze sobą – nie działaj przeciwko sobie.
Wiem, że czasami się nie da, więc opracowuj sobie plany, że jesteś np. tylko na początku spotkań, potem kiedy leje się alkohol – znikasz. Nie powiesz mi, że musisz siedzieć i słuchać głośnych, nieskładnych i czasami bezsensownych rozmów. Interesów nie załatwia się po pijaku /chociaż niektórzy zaparcie twierdzą, że się załatwia/. Ja też na początku trzeźwienia nie wyobrażałam sobie, abym nie wypiła z innymi toastu z okazji podpisania dobrej inwestycji. Dzisiaj – nie wyobrażam sobie abym wznosiła toast; są inne formy wyrażania zadowolenia z pracy.

I dopiero teraz doczytałam , że jesteś wokalistką. Masz więc trudniejszą sytuację, bo jesteś w miejscu, gdzie się po prostu spożywa alkohol. Sama napisałaś, że robi ci się niedobrze przebywając wśród pijących – chcę ci powiedzieć z doświadczenia, że organizm będzie na różne sposoby reagował. Jednego dnia w taki , jak piszesz /będziesz się źle czuła/ , innego razu możesz poczuć nieodpartą chęć napicia się.
Twój umysł jest w chwili obecnej w pewnej części twoim wrogiem i będzie tobą manipulował. Uczyłaś go przez jakiś czas /nie wiem jak długo piłaś/ pewnych zachowań , dostarczałaś chemii do organizmu, przykrywką do prawdziwych emocji: radości, smutku, złości były te stłumione emocje, uczucia – takie trochę na własne życzenie /szybkie/ ,sztuczne …. to wszystko trwało trochę czasu, a teraz nagle „bomba” – bo chcesz funkcjonować inaczej.
Ok, tylko, że teraz trzeba czasu , zmiany trybu życia, wsłuchania się w prawdziwą siebie. W tą , która pragnie żyć, a nie wegetować i cierpieć.
Na spokojnie trzeba przyjrzeć się swojemu życiu, przeanalizować co należy zmienić, aby pewne rzeczy pogodzić; wybrać to, co najistotniejsze i najważniejsze. Wiem, że to jest trudne.
Bardzo cieszę się, że działasz .

Kimkolwiek jesteś
– jesteś Osobistością

Wcielaj w życie swoje najskrytsze marzenia.
Odwaga zawiera w sobie geniusz, siłę i magię.
(J. W. Goethe)

"Kimkolwiek jesteś – jesteś Osobistością na miarę Wszechświata. Posiadasz na to dokument… w głębi Swego Serca.
Ciało Twoje bezcenne. Żadna Świątynia w Efezie nie jest tyle warta. To Twój Łuk Tryumfalny na cześć Życia. Wspiera Umysł, Serce i Ducha.
Jesteś w głębi Siebie Źródłem Miłości i Szczęścia – Źródłem Nieskończonej Obfitości. Jesteś Księgą po-znania wszelkiego – Drogą do samospełnienia. Jesteś Zachwytem nad genialnością Stworzenia – Kluczem do raju. Tu i teraz.
Bo wszystko już jest, co Ci do Szczęścia potrzeba. Do zanurzenia się w Absolucie Wszechobecnej Mi-łości. Do odkrycia w Sobie Milczącego Boskiego Ja. Do poczucia jedności z Cudowną Mocą i Inteligencją Wszechświata. Wszystko w Tobie już jest.

Zatrzymaj się… Daj wolność Sercu… daj wolność Sobie…

Nikt nie potrafi być Tobą – tak jak Ty jesteś Mistrzem Swego Życia. Ty jesteś Prawem Swoim do Szczęścia. W każdej chwili, która trwa.
Kimkolwiek jesteś – jesteś Tajemnicą dla Siebie. Jesteś Akademią Nieskończoności. Tu i teraz.

Jesteś… Jesteś… Jesteś…"

Andrzej Jankowski
MARTAB
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1149
Rejestracja: 06 lis 2009, 11:30
Lokalizacja: SŁUPSK
Podziękował : 8 razy
Otrzymał podziękowań: 11 razy

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: guciu » 08 mar 2015, 12:27

Jura pisze:Dotyczy to ludzi i miejsc oraz pewnych rytuałów związanych ze spożywanie alkoholu jak określone dni, okazje itd.


fejek pisze:Źle się wyraziłam - nie unikam miejsc, w których pije się alkohol, ponieważ nie mogę tego zrobić ze względów zawodowych.Ale dziękuję, że tak mnie atakujesz i dziękuję, że życzysz mi kolejnego zapicia, bo inaczej Twoich słów interpretować nie można.


... kawałek ode mnie ... mi powrót do miejsc, gdzie spożywany jest alkohol zajął parę lat ... też jest to związane ze względów zawodowych ... parę lat stosowałem zasadę " jeśli w danym miejscu jest alkohol, nie jest to miejsce dla mnie" ... i co ? ... i przeżyłem ... i świat się nie zawalił ... i zdałem sobie sprawę, że w dupie mam konwenanse, względy zawodowe, znajomych itp. ... MOIM PRIORYTETEM JEST NIE PIĆ ...
... dziś jestem silniejszy ... ale i tak nie na tyle mocny, żeby ryzykować ... znam już trochę siebie trzeźwego i jest tak, że jeśli w takim miejscu jestem, a przestaje mi to odpowiadać ... wstaję i wychodzę ... i jeszcze raz !!! ... w dupie mam wtedy to, co i kto o tym myśli ;) ...

... Myślę, że o to chodziło Jurze ... to nie czas i miejsce dla Ciebie na usprawiedliwienia z takich, czy innych względów ... poczekaj parę lat ... z pełną odpowiedzialnością stwierdzam ... OPŁACA SIĘ ...

... co do interpretacji ... przypominasz mi mnie samego sprzed lat ... wypisz - wymaluj ... też myślałem, że wszyscy życzą mi źle ... ale jak po raz kolejny upadłem na pysk ... i znowu ... i znowu ... dotarło do mnie co ONI mówią ... dziś daję sobie prawo mówić to samo ... w alkoholizmie nie ma sentymentów ... wszystko musi być czarno - białe , bo inaczej jest bez sensu i na krótką chwilę ...

... mądrych wyborów życzę ...

... G ...
... co mnie nie zabiło, to mnie wzmocni ...
Awatar użytkownika
guciu
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 2812
Zdjęcia: 5
Rejestracja: 03 paź 2008, 21:32
Lokalizacja: Łódź
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: lidianykiel » 09 mar 2015, 15:25

Jeżeli macie problemy z alkoholem to idźcie na odwyk. Chyba, że macie silną wolę.
Powodzenia!

---------------
lidianykiel
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 1
Rejestracja: 09 mar 2015, 15:24
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: fejek » 11 mar 2015, 10:33

Dzięki MartaB za jedyną sensowną odpowiedź. W sumie to bardzo podobnymi wypowiedziami uraczyli mnie alkoholicy na spotkaniach AA.

Na mityngach spotkałam też kilka osób, które tak jak ja zajmują się zawodowo/hobbistycznie muzyką i dały mi kilka wskazówek jak postępować po koncertach.

Przestałam mieć wielkiego doła z powodu niepicia, 15 marca będzie równy miesiąc jak jestem trzeźwa.
Snami się nie przejmuję, bo jak powiedział mi jeden alkoholik: a co ma ci się śnić, czekoladki? :)

Bardzo się cieszę, że odważyłam się dołączyć do wspólnoty - poziom życzliwości jest tam niezwykle wysoki i każdy mityng napawa mnie optymizmem.

Jednak mimo wszystko trochę smutno patrzeć, tu na forum, jak wiele osób źle rozumie sens terapii. W końcu terapia i wyjście z nałogu to ponowne nauczenie się funkcjonowania w społeczeństwie, a nie siedzenie pod kloszem. Bo tak się zastanawiam, czytając Wasze wypowiedzi - czy jeśli spożywanie alkoholu w miejscach publicznych zostanie zalegalizowane, przestaniecie wychodzić z domu?
fejek
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 12
Rejestracja: 17 lut 2015, 19:01
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: Pablo » 11 mar 2015, 20:35

W końcu terapia i wyjście z nałogu to ponowne nauczenie się funkcjonowania w społeczeństwie, a nie siedzenie pod kloszem. Bo tak się zastanawiam, czytając Wasze wypowiedzi - czy jeśli spożywanie alkoholu w miejscach publicznych zostanie zalegalizowane, przestaniecie wychodzić z domu?

Terapia to m.in. nauka życia, funkcjonowania, mimo wszechobecnego alkoholu. Ja alkoholu nie widzę. Wiem, że on istnieje, wiem, że ludzie piją, jestem świadomy,że alkohol pod wszelaką postacią jest wokół mnie. On wskutek terapii nie zniknął, to ja się zmieniam. Przestałem na niego zwracać uwagę. Jest mi on obojętny i do niczego nie potrzebny. Nie siedzę pod kloszem. Korzystam z życia coraz bardziej. Zmieniły się miejsca w których bywam. Nie pcham się na imprezy na których alkohol jest obecny. Nauczyłem się wyszukiwać alternatywnych atrakcyjnych, ciekawych wydarzeń. Jest to możliwe. P.
Pablo
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 16
Rejestracja: 14 sty 2015, 20:59
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: Eloyze » 15 mar 2015, 00:12

Mam wrażenie,że Ty jakby lepiej wiesz, jak ma żyć niepijący alkoholik.Pozdrawiam.Tereska
Jeśli sie smucisz , to żyjesz przeszłością
Jeśli sie boisz to żyjesz przyszłością
Jeśli jesteś spokojny to żyjesz teraźniejszością
Lao Tzu
Awatar użytkownika
Eloyze
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 154
Rejestracja: 02 lip 2014, 21:04
Lokalizacja: Wrocław/okolice
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: fejek » 15 mar 2015, 19:10

Eloyze pisze:Mam wrażenie,że Ty jakby lepiej wiesz, jak ma żyć niepijący alkoholik.Pozdrawiam.Tereska



To nie ja wtłaczam innym do głowy jak mają postępować.
Również pozdrawiam.
fejek
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 12
Rejestracja: 17 lut 2015, 19:01
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: SylwiaK » 29 mar 2015, 15:37

fejek pisze:Jednak mimo wszystko trochę smutno patrzeć, tu na forum, jak wiele osób źle rozumie sens terapii. W końcu terapia i wyjście z nałogu to ponowne nauczenie się funkcjonowania w społeczeństwie, a nie siedzenie pod kloszem. Bo tak się zastanawiam, czytając Wasze wypowiedzi - czy jeśli spożywanie alkoholu w miejscach publicznych zostanie zalegalizowane, przestaniecie wychodzić z domu?


fejk zalecenie, lub wg nazewnictwa AA sugestia, omijania miejsc w których się pija to była dla mnie jedna z trudniejszych pigułek do przełknięcia w momencie, w którym zaczęłam trzeźwieć.. Podobnie jak Ty oberwałam po uszach od osób z tego forum pisząc, że byłam u znajomych i oni pili piwo, że przywiozłam znajomym wino z Francji a potem patrzyłam jak piją itp......

Wtedy bardzo się buntowałam, odbierałam bardzo podobnie ich wypowiedzi jak Ty - "wróżą mi zapicie... ale ja tego nie zrobię... "No i nie zrobiłam.... Chciałam im udowodnić i sama przed sobą, że takie okoliczności mnie nie ruszają, że mogę dalej tak samo funkcjonować....

Trochę szczeniackie było to podejście, choć z perspektywy czasu może okazało się odrobinę skuteczne ;)

Dziś z perspektywy czasu w którym nie piję uważam i wiem, że mieli sporo racji próbując wyperswadować mi takie poczynania...

Kilkakrotnie po takich wydarzeniach miałam ogromny chaos w głowie, myśli o napiciu się, sny alkoholowe, suchy kac, rozdrażnienie.... Bogatsza już o to na własnej skórze o czym mi pisali wcześniej jestem ostrożniejsza i nie wystawiam się świadomie na takie doznania....

Chodzę i przebywam wciąż w miejscach gdzie się pija, nie zamknęłam się w szklanej kuli, ale ograniczam takie wydarzenia do tych najbardziej koniecznych....

A Tobie życzę właściwych wyborów.... "Bo to co dla jednego zbawienne, dla drugiego śmiertelne okazać się może...."...

Pogody Ducha!!!
Obrazek
SylwiaK
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 731
Zdjęcia: 7
Rejestracja: 28 sie 2012, 11:10
Podziękował : 1 raz
Otrzymał podziękowań: 7 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: fejek » 08 kwie 2015, 19:07

W trakcie i po mityngach odczuwam straszny głód alkoholowy.
Też tak mieliście na początku?

Z tego powodu przestałam na nie póki co chodzić. Chciałabym wrócić, ale kiedy ktoś opowiada, że X lat jest trzeźwy, mnie męczy, żeby stamtąd wyjść i kupić sobie piwo w pobliskiej Żabce.

//

Nie piję prawie dwa miesiące(będzie 15 kwietnia). Dzisiaj miałam egzamin na uczelni (praktyczny, taki dość decydujący). Zszedł ze mnie cały stres i zaczęłam myśleć o piciu, szczególnie, że moje koleżanki z roku poszły się z okazji zaliczenia napić. Poszłam do Biedronki, kupiłam sobie colę zero i piszę tutaj, strasznie mnie trzęsie.
fejek
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 12
Rejestracja: 17 lut 2015, 19:01
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: Conradus78 » 08 kwie 2015, 20:30

Uczelnia, sukcesy, czy porażki, a generalnie mówiąc jakiekolwiek nagłe i dynamiczne zmiany mogą być przyczynami powstania głodu. Pamiętam też tak miałem, a pomógł mi list do samego siebie napisany na terapii po to, by go przeczytać w chwili odczucia niepohamowanego głodu. Pomogło. Rzecz bowiem w tym, że taki bardzo intensywny głód, co prawda lubi czasem pojawiać się niezauważalnie, ale też trwa stosunkowo krótko. Nie dłużej niż pięć minut. Da się więc to przetrzymać. Jeżeli utrzymuje się dłużej, to też dłużej narasta, a zaczyna się myślami o piciu. Stąd chyba istotne jest obserwowanie samego siebie. Nie ma przecież zdarzeń nie do przetrzymania.
Ja, tu i teraz
Awatar użytkownika
Conradus78
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 98
Rejestracja: 31 lip 2010, 06:37
Lokalizacja: Zabrze
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: MARTAB » 09 kwie 2015, 08:23

fejek pisze:W trakcie i po mityngach odczuwam straszny głód alkoholowy.Też tak mieliście na początku?

Ciekawe Fejek, bo ja też czasami źle się czułam lub czuję, kiedy wychodzę z mitingu.
Zastanawiałam się nad tym i doszłam do wniosku, że miting prowadzony jest przez alkoholików, a więc osoby, które realnie radzą sobie z problemem; są tam jednak również osoby "świeże" Dla mnie za dużo tam słów "alkohol, picie" oraz opowieści o samym alkoholu; drażniącym może wydawać się na początku chwalenie się , że ktoś jest już długo trzeźwy, gdy tymczasem osoba nowa nie może wytrzymać ze sobą w ciągu doby. Cały organizm krzyczy wówczas, aby stamtąd uciec...
Wielokrotnie pisaliśmy na forum o tym, że z mitingu należy brać tylko to - co ma służyć tobie. Wychodząc stamtąd wracasz w swoje kąty i własne życie, a więc wszystkie usłyszane informacje nie będą przydatne. Warto jednak posłuchać tych, którym się udaje; dzięki temu uwierzyłam, że można wytrzeźwieć.
Ja lepiej czuję się na terapii prowadzonej przez osobę, która wie, kiedy powiedzieć "stop" - bo bywa tak, że niektórzy wykraczają poza własne życie i nabyte praktyki i brzydko ingerują w cudze życie. Z tego powodu cenię sobie terapie i grupy terapeutyczne pod kontrolą osób kompetentnych.
fejek pisze:Nie piję prawie dwa miesiące(będzie 15 kwietnia).

gratuluję, kawał roboty zrobiłaś
fejek pisze:Dzisiaj miałam egzamin na uczelni (praktyczny, taki dość decydujący). Zszedł ze mnie cały stres i zaczęłam myśleć o piciu, szczególnie, że moje koleżanki z roku poszły się z okazji zaliczenia napić. Poszłam do Biedronki, kupiłam sobie colę zero i piszę tutaj, strasznie mnie trzęsie.

Mam nadzieję, że jest już lepiej. Jeśli mogę cos doradzić to weź proszę kawałek papieru i narysuj na nim skalę w jakim stopniu przebiegał nasilający się głód, zobacz, który moment był najgorszy i oceń czasowo - ile to wszystko trwało (będziesz miała na przyszłość ogromną pomoc, wiedząc, co może się z tobą dziać). Wówczas bardzo przydatne będą myśli typu: "jestem chora na alkoholizm, tak właśnie przebiega moja choroba. Pragnę być zdrowa i nie chcę pić....... "
Mam prośbę , kiedy wykonasz swoją skalę napisz ile czasu trwał najsilniejszy głód i opisz jak się wtedy czułaś (ubierz to w słowa).

Wrzucę ci coś do poczytania:
"Dysonans do uzgodnienia
Im więcej człowiek pije, tym częściej w jego umyśle zderzają się dwa rodzaje przekonań na temat alkoholu. Pierwszy związany jest z sygnałami płynącymi z ciała i uczuć: „Alkohol to fajna rzecz", ,,Robi mi się dobrze, jak się napije", ,,Chcę więcej", ,,Potrzebuję alkoholu nie tylko, żeby się dobrze czuć, ale żeby w ogóle czuć, że żyję". Te rozwijające się doświadczenia emocjonalne z alkoholem dostarczają mnóstwa takich treści, w których alkohol ma bardzo pozytywne zabarwienie. Ale im więcej człowiek pije, im więcej czasu minęło od pełnego rozwoju uzależnienia, tym częściej do umysłu trafiają inne treści: że coś zepsułem, zapomniałem, zgubiłem, kogoś skrzywdziłem, obraziłem - jednym słowem coś straciłem, zrobiłem coś złego.
Są to treści opatrzone negatywnym znakiem i - gdyby stykały się na równej płaszczyźnie z tamtymi, przyjemnymi - powinny wzbudzać konflikt. I rzeczywiście, taki konflikt się pojawia. Niektórzy nasi pacjenci potrafią sobie nawet przypomnieć, kiedy na Co dzień przeżywali wewnętrzny dysonans między treściami świadczącymi pozytywnie o alkoholu i tymi, które mówią o szkodach czy zniszczeniu wywołanych przez picie.
To zjawisko - zderzanie się treści o przeciwstawnych znakach - w psychologii jest nazywane ,,dysonansem poznawczym" i jest uważane za bardzo znaczące, ponieważ przypisuje mu się istotną role motywacyjną: jako że jest przykry, bolesny, dotkliwy, ludzie są gotowi robić różne rzeczy, żeby go zmniejszyć. Można zredukować go na dwa sposoby - albo trzeba coś zmienić w życiu, zacząć się inaczej zachowywać, żeby negatywne sygnały przestały się pojawiać, albo trzeba spowodować, żeby nie docierały do świadomości.
Ludzie, których życie nie jest związane z substancjami chemicznymi, stają nieraz w obliczu takich dysonansów. Komuś, kto lubi jeść, waga pokazuje, że ma już o 5-6 kilogramów za dużo i trzeba jakoś wybrnąć z sytuacji, gdy przykry komunikat o nadwadze kłóci się z przyjemnymi sygnałami Związanymi z jedzeniem. Można wówczas zacząć mniej jeść i gimnastykować się, a można po prostu wyrzucić wagę, usuwając w ten sposób sygnały zagrożenia.
U osób uzależnionych potęga alkoholu - jako środka włączającego myślenie magiczno - życzeniowe – zaczyna zdecydowanie faworyzować to drugie rozwiązanie dysonansu. A ponieważ ta funkcja umysłu podlewana alkoholem rozkwita, szanse myślenia racjonalnego stają się nierówne. Im więcej człowiek pije, tym bardziej usuwa ze świadomości negatywne sygnały i coraz częściej redukuje dysonans na takiej zasadzie:
[/b[b]],,Nie zmieniam życia, zmieniam stan swojej świadomości. Nie widzę, nie pamiętam, nie oceniam w prawidłowy sposób tego, Co robię i mogę spokojniej podążać za impulsami, które skłaniają mnie do picia".

Przegrana batalia
Krok po kroku, miesiącami, a czasem latami na obszarze, gdzie powinny ścierać się sygnały pozytywne i negatywne, przewagę stopniowo zdobywa ten mechanizm, który usuwa sygnały o zagrożeniu. W pewnym momencie ta przewaga staje się już tak zdecydowana, ze nie tylko w doraźnych potyczkach, ale na stale racjonalna cześć umysłu przegrywa i zostaje odsunięta na bok. Nadal jest używana w innych obszarach, w których nie ma takiego dysonansu, natomiast w sprawach związanych z alko-holem króluje myślenie magiczno - życzeniowe, wzmacniane podwójnie: chemicznie i psychicznie, bo po prostu pozwala żyć i pić.
Kiedy przegrana batalia o trzeźwą świadomość zaczyna się utrwalać, kiedy wytworzył się już pewien automat uruchamiający myślenie magiczno - życzeniowe, które zaczyna rządzić umysłem - wtedy mamy do czynienia ze zjawiskiem, określanym nazwą ,,mechanizm iluzji i zaprzeczania". Żyje on własnym życiem i jest włączany za każdym razem, kiedy pojawia się potrzeba picia albo człowiek spotyka się z konsekwencjami używania alkoholu.
Poznając historie życia niektórych pacjentów widać przełomowe momenty, w których zrobili oni pod wpływem alkoholu cos tak złego, ze powinni zobaczyć to zło. I rzeczywiście zobaczyli, wzbudziło to ogromne wyrzuty sumienia i silne pragnienie poprawy - tak jakby racjonalna cześć zerwała się ponownie do wielkiej rozstrzygającej bitwy, żeby dać człowiekowi dostęp do prawdy o tym, co się dzieje z jego życiem pod wpływem alkoholu. Niektórzy wygrywają te batalie, inni przegrywają."
Jerzy Mellibruda
MARTAB
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1149
Rejestracja: 06 lis 2009, 11:30
Lokalizacja: SŁUPSK
Podziękował : 8 razy
Otrzymał podziękowań: 11 razy

Re: Chyba jestem alkoholiczką

Nieprzeczytany postautor: fejek » 18 cze 2018, 23:47

Cześć ;)
Mam tu nick fejek i jestem alkoholiczką.
Oczywiscie, bo inaczej być nie mogło, krótko po napisaniu ostatniego posta w tym wątku zapilam. Poszłam na terapię stacjonarna, która ukończyłam po 2 latach, obecnie pracuje na programie ze sponsorka i zbliżam się do 3 rocznicy mojej trzeźwości.

Pomyślałam sobie, że napiszę to tutaj na forum w razie, gdyby ktoś szukajacy pomocy, z sytuacją podobna do mojej, kiedyś trafił na ten wątek. Jestem bardzo szczęśliwa, sukcesywnie pracuję nad trzeźwością na programie AA, a moja praca w muzyce, mój zespół... Cóż, to już nie jest zespół, tylko 3 zespoły. Z sukcesami ogólnopolskimi i w takim szale twórczym, jakiego jeszcze nie było. Życzę każdemu, żeby spotkał na swojej drodze życzliwych ludzi, którzy pomogą spojrzeć na alkoholizm szerzej. Bo dzisiaj wiem, że picie alkoholu i branie narkotyków nie było przyczyną moich problemow, a tylko ich skutkiem.

Teraz, kiedy ponownie czytam tu niektóre wypowiedzi i widzę coś o "wiedzy" na temat choroby przypomina mi się pierwsza strona wielkiej księgi. Ta pusta. Bo "wiedza" jest właśnie tam zapisana ;)

Odsylajmy ludzi na mitingi, zamiast pisać rzeczy, które napychają tylko nasze ego.

Pogody ducha
fejek
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 12
Rejestracja: 17 lut 2015, 19:01
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

PoprzedniaNastępna

Wróć do Centrum Powitań

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 24 gości