Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem?

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem?

Nieprzeczytany postautor: teresa29 » 03 lis 2016, 14:47

Witam wszystkich serdecznie,udało mi się w końcu utworzyć nowy wątek ( zgodnie z radą teresy1). Kochane- szczególnie Fiammo,Teresa1 i Wiolka ( myślę, że inni też dołączą do nas :D ) dziękuję za Wasze rady. Przecież my wcale się nie znamy, ale czuję, że jesteście moimi bratnimi duszami, jakbyśmy się znały wiele lat. Może napiszę Wam trochę o mnie:
Jestem po pięćdziesiątce :D, mam troje wspaniałych dzieci, troje wspaniałych wnucząt ( czwarte w drodze). Na pozór wszystko jest ok; pracuję zawodowo z dziećmi, które bardzo mnie lubią, rodzice chyba też,dyrekcja zadowolona z mojej pracy, koleżanki wspaniałe, czyli wszystko świetnie - tak wygląda, ale to jest tylko powierzchowne; w gruncie rzeczy jestem bardzo samotna - nie sama, ale samotna. Udaję, że jestem silna,że nie mam żadnych problemów, ze wszystkim sobie wspaniale radzę..... że jestem "siłaczką" i wszystkim wokoło doradzam i wspieram. Takim życiem jestem zmęczona; nie myślę o sobie, nie mam swojego życia, żyję tylko problemami mojej rodziny: dzieci, rodziców,( którzy są w podeszłym wieku i potrzebują pomocy) oraz uzależnieniami męża, brak mi asertywności..... a ja też mam swoje marzenia, pragnienia, priorytety w życiu.... ale tak myślę,.... że bez nich też byłoby mi trudno żyć; tak samej.... . Widzicie jaka jestem "zakręcona"? tak źle, tak niedobrze.... czy to jest normalne?
Jestem osobą ciepłą, wrażliwą, lojalną ( tak mówią ludzie..), chętną do pomocy; ale ja też pragnę ciepła, miłości, "dobrego słowa" od męża - pocieszenia, komplementu, a nie tylko jego krytyki i poniżania; mąż przez 30 lat nigdy nie zaprosił mnie do kawiarni, na tańce ( a ja tak bardzo lubię muzykę...tańce), na wyjazd w czasie urlopu...on zawsze dobrze się bawił sam ( nie sam tylko ze swoim przyjacielem - alkoholem) Rozpisałam się trochę, ale mam taka potrzebę... co Wy sądzicie o mnie? czy mam ogromne wymagania, czy jestem " dziwna", mam pragnienia " nie z tej planety"?

-- 03 lis 2016, 14:52 --

Witam, do tej pory pisałam posty w wątku: Jak żyć z osobą uzależnioną?, teraz zapraszam wszystkich do dyskusji w tym miejscu. Pozdrawiam
teresa29
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 7
Rejestracja: 31 paź 2016, 18:35
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem?

Nieprzeczytany postautor: Jura » 03 lis 2016, 18:33

Witaj Tereso.
Tytuł twojego wątku; "Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem"?...
No właśnie... Co z twoim życiem dotychczas, że dopiero teraz, po kilkudziesięciu latach zadajesz to pytanie jakbyś się nagle obudziła... Co się tak naprawdę stało?...

Z drugiej strony to na pewno wiesz dobrze, co powinnaś zrobić i to wiele, wiele lata temu...

Tak naprawdę to nie bardzo rozumiem o czym ty chcesz dyskutować. Po co jakakolwiek dyskusja skoro sprawa jest przecież jasna... Chyba, żeby podyskutować dla samej dyskusji... Bo masz taką potrzebę, jak napisałaś...

Co forum i dyskusja ma wnieść w twoje życie?... Czego tak naprawdę potrzebujesz i czego oczekujesz?... Podziwu, że tyle wytrzymałaś i jeszcze w miarę dobrze funkcjonujesz czy litości i współczucia, że wykształcona kobieta w dodatku pedagog, pozwalała sobie na coś takiego latami...Że się na to godziłaś, brnąc coraz głębiej w same pozory... Uważasz to za normalne?...

Zadajesz pytania na które, według mnie, odpowiedzi dobrze przecież znasz...

Bo normalnie, to powinnaś pójść do dobrego psychologa w poradni specjalistycznej, opowiedzieć mu jeszcze bardziej z detalami swoje życie i zacząć wielopoziomową i wieloletnią terapię...

Wybacz jeśli cię uraziłem, ale nic innego mi się nie nasunęło po przeczytaniu twojego postu...
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1071
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy

Re: Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem?

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 03 lis 2016, 20:53

Teresko,
wspaniale, że masz już swój wątek.

W znacznej mierze zgadzam się z wypowiedzią Jury ale powiem też tak.
My kobiety mamy taką naturę (nie wypowiadam się o wyjątkach), że kiedy zakładamy rodzinę, często znaczny ciężar obowiązków domowych, nie wyłączając wychowywania dzieci spada na nas. Nie mamy czasu już dla siebie, jesteśmy tak pochłonięte wszystkim, że nawet nie odczuwamy zmęczenia. A kiedy mamy chwilę dla siebie, nie wiemy co z nią zrobić.
Panowie małżonkowie, bo zdarzają/li się tacy znajdują czas na rzeczy, które sprawiają im przyjemność np. piwko, TV a potem nie wiedzieć czemu, lub wiedzieć, z czasem popadają w nałóg.
Piszę o naszych rocznikach: Teresy i swój.
Nasze dzieci są już mądrzejsze, starają się dzielić obowiązki w swoich rodzinach.

Po latach takiego życia, kiedy dzieci zaczynają się usamodzielniać i odchodzą zakładać własne rodziny, my matki odczuwamy "syndrom opuszczonego gniazda". Czujemy się samotne (nie same) i zagubione. Dotąd żyłyśmy życiem najbliższych, bo z nami byli a teraz kiedy już są na swoim(dzieci) one żyją własnym życiem. Trudno do nas dociera maksyma: Żyj i daj żyć innym. Różnie sobie radzimy ale każda z nas to przeżywa, przeżywa po swojemu.

Ja zaczęłam popijać. Na początku niewiele, potem troszkę więcej itd. - tu zapraszam do swojego wątku.
Teraz, będąc na terapii, dopiero dostrzegam jak bardzo się zaniedbałam, jak jestem uboga, w sensie duchowym.

Dlatego Teresko, ja Ciebie rozumiem.

Moja mama też nie potrafiła odejść od ojca alkoholika a pił już chyba przed moim urodzeniem, potem po wielu latach zaczęła popijać razem z nim aż sama, po uszy wpadła w nałóg i w wieku, niespełna pięćdziesięciu lat odeszła, przyczyna rozległy zawał, choroba podstawowa nerwica, depresja, alkoholizm.
Pamiętam jak ojciec chodził często na grób, a potem znajdowałam w skrzynce na narzędzia butelki z wódką. Już wiedziałam, szedł użalać się nad sobą. Odszedł pięć lat po mamie. Nie potrafił już funkcjonować.

Może gdybym miała rodzeństwo ciężar dzieciństwa i młodości łatwiej byłoby mi znieść.

Broń Boże, nie użalam się nad sobą i nie potrzeba mi współczucia.

Teraz, gdy trzeźwieję i uczę się innego, nowego spojrzenia na przeszłość i teraźniejszość coś we mnie pęka.
W swoim wątku napisałam co nieco o swoim mężu, ale dopiero niedawno dotarło do mnie, że to ja go wciągałam picie. Teraz nie piję ja, nie pije on. Mam tyle do naprawienia, że aż się boję czy podołam ale na mityngach AA słucham wypowiedzi innych, którzy dali radę uporządkować swoje życie - to dlaczego nie ja??

Dlatego Teresa polecam Ci terapię dla osób współuzależnionych, tam posłuchasz jak sobie radzić sama ze sobą, z współuzależnionym , po prostu jak odnaleźć siebie. Samo bycie na tym, czy innym forum nie wystarczy, powinnaś się spotkać z ludźmi z takimi problemami ja masz TY, posłuchać ich i terapeutów, żeby zrozumieć istotę problemu i idących za nim zachowań. Nie wspomnę o emocjach, bo one tu ważą najbardziej. Sama nie dasz rady a lepiej później niż wcale zająć się sobą i sobie pomóc, bo nikt za Ciebie tego nie zrobi.

Wczoraj skończyłam czytać książkę Ewy Woydyłło "Sekrety kobiet" - dla mnie rewelacja, do mnie trafia a treści w niej zawarte mogę odnieść do każdej relacji z innymi ludźmi i córkami, nie tylko w relacjach z mężem choć z nim przede wszystkim.

Próbuję stanąć mocno na nogach, czego i Tobie, Teresa życzę

łączę pozdrowienia

Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem?

Nieprzeczytany postautor: Fiamma » 03 lis 2016, 23:50

Witaj Teresa :)
Dobrze że napisałaś. Wreszcie to Ty. Ty prawdziwa. Nie zrażaj się słowami Jury :) chociaż ostre.
Teraz kroczek po kroczku. Jeszcze drugie tyle lat przed Tobą. Masz w sobie wielką siłę a w środku dużo przestrzeni żeby jeszcze odnaleźć miejsce dla siebie. :) Każdy ma swój czas. Nie ma co patrzeć wstecz. Nic nie dzieje się przypadkowo..czyż nie? ja w to wierzę. Ważne że teraz jest tylko jeden kierunek - w górę.
Jak to mówią "w górę serca" :D "Alleluja i do przodu!". Pierwszy krok już za Tobą. Napisałaś jak to z Tobą jest i powiem CI nie jesteś w tym odosobniona. A żeby to poczuć to tak jak CI napisała Tereska trzeba COŚ z tym zrobić dalej.
Pozdrawiam i śpij dobrze. Ufff..pierwszy krok za Tobą. Damy rade. Póki jeszcze kochamy życie (a kochamy) damy rade. Trzeba będzie trochę popracować. W Twoim wypadku zwrócisz sobie dług . Sama sobie za poświęcenia i za to że poniekąd sama dla siebie byłaś "oprawcą". Ja też byłam ;) Ale już nie chcę ani minuty dłużej.
Buziak i do przodu :)
Fiamma
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 59
Rejestracja: 05 paź 2016, 18:07
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem?

Nieprzeczytany postautor: teresa29 » 04 lis 2016, 11:46

Witam serdecznie, dziękuje za posty. Wczoraj się nieco rozpisałam ( miałam "lepszy dzień, bo mąż od kilku dni nie pił.... ale wczoraj wrócił z pracy z alkoholem...), ale rzeczywiście tak jak Jura napisał, po co pisać dla samego pisania .... Wiem co powinnam zrobić, ale brakuje mi odwagi i paraliżuje mnie wstyd przed ludźmi... rzeczywiście co ze mnie za pedagog?.....
Jura nie dziw się, że w życiu kieruję się sercem i uczuciami, niektóre kobiety tak mają - ty jesteś facetem i tego nie rozumiesz...
teresa29
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 7
Rejestracja: 31 paź 2016, 18:35
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem?

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 04 lis 2016, 12:58

Dlatego jesteś na tym forum, żeby ktoś z zewnątrz dał Ci "kopa".

Dobrze, że zaczęłaś od tego forum a reszta przyjdzie do Ciebie, oczywiście nie sama, bo to TY musisz podjąć decyzję o dalszych krokach.
Odwaga przyjdzie ale musisz jej pomóc a wstydzić się powinien mąż a nie Ty.
Nie wiem czy mieszkasz w dużej miejscowości, czy w małej, czy jest u Ciebie poradnia uzależnień, czy musiałabyś gdzieś dojeżdżać ale to naprawdę nie jest istotne, ważne jest aby tam pójść i poprosić o pomoc. Nie patrz na ludzi, bo Ty żyjesz z tym problemem i tylko Ty możesz sobie pomóc.

Twoje działanie musi być konstruktywne, nie możesz dreptać w miejscu.

Na terapię ze mną chodzi pan, który dojeżdża na zajęcia 40 km w jedną stronę. Zdziwiłam się bo wiem, że tam gdzie mieszka taka placówka jest ale on się wstydził tam pójść bo ktoś go zobaczy i co ludzie powiedzą. Zobacz więc, jak się bardzo chce sobie pomóc - odległość nie ma znaczenia. A nawet gdybyś spotkała kogoś znajomego? - co z tego? Widać znajomy też ma problem. O swoich decyzjach nie musisz przecież mówić wszem i wobec.

Ja tak bardzo chciałam, żeby mi ktoś pomógł, że nie traciłam czasu na rozważania o odwadze, wstydzie bo zdałam sobie sprawę z tego, że sama sobie nie poradzę.
Teraz nie żałuję swojej decyzji, była najlepsza jaką po prostu podjęłam.

Nie zastanawiaj się zatem, nie dziel włosa na 4 tylko działaj, działaj i pisz na tym forum jakie robisz postępy, bo właśnie wiedza o postępach innych są świetną formą terapii dla takich jak Ty , ja i wielu innych...
Pamiętaj jednak o tym, że najważniejszy w takiej terapii jest kontakt z człowiekiem - terapeutą specjalizującym się w tego rodzaju uzależnieniach, a nie pierwszy lepszy psycholog.

Pozdrawiam serdecznie, trzymam kciuki i czekam na nowe wieści.

Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem?

Nieprzeczytany postautor: teresa29 » 15 mar 2017, 12:42

Witam wszystkich. dawno mnie tutaj nie było, ale jestem.... Powodem nieobecności było nałożenie się wielu spraw rodzinnych: choroba i śmierć taty, wyjazd... moje refleksje. Wszystko to "popchnęło" mnie do działania. O swoim problemie rozmawiałam z wieloma osobami. Rozmowy te zaowocowały działaniem: poszukuję mieszkania do wynajęcia, aby móc spokojnie żyć; jestem po wstępnych rozmowach z właścicielem, który musi przeprowadzić w tym mieszkaniu remont. Gdy on się zakończy będę mogła tam zamieszkać ( ..już się cieszę..), a wówczas myślę, że dam radę... :D pozdrawiam
teresa29
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 7
Rejestracja: 31 paź 2016, 18:35
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem?

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 15 mar 2017, 13:22

Noooo faktycznie dawno, ale miło Cię zobaczyć ponownie.
Najważniejsze, że podjęłaś jakieś kroki, które mają przynieść Ci zmiany w Twoim życiu.
W końcu od czegoś trzeba zacząć :D

Daj znać jak się układa i kiedy już będziesz mieszkać SAMA u SIEBIE jakie podejmiesz dalsze kroki.

Wyprowadzisz się ale z bagażem przeżyć i wspomnień :(

Pozdrawiam Cię serdecznie

Teresa
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem?

Nieprzeczytany postautor: Jura » 19 mar 2017, 18:31

Witaj Tereniu.
Dobrze, że u ciebie zacznie się coś dobrze dziać. Niech ci idzie jak najlepiej.
Pozdrawiam serdecznie...
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1071
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy

Re: Żyję z osobą uzależnioną...a co z moim życiem?

Nieprzeczytany postautor: teresa29 » 24 mar 2017, 14:34

Witam wszystkich :D teraz jestem również na forum: http://niepijemy.pl/
Temat: współuzależniona autor: anna1. Jeśli Ktoś ma ochotę odezwać się do mnie to serdecznie zapraszam
Ps. Jura i jeszcze kilka osób ( na forum i nie tylko..) dziękuję za " pchnięcie mnie do przodu" ( aczkolwiek to nie było miłe dla mnie... ;)
teresa29
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 7
Rejestracja: 31 paź 2016, 18:35
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0


Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 23 gości