Ratunku , ja czuję ...

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Ratunku , ja czuję ...

Nieprzeczytany postautor: lulla » 03 mar 2009, 10:12

Uczucia


To co wyróżnia nas spośród innych gatunków zamieszkujących tę planetę to
nie tylko niebywała inteligencja, ale również bogactwo i złożoność
świata uczuć.
Wewnątrz nas tkwi "nie do końca zbadany ląd", a dla sporej liczby osób
wręcz "ziemia nieznana". Życie uczuciowe. Niełatwo je zrozumieć, nazwać,
okiełznać, wyrazić. Niejednokrotnie traktujemy je jak zbędny balast,
nieużyteczny bądź uwierający spadek po naszych zwierzęcych przodkach,
którym np. strach, złość czy wstręt z pozoru były bardziej przydatne.

My, ludzie cywilizowani, chętnie ćwiczymy nasze umysły by osiągać wciąż
nowe cele. Gloryfikujemy nasze zdolności intelektualne, a na przejawy
uczuciowości jakże łatwo naklejamy etykietkę: "słabość". Przecież tak
wiele osiągnęliśmy jako gatunek dzięki naszej inteligencji. A uczucia?
Jakże często przysparzają nam problemów...

A jednak marzymy o wielkiej miłości, prawdziwej przyjaźni, o wzbudzaniu
podziwu wśród obserwujących nas osób, o docenianiu przez innych naszych
osiągnięć. O chwilach pełnych radości. Chcemy kochać i być kochanymi,
lubić i być lubianymi, potrzebujemy czuć dumę, satysfakcję, radość,
spełnienie. Nie chcemy czuć smutku, żalu, gniewu, złości, rozpaczy,
wstrętu. Każdy człowiek dąży do dodatniego bilansu uczuciowego i to jest
naturalne.

Mówi się, że uczucia są przyprawą nadającą smak naszemu życiu. W
rzeczywistości uczucia są motorem napędowym naszego życia, jednocześnie
paliwem i drogowskazem na życiowych ścieżkach.

Przyznać trzeba, że większość współczesnych ludzi gubi się w
zawiłościach swojego życia uczuciowego. Dlatego przygotowaliśmy serię
artykułów mających na celu przybliżyć temat uczuć oraz praktyczne porady
dla tych, którzy zechcą zmierzyć się ze swoim wewnętrznym bogactwem
uczuciowym, zrozumieć je i wykorzystać tę wiedzę dla swojego dobra.

Trzy poziomy życia uczuciowego

Życie człowieka jest niemożliwe bez kontaktu z tym co widzi, słyszy,
czuje, czyli ze światem zmysłów (wzrok, słuch, węch, smak, dotyk).
Emocje i uczucia to reakcja układu nerwowego na to, co nas otacza, a
także na nasz świat wewnętrzny, np. na nasze myśli, wyobrażenia i
wspomnienia. Każdy z nas przeżywa wiele różnorodnych uczuć, choć nie
zawsze uświadamiamy sobie całe to bogactwo.

Emocje - są to pierwotne i bezwarunkowe reakcje, takie jak: ból,
pragnienie, pożądanie, głód. Człowiek nie ma wpływu na ich pojawienie
się. Emocje bardzo wyraźnie umiejscawiają się w naszym ciele. To
cielesne pobudzenie nazywamy zazwyczaj bez większego trudu: "boli
mnie...", "chce mi się pić".

Uczucia to drugi, o wiele bardziej złożony, poziom naszego życia
emocjonalnego. Codziennie doświadczamy wielu stanów uczuciowych. Zwykle
potrafimy nazwać główne "rodziny uczuć" jak: lęk, gniew, miłość. Jednak
te uczucia mają wiele odcieni, różne stopnie intensywności, wiele nazw.

W sytuacji zagrożenia pojawia się strach. W sytuacji ograniczenia -
gniew. Gdy coś tracimy, czegoś zostajemy pozbawieni - smutek. Gdy ktoś
przekracza nasze granice - złość. W sytuacji zaspokojenia - czujemy
radość.

Poczucia - to najbardziej złożony wymiar życia emocjonalnego. Pojawiają
się wtedy, gdy człowiek odnosi swoje życie do ważnych dla niego
wartości. Są to więc, np.: poczucie winy, poczucie krzywdy, poczucie
mocy, poczucie własnej wartości. Gdy pojawia się poczucie to pojawiają
się także uczucia i emocje. Gdy naruszysz ważne dla ciebie wartości
moralne (np. wierność żonie - zdradzisz ją) pojawia się poczucie winy.
Towarzyszą temu: gniew, żal, wstyd, mogą pojawić się doznania cielesne,
jak np. ból żołądka.

Dżungla i pustynia

Bogate życie uczuciowe, to, że czujemy i okazujemy sympatię, miłość,
przywiązanie, a nawet złość daje nam możliwość nawiązywania kontaktów z
innymi ludźmi oraz budowania cennych i głębokich związków.

Część osób, w wyniku splotu określonych okoliczności życiowych, nauczyła
się wypierać swoje uczucia ze świadomości, tłumić je, "zamrażać". Wydaje
im się, że nic nie czują, a jeśli odbierają jakieś napięcie w swoim
ciele - nie potrafią nadać mu znaczenia. W swoim wewnętrznym świecie są
jak ślepcy w dżungli. Nie są pewni co jest dla nich dobre, a co złe,
czego potrzebują, co powinni zrobić. W otoczeniu innych osób czują się
samotni jak rozbitek na pustyni. Pozbawieni wiedzy wynikającej z
rozpoznawania swoich uczuć nie rozumieją swoich związków z ludźmi, nie
rozumieją samych siebie. I najczęściej nie są rozumiani przez innych.

Tymczasem w każdej minucie i sekundzie przepływa przez nas jakieś
uczucie, bez przerwy. Nie ma momentu wytchnienia od uczuć, nawet gdy
śnimy towarzyszą nam najprzeróżniejsze stany uczuciowe. Kto z nas nie
zaznał nigdy koszmarnego snu, z którego wybudzał się z uczuciem strachu?
A paniczna nieustanna ucieczka w czasie gorączkowych majaków sennych?
Czasem budzimy się przepełnieni smutkiem i żalem, gdy śniła nam się
bliska osoba, która już nie żyje. Czasem budzimy się dziwnie radośni,
nie wiadomo dlaczego, bo snu nawet nie pamiętamy...

Uczucia towarzyszą nam od narodzin do śmierci, są niczym oddychanie:
nieuniknione i nieustanne. To najwierniejsi nasi towarzysze. I z całą
pewnością są to nasi przyjaciele, ale tylko niektórzy z nas to rozumieją
i z tego korzystają. Obawiamy się siły uczuć, ich tajemnicy, obawiamy
się utraty kontroli nad nimi. W końcu, bardzo często nie wiemy jak je
wyrazić. Jak wyrazić miłość? A jak złość? I co na to inni ludzie? Czy
się nie odsuną ode mnie gdy otwarcie wyrażę co czuję?

Od spontaniczności do dorosłości - zamrażanie

Ideałem wyrażania uczuć jest małe dziecko, które w sposób naturalny,
prosty, wyraża to, co czuje. Płacze, gdy się boi i gdy czuje ból z
powodu upadku. Radość okazuje śmiejąc się, podskakując, śpiewając. Złość
wyraża tupiąc nóżkami, rzucając się na ziemię i krzycząc.

W miarę jak dzieci rosną są uczone wielu reguł i odbierają wielokrotnie
przekazy typu:

"Nie płacz! Taki duży, a beczy!"
"Nie złość się! Dziewczynce tak nie wypada!"
"Nie ma powodu do smutku!"

Ze strony rodziców, wychowawców, rówieśników docierają do dorastających
dzieci informacje co powinny czuć, a czego nie. Coraz bardziej zaczynają
więc tłumić swoje uczucia. To, czego nie schowają do "lodówki" okazuje
się być nierzadko trudne do nazwania. Jeśli jednak, szczęśliwie, uczucie
nie zostaje zepchnięte pod powierzchnię świadomości, zamiast tego uznane
i nazwane - pozostaje jeszcze kłopot z tym czy i jak je wyrazić. Coraz
częściej ludzie gubiący się w takich zawiłościach sięgają po alkohol,
leki, hazard, narkotyki, seks, itp. aby poradzić sobie z tym
"emocjonalnym kłopotem".

Każdy człowiek dąży do uczuć przyjemnych. Alkohol, na przykład, na
początku pomaga - jest "znieczulaczem" - hamuje przeżywanie uczuć
przykrych, w pewnym sensie zobojętnia. Ale w ten sposób stłumione
uczucia nie znikają tylko wracają po pewnym czasie ze zwielokrotnioną
siłą.
Bardzo często osoby uzależnione i osoby współuzależnione (żony, mężowie
i dzieci nałogowców) podejmując terapię mówią, że nic nie czują, mają
zamrożone uczucia. Nie potrafią nazwać stanu w jakim się znajdują. Na
padające często w terapii pytanie: "co czujesz?" nie mogą znaleźć
odpowiedzi. Na terapii uczą się dawno zapomnianej sztuki określania,
nazywania i wyrażania tego, co czują. Pomocą do rozpoznawania swoich
uczuć jest metoda zwana DZIENNICZKIEM UCZUĆ.

Cena tłumienia jest ogromna

Uczucia to coś takiego, co musi wyjść na wierzch, pokazać się światu.
Duszenie w sobie uczuć, ciągłe ich chowanie nawet przed samym sobą
powoduje, że "gotuje się" w tobie cały ten "bigos" i ciśnienie tej
dziwacznej, coraz bardziej niestrawnej potrawy, rośnie. Robisz się coraz
bardziej zły, coraz bardziej smutny, coraz bardziej wystraszony.
Uczucia, których nie wyrażasz stają się coraz silniejsze i coraz
bardziej niszczące. Niekiedy nie sposób utrzymać ich już pod
powierzchnią i przychodzi czas kiedy zupełnie niespodziewanie wychodzą z
ciebie - wybuchasz niepohamowaną agresją, choć trudno byłoby komukolwiek
uzasadnić ją, bo albo nie widać wręcz powodu do złości, albo jest on
niewspółmiernie mały wobec siły twojego wybuchu. Twoja agresja jest też
niezrozumiała dla ciebie samego.

Możesz popaść w depresję, w rozpacz, i znów - nie potrafisz odnaleźć
powodu. Przecież inni ludzie mają jeszcze trudniejsze życie i nie
roztkliwiają się aż tak nad sobą? Musisz wiedzieć, że nie doszłoby do
tego, gdybyś wcześniej choć trochę potrafił "upuścić", "zwentylować"
swoje uczucia, gdybyś pozwalał ujrzeć swoim uczuciom światło dzienne.

Te tłumione latami uczucia "wychodzą" także w postaci wrzodów żołądka,
nadciśnienia, doprowadzają do zawału serca czy raka.

Trzymanie uczuć "pod pokrywką" odbiera nam również sporo energii. Stąd
apatia, brak zapału, trudności w koncentracji uwagi, niezdolność do
podjęcia inicjatywy, ustawiczne zmęczenie.

Niektórych uczuć boimy się szczególnie - obawiamy się odczuwać i wyrażać
miłość jeśli mamy cały bagaż przykrych doświadczeń ze znaczącymi osobami
w naszym życiu. Będziemy wtedy prawdopodobnie maskować własne odczuwanie
miłości przykrywając ją, dajmy na to, złością. Oszukujemy samych siebie,
wprowadzamy w błąd bliskie nam osoby. Cierpimy wspólnie.

Obawiamy się także wyrażania uczuć, choćby złości. To wielka sztuka
okazać złość w społecznie akceptowany sposób. Często z tego rezygnujemy
z obawy przed odrzuceniem nas przez innych ludzi. No i brzmią nam w
głowach te wszystkie nakazy: "Przestań się złościć! Nie wolno ci!
Grzeczne dzieci tak się nie zachowują! Kiedy się złościsz jesteś zły!".
Kumulujemy złość w naszym ciele. Wypychamy poza świadomość. Wpadamy w
depresję. Żyjemy jak na bombie z opóźnionym zapłonem. Ta zapomniana
złość obraca się przeciwko nam, aż jesteśmy gotowi się zabić, tak dalece
zagubiliśmy się w sobie...

Ciało - świątynią uczuć

Uczucia są energią która manifestuje się w naszym ciele.

Zanim rozpoznasz swoje uczucie i nazwiesz je, z twoim ciałem dzieje się
coś takiego co świadczy o przeżywaniu uczuć, np. rumienisz się - gdy się
wstydzisz, gdy jest ci gorąco - złościsz się, dławi cię w gardle - gdy
czujesz strach. Dlatego warto przyglądać się baczniej temu, co się
dzieje z twoim ciałem i głosem.

Aby radzić sobie z uczuciami zasadniczą sprawą jest zacząć zwracać uwagę
na to, gdzie ta energia manifestuje się na poziomie ciała. Gdzie jest to
napięcie? Czy ta "niestrawność" to w rzeczywistości może być jakieś
uczucie? Czy te "motylki" w moim brzuchu mówią mi coś o uczuciach?

Gdy podejrzewasz, że zbliża się do ciebie, nadchodzi jakieś uczucie, to
przede wszystim: nie przestawaj oddychać, nie powstrzymuj oddechu.
Większość z nas nauczyła się na różne sposoby kontrolować uczucia,
niektórzy przestają oddychać i zamykają gardło. Ponieważ żal w formie
smutku gromadzi się w górnej części klatki piersiowej - niektórzy z nas
nauczyli się wstrzymywać oddychanie w momencie, gdy zaczyna się uczucie.
Wtedy głos zaczyna się łamać.

Esencja życia

Emocje są istotną częścią naszego istnienia z kilku powodów:

Po 1 - ponieważ są energią, a energia nie może tak po prostu zniknąć,
nawet gdybyśmy tego bardzo chcieli. Emocjonalna energia wytwarzana przez
okoliczności naszego dzieciństwa i wczesnego życia nie odchodzi tak po
prostu tylko dlatego, że wyparliśmy ją, czy jej zaprzeczyliśmy. Te
uczucia są wciąż uwięzione w naszym ciele. Pod ciśnieniem, w stanie
grożącym wybuchem na skutek stłumienia. Jeśli nie nauczymy się jak
uwolnić je w zdrowy sposób - eksplodują na zewnątrz lub wewnątrz nas
samych, np. pod postacią raka.

Po 2 - tak długo jak będziemy mieli ogniska emocjonalnej energii pod
ciśnieniem w sobie - te uczuciowe rany będą panować nad naszym życiem.
Używamy jedzenia, papierosów, alkoholu, narkotyków, pracy, religii,
ćwiczeń fizycznych, medytacji, telewizji, itd. by pomóc utrzymać w
stłumieniu tę energię. Koncentrujemy się przez te zabiegi na czymś
innym, czymkolwiek, oby tylko nie na uczuciach, które nas przerażają.
Emocjonalne zranienia są tym, co powoduje obsesje i wewnętrzne przymusy.
Głos "krytykującego rodzica" wciąż w nas pracuje by utrzymać nas z dala
od dotknięcia uczuć i poradzenia sobie z nimi.

Po 3 - emocje mówią nam kim jesteśmy. Można powiedzieć, że nasza dusza
komunikuje się z nami poprzez wibracje emocjonalnej energii. Uczucia są
czymś co czujemy nie tylko w naszych sercach, ale także w naszych
jelitach, w gardle, pod skórą, to coś co rezonuje wewnątrz nas.

Uczucia są dla nas informacją, drogowskazem. Problem polega na tym, że
jeżeli nosimy w sobie całe pokłady uczuć nie wyrażonych od
najwcześniejszych lat dziecinnych, to przekłamują nas one w aktualnych
sytuacjach życiowych. Nie umiemy odróżnić aktualnych uczuć od tych
skumulowanych w nas od dawien dawna.

Kiedy ktoś naciśnie jeden z naszych "przycisków", a my reagujemy na to
jak niepewny wystraszony dzieciak, albo jak rozgniewany i pełen
wściekłości dzieciak, albo jak bezsilny i bezradny dzieciak - to
reagujemy na to naszą "emocjonalną prawdą" aktualną gdy mieliśmy lat 5,
9 czy 14. Nie jest ona aktualna teraz. Jeśli dzieje się tak niemal przez
całe nasze życie - w którymś momencie uczymy się, by nie ufać naszym
emocjonalnym reakcjom.

Po 4 - pociągają nas ludzie, którzy czują na podobnym poziomie
energetycznym, co my, co oznacza ludzi którzy odczuwają tak jak nasi
rodzice kiedy byliśmy małymi dziećmi. Dopóki nie zaczniemy uwalniać
bólu, wściekłości, wstydu, smutku, przerażenia - emocjonalnej energii z
naszego dzieciństwa - będziemy utrzymywać dysfunkcjonalne i raniące nas
związki.

Historia jednej terapii


Kończąc wstęp do cyklu "Ratunku! Ja czuję..." przytaczamy relację
dorosłego mężczyzny, który odważył się otworzyć "puszkę Pandory" i
stanąć oko w oko z uczuciowymi demonami, które chował sam przed sobą
przez wiele lat.

Postanowiłem kilka lat temu rozprawić się z pomocą terapeuty z moim
uczuciowym bałaganem. Wiedziałem tylko, że czuję się źle i zdałem sobie
sprawę, że chyba nigdy nie czułem się naprawdę dobrze. Miałem już tego
dość, moje życie sypało się na każdym froncie. Mimo to kilka razy
uciekałem sprzed drzwi gabinetu, miałem opór równie silny jak
rozpaczliwa była moja motywacja by sobie pomóc. W końcu zasiadłem
naprzeciw profesjonalisty, który miał mnie przeprowadzić przez długi i
bolesny zabieg, tak bym dotarł w końcu do siebie i znalazł siły by
odbudować swoje życie i czerpać z niego satysfakcję. Nie pamiętam ani
słowa z tego, co on mi powiedział na pierwszej wizycie. To, co pamiętam,
to moje wyobrażenie, że trzymam w ręku Puszkę Pandory, otwieram ją i
ukryte dotąd potwory są już na wolności, a ja już nigdy nie będę zdolny
zamknąć tego pudełka...

Praca nad emocjami budzi oczywiście przerażenie. Słowa, które wymyślałem
by opisać to były okropne. Czułem, że jeśli kiedykolwiek przyznam się do
bólu, który noszę w sobie, to skończy się na tym, że będę płakać w
pokoju o gumowych ścianach do końca moich dni. Jeśli kiedykolwiek uznam
swoją wściekłość, to będę chyba chodził po ulicy tam i z powrotem
strzelając do innych ludzi.

Tak się jednak nie stało. Przeszedłem ten proces, odkryłem w sobie
zasoby, które pozwoliły mi znieść ciężar tego wszystkiego, co dotąd było
zdławione. Uwolniłem wystarczająco dużo by móc zacząć uczyć się tego kim
i jaki naprawdę jestem, by wybaczyć sobie i nauczyć się co to miłość.

Od czasu do czasu potrzebuję jeszcze takiej terapeutycznej pracy. Jest
wciąż dziura w mojej duszy, pozornie głębia bez dna, w której nadal
kryją się: pragnienie śmierci, wstyd, nieznośne cierpienie. Ale ta
dziura jest już o wiele mniejsza i niezbyt często muszę do niej zaglądać.

Zranienia nie znikły, ale mają już o wiele mniejszą siłę do tego, by
dyktować mi sposób życia. Wiem już, że potrzebujemy uznać i uhonorować
nasze wewnętrzne rany i trudne uczucia z nimi związane. To pozwola
odnaleźć równowagę w życiu i odzyskać wpływ na nie...

Nie ma uczuć dobrych ani złych, są tylko przyjemne i przykre, ale
wszystkie są niezmiernie ważną energią w naszym życiu. Nie odbierajmy
sobie tej energii. Znajdźmy w sobie odwagę by stawić jej czoła. To
trudna, ale też niesamowita przygoda - odkrywania siebie, oczyszczania z
długo zalegających, toksycznych "śmieci", robienia miejsca na pojawienie
się tych pożądanych uczuć: radości, miłości, zaufania, podziwu dla
siebie, ludzi i świata, poczucia bezpieczeństwa i własnej wartości.
Małgorzata Osipczuk

Co możemy zrobić ze swoimi uczuciami?
Sposoby wyrażania uczuć:

1 - wprost - otwarcie mówisz o rzeczach, które cię bolą lub cieszą, od
razu gdy poczujesz się źle lub radośnie i zwracasz się bezpośrednio do
zainteresowanych osób: "złości mnie to, że...", "tak się cieszę, że...",
"bardzo mnie to zabolało...", "bałem się kiedy...", "jestem taki
szczęśliwy!"

2 - nie wprost - mówisz o swoim stanie okrężną drogą - okazujesz, że coś
się z tobą dzieje, ale nie wyjaśniasz o co chodzi (np. obrażasz się i
nic nie mówisz partnerowi wobec którego czujesz złość, niech się domyśli
o co ci chodzi). Możesz też mówić, że czujesz coś zupełnie innego niż w
rzeczywistości, a jednocześnie swoim zachowaniem dajesz do zrozumienia
co faktycznie czujesz (np. wyobraź sobie teściową, która mówi ci jak
podziwia twój talent kucharski, ale ledwie tknie obiad i idzie do kuchni
zrobić sobie kanapkę).

3 - prywatnie - nie okazujesz uczuć otwarcie, ale pozwalasz sobie na to
"prywatnie", kiedy jesteś sam - np. poprzez płacz do poduszki, wyżywanie
się na przedmiotach, dziki śmiech, itd. Czasem, gdy jesteś z kimś komu
ufasz, potrafisz przy nim popłakać, wrzasnąć z radości, roześmiać się
"od ucha do ucha". Dajesz upust swoim emocjom przy bliskiej osobie, na
co dzień odgrywając jednak "twardą sztukę", dążąc do ideału wschodnich
kultur, gdzie ekspresja emocjonalna jest oznaką braku ogłady.
Zachowujesz twarz pokerzysty w większości sytuacji.

4 - pogrzebanie uczuć - przyjmujesz rolę tzw. "twardziela" albo
okazujesz inne przeżycia niż masz w rzeczywistości. Zakłamujesz uczucia
albo je tłumisz. Znajdujesz sobie szybko jakieś zajęcie by ich nie
przeżywać, z czasem może się to przerodzić w nałóg. Możesz więc
"zajadać" uczucia, bądź je "zapijać" alkoholem. Starasz się zaprzeczyć
temu, że cokolwiek przeżywasz.

Jak wyrażać uczucia?

Najprościej jak potrafisz mów o swoich uczuciach, a nie o tym co
sądzisz. Staraj się to robić w sposób konstruktywny, tzn.:
- odnoś je do siebie: "(ja) czuję złość do ciebie", zamiast "(ty)
złościsz mnie"
- podawaj nazwę uczucia: czuję się ROZGORYCZONY, SMUTNY, czuję ZŁOŚĆ,
RADOŚĆ, itp.

Jak pisać dzienniczek uczuć?

I WARIANT
W zeszycie rysujemy tabelkę składającą się z dwóch kolumn (uczucie,
gdy...)
Nazwa uczucia: gdy: (określenie w jakiej sytuacji pojawiło się dane
uczucie plus ewentualnie jakie myśli towarzyszyły temu uczuciu)
"RADOŚĆ" "SPOTKAŁEM PRZYJACIELA ZE SZKOLNEJ ŁAWY"

II WARIANT
Opisujemy swoje przeżycia w formie pamiętnika, zostawiając w zeszycie
wolny jeden margines na notatki. Na koniec dnia wyłuskujemy z zapisanego
wywodu uczucia a ich nazwę wpisujemy obok, na marginesie.
Idealną sytuacją jest zapisywanie uczuć na bieżąco, gdy tylko się
pojawiają.
Kiedy jest to tylko możliwe warto tak robić. Oczywiście, najczęściej
dzienniczek uczuć wypełniany jest raz lub dwa razy w ciągu dnia. Jest to
wtedy próba zapisu tego, co zapamiętaliśmy z naszego życia uczuciowego.


źródło : http://www.psychotekst.pl
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Ratunku , ja czuję ...

Nieprzeczytany postautor: lulla » 18 sty 2015, 11:50

Podnoszę temat.

.....................................
Lulla
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy


Wróć do Rozwój osobisty

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość