Jestem ?

Jesteś nowy/nowa na forum Strefy Problem?
Tu możesz się przedstawić i przywitać.

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Basiam » 21 gru 2017, 08:41

Jestem …
Po kolejnym spotkaniu na grupie terapeutycznej, po wielu słowach wsparcia, po przemyśleniach … cieszą mnie nadchodzące święta, stroję dom, pierogi przygotowane już w zamrażalce. W pracy nawał zajęć, czasami nachodzą mnie myśli i panika, że nie dam rady (jakaś furia w głowie), ale krok po kroku udaje się i wracam zadowolona, że udało wykonać się to co najważniejsze .
Pogoda przeplata się: raz deszcz , czasami trochę mrozu i śnieg przykryje ziemię … cieszy mnie to wszystko.
Na forum wypowiedziałam się w jednym z tematów na temat leczenia alkoholizmu prywatnie, chyba nie do końca zostałam zrozumiana . Wiem na dzień dzisiejszy, że nie oddałabym takiej kasy za to, że będzie mi się wygodniej spać a moja rodzina pozbawiona zostanie gotówki, którą można byłoby przeznaczyć na cokolwiek – jest tak dużo potrzeb.
Na terapii prywatnej poznałam wielu ludzi, często rozmowy z nimi schodziły na temat chwalenia się kto jaką furą jeździ albo kim jest w swoim środowisku społecznym . Panie krytykowały inne , pytając o marki strojów – masakra . Chwalono się wypitymi trunkami, ich cenami. To dziwne, gdyż byli to ludzie inteligentni , wykształceni (lekarze, prawnicy – jak Bill i Bob ….) i co najważniejsze byliśmy tam w jednym celu . Wszystkich nie można też wrzucać do jednego wora . Terapeuta tłumaczył, że nie ma znaczenia kto co pije, czy jest się bezdomnym i chleje tanie wino czy elegancko popija whisky w kryształowej szklance …. to samo dno-ta sama choroba .

Trzeźwieję , pomalutku, emocjonalnie bomba jestem ale teraz to widzę, przypominam sobie jaką pracę włożyłam wcześniej w rozbrajanie choroby. „Wybuchnąć” - nie zapijając to dopiero sztuka (rozbieram wszystko na części pierwsze…), daję sobie czas na wyciszenie – potem dopiero działam.

pozdrawiam serdecznie
Basiam
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 20
Rejestracja: 07 lis 2017, 09:53
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Jura » 21 gru 2017, 12:47

witaj Basiu.

Dobrze, że u ciebie dobrze. Cieszę się razem z toba, że jest tak, a nie inaczej...
Czytałem twój post na temat leczenia prywatnego, bardzo dobry tekst.

Pozdrawiam serdecznie,, trzymaj się zdrowo, trzeźwo i ciepło.
I, aby do Wiosny... :D
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1142
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Basiam » 27 gru 2017, 07:48

Witam po świętach
bardzo spokojnych świętach. Świat wygląda inaczej bez "zaciemniaczy" (mam na myśli alkohol :)
Prawda też jest inna.
Realia inaczej docierają do głowy.
Boże daj siły by trzeźwieć, tak dużo jest do naprawienia; a na tak wiele nie mam wpływu. Mogę natomiast być i dawać świadectwo, że można żyć inaczej.
Problemów rodzinnych mam więcej niż nawet sobie wyobrażałam, a tu nawet rozmowa trudna. Jakaś zmowa milczenia. Wolę aby wykrzyczano pewne rzeczy...
Bunt córki momentami powala, ale teraz przynajmniej reaguje na to co mówię, słucha, może nawet boi się przeciwstawiać i robić po swojemu. Coś tam sobie pokrzyczy, że starodawna jestem, ale polecenia wykonuje .
Odpoczęłam po świętach, nie wiedziałam, że można wrócić zadowoloną, pełną życia i pogody ducha do pracy :) ...
Basiam
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 20
Rejestracja: 07 lis 2017, 09:53
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Jura » 27 gru 2017, 19:47

Dobrze jest.
Tylko byle nie zachciało ci się już, zaraz, na jeden raz załatwiać zaległości, bo pękniesz. Najlepiej uzgadniać takie rzeczy z terapeutką, bo niechcący możesz pogorszyć zamiast naprawić relacje.

Na wszystko jest czas w zdrowieniu. Na początku jest tylko i aż abstynencja...
Najlepiej jest to zobrazowane w kolejności 12 Kroków. Ich kolejność nie jest przypadkowa, a i uczestnictwo w zdrowieniu sponsorki nie jest o tak sobie, byle była.
To osoba już doświadczona w tej drodze i dba, by wszystko było właśnie w swoim czasie, wtedy nie ma zgrzytów :D Między innymi, bo sponsorka ma też jeszcze wiele innych zadań do wykonania z podopieczną.

Warto również wiedzieć, że najbliżsi mają prawo bardzo długi czas ci nie wierzyć... Przecież zawodziłaś ich zaufanie wiele, wiele razy, prawda?...
Taki brak zaufania wprawdzie boli na początku, ale daj im to prawo, bo na zaufanie musisz zasłużyć swoim postępowaniem. Nie ma lekko i właśnie na to się przygotuj, by nie wybuchnąć niepotrzebnie, co tylko pogorszy twoją sytuację, jak nie doprowadzi do zapicia...

Najważniejsze, że podoba ci się teraz ten stan w jakim się znalazłaś. Byle nie wpadać w skrajności, a na wszystko przyjdzie czas... Czasami sponsor czy sponsorka mówią "Pomalutku krasnoludku" i mają rację, bo uczyć się nowego, innego życia, na chybcika nie można, gdyż nie jest to łatwe okiełznać starą naturę...

Trzymaj się zdrowo i ciepło...
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1142
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Basiam » 28 gru 2017, 13:49

Zastanawia mnie jedna rzecz; gnębią mnie niejednokrotnie myśli o piciu.
Rankiem, kiedy robiłam zakupy w sklepie panie przyjmowały towar, no szampan dotarł – jakiś z brokatem … wszystkie chciały go mieć na zbliżające się święto. Te głośne rozmowy, zachwyty wprawiły mnie w dziwny stan ; sama nagle miałam ochotę go kupić, chociaż wiem kim jestem i z czym się zmagam. Trudno mi teraz jest się pozbierać , głupi szampan, głupie gadanie … głowa mi pęka ...

… w pracy zaczęły pojawiać się myśli, takie przebłyski, zachęty, pozytywne myśli na temat samego picia. Odpędzam je, staram się postępować zgodnie ze wskazówkami terapeutycznymi ; staram się przede wszystkim nie być głodna – bo głód rzeczywiście wzmaga chęć napicia się. Trochę się już ze sobą szarpię i męczę , boję się czy dotrwam spokojnie do wieczora. Piszę - może to pomoże.
Cholerka jak się zresetować i uzyskać spokój ?

... wiem jak działają mechanizmy choroby, ale zastanawia mnie dlaczego, pomimo szczerej chęci przerwania myśli o piciu, one budzą się nagle jak złe duchy, nieprzewidywalnie a u mnie działa to tak, że jak jedna się pojawi w ciągu dnia, kolejne jakby nagle wybudzane są już silniejsze. Czy robię cos nie tak ?
Nie wiem, czy zostanę zrozumiana.
Basiam
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 20
Rejestracja: 07 lis 2017, 09:53
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Jura » 28 gru 2017, 18:18

Nikt nie mówił, że będzie łatwo... Co człowiek to przypadek. Pewnie robisz to, co uważasz za słuszne i dobre... Ale zapytaj siebie czy robisz wszystko czego uczyli na terapii... Wachlarz zakazów i nakazów dla zaczynających zdrowieć jest przecież obszerny... Jak człowiek wybiera co łatwiejsze, to nie zawsze jest to dobre i skuteczne...

Czy z terapeutami analizowałaś twój powrót do picia? Piszesz na początku, że dwa lata temu, po jakimś tam okresie abstynencji, wróciłaś do picia... Czy chociaż sama analizowałaś co zaniedbałaś, że tak, a nie inaczej się stało? ... Tym sposobem unikniesz powtórnie tych samych błędów czy zaniedbań...

Sama terapia, jakakolwiek by nie była jest tylko startem, a nie finałem... Po terapii nie można spocząć na laurach, bo prędzej czy później wieniec laurowy zostanie zalany alkoholem i w najgorszym przypadku zamieni się na wieniec pogrzebowy...

Sama najlepiej wiesz, przez jaki czas twój organizm dostawał alkohol praktycznie na każde życzenie. No czasami z małym opóźnieniem. Nie dziw się więc natrętnym myślom, które z każdej strony cię jakby osaczają.
Starą naturę organizmu, przyzwyczajoną do alkoholu trudno "przestawić" na normalne tory. Stąd głody, bo mózg domaga się wrażeń alkoholowych, do których przecież był latami przyzwyczajany.

Piszesz, że kolejne myśli są coraz bardziej natrętne, że głód wzmaga się; najprościej - bo to analogicznie jakbyś długi czas nie jadła, też będziesz coraz bardziej głodna. Cały twój ustrój, psychiczny i fizyczny latami "jechał" ze wspomaganiem, więc teraz tego brak. To normalka i dobrymi chęciami, samemu trudno dać radę...

Sugerowałbym wizytę u psychiatry ze specjalizacją w alkoholizmie. Są leki, które potrafią pomóc w takich sytuacjach. Ale to, jak powyżej, zaordynować może tylko specjalista, gdyż na własną rękę, mogłabyś wpaść z deszczu pod rynnę.

Piszesz o tej sytuacji w sklepie; Być może samo słowo "szampan" zadziałało jako wyzwalacz, do tego okres świąteczny, około-sylwestrowy, być może niejednokrotnie w tym sklepie kupowałaś alkohol itd.
Czasami z pozoru błahe zdarzenie może stać się potężnym wyzwalaczem, którego w samotności człowiek nie zmoże.
Zawsze w takich sytuacjach sugeruję terapię zamkniętą. Bezpiecznie pod każdym względem...

Co dodać?... Unikać samotności, bo alkoholik pozostający sam, znajduje się w najgorszym dla siebie towarzystwie.
W dużych aglomeracjach, gdzie mityngów jest zatrzęsienie, by oderwać myśli od alkoholu, dawniej stosowano 90x90. Nieprzerwanie dziewięćdziesiąt mityngów w dziewięćdziesiąt dni. To coś na kształt unitarki w wojsku. Nie miałem takiej możliwości, ale zastosowałem "zamiennik" w postaci codziennych Mszy Św.; przez bardzo długi okres czasu moim azylem był kościółek opodal mnie. Jak widać mnie pomogło.

Nie wiem co ci jeszcze napisać, by cię jakoś naprowadzić na dobry dla ciebie ślad...Warto poczytać opisy jak sobie radzili inni w WK. W rozszerzonym wydaniu jest wiele ludzkich historii znalezienia drogi w nowe życie.
Jeśli masz chęć pogadać napisz na PW, podam ci swój numer telefonu...

Pozdrawiam...
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1142
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: jaaalko71 » 28 gru 2017, 20:07

Basiam pisze:pozytywne myśli na temat samego picia


Niestety takie dziadowskie myśli pojawiały się u mnie długo. Szybko jednak przywoływałam też inne wspomnienia - te, najdelikatniej mówiąc mniej "atrakcyjne" związane z piciem. Mi pomagało i pomaga. Pisze pomaga - bo niestety właśnie okolice świąt, Sylwestra czy inne imprezy dalej potrafią lekko namieszać.

Trzymaj się Basiu <czesc>

Jadzia

-- 28 gru 2017, 20:08 --

Musiałam założyć nowe konto - wymiana komputera i się pogubiłam:(

Ale to ja - Jadzia, czyli dawne jalko71 ;)
jaaalko71
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 9
Rejestracja: 28 gru 2017, 19:58
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Basiam » 29 gru 2017, 09:58

Wróciłam do picia po roku abstynencji i ciężkiej pracy.
Sądzę, że największym błędem było zniechęcenie, które pojawiło się nagle . Zaniechanie leczenia, pozostawienie i odepchnięcie od siebie wszystkiego co było związane z chorobą spowodowało silny nawrót. Uznałam , że jestem zdrowa … myślę, że wówczas już byłam na złej drodze – już działały mechanizmy choroby. Pamiętam jak nawet drwiłam z tych osób, którzy latami przychodzili na grupę zarzucając im, że nie mają własnego życia i są niedorajdami , bo ciągle lamentują nad swoim losem …
Przykro mówić, ale rzeczywiście z nich drwiłam. Dzisiaj oni mogliby ze mnie drwić, to ja poniosłam klęskę swoją butą .

Z terapeutami nie rozgryzałam dokładnie powrotu do nałogu, ale mam świadomość i widzę to wyraźnie, co nawyrabiałam, jak postępowałam i gdzie kierowałam swojej kroki … aż mi głupio, bo zaczęłam dokładnie postępować jak wcześniej, kiedy piłam … wszystko co było związane z leczeniem odepchnęłam . Aż boli mnie świadomość tego co uczyniłam.

Co do psychiatry to wolałabym nie napychać mózgu wspomagaczami i sztucznym wyciszeniem. Uwierz mi Jura, przez ostatnie dwa lata eksperymentowałam na sobie „różne różności” i nie życzę tego nikomu. Mam wrażenie, że jestem przez to bardziej rozbita ; robiłam to rzecz jasna pod okiem lekarzy. Teraz jest ciężko, ale nie jestem manekinem – czucie boli i chyba tak jest lepiej.

Dziękuję, że byliście wczoraj ze mną – po przeczytaniu waszych wpisów zebrałam się w sobie i pojechałam na aerobik ; ćwiczyłam dawniej – kiedy nie piłam, potem nie miałam sił.
Umęczona w swojej „super” kondycji ledwie nadążając za innymi powyginałam się trochę, sapiąc jak lokomotywa … pokaz jak nic  , ale … nie napiłam się 
Wracam na aerobik, a niech tam babeczki się pośmieją. Wysiłek fizyczny pomaga mi.

Jadziu, czy myśli o alkoholu już cię nie nawiedzają ? wczorajszy szampan tzn. rozmowy o nim uruchomiły we mnie wariacje i poruszyły wszystkie igiełki w ciele, praktycznie nie spałam …
Ale nie napiłam się , dla mnie to potężny sukces. Dzisiaj nie jest najlepiej , ale mam zaplanowaną każdą godzinkę dnia , dziękuję Wam.
Basiam
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 20
Rejestracja: 07 lis 2017, 09:53
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Jura » 29 gru 2017, 19:18

Aerobik pod każdym względem dobrze na ciebie wpłynie. Dobrze wznowić jakieś dawne pasje czy zainteresowania.
Ja wróciłem do fotografii oraz gry na gitarze, bo zniszczone stawy nie pozwalają na największa pasję - bieganie. Z młodych lat mam tytuł Mistrza Sportu, ale chciałaby dusza do raju jednak grzechy nie puszczają :D
W zamian za to, dzisiaj mam super sprzęt, zarówno muzyczny jak i fotograficzny. Otrzymałem również najmilszą i najbardziej kochaną modelkę - to wnusia Martynka.
Ma "już" półtora roku czyli to całkiem dojrzała modelka... Na razie za malutka na granie i śpiew, ale jak Bozia da mi czas, to jeszcze chciałbym nauczyć ją gry na gitarze. A gdy już będzie biegać,
to zawsze mogę obok jechać rowerem.

Jestem na emeryturze i żeby jakoś dodatkowo zagospodarować czas dorabiam sobie na 5/8 etatu. Ani to duże pieniądze, ani wiele pracy, ważne, że jestem pośród ludzi i mam zajęcie.

Pozdrawiam.
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1142
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: jaaalko71 » 31 gru 2017, 18:57

Basiam pisze:Jadziu, czy myśli o alkoholu już cię nie nawiedzają ?


Basiu pisałam w poście wyżej - tak, nawiedzają, ale ja sobie z tym radzę. Przynajmniej na razie. Z tym że nie są to myśli typu "ale bym się napiła" tzn. nie jest to natrętna myśl/chęć napicia się, raczej coś w stylu "szkoda, że ja nawet lampki wina nie mogę". I od razu mówię, że to nie jest jakiś żal, żałoba - ot taka zwyczajna refleksja, o której zaraz zapominam. Nie wiem, czy dobrze to opisałam:). Jedno jest pewne, teraz jestem szczęśliwa, a wiem, że gdybym piła - byłoby odwrotnie, więc nie mam zamiaru próbować.

Pozdrawiam
jaaalko71
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 9
Rejestracja: 28 gru 2017, 19:58
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Basiam » 03 sty 2018, 15:18

Jura bardzo się cieszę, że wróciły twoje pasje i co najważniejsze realizujesz je i „coś” z tego wszystkiego masz. Ja jakaś sknera jestem w stosunku do swojej osoby , być może wynika to z karania się za to kim jestem i jak postępowałam /mam nadzieję/. Kiedy chcę coś sobie sprawić, raczej pojawia się wewnętrzny krytyk, który przypomina o straconej kasie na alkohol i że raczej nie wypada chcieć więcej … Pięknie piszesz o wnusi, wczoraj wiele podobnych słów słyszałam na terapii od osób, które już trochę trzeźwieją. Na pytanie terapeutki o sukces 2017 r. odpowiadali : nie o wyczynach bla-bla, nie o zakupach aut itp. , ale o relacjach w rodzinie. O pięknej miłości wyczuwalnej od dzieci, o ich uśmiechach, klaskaniu, przytulaniu, zapraszaniu na urodziny ; o niepiciu i pamiętaniu o innych … ogólnie to chyba bardziej chodziło o osoby trzecie niż nas samych i …. o odczuwanie, emocje.
Moje marzenie to nauczyć się grać na gitarze, gitarę kupiłam – pękła struna jak po pijaku brzdękałam i koniec gry na gitarze; siedzi sobie w pokrowcu-nawet nie wierzę, że mogłabym cokolwiek pojąć na ten temat. Rower… - jak zaczęłam trzeźwieć po terapii zamkniętej rozszalałam się po Polsce i nie tylko ; potem nie było już nic, co najwyżej lądowanie w krzakach i ostre rany – no i tłumaczenie , że to tylko przypadek…
Praca … ledwie sobie radzę, coraz więcej zapominam … modlę się, aby coś się zmieniło. Dwie osoby z terapii zapiły w nowy rok, szampan zdziałał cuda … część rozprawiała , że nie zaszkodziła by im już raczej jedna lampka … ej ! opowiedziałam o sobie, o swoim pierwszym zapiciu po roku, potem o następnym po 3 tygodniach, potem raz w miesiącu itd., a potem o tym aby choć 2 dni w tygodniu być trzeźwą, choć jeden …………………………… słuchali , bez komentarza …

Ogólnie, czuję się paskudnie. Na przywitanie N.R. mój mąż wlał mi lampkę szampana, potem drinka (zaprosił gości)…. Jak można ? Jak można chcieć kogoś zabić ? Tyle dałam mu wsparcia, tyle na ten temat ze mną przeszedł … sądzę, że chce bym umarła …. To miłość ?
Wczoraj byłam na terapii …. Czuję się paskudnie i walczę, nie chciałabym mówić, że mocuję się, ale tak jest.
Basiam
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 20
Rejestracja: 07 lis 2017, 09:53
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Jura » 03 sty 2018, 21:56

Witaj Basiu i wszystkiego trzeźwego życzę...

Piszesz, że bardzo ci ciężko... Może pobuszuj w literaturze AA. Czasami człowiek trafi na jedno zdanie, którego brakowało, by układanka była kompletna.

Pionierzy AA na temat trudności w zdrowieniu mieli odpowiedzi, które aktualne są zawsze, zwłaszcza uczciwość wobec siebie, lub to, że coś robimy nie tak jak w zaleceniach...

Trudno powiedzieć dlaczego mąż tak, a nie inaczej postąpił w Sylwestra. Być może nie wierzy w twoje szczere intencje, bo za dużo już było prób, które spełzły na niczym i niezbyt wierzy w to, że pragniesz być trzeźwa. Daj czas czasowi, musi uwierzyć, że pragniesz tego bardzo...

U mnie trwało to około roku, kiedy uwierzyli, przestali obwąchiwać i patrzeć podejrzanie, kiedy wracałem do domu. Na początku było mi przykro, ale dobrze, że szybko zrozumiałem dlaczego tak, a nie inaczej postępują...
Ja alkoholik, bardzo chciałem by mnie rozumieli, ale zapomniałem, że ja bliskich też muszę rozumieć, bo przeszli ze mną gehennę przecież...
Nawet jest urywek modlitwy Jedenastego Kroku, który o tym właśnie mówi; "spraw Panie, abym bardziej rozumiał innych niż sam był rozumianym"...

Piękne świadectwo dałaś na terapii, zwłaszcza tym, którzy sadzą, że jedna lampka by im nie zaszkodziła.
Widać jak bardzo pragniesz być zdrowa. I to dobrze, bo trzeźwieją nie ci, którzy chcą, bądź muszą, trzeźwieją ci, którzy tego pragną...
Da Dobry Bóg to za roczek będę cię uczył grania na gitarze przez internet :D

Tak, zgoda w rodzinie, to, że ich wszystkich odzyskałem, jest dla mnie wszystkim. A wnusia?... Nigdy nie myślałem, że w moim wieku można przeżywać taki całkiem inny rodzaj Miłości, takiej ponad wszystko i ponad wszystkie dotychczasowe. To pełnia Miłości, bo na trzeźwo, a na trzeźwo znaczy prawdziwie po ludzku...

Miej się dobrze i zdrowo. Szukaj wsparcia w literaturze AA. Pisałaś, że masz w domu. Można także kliknąć na tym forum odnośnik do forum 12 Kroków, tam też jest bogato, ale trzeba się osobno zarejestrować.

I daj czas czasowi we wszystkim...

Pozdrawiam.
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1142
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Basiam » 09 sty 2018, 08:38

Wczoraj bardzo poruszył mnie ten tekst: „Tyrania alkoholu działa jak miecz obosieczny: najpierw zostaliśmy porażeni przez obłędną pokusę skazującą nas na przymus picia, a następnie przez fizyczne uczulenie prowadzące do ostatecznego samozniszczenia w miarę rozwoju choroby” – krok pierwszy „Dwanaście kroków i tradycji”.
Przeraziłam się tym, co przeczytałam – to o mnie. Cztery strony na temat pierwszego kroku, a ryczałam jak dzieciak. To opis o tym, że żadna siła woli nie jest w stanie zatrzymać obsesji. Tylko dno, upadek i drugi człowiek mogą pomóc. Jest to wyraźna informacja, że samotność – to zguba.
Słowo: samozniszczenie jest najbardziej trafne – ciągle ciężko mi w lustro patrzeć. Jak mogłam tak się niszczyć ?
Przepraszam wszystkich współuzależnionych – jeśli to czytają, ale z jakiegoś powodu chcę skupić się tylko na sobie i na swoim zdrowieniu; na zrozumieniu i jeśli głowa pozwoli zapamiętaniu . Widzę jak wiele osób cierpi z powodu picia innych i to jest dla mnie dostateczna kara.

Dzisiaj słońce świeci dla mnie :D  a naprawdę świeci
Basiam
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 20
Rejestracja: 07 lis 2017, 09:53
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Jestem ?

Nieprzeczytany postautor: Jura » 09 sty 2018, 17:55

Dobrze, że się przeraziłaś siebie z okresu picia... To dobrze rokuje na twoją przyszłość...

Napisałaś również; "Widzę jak wiele osób cierpi z powodu picia innych i to jest dla mnie dostateczna kara".

Niezbyt dobrze jeśli to, na co ci się otwierają oczy, traktujesz w kategorii kary.
W miarę zdrowienia człowiek widzi coraz więcej swoich czynów, związanych z piciem alkoholu lub przez jego picie.
Przy rozumieniu tego jako kara, jeśli ci się oczy otworzą na wszystko, nie wyrobisz i sfiksujesz lub wrócisz do picia.

Ilu jest alkoholików na świecie nikt nie wie. Bardzo dużo w każdym bądź razie, bo to dżuma i obłęd dzisiejszych czasów. I na bank, nikt alkoholikiem zostać świadomie nie chciał. Nikt nie dopuszczał nawet myśli, że to się z nim stanie i mimo to, każdy z nas, po jakimś tam czasie, przechodził tą niewidzialną granicę oddzielającą "ludzkie" picie od tego "nieludzkiego".

I ty, jeśli cię zapytać, stwierdzisz to samo; nie chciałam zostać alkoholiczką, ale stało się i wpadłam w gówno po uszy, a na skutki dopiero teraz mi się otwierają oczy...

Dlatego alkoholizm nazywany jest czasami schorzeniem niezawinionym... Chyba po to, by nie zwariować lub nie wrócić w objęcia obłędu...

Nie znaczy to jednak, że człowiek zwolniony jest z zadośćuczynienia skrzywdzonym. Ludzie krzywdzeni, których dotyka picie bliskiej osoby, nie widzą choroby... Widzą człowieka, który ich krzywdzi, przez którego się wstydzą, który nie jest tym samym człowiekiem niż przed uzależnieniem się, itd...

Dlatego trzeba po pewnym czasie prosić o przebaczenie i zadośćuczyniać jeśli można... Ale nie katować się zdrowieniem, bo nic z tego na dłuższą metę nie wyjdzie. Dlatego lepiej to robić, stopniowo, pod kontrolą terapeutów na terapii, a sponsora w przypadku Programu AA.

Przychodzi kiedyś taki czas, kiedy człowiek może już bez bólu i obrzydzenia mówić o sobie innym ludziom, a w lustro spoglądać z uśmiechem. Kosztuje to dużo pracy, wyrzeczeń i samozaparcia...
Ale warto, a właściwie trzeba, by sfinalizowało się zdanie z zakończenia Wielkiej Księgi AA;
"Jeśli chcesz przestać pić raz na zawsze, mamy dla ciebie odpowiedź"...

Powodzenia :D
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1142
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Poprzednia

Wróć do Centrum Powitań

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 19 gości

cron