Wanda Sztander "Tylko Ty sama możesz to przerwać..."

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Wanda Sztander "Tylko Ty sama możesz to przerwać..."

Nieprzeczytany postautor: annik » 28 cze 2013, 13:13

Tylko Ty sama możesz to przerwać...


Pułapka współuzależnienia



Rodzina z problemem alkoholowym przypomina pod pewnym względem dziecięcą zabawę o nazwie "Rolnik na dolinie".
Jak pamiętacie - rolnik bierze żonę, żona bierze dziecko, dziecko bierze nianię... Chodzi o sytuację, w której nie tyle człowiek sięga po kieliszek, co kieliszek sięga po człowieka. Kieliszek "bierze", dajmy na to, Piotra. Piotr bierze żonę, żona bierze dziecko.
Niektórzy nazywają to karuzelą uzależnienia. Alkohol wciąga w pewien rodzaj wiru. Obsesja alkoholowa, to jest: myślenie o piciu, planowanie dnia pod kątem picia, obmyślanie sposobów uzyskiwania pieniędzy na alkohol, przeszukiwanie miejsc, gdzie można go znaleźć, to wszystko jest rodzajem "krążenia wokół alkoholu".
Można je nazwać "wirem", ponieważ jest krążeniem o skutkach destrukcyjnych. Jeśli ktoś pije wystarczająco dużo i długo, alkohol staje się dla niego substancją szkodliwego uzależnienia.
Osoby najbliższe alkoholikowi nie pozostają bezczynne. Próbują zatrzymać osobę uzależnioną. To normalny, zdrowy i ludzki odruch.
Skoro widzisz, że ktoś się pogrąża, że niszczy siebie i innych, próbujesz go powstrzymać. Powstrzymać dosłownie, fizycznie i w przenośni. Powstrzymać w domu, z daleka od "tego okropnego towarzystwa" lub odciągnąć od stołu. Powstrzymać przez tłumaczenie, przekonywanie, łzy, manipulacje, kłamstwo. Takie działanie w normalnym świecie daje przewidywalne skutki.

Świat alkoholika nie jest normalny. Jest zmącony podwójnie. Po pierwsze, jego reakcja na alkohol nie jest normalna, bo jest od niego uzależniony. Po drugie, świat ten jest zmącony przez system iluzji i zaprzeczania, który wysokim murem odgradza alkoholika od realnego wymiaru zdarzeń. Można powiedzieć, że alkoholik o wiele bardziej żyje w świecie życzeń niż rzeczywistości, o wiele bardziej w świecie iluzji niż faktów.
Dlatego właśnie perswazja, próby umawiania się co do przyszłości oraz wskazywanie faktów i rzeczowa argumentacja nie mają w tym świecie zastosowania.
Powstrzymując alkoholika przed piciem, argumentując, dyskutując, ulegając jego wyjaśnieniom oraz iluzjom, zaczynasz - nie wiedząc kiedy - krążyć razem z nim po orbicie, której centrum stanowi alkohol.

W taki właśnie sposób Piotr "bierze" w swoją podróż ciebie. ty prawdopodobnie bierzesz dziecko, matkę, siostrę lub kogoś innego z twoich bliskich. Wszyscy doświadczacie cierpienia i nie wiedząc o tym wspomagacie chorobę Piotra. Krążąc po orbicie wraz ze "swoim" alkoholikiem stajesz się podatna na obsesję alkoholową. Ty także zaczynasz koncentrować swoje życie wokół alkoholu, nie pijąc go. Myślisz ciągle o tym, czy on się dziś napije, czy nie. Co jeszcze możesz zrobić, by się nie napił. Jak się zachować, gdy przyjdzie pijany.
Popatrz: twoje życie, przez bliską ci osobę przestało być zależne od ciebie, a zaczęło być zależne od alkoholu. Dlatego współmałżonków, rodziców, dorastające dzieci i innych najbliższych ofierze nałogu nazywa się osobami współuzależnionymi.

Jeśli żyjesz w bezpośredniej bliskości osoby uzależnionej, możesz zobaczyć, które z poniższych stwierdzeń odnoszą się do ciebie:

* rozwiązywanie jego problemów lub łagodzenie jego cierpienia jest rzeczą najważniejszą w moim życiu, niezależnie od tego, ile mnie to emocjonalnie kosztuje;

* chronię go przed konsekwencjami jego postępowania, kłamię, aby go osłonić, ukrywam jego złe postępki, nigdy nie pozwalam o nim źle mówić;

* próbuję ze wszystkich sił nakłonić go, by postępował wedle moich wskazówek;

* nie zwracam uwagi na własne odczucia i potrzeby, zajmują mnie tylko jego uczucia i jego potrzeby;

* jestem gotowa zrobić wszystko, byle tylko mnie nie porzucił;

* doświadczam znacznie więcej namiętności w burzliwym i dramatycznym związku;

* jestem perfekcjonistką i za wszystko, co się nie udaje, winię siebie;

* jestem w środku wściekła, czuję się niedoceniana i wykorzystywana;

* udaję, że wszystko jest w porządku, choć wcale tak nie jest;

* najważniejsze w moim życiu jest to, by mnie kochał i to pragnienie nadaje mojemu życiu kształt1.


Jeśli na trzy z powyższych punktów odpowiedziałaś "tak" - jesteś w pułapce.
Ponieważ jesteś w pułapce, przestałaś kierować swoim życiem, a twoje stosunki z bliskimi ludźmi przestały być satysfakcjonujące. Ty sama doświadczasz cierpienia i chaosu, toteż jest oczywiste potrzebujesz pomocy.
Musisz wiedzieć, że współuzależnienie obejmuje następujące zjawiska:

* Cierpienie i chaos emocjonalny.

* Zaburzenia psychosomatyczne z nerwicą włącznie.

* Zażywanie leków uspokajających, nasennych (włącznie z alkoholem) dla uśmierzenia bólu. napięcia i niepokoju

* System iluzji i zaprzeczania, który przeszkadza zobaczyć ci trzeźwo realny wymiar problemu.

* Konserwacja układu małżeńskiego (rodzinnego) , która podtrzymuje trwanie w piciu, stając się sojusznikiem choroby.




Przyzwalanie, czyli niezamierzone wspomaganie choroby.

Współuzależnienie wiąże się z postawą przyzwolenia. Wirując z osobą uzależnioną w chorym świecie iluzji i zaprzeczania, sama nasiąkasz myśleniem pełnym zaprzeczeń (Nie, on nie jest alkoholikiem), oskarżeń wobec innych (Gdyby miał inną matkę), usprawiedliwień (To dlatego, że pracuje w takiej branży).
Przyzwalanie przejawia się w zwalnianiu kogoś z odpowiedzialności za swoje życie przez branie tego życia w swoje ręce.
To ty przecież na przemian oskarżasz lub zbawiasz swego alkoholika, zatrzymujesz, odciągasz, myślisz za niego, odmawiasz picia za niego, planujesz za niego, podejmujesz za niego życiowe decyzje.
Sprzyjasz konserwacji waszego układu małżeńskiego. Jesteś pełna nadmiernej odpowiedzialności za niego tak, jak jest się odpowiedzialnym za dziecko. Wiele kobiet mówi, że życie z alkoholikiem to tak, jak, jak posiadanie jeszcze jednego, krnąbrnego dziecka.
Istotnie, w sensie emocjonalno–społecznym alkoholik jest dzieckiem, co najwyżej dorastającym młodzieńcem. To całkowicie zrozumiałe. Jeśli ktoś zaczął intensywnie pić w wieku lat kilkunastu lub dwudziestu kilku i robił to przez następne dziesięć, piętnaście lub dwadzieścia lat, to przecież nie przebył bardzo ważnej dla każdego drogi: drogi społecznego i emocjonalnego dojrzewania. Ten rodzaj dojrzałości oznacza nauczenie się satysfakcjonujących relacji z ludźmi z pozycji partnera a nie dziecka. Oznacza to nauczenie się nowych ról rodzinnych: współmałżonka i rodzica. Nauczenie się tego, jak konstruktywnie rozwiązywać konflikty z najbliższymi. Gdzie szukać oparcia w swoich słabościach i dylematach, co robić z rozterkami. Na to wszystko nie ma przepisów, znakomitą część pracy trzeba wykonać samodzielnie poprzez próby i błędy, siniaki i sukcesy. Jeśli ktoś nie pobierał takich nauk od życia z otwartymi oczami i trzeźwą głową...pozostał pod wieloma względami w tym miejscu, gdzie zaczął pić.

W taki właśnie sposób przyzwolenie, przyjmowanie nadmiernej odpowiedzialności za, sprzyja konserwacji układu i - co za tym idzie - dalszemu staniu w tym samym miejscu. Dlatego jest wspomaganiem choroby.

Na jednej z sesji, gdzie pracowali nad swoimi sprawami alkoholicy i osoby współuzależnione, poprosiliśmy jedną z uczestniczek, żonę alkoholika, by opisała 30 sposobów, w jaki ułatwia swojemu mężowi picie. Anna bardzo broniła się przed tym twierdząc, że nie robi absolutnie nic takiego, co najwyżej okazuje mu w jego biedzie trochę zwykłej, ludzkiej życzliwości. Wobec nalegań grupy Anna zgodziła się poświęcić swój osobisty czas na sporządzenie takiej listy zastrzegając się, że znajdą się na niej dwa lub trzy punkty. Oto efekt tej pracy, który ją samą poraził swoją wymową; warto dodać, że Anna żyje ze swoim mężem w separacji z powodu jego alkoholizmu:

1. Zapewniam mu bezpłatny dach nad głową.

2. Lubi przywłaszczać sobie drobne przedmioty codziennego użytku, a ja się na to zgadzam, choć w środku buntuję się z całej duszy.

3. Przeżywam troskę o jego ubiór (w prezencie sweter, dres).

4. Miałam pomysł na tani, kolorowy telewizor dla niego, lecz nie chciał go kupić uważając, że jest za drogi.

5. Pozwalam na korzystanie z owoców na działce, chociaż nie tknie palcem przy pracy w ogrodzie.

6. Przychodzi do nas oglądać telewizję, zajmując najlepsze miejsce.

7. Podpowiadam mu, by kupił lodówkę, lecz równocześnie pozwalam korzystać z mojej.

8. Piorę w pralce jego rzeczy, gdy zbyt długo leżą brudne.

9. Dostarczam mu pomysłów na urządzenie jego pokoju (dałam stare zasłony, kuchenkę – pomagam przy instalacji).

10. Troszczę się o jego relacje z dalszą rodziną, pouczam go jak ma z nią postępować.

11. Angażuję się w załatwianie jego emerytury, dostarczam porad.

12. Odsuwam od niego wszelkie troski materialne w sprawie naszych dzieci.

13. Nie żądam nigdy żadnej pomocy w sprawach domowych.

14. Nie wymagam uczestnictwa w pracach remontowych na rzecz domu.

15. Oddaję usługi typu "przeszyj na maszynie".

16. Nie komentuję uwag i pretensji w sprawie, ile to stracił w naszej wspólnocie(np. radio "od mamusi", które mu dzieci zepsuły).

17. Nie przypominam "mojego"" samochodu, Jacka roweru, desek do remontu mieszkania i wielu innych rzeczy, które sprzedał.

18. Zwracam uwagę na jego komfort czytania. Nie protestuję, gdy zabiera lampkę z pokoju córki, "bo ona w nocy nie czyta".

19. Nagadałam jego bratu, że go źle traktuje i mało się nim opiekuje.

20. Zaniosłam lekarzowi kwiaty za to, że nastraszył go w sprawie jego picia.

21. Gdy widzę, że cierpi z powodu samotności, wpraszam się na kawę lub herbatę.

22. Chwalę głośno przy dzieciach każdą jego przysługę (np., że nam przyniósł chleb, gdy był w sklepie).

23. Trzymam w kasie jego pieniądze (w osobnym portfelu), bo on boi się, że je wyda.

24. Nie mam odwagi powierzać mu opieki nad dziećmi, gdy wyjeżdżam – opiekuje się nimi starsze rodzeństwo.

25. Jest mi przykro i czuję się winna, gdy zarzuca mi, że często nie ma mnie w domu.

26. Organizuję jego imieniny, choć on tego nie lubi.

27. Kupuję prezenty od dzieci i każę je wręczać ojcu na imieniny, chociaż dzieci nie mają na to ochoty.

28. "Przeprowadziłam" go do oddzielnego pokoju. Ja nie mam swojego kąta - mieszkam w kuchni.

29. Myślę o tym, skąd wziąć pieniądze, żeby przebudować mieszkanie, by mieć jakiś pokoik dla siebie.

30. Zabroniłam absolutnie przychodzić do domu koleżkom od kieliszka. Mam nad tym pełną kontrolę – co innego, gdy on wyjdzie z domu.


Kryzys


Kluczem w sprawie zmiany postawy przyzwalającej jest słowo "kryzys". Zacznij pozwalać twojemu alkoholikowi na cierpienie i ponoszenie odpowiedzialności za wszelkie skutki swojego picia. Aby to uczynić, trzeba zrozumieć swoje przyzwalanie i swoje współuczestniczenie. To wcale nie musi być proste. Najpewniej będziesz się bronić przed zobaczeniem tego wszystkiego, jak i przed tym, że potrzebujesz sojuszników w próbie wyrwania się z wiru współuzależnienia. Będziesz przekonana, że najlepiej poradzisz sobie sama. Zważ zwodniczość takiego przekonania. Twój alkoholik też prawdopodobnie sądzi lub sądził, że "poradzi sobie sam". Czy mu się to udaje?

Rozważ, czy w twojej sytuacji nie okazałyby się zbawienne następujące zalecenia:

* Nie musisz dłużej uciekać od choroby. Zacznij uczyć się o faktach dotyczących uzależnienia i współuzależnienia.

* Nie musisz dłużej obwiniać alkoholika za swoje życie. Zacznij "żyć obok" koncentrując się na własnych działaniach - to dzięki nim możesz się podnieść albo załamać.

* Nie musisz dłużej kontrolować picia alkoholika. Dowiedz się o dobry program leczniczy i zacznij namawiać go do leczenia.

* Nie musisz dłużej przychodzić “z pomocą” alkoholikowi. Zacznij pozwalać mu na cierpienie i ponoszenie odpowiedzialności za wszelkie następstwa jego picia.

* Nie musisz dłużej krążyć wokół powodów jego picia. Skieruj uwagę na siebie i w miarę możliwości powracaj do wzorów normalnego życia.

* Nie musisz dłużej grozić. Zacznij mówić to, co myślisz i robić to, co mówisz.

* Nie musisz dłużej przyjmować lub wyłudzać obietnic. Przestań się liczyć z nimi w swoim realnym życiu a szczególnie nie opieraj na nich żadnych swoich planów.

* Nie musisz ukrywać faktu, że szukasz pomocy. Zacznij otwarcie mówić o tym alkoholikowi.

* Nie musisz dłużej gderać i wygłaszać kazań ani się przymilać. Zacznij rzeczowo i spokojnie informować go o każdym niewłaściwym postępowaniu. Potraktuj go jak osobę dorosłą.

* Nie musisz dłużej znosić ataków na siebie i dzieci. Zacznij ochraniać siebie, poszukaj sojuszników, odrzuć tajemnicę.

* Nie musisz być marionetką. Zacznij istnieć osobno.


Cierpienie

Twoje cierpienie jest związane z życiem w długotrwałym i uciążliwym stresie psychicznym. Żyjesz w stanie ciągłego pogotowia emocjonalnego, czegoś w rodzaju stanu "wysokiego napięcia". Nikt, kto żyje blisko z osobą uzależnioną przez kilka lub kilkanaście lat, nie pozostaje bez piętna tej sytuacji. Ponieważ sytuacja jest nienormalna, ogromnym wysiłkiem można zachować tylko pozory normalności.
Bezpośrednim źródłem twojego cierpienia jest jednak chaos emocjonalny. Stres twojego życia ogniskuje się w życiu uczuciowym. Jesteś narażona na przeżywanie trudnych i przykrych emocji: bezradności, wstydu, poczucia winy, lęku i urazy, złości, żalu i poczucia krzywdy. Oczywiście, w twoim pejzażu emocjonalnym jest także miejsce na radość, satysfakcję, miłość, wdzięczność i wiele innych dobrych odczuć. Są one jednak zaledwie wyspami na oceanie żalu, wstydu i lęku i winy. Wszyscy przeżywamy trudne, przykre uczucia, naturalnie nie jesteś wyjątkiem w tej sprawie. Zawsze ważne są dwa aspekty tego przeżywania; po pierwsze, ile miejsca uczucia te zajmują w naszym życiu i po drugie, na ile konstruktywnie potrafimy sobie z nimi radzić.
Co to znaczy? Odpowiedz na następujące pytania:

Czy w swej bezradności potrafisz odróżnić to, na co masz wpływ od tego, na co nie masz wpływu?

Czy potrafisz pogodzić się z tym, czego nie da się zmienić?

Czy masz siłę i odwagę, by zmieniać to co możliwe?

Czy udaje ci się przełożyć twój gniew na rzeczowy i jasny komunikat, że oto na coś nie zgadzasz się i stawiasz wyraźne granice?

Czy potrafisz w zdrowy sposób dbać o siebie i skutecznie siebie bronić?

Czy jesteś w stanie odłączyć się od swego alkoholika i uznać, że nie musisz wstydzić się za niego?

Czy łatwo ci odstąpić od myśleniaza kogoś, robienia czegoś za kogoś?

Czy masz dostępne dla siebie źródło siły i oparcia, z którego czerpiesz w najtrudniejszych sytuacjach?

Czy umiesz odpoczywać tak, by stać się wypoczętą?

Czy potrafisz wreszcie uwolnić się od winy za jego picie, wbrew temu, co słyszysz od niego i innych ludzi?

Czy możesz sobie pozwolić na to, by nie czuć się odpowiedzialną za wszystkich i wszystko dookoła?


Zapewne nie. W przeciwnym razie byłabyś pełna spokoju, harmonii i pogody ducha względnie niezależnie od tego, co dzieje się z twoim alkoholikiem. Miłość i troska o kogoś innego nie wykluczają poczucia własnej wartości, wewnętrznej siły, adekwatności i bycia w porządku.

Jeśli twój chaos i zamęt przybiorą naprawdę poważne rozmiary, trudne i przykre uczucia spotęgują się. Możesz śledzić jak twoja bezradność przeradza się w żal, żal w agresję i atak, a te ostatnie w poczucie winy. Jak iskra po zamkniętym obwodzie: poczucie winy w urazę, uraza w złość, złość z powrotem w bezradność. Jeśli masz poważne trudności z konstruktywnym poradzeniem sobie z trudnościami i przykrymi emocjami, jesteś w błędnym kole. Może wtedy właśnie sięgasz po pigułkę, alkohol, narkotyk.

Wskutek twojego cierpienia i wzburzenia emocjonalnego, twoje stosunki z najbliższymi są dalekie od satysfakcjonujących. Zapewne nauczyłaś się stosować pewne sztuczki i manipulacje w miejsce dojrzałej i otwartej komunikacji:

* Raczej robisz awantury niż realistycznie negocjujesz.

* Raczej wygrażasz niż stawiasz konsekwentne ultimatum, które spełniasz.

* Raczej przypochlebiasz się niż wymagasz.

* Źródeł swojego cierpienia upatrujesz na przemian: w sobie lub innych ludziach, a nie w twoich relacjach z innymi ludźmi.

Co znaczy to ostatnie?
Chodzi o to, że zapewne dokonujesz gwałtownych skoków z miejsca "to moja wina" do miejsca "to przez ciebie!" Jeśli jesteś czyimś niewolnikiem, to patrząc na rzecz całą z punktu widzenia tej relacji widać wyraźnie, że biorą w tym udział dwie osoby: pan i niewolnik, których łączy określony stosunek. To jest tak, jakbyście oboje trzymali za dwa końce tej samej liny. Nic nie zależy w tej sytuacji tylko od jednej osoby. Dlatego trudno mówić, że to "moja wina" lub, że to "przez ciebie". Zmieniając relację trzeba zmienić coś z jednej i z drugiej strony. Na przykład: dla siebie znaleźć oparcie, a drugiej stronie postawić wymaganie. Nic się nie zmieni, gdy będziesz "rzucać się" w pozycji niewolnika. Nie możesz stawiać wymagań bez zaplecza i oparcia. Musisz dokonać wysiłku, by zmienić coś w sobie (swojej mentalności, aktywności, uczuciach). Oczywiście, czasem to się nie uda. Stawianie ultimatum pociąga za sobą ryzyko odmowy. Jeśli jednak mówisz: Wezmę dzieci i pójdę do mamy, jeżeli nie przestaniesz pić, sprawdź dokładnie, czy jesteś wewnętrznie gotowa do takiego posunięcia i czy mama cię przyjmie. I zrób to, jeśli on nie przestanie pić.

Obliczono, że na każdy rok życia w chorej sytuacji rodziny z problemem uzależnienia od alkoholu potrzeba miesiąca intensywnej pracy psychicznej przywracającej zdrowie. Mam na myśli grupową terapię psychologiczną oraz/lub uczestnictwo w grupach Al–Anonu czy innych grupach wsparcia. Al-Anon jest społecznością, w której bliscy – głównie członkowie rodzin alkoholika – dzielą się siłą i nadzieją, a także zdrowymi wzorami życia i postępowania w związku z piciem bliskiej osoby. Spotkania grup odbywają się raz w tygodniu, a informację o tym gdzie i kiedy - powinna mieć każda poradnia odwykowa i każdy telefon zaufania. Wystarczy tam tylko przyjść, nie trzeba nic mówić, ani jakkolwiek się ujawniać czy przedstawiać.

Jeśli chodzi o psychologiczną pracę nad sobą, jej cele i droga są określone w następujących punktach:


Dwanaście kroków do zdrowienia


1. Przyznaj otwarcie, że jest to problem, którego nie jesteś w stanie sama rozwiązać. Uznaj prawdę, że w trudnej sprawie potrzebni są sojusznicy.

2. Określ prawdziwe powody Twoich trudności.

3. Zwróć uwagę. że Twoje trudności tkwią raczej w relacjach z innymi ludźmi, a nie po prostu w innych ludziach. To oznacza, że zmiana może rozpocząć się od Ciebie a nie od kogoś.

4. Przestań obwiniać innych za swoje problemy, porzucając niszczącą grę "To przez Ciebie".

5. Przestań nieustannie krytykować się za błędy i cierpieć z powodu wiecznego poczucia winy. Po prostu zmieniaj to, co zmienić jesteś w stanie, biorąc pod uwagę swoje aktualne siły i ograniczenia.

6. Pozbądź się manipulacji, słownych gierek, gderania, pomstowania i awantur. Znajdź inne źródła psychicznego ożywienia.

7. Gdy czegoś potrzebujesz, zdobądź się na szczerą prośbę, jasne wymagania lub rzeczową informację.

8. Naucz się pełniej odczuwać i bardziej konstruktywnie wyrażać swoje uczucia.

9. Podążaj w kierunku pogłębiania swoich uczuć. potrzeb i wartości, budując kierunkowskazy, które będą dobrze służyć zarówno Tobie jak i innym.

10. Naucz się lepiej określać granice swego "ja" w kontaktach z innymi ludźmi pamiętając, że masz prawo bronić się przed inwazją.

11. Naucz się prawdziwej bliskości z innymi ludźmi po to, by przyjmować od nich troskę,informacje, pomoc i więź. Naucz się też lepiej dzielić sobą z innymi.

12. Zaakceptuj zmienność swoich relacji z drugim człowiekiem. Pozwól im pulsować, rozwijać się i zanikać. Niech będą odbiciem prawdy.


Wanda Sztander

Autorka jest doktorem psychologii i psychoterapeutą, pracuje w Instytucie Psychologii Zdrowia w Warszawie. Zajmuje się terapią rodzin, w tym z problemem alkoholowym.


Ze strony http://trzezwiemigranci.eu/trzezwiemigr ... olizm.html
annik
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1221
Rejestracja: 17 mar 2009, 04:00
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Wróć do Koalkoholizm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron