Wstyd współuzależnienia

Jesteś nowy/nowa na forum Strefy Problem?
Tu możesz się przedstawić i przywitać.

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Wstyd współuzależnienia

Nieprzeczytany postautor: kat_ka » 22 lip 2017, 00:49

Witajcie,
po raz pierwszy postanowiłam przełamać zwykły, ludzki wstyd i powiedzieć publicznie "jestem żoną alkoholika i nie potrafię sobie z tą rzeczywistością poradzić". Zacznę od tego,że oboje z mężem jesteśmy osobami wierzącymi, pobieraliśmy się na dobre i na złe i pewnie dlatego nie wyobrażam sobie życia bez niego. Znamy się dokładnie pół życia (17 lat), od 9 lat jesteśmy małżeństwem. Mamy dwie cudowne córeczki. Wiele trudności w życiu pokonaliśmy-kłopoty mieszkaniowe, długi czas oczekiwania na pierwsze dziecko, ale wszystkie wspólnymi siłami przezwyciężyliśmy. Tego nie umiemy. Może dlatego, że tak bardzo różnimy się w ocenie obecnej od wielu lat w naszym życiu sytuacji: ja uważam, że mąż ma duży problem, mąż, że problemu nie ma (klasyka gatunku). Dlaczego uważam, że ma problem? Ponieważ każdego dnia wypija po kilka piw, chowając przede mną butelki. Potrafi jednego wieczora pochłonąć w garażu 6, nie widząc w tym nic złego, no bo "przecież trzyma się na nogach i kontaktuje". Krótko mówiąc-ile piw ma, tyle pochłonie. Zaniedbuje często obowiązki domowe, wpada w furię z zupełnie błahych powodów,a ostatnio stracił prawo jazdy za jazdę "pod wpływem". Wydawało się, że to uświadomi mu problem, bo rzeczywiście się przejął, ale tylko chwilowo. Znów wrócił ciąg i mimo jasno postawionych warunków, nic sobie z nich nie robi. Nie podniósł nigdy na mnie ręki, ale obraża słowami, wyzywa tak, że serce pęka, obwinia o wszystkie kłopoty... W pon pójdę do Poradni Leczenia Uzależnień, ale tak bardzo mi wstyd! Czy jest nadzieja na dogadanie się, na zmianę tej rzeczywistości? Boję się, że mąż pójdzie na terapię, ale "dla świętego spokoju" i guzik z tego będzie. On naprawdę nie widzi problemu, a ja nie mogę tak dłużej żyć. Ciągi alkoholowe miał już w okresie nastoletnim, ale wiadomo-człowiek liczył, że to chwilowa przypadłość wieku młodzieńczego i minie, a tu...jest coraz gorzej. Sięgnął dna i nie umie się odbić. Jak mu i sobie pomóc, nie raniąc przy tym dzieci? Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.
kat_ka
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 2
Rejestracja: 21 lip 2017, 23:40
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Wstyd współuzależnienia

Nieprzeczytany postautor: Jura » 22 lip 2017, 06:22

Witaj.
Ty sądzisz, że sięgnął dna, on na pewno nie i tu jest pies pogrzebany.

Dobrze, że idziesz do poradni, dowiesz się u źródła co robić dalej ze sobą. Mówiąc "a" bądź gotowa na podjęcie następnych decyzji.

Piszesz o dzieciach; nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jak już są poranione (ty również!)dlatego, jeśli będzie trzeba, jeśli nie podda się leczeniu, nie wahaj się nagonić go z domu... Poczytaj co dzieje się z psyche dzieci z rodzin alkoholowo-współuzależnionych to wtedy wiara nie będzie przeszkodą, a pomocą w podjęciu właściwej decyzji. Jeśli nadal będziesz pozwalać na robienie krzywdy sobie i dzieciom, na równi z mężem jesteś za to odpowiedzialna... Jeśli zaś źle pojęta wiara miałaby być jakąś przeszkodą poczytaj co na ten temat mówią księża-terapeuci...

Pozdrawiam i nie daj się zwieść manewrom męża, kiedy zobaczy, że na poważnie bierzesz się za obronę siebie i dzieci. Mistrzostwo manipulacji bliskimi osobami to normalka dla alkoholika.
Mam nadzieję, że odezwą się do ciebie osoby współuzależnione, które już mają problem za soba.
Pisz jednak niezależnie od odzewu.
Pozdrawiam.
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1098
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Wstyd współuzależnienia

Nieprzeczytany postautor: kat_ka » 22 lip 2017, 09:33

Witaj Jura!
Dziękuję za Twoją odpowiedź. Chronię dzieci przed problemem, jak tylko się da. Chcę, by miały namiastkę normalności, rodzinnego ciepła, dlatego często razem wyjeżdżamy i spędzamy sporo czasu. Problemem są wieczory, kiedy idą spać. Wtedy zaczyna się moje "piekiełko". Wiem, że mimo to są już w jakimś stopniu poranione i dla nich właśnie idę do poradni. O aspekcie wiary wspomniałam wyłącznie w kategorii niebrania pod uwagę rozwodu. Jeśli trzeba będzie odejść i sprawy zajdą tak daleko-odejdę. Kilkakrotnie próbowałam przymusić go do opuszczenia domu, za każdym razem dobijał się tak, że bałam się, że wywali drzwi. Wiem jednak, jak zachowałaby się wezwana na ten moment policja (u znajomych była podobna sytuacja)-jest tu zameldowany i ma prawo tam przebywać. Musiałabym go wpuścić i koniec. W grę wchodziłaby niestety raczej moja wyprowadzka z dziećmi. :( Przeraża mnie ta perspektywa, bo warunki lokalowe rodziców są ograniczone. Zobaczymy, co zaproponują w poradni. Pozdrawiam!
kat_ka
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 2
Rejestracja: 21 lip 2017, 23:40
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Wstyd współuzależnienia

Nieprzeczytany postautor: Jura » 22 lip 2017, 20:49

Nie wezwałaś Policji, a już wiesz co by zrobili. To takie twoje projekcje w głowie, bo nic nie załatwiałaś jak trzeba i kiedy trzeba. Policję trzeba było wzywać za każdym razem, kiedy szajbował. Dostałby niebieską kartę i była by jakaś podstawa do dalszego działania...
A tak jego jest na wierzchu, a powinien już być na deskach. Za każdym razem liczyłaś, że teraz będzie już dobrze?
A oprócz poradni to myślę, że powinnaś jego manewry zgłosić w PCPR oraz na Policji. Wtedy zaczniesz stawać na nogi. Chociaż myślę, że jak się zorientuje, że robisz mu koło pióra to i tak przekabaci cię jak to dotychczas bywało i odpuścisz...

Nie wierz w żadne obietnice, przysięgi, nie daj się zastraszyć czy zmanipulować. W razie awantury miej włączone nagrywanie w komórce. Jeśli nie ty, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy?... Lata lecą, nałóg nie stoi w miejscu tylko się rozwija jak każda choroba postępująca, czyli będzie coraz gorzej... U niego nałóg u ciebie współuzależnienie, razem grzęźniecie coraz głębiej, a dzieci?...

Działaj dziewczyno póki cię jego choroba nie ubezwłasnowolni całkowicie...
Przeżegnaj się, Alleluja i do przodu...
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1098
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Wstyd współuzależnienia

Nieprzeczytany postautor: FortelSA » 26 sie 2017, 12:21

Jeżeli źle ci z nim to postaw sprawę jasno albo alkohol albo ty i dzieci , pamiętaj ze dzieci na pewno tez jego wybryki bardzo przezywają nie narażj je na stres
FortelSA
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 6
Rejestracja: 26 sie 2017, 12:12
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0


Wróć do Centrum Powitań

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Yahoo [Bot] i 9 gości