Ośrodki stacjonarne - wrażenia, wspomnienia

Terapie uzależnień i współuzaleznień.
Ośrodki - poradnie, leczenia uzależnień i współuzależnień.

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Ośrodki stacjonarne - wrażenia, wspomnienia

Nieprzeczytany postautor: bohusz » 15 paź 2005, 12:57

Witam
Wiekszość z nas, trzezwiejacych alkoholików przeszła terapię stacjonarną. Raz lub wiecej razy.
Każdy ma przecież jakieś wrażenia, wspomnienia z tych pobytów.
Tutaj w tym temacie jest właśnie miejsce na podzielenie się z innymi.
Awatar użytkownika
bohusz
Administrator
Administrator
 
Posty: 2322
Zdjęcia: 33
Rejestracja: 11 wrz 2004, 09:37
Lokalizacja: Krzeszowice
Podziękował : 4 razy
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 4765613

Nieprzeczytany postautor: yoytek » 15 paź 2005, 15:37

Do Otwocka trafilem na jesieni 2003, po tym jak kolejna terapia ambulatoryjna nie przyniosla efektu. Przyjechalem juz z jako takim przygotowaniem i niekoniecznie bylo to dobre, poniewaz utrwalilem na tle wiedzy stare zachowania. Pisze o tym, bo moze warto od razu pojsc do osrodka stacjonarnego, mimo pracy i innych przeszkod. Poczatkowo bylo mi obco- wiekszosc sie znala, niektorzy z pracy, a ja nie z tej branzy. Kolega z pokoju wyprowadzil sie po paru dniach i tydzien mieszkalem sam. Powiem, ze wsparcie jest wazne w takich chwilach i gdyby nie pacjent, ktorego dostrzeglem podczas pierwszego przyjazdu (nie wzialem skierowania) oraz gorale rozbawiajacy towarzystwo na przerwach to trudniej byloby. Tygodnie mijaly i porzadek naturalnie ukladal rytm dnia: poranna gimnastyka, czytanie refleksji, stale posilki i z koniecznosci wczesniejszy sen. Codzienny wysilek i zaangazowanie zmuszaly do skupienia. Dobrze wspominam niedzielne mitingi na grupie poza osrodkiem- nasi odwazali sie prezentowac. Bylo wiele sytuacji indywidualnych, lecz obowiazuje mnie dyskrecja. Bardzo wazne momenty, to listy z domu- od dzieciakow, te szczegolnie poruszajace, ale i zony ujawnialy swoje zranienia na odleglosc. Zdarzaly sie tez spotkania rodzinne w towarzystwie terapeuty, niewiele moge powiedziec- sam nie skorzystalem, a zainteresowani nie mowili. Polecam odwazenie sie na 24 godz. obecnosc na terapii. Jest niemozliwoscia, aby przez kilka tygodni ukrywac swoje wewnetrzne problemy, a ja alkoholik jestem mistrzem kamuflazu, hodowcą swojego komfortu. Wlasnie najcenniejszy terapeuta dla mnie, to prowokujacy i wscibski, lecz wzbudzajacy autorytet.
Ostatnio zmieniony 24 lis 2005, 09:13 przez yoytek, łącznie zmieniany 2 razy
Archiwa nagrań o trzeźwości:
do pobrania: http://www.4shared.com/account/home.jsp#dir=jXVLxvWv
do odsłuchania aktualne: http://bodkacy.wrzuta.pl
i dawne http://yoytek.wrzuta.pl
yoytek
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1242
Rejestracja: 19 gru 2004, 11:34
Lokalizacja: mazowieckie
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: cel33 » 20 paź 2005, 20:07

Do suwalskiego ośrodka trafiłem w 1996r , poszedłem tam sam bez niczyjej namowy, wiedziałem podswiadomie że coś nie tak jest z moim piciem, tam zdobyłem niezbędna wiedzę, którą terapeuci wyłożyli mi w sposób prosty i twardy bo przecież prawda jest jedna, albo jestem alkoholikiem albo nie, tam dowiedzialem sie że nie ma w piciu żadnych odcieni szarości, tam tez przyjałem do wiadomości że z moim piciem koniec, na cąle życie, co na początku było trudne do zaakceptowania, tam zobaczyłem wszystkie stopnie manipulacji i zaklamania, a ja byłem jednym z nich. Ta terapia to był swoisty pojedynek terapeuci kontra cały przekrój spoleczeństwa, kto wyszedl z tego pojedynku zwycięsko? myślę że terapeuci, choć i ja miałem swoją drobną malutką satysfakcję, chodziło o zwykłą mala grzałkę, cały personel wiedział o jej istnieniu, usiłowal ją wytropic, no bo to łamało regulamin i kontrakt, polowanie trwało przez cała terapię i nie znalężli, choć caly czas była na wierzchu, poprostu wisiała z ręcznikami, teraz z perspektywy czasu to wydaje mi się smieszne i niepotrzebne, dleczego wtedy to wydawało sie takie dla nas ważne? dlatego że nasze myślenie było nietrzeżwe, a terapeuta to wróg, terapeuta który mowił prawdę o piciu ,a jak każda prawda często boli. Teraz wiem że decyzja o pójściu na ta terapię byla jedną z najlepszych decyzji w życiu, wiem tez że tamte 6 tygodni zaowocowało, choć nie prędko zacząłem zrywać owoce. Zyczę wszystkim takiego owocobrania!!
"a wszystko to wiatr"
Awatar użytkownika
cel33
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 79
Rejestracja: 15 wrz 2005, 14:03
Lokalizacja: Podlasie
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: grand » 09 lis 2005, 19:31

A ja byłem w Parzymiechach, decyzję podjąłem sam, od dłuższego czasu wiedziałem, że coś ze swoim piciem muszę zrobić i zbierałem się w sobie wiele razy. I chociaż wcześniej czytałem co nieco o chorobie i rozmawiałem z AA i terapeutą, to jednak dopiero tu zrozumiałem /mam nadzieję/ co to jest uzależnienie i uznałem swoją bezsilność. Duża w tym zasługa moich terapeutów, bo choć może nie mówili za wiele to jednak potrafili pootwierać wszystkie moje skrytki. Właśnie mija rok mojego niepicia. I chciałbym się wybrać jeśli tylko czs pozwoli na zjazd absolwentów i miting w Ośrodku.
grand
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 4
Rejestracja: 08 lis 2005, 18:19
Lokalizacja: Myszków
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Franek » 09 lis 2005, 20:31

Witam Cię Grand,ja też pochodzę z Myszkowa,w Dąbroeie mieszkam 25lat. Napisz coś o sobie na pw.Pozdrawiam Wszystkich bywalco tego forum.
" A gdy znowu nabierzemy sił i wstanie nowy dzień - sprawdźmy czy w pobliżu ktoś nie potrzebuje Twojej pomocy .... "
http://www.blok.rzsa.pl/
Awatar użytkownika
Franek
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 6792
Zdjęcia: 71
Rejestracja: 13 sty 2005, 21:44
Lokalizacja: D-G
Podziękował : 1 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 7323440

Nieprzeczytany postautor: józef » 14 gru 2005, 22:34

Byłem na przełonie 94/95 w £ukowie,woj,lubelskie.Wspaniała kadra fachowców dostepna cala dobę.Najwieksze trudności miałem z destrukcją.Bardzo waznym wydarzeniem była spowiedz,do której przystąpiłem po długim okresie.Odbywała się w gabinecie ordynatora,a ksiądz nazywal sie Kieliszek.Szybko powstała taka humoreska:"przy Kieliszku wszystko wygadasz" Ja wygadałem wszystko,on mi w tym pomógl.Inny szczegól:po trzech tygodniach przyjechała do mnie zona z córką.Pamietam,że jak przepraszałem ich płakalem jak bóbr.
Awatar użytkownika
józef
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 111
Rejestracja: 23 lis 2005, 06:49
Lokalizacja: lublin
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Olimpia » 16 gru 2005, 18:06

Ja ukończyłam terapię w Stalowej Woli,a chociaż przymierzałam się także do Stanomino,to przestraszył mnie panujący tam rygor.Wcześniej zbierałam informacje o różnych ośrodkach,co było spowodowane tym,że potwornie się tej terapii bałam.Jak się okazało,przyszło mi się z tym strachem zmierzyć także i tam,a dziś wiem,że wciąż jeszcze próbowałam przekonać siebie,że może wbrew wszystkiemu i wszystkim,to ja właśnie dam sobie radę sama.Mimo pewnego przygotowania do terapii,bo w grę wchodził rok indywidualnych spotkań z terapeutą,to tam właśnie przekonałam się ,że nic nie jest w stanie zastąpić leczenia zamkniętego.Sprawa jest stosunkowo świeża,skończyłam terapię w czerwcu,wciąż jeszcze jeżdżę na zjazdy,które dają mi dużo siły i radości.
zbierał
Awatar użytkownika
Olimpia
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 162
Rejestracja: 05 gru 2005, 19:36
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Gość » 31 lip 2006, 11:21

[b][i] Serdecznie i z całego serca polecam terapię i kadrę terapeutyczna w WOTUAiW wStalowej Wol(Rozwadów), którą i ja ukończyłam w 05.r. Kadra wg mnie jest profesjonalna, życzliwa, ma prawidłowe podejście do nas (tzn. pacjentów), zawsze ma czas na rozmowę. Nie ukrywam faktu zapicia, ale to było z mojej winy - niczyjej innej. Nadal jestem w stałym kontakcie z moją terapeutką w Ośrodku (mieszkam w Stalowej), mimo, że miały miejsce złe okresy mojego trzeźwienia nigdy mnie nie opuściła, pomaga nadal i wierzy we mnie. Kontakty z Ośrodkiem dają mi siłę i wzmacniają. Wiem, że gdyby nie terapia, nie poradziłabym sobie sama! Jestem za słaba i za duży we mnie wstyd (nie wiem dlaczego nadal jest we mnie).
Pozdrawiam wszystkich cieplutko, życzę powodzenia, zapraszam do Stalowej Woli:)
MAGDA
PS. dodam na końcu, że z OLIMPI¡ znam się właśnie z terapii, to super dziewczyna, życzliwa i godna zaufania:) OLIMPIA!!! U¦CISKI I BUZIAKI:*
Gość
 

Nieprzeczytany postautor: Limeria » 31 lip 2006, 11:38

Cześć, powyższą wiadomość o WOTUAiW w Stalowej Woli wysłałam ja, Limeria (Magda), musiałam sie na nowo zarejestrować, aby nie być gościem, tylko sobą:) Buziaki :P
Awatar użytkownika
Limeria
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 364
Rejestracja: 31 lip 2006, 11:35
Lokalizacja: Stalowa Wola
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: ewas » 01 sie 2006, 08:18

Nie byłam , ale z ciekawoscia przeczytałam , człowiek musi być przygotowany na wszystko .Nigdy nie mów - nigdy .Serdecznie pozdrawiam.
Jeśli nie rozumiesz co do Ciebie mówię , to znaczy nie do ciebie mówię .
ewas
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 5197
Zdjęcia: 8
Rejestracja: 01 gru 2005, 20:01
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Nieprzeczytany postautor: Gość » 08 sie 2006, 07:58

Witam. Jestem pierwszy raz na takim forum. Szukam pomocy - ośrodka dla mojego przyjaciela, który pije od bardzo wielu lat. Był niedawno na terapii w Giżycku. Ja mam pytanie, czy istnieją ośrodki dla alkoholików takie jak monarowskie? Coś w rodzaju gospodarstw, gdzie się się równocześnie pracuje na rzecz domu? I gdzie terapie są długoterminowe, np. dwuletnie. Pozdrawiam - przyjaciółka
Gość
 

Nieprzeczytany postautor: darek4040 » 10 sie 2006, 12:30

W 1997 roku byłem na takim ośrodku.Nie polecił bym go nawet wrogowi!Uzależnieni byli mieszani tzn. narkomani ,alkoholicy i inni.Było to w Starogardzie Gdańskim.Pałacyk 5km od najbliższego miasteczka.W środku istny terror!Rygor typowo wojskowy polegający na gnojeniu człowieka od rana do nocy.Cały dzień praca społeczna na rzecz ośrodka.Grupę rządzącą tworzyli byli pensjonariusze z kilkuletnim stażem pobytu.Wszystko było robione na czas.Ubieranie, sprzątanie,jedzenie,golenie,kąpiel,oraz wszelkiego rodzaju dyżury.Nie zmieszczenie się w czasie było karane przeważnie bieganiem do bólu całej grupy,która później się mściła.Przed drugim śniadaniem mieliśmy do wyboru:iść 1km w zimnej rzece pod prąd lub 5km biegu.Codziennie była tzw. społeczność na której gnojono tych,którzy nie potrafili się dostosować.Byli tam ludzie z HIV ale tajemnicą było kto jest nosicielem.Siłownia niby na pokaz jest ale ćwiczyć można było tylko rekreacyjnie.Stwierdzone było,że nabieranie siły przez pensjonariuszy było zagrożeniem dla rządzących.Wszelkie przeciwstawienie się rozkazowi było karane na różne sposoby do aresztu włącznie.Nie było odwiedzin przez pierwsze pół roku.Praca była różna.Przeważnie bezsensowna.Ja przez kilka tygodni szlifowałem listwy boazeryjne do sauny różnymi grubościami papieru ściernego tak,że na końcu wyglądały jak polakierowane-a nie były.Był dzwonek,którym jak w legii cudzoziemskiej ogłaszało się rezygnację z "terapii" i przy gwarze gwizdów i szyderstw można było odejść.Była cenzura!Na telewizję,prasę,muzykę,korespondencję.Najdziwniejsze w tym wszystkim było to,że nie było zadnej terapii tak jakby szło poprzez pracę i rygor wyleczyć uzależnienie.Przecież to jest absurdalne!!Osobiście NIE POLECAM
darek4040
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 83
Rejestracja: 26 lut 2006, 16:32
Lokalizacja: Wielkopolska
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Gość » 11 sie 2006, 13:01

Może to był Darku zakład karny a nie ośrodek leczenia uzależnień ?

Katarzyna współuzalezniona
Gość
 

Nieprzeczytany postautor: slawek » 11 sie 2006, 13:15

Anonymous pisze:Może to był Darku zakład karny a nie ośrodek leczenia uzależnień ?

Katarzyna współuzalezniona


Raczej obóz przetrwania dla.... :evil: :evil: :evil: ..... :twisted: :twisted: :twisted:

Cholera ja już pierwszego dnia bym oddzwonił na wyjście......to na pewno nie dla mnie.

Sławek.
Nawet najgorszy człowiek może być przydatny, chociażby jako.......zły przykład.
Awatar użytkownika
slawek
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 700
Rejestracja: 24 kwie 2006, 08:20
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: darek4040 » 11 sie 2006, 13:28

Mam też dobre doświadczenia z terapii.To było w Charcicach w Wielkopolsce blisko Puszczy Nadnoteckiej.Pałack na wsi.W koło same lasy i stawy.Profesjonalna,bardzo dobra kadra terapeutyczna.Czyste,ładne pokoje z łazienkami.Pełna obsługa medyczna.Cisza,spokój-idealne warunki do pracy nad sobą.Terapia trwa 6 tygodni(dwa podstawowej i cztery zasadniczej)Grupy terapeutyczne są przeważnie 8-osobowe.Zajęcia są od rana do wieczora z przerwami na posiłki,które są bardzo dobre.Praca w grupie jest intensywna.Jest bardzo dużo zadań do pisania,które muszą być zaliczone(nie zaliczone trzeba poprawiać do skutku)Poza pracą w grupie są wykłady,filmy edukacyjne,mitingiAA.Nie wolno mieć telefonów komórkowych ale jest stacjonarny na kartę.Sobota i niedziela wolne ale większość nadrabia zadania.Poza terapią grupową każdy ma indywidualnego terapeutę,który też zadaje prace pisemne.Kto się przykłada i ma wolne może iść na ryby,pograć w tenisa ziemnego,pobiegać,pospacerować a jesienią nawet iść na grzyby.Konsekwentne jest przestrzeganie regulaminu.Można wylecieć za:picie alkoholu,flirtowanie,nie stosowanie się do zaleceń terapeuty,sabotowanie grupy,brak zadań,samowolne oddalenie.We wszystkich innych punktach regulaminu można negocjować.W soboty i w niedziele są odwiedziny.Można kogoś bliskiego zaprosić np.do kawiarni,która jest na miejscu.Telewizja jest ale nikt nie ma czasu jej oglądać.Jest tam tak dobrze,że nie chce się wyjeżdżać.Przebywają tam ludzie z całej Polski a nawet Europy.Pobyt jest do załatwienia przez fundusz ale trzeba czekać do 3 miesięcy na miejsce.Bez kolejki przyjmowani są pacjenci odpłatni (koszt całego pobytu ok.5 tyś.) Przeszedłem tam pomyślnie całą terapię i to polecił bym wszystkim chętnym. :!:
darek4040
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 83
Rejestracja: 26 lut 2006, 16:32
Lokalizacja: Wielkopolska
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Następna

Wróć do Leczenie - terapie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości