Książki , ktore polecam

Skoro internetowe szlaki przyprowadziły Ciebie na to forum Strefy, to zaproponuj ciekawy temat, niekoniecznie nawiązujący do uzależnień i współuzależnień

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: Eni19 » 15 mar 2013, 12:00

Anne Naylor "Uwierz w siebie "
Oto ciut:
"Widzisz rzeczy, których nigdy nie było, i pytasz : Dlaczego tak ?
A ja marzę o rzeczach, których nigdy nie było i pytam : Dlaczego nie ?..."
a także:
"...Troszcz się o siebie i swoje zdrowie zanim będziesz zmuszony to czynić..."

Książka zawiera też ćwiczenia, metody dot. wybaczania, podnoszenia poczucia własnej wartości; zachęca do uczciwego wglądu siebie, samoakceptacji .
Polecam, towarzyszy mi od początku mych narodzin w trzeźwym życiu.
Hania.
Jak pięknie jest istnieć, obojętne w jakim dniu się umarło.
Eni19
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1076
Rejestracja: 06 lut 2013, 20:28
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 438052434

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: lulla » 23 mar 2013, 08:55

Obrazek

"Kabaczki Patryka" - fragment książki "W DŻUNGLI PODŚWIADOMOŚCI"

Często widzę takich rodziców. Mama z dzieckiem przychodzi do sklepu po zakupy. Dziecko ma pięć lat i wielką ciekawość świata. Sięga po pomidory. Rety, takie wielkie, okrągłe, czerwone.

- Patryk, nie dotykaj! – mówi mama.

Patryk posłusznie cofa ręce. Ale te kabaczki! Takie pękate jak butelki!

- Zostaw! – ostrzega mama.

Patryk zostawia.

- Nie wolno dotykać! – wyjaśnia mu mama. – Stań tu ze mną w kolejce, musimy poczekać.

Patryk posłusznie staje obok mamy. Ale wszyscy dookoła są tacy duzi, on sięga im zaledwie do bioder. Nie widać ich twarzy, a z nogami trudno się rozmawia. W dodatku ci wszyscy dorośli są jacyś spięci, nikt się nie śmieje, wszyscy gdzieś tam żyją wysoko ponad jego głową, w zupełnie innym świecie.

- Patryk!

Nawet nie zauważył kiedy zdryfował z kolejki z powrotem do pomidorów. Są takie fajne radosne, czerwone jak serca.

- Co ci mówiłam! Nie dotykaj! Nie wolno dotykać!

Acha, nie wolno dotykać. A te małe zielone?

- Patryk!
- Nie dotykam!
- Co ci mówiłam?!
- Ale ja nie dotykam!
- Nie chodź tam! Chodź tutaj!

Patryk idzie. Za szybą tłoczą się cukierki w srebrnych papierkach.

- Mamo, kupisz mi?
- Nie kupię. Masz cukierki w domu.
- Ale takie, te są inne!
- Nie męcz mnie.
- Mamo, kup mi!
- Nie krzycz, nie wolno krzyczeć. Stój grzecznie, bo jak nie będziesz grzecznie stał, to dostaniesz karę.

Patryk stoi grzecznie. Ale jego myśli brykają. Wyobraźnia fruwa, palce same się rwą, żeby coś dotknąć, zbadać, odkryć.

- Patryk! Zostaw to! Co ty robisz?!

Jezu, no co ja robię? – pyta w myślach Patryk. – No co? Po prostu żyję! Mam być lodowym posągiem, który można ustawić w sklepie w wygodnym miejscu, żeby nie przeszkadzał?

- Patryk!! Gdzie ty jesteś?! Zaraz ci wleję! Stój tu!

Patryk staje, zadziera głowę i nagle dociera do niego cała prawda.
Wcześniej był zbyt rozkojarzony, żeby usłyszeć to, co mówi matka, ale teraz niespodziewanie jego podświadomość zdaje mu relację ze wszystkiego, co matka do niego powiedziała. W skrócie wygląda to tak:

- Tego nie wolno. To musisz. Rozkazuję ci. Przeszkadzasz mi.
Budzisz moją złość. Nie lubię cię. Pozbyłabym się ciebie gdybym tylko mogła. Jesteś dla mnie ciężarem i zmartwieniem. Nigdy nie ma z ciebie żadnego pożytku. Chciałabym, żebyś był inny. Żebyś był lepszy. Mądrzejszy. Grzeczniejszy. Ładniejszy. Nie jesteś taki, jaki miałeś być. Jesteś jakiś inny. Ciągle mam z tobą kłopot. Przez ciebie boli mnie głowa. To przez ciebie kłócę się z tatą. To przez ciebie straciłam pieniądze. To przez ciebie nic mi się nie udaje. To przez ciebie się spóźniam do pracy. To przez ciebie mam za mało czasu.

Podświadomość zapisuje w podręcznym banku pamięci:

- Nigdy nie jestem wystarczająco dobry. Jestem tylko ciężarem. Muszę słuchać rozkazów. Nie wolno mi. Jestem winny.

Jeśli podobne sytuacje będą się powtarzać – a na 100% będą, chyba że mama Patryka niespodziewanie dozna olśnienia – to Patryk wyrośnie na gościa z kompleksami, które będą mu skutecznie utrudniać życie. Będzie nosił w podświadomości przekonanie, że jest gorszy od innych, więc w sytuacjach stresowych będzie reagował strachem albo agresją. Albo będzie się wycofywał, kulił uszy po sobie i przepraszał, albo będzie nadmiernie atakował i kąsał. Problem w tym, że nigdy nie uzyska tego, czego naprawdę chce, bo nie będzie potrafił działać skutecznie. Będzie umiał tylko reagować defensywnie albo agresywnie. Ale nie efektywnie w drodze do obranego przez siebie celu.

A mama Patryka? Nie jest przecież złą matką. Sama chce się zajmować swoim dzieckiem. Mogłaby go być może oddać komuś pod opiekę, a sama skupić się na swojej karierze. Ale ona czuje się odpowiedzialna. Zabiera dziecko do sklepu, żeby miało spacer, a jednocześnie żeby widziało jak wygląda świat. Ale jednocześnie – i robi to oczywiście nieświadomie – odcina go od tego świata. Zamiast mu go rzeczywiście pokazać i objaśnić, wywołuje w nim wrażenie, że świat jest obcy i nieprzewidywalny.

Bo w jej podświadomości ten świat taki właśnie jest. Gdyby było inaczej, mama Patryka nie usiłowałaby go tresować zakazami i rozkazami, rzucając je z wysokości swojej dorosłej głowy.
Na pewno miałaby odruch, żeby nawiązać ze swoim dzieckiem kontakt wzrokowy. Więc kucnęłaby obok niego, żeby móc spojrzeć mu prosto w oczy, a jednocześnie zmniejszyć dystans. Teraz oboje są na tym samym poziomie. Widzą się wzajemnie. Nie ma giganta i kukiełki, która musi zadzierać wysoko głowę, żeby gdzieś wysoko ponad sobą zobaczyć twarz władcy.

Po drugie na pewno spróbowałaby zainteresować dziecko tym, co ma do zrobienia i sprawić, żeby poczuło się częścią rodziny.

- Wiesz po co tu przyszliśmy?
- Po zakupy?
- A jakie zakupy musimy dzisiaj zrobić?
- Nie wiem.
- No pomyśl. Będziemy dzisiaj jeść obiad?
- No.
- A co moglibyśmy dzisiaj zjeść na obiad? Czy chciałbyś dzisiaj opiekować się drugim daniem? Co będzie potrzebne do zrobienia drugiego dania? Jak myślisz, ile pomidorów powinniśmy kupić? Pomyśl czego potrzebujemy. Co jeszcze moglibyśmy zrobić? Czy masz swoją listę zakupów, która przygotowaliśmy rano? Sprawdź czy pamiętaliśmy o wszystkim.

„My”. My jesteśmy rodziną. My wspólnie dbamy o to, żeby było nam dobrze. My razem przyszliśmy tutaj na zakupy. Chętnie posłucham jakie jest twoje zdanie. Jak myślisz? Co o tym sądzisz? Czy to ci się podoba? Czy myślisz, że to jest dobry pomidor?
Patryk czuje, że jest potrzebny. Kiedy mama pyta go co myśli na jakiś temat, uczy go kontaktu z własnymi emocjami. Przekazuje mu tez podświadomy sygnał, że jego zdanie jest ważne. Że nie musi go ukrywać. Poza tym brykające myśli Patryka mają cel. Nie skaczą chaotycznie od kabaczka do cukierków w złotych papierkach, tylko koncentrują się na wspólnym zadaniu do wykonania.

A podświadomość zapisuje w banku pamięci: Jestem ważny. Jestem częścią rodziny. Jestem bezpieczny.

W dorosłym życiu to się przekłada na wewnętrzny spokój. Na przekonanie, że nie muszę z kimś walczyć, żeby zdobyć to, co jest dla mnie ważne – czyli umożliwia skoncentrowanie się na osiągnięciu celu zamiast wyczerpującej walki z wyimaginowanymi wrogami.

Krótko mówiąc: ten drugi Patryk będzie czuł, że jest ważny, bezpieczny i ma coś do zrobienia na tym świecie. I tym będzie się zajmował.

Pierwszy Patryk będzie walczył ze sobą, wpadał w nałogi i uzależnienia, wyżywał się jako Internetowy Troll i z nienawiścią patrzył na lepszych od siebie, bo ciągle będzie mu się wydawało, że jest gorszy.

Chociaż z obiektywnego punktu widzenia obaj Patrykowie są równie dobrzy. Różni ich tylko to, co sami o sobie myślą. Czyli to, jakie każdy z nich daje sobie samemu prawo do bycia szczęśliwym.

Fragment książki "W DŻUNGLI PODŚWIADOMOŚCI", wyd. G+J marzec 2013
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: lulla » 25 mar 2013, 12:30

Jesper Jull

"Życie w rodzinie. Wartości w rodzicielstwie i partnerstwie"




Życie w rodzinie. Wartości w rodzicielstwie i partnerstwie {fragment}

W innym miejscu już wspomniałem, że rodzice przypominają trochę latarnię morską, która w regularnych odstępach czasu musi wysyłać dzieciom jasne sygnały, aby mogły obrać właściwy kurs na swojej drodze życiowej. Jeszcze raz w tym miejscu przestrzegam przed odstępowaniem dzieciom tej roli i traktowaniem ich spontanicznych życzeń jako latarni dla siebie.

Tradycyjne wychowanie ‒ ze swoimi stałymi zasadami, obowiązkami, konsekwencjami i karami ‒ bez wątpienia znakomicie wypełniało te funkcję, ale czyniło to kosztem godności, autentyczności, wzajemności i osobistej odpowiedzialności dzieci. Dlatego, według mnie, należy już do pedagogicznego muzeum.
Dialog 1.

‒ Nie sądzisz, że robisz się już powoli zmęczona i niedługo powinnaś szykować się do snu?
‒ Nie, nie jestem w ogóle zmęczona. Poza tym chcę się jeszcze pobawić.
‒ Jednak jest już zbyt późno. Rano musisz być wyspana. Jak myślisz, co będziecie robić jutro w przedszkolu?
‒ Nie chcę jeszcze spać!
‒ Rozumiem cię, ale jest już późno. Zawsze chodzisz spać o ósmej.
‒ Mamo, jeszcze trochę…
‒ Nie, już wystarczy! Albo zrobisz to, o co cię proszę, albo nie będzie żadnej bajki przed snem! Zupełnie nie rozumiem, dlaczego co wieczór musimy przechodzić przez to samo. Inne dzieci robią po prostu to, co mamy im każą.

W tym przykładzie latarnia morska jest wyłączona do czasu, jeśli można tak powiedzieć, kiedy dziecko się z nią zderza. Matka prawdopodobnie powiedziałaby, że córka jest trudna i uparta, ale tak naprawdę zachowanie dziecka to tylko konsekwencja zachowania rodzica. Na początku matka stawia pytanie retoryczne i mówi uległym tonem, pozwalając córce czytać między wierszami. Prawdopodobnie uważa, że dość dobitnie wyraziła w rozmowie z córką swoją wolę ‒ ale tak nie było. Nie będąc w stanie przejąć osobistej odpowiedzialności za swoje potrzeby, może stać się ofiarą chwilowych nastrojów dziecka.
Dialog matki z córką mógłby jednak wyglądać inaczej.
Dialog 2.

‒ Myślę, że powinnaś już wkładać pidżamę i myć zęby.
‒ Ale ja chcę się jeszcze pobawić!
‒ Jasne, ale ja chciałabym, żebyś przygotowywała się już do spania. Potrzebujesz pomocy, czy dasz sobie radę sama?
‒ Sama.
Dialog 3.

‒ Uważam, że powinnaś już wkładać pidżamę i myć zęby.
‒ Ale jak chcę się jeszcze pobawić!
‒ Okay. Ja chcę, żebyś się położyła, bo muszę w spokoju przygotować się na jutro do pracy, a ty chcesz się jeszcze pobawić. Masz jakieś propozycje, jak to rozwiązać?
‒ Pobawię się dopóki nie zachce mi się spać.
‒ Nie, to za długo.
‒ No to chociaż jeszcze godzinę.
‒ To również za długo. Mogę się zgodzić na pół godziny.
‒ Mamo, godzinę!
‒ Masz pół godziny, więc pospiesz się z zabawą.

Niektórzy współcześni rodzice mogliby mieć problem z tym, że matka tak stanowczo decyduje o czymś za dziecko. Czy to dopuszczalne? Czy nie jest to jakaś odmiana starej dyktatury i gwałt na integralności dziecka?

O dyktaturze ani gwałcie na integralności dziecka nie może być w tym wypadku mowy. Rodzice muszą podejmować różne decyzje za swoje dzieci, przede wszystkich gdy te są jeszcze małe albo żeby uczynić zadość różnym swoim potrzebom. Kiedy dzieci podrosną, takie rozmowy zamienią się w dialog dwóch równorzędnych osób samodzielnie odpowiadających za swoje potrzeby. W dialogu nr 1. matka podejmuje decyzję w sposób autorytarny i nadużywa swej władzy, czyniąc zarazem uszczerbek na integralności córki. Dwa kolejne pokazują, jak można jednoznacznie wyrazić swoją wolę, dodatkowo, na przykład, dając córce możliwość złożenia propozycji, która uczyni zadość potrzebom obu stron.

Co zrobić jednak, jeśli matka nie ma osobistego interesu w tym, żeby dziecko poszło wcześniej spać? Jeśli chce tego tylko dlatego, że uważa, iż jest to dobre dla zdrowia córki? Cel będzie teraz zupełnie inny: nie zaspokojenie potrzeby rodzica, ale uświadomienie dziecku, że musi samodzielnie odpowiadać za swoje potrzeby.
Dialog 4.

‒ Uważam, że powinnaś już wkładać pidżamę i myć zęby.
‒ Ale ja chcę się jeszcze pobawić!
‒ Widzę, że jesteś już zmęczona, ale bawisz się tak dobrze, że po prostu tego nie zauważyłaś.
‒ Koniecznie chcę jeszcze dokończyć ten rysunek.
‒ Tak, to jest ważne. Ale może zrobisz krótką przerwę, żeby sprawdzić, czy nie jesteś już zmęczona? Może się mylę….
‒ Mamo, nie jestem wcale zmęczona!
‒ Nie jestem tego taka pewna. Wyglądasz na bardzo zmęczoną. I wydaje mi się, że powinnaś już kłaść się spać.
‒ Ale wolę się jeszcze pobawić.
‒ Dobrze, to pobaw się jeszcze.

Być może dziewczynka jest rzeczywiście już tak zmęczona, że powinna położyć się spać, ale zanim nauczy się rozumienia swoich potrzeb minie trochę czasu. Niekiedy może to potrwać nawet całe dzieciństwo ‒ i nie ma w tym nic złego. Jeszcze niektórzy dorośli, jak wiadomo, mają z tym problem. Z pomocą takich rozmów pomagamy przyswoić dziecku świadomość potrzeby snu. Nie chodzi w nich już o to, by położyło się spać ze względu na potrzebę rodzica, ale o rozumienie swoich potrzeb i umiejętność kierowania się nimi.

Dzieci nie mają abstrakcyjnej wiedzy o odpowiedzialności i niemal w ogóle nie używają tego słowa. Chętnie za to mówią o decydowaniu. ,,Dlaczego sam nie mogę decydować?’’ albo ,,Dlaczego to ty zawsze o wszystkim decydujesz?’’. Sens tych wypowiedzi jest następujący: ,,Chętnie przejąłbym więcej odpowiedzialności za siebie’’. Jednak ponieważ pada słowo ,,decydować’’, rodzice często traktują to jako wezwanie do gry sił, zamiast porozmawiać z dzieckiem o konkretnych obszarach, na których mogłoby przejąć odpowiedzialność za swoje potrzeby.

W idealnych warunkach ‒ kiedy dziecko osiągnie wiek dziesięciu‒dwunastu lat ‒ rodzice mogą w ogóle zrezygnować z ,,decydowania’’ i skoncentrować się na zarządzaniu odpowiedzialnością dziecka. Robią to jednak niechętnie, nawet już wtedy, gdy dzieci coraz bardziej ignorują ich decyzje albo wprost im się sprzeciwiają. Dzieci chcą w ten sposób powiedzieć: ,,Mówiłem rodzicom już tysiąc razy, że sam chcę o sobie decydować, ale oni tego nie rozumieją. Muszę im to uświadomić inaczej’’.
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: lulla » 21 paź 2013, 08:55

Obrazek

Alkoholik - instrukcja obsługi


Życie z alkoholikiem boli – ta książka ma sprawić, by bolało mniej. Nie jest grzechem kochać alkoholika – grzechem jest kochać go głupio i podtrzymywać jego uzależnienie. Alkoholik to książka dla współuzależnionych kobiet. Daje przykłady rozwiązań, pokazuje jak wybrnąć z trudnych sytuacji, ale w żadnym przypadku nie mówi, że będzie łatwo. Łatwo nie będzie, ale może być spokojniej. Jest to książka dla każdego, kto w mniejszym lub większym stopniu spotkał się z problemem uzależnienia. A takich ludzi jest w Polsce blisko 10 mln. Wielu z nas ma kogoś takiego w rodzinie lub wśród znajomych. A co najważniejsze, jest to też książka o związkach, które potrzebują pomocy - bo tam gdzie jest alkohol pojawiają się problemy. Ta książka jest też dla osób samotnie, latami borykających się z problemem uzależnienia u swoich bliskich. By zobaczyły, że nie są same. Że inne/inni mają podobnie. Żeby też zrozumiały, że nikt z nas nie jest na tyle mądry, żeby pokonać alkoholizm. Ani swój, ani tym bardziej kogoś innego.(…) To tak, jakby ktoś chciał sam, bez pomocy fachowców, wyleczyć sobie zapalenie płuc czy samodzielnie przeprowadzić operację na otwartym sercu. Tego się po prostu nie da zrobić. Trzeba wiedzieć jak. Trzeba być uzbrojonym w wiedzę. Ta książka nie zastępuje terapii. Ma ona zachęcać do podjęcia terapii.(…) Spróbować zoba-czyć, że może być inaczej. Że twoja miłość nie musi być cierpieniem. Możesz dalej kochać alkoholika i to nie musi tak boleć. fragment

Ewelina Głowacz (1974 – 2012) psychoterapeutka systemowa, certyfikowana specjalistka terapii uzależnień. Absolwentka (tytuł magistra) Uniwersytetu Śląskiego (Wydział Pedagogiki i Psychologii). Ukończyła ponadto: Studiom Pomocy Psychologicznej oraz studium Terapii Uzależnień w Instytucie Psychologii Zdrowia w Warszawie, kurs zastosowania ustawień systemowych w psychoterapii indywidualnej i grupowej akredytowany przez Polskie Towarzystwo Ustawień Systemowych oraz Międzynarodowy Kurs Mistrzowski Ustawień Systemowych prowadzony przez Berta Hellingera. W psychoterapii od 1995 r, najpierw jako terapeuta uzależnień a od 2003 r. jako terapeuta psychoterapii systemowej i indywidualnej. Prowadziła w Bielsku-Białej, w Żorach i w Rybniku prywatny gabinet psychoterapii indywidualnej i małżeńskiej.

Jolanta Reisch-Klose, dziennikarka prasowa i radiowa, laureatka ogólnopolskich nagród branżowych, autorka opowiadań dla dzieci. Długoletnia redaktorka Polskiego Radia Opole. Publikowała także w prasie ogólnopolskiej (Polska The Times), lokalnej (Nowa Trybuna Opolska) oraz w polskojęzycznej prasie w Wielkiej Brytanii (Polish Express, Goniec Polski, Link – Polska). Absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Aktualnie kontynuuje edukację na studiach podyplomowych (Studium Literacko Artystyczne, tzw. Szkoła Pisarzy) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Redaktor naczelna Magazynu Przedsiębiorcy Śląsk Cieszyński i Podbeskidzie. Inicjatorka bielskich Biznesowych Spotkań Śniadaniowych. Działaczka organizacji pozarządowych (Fundacja Lunita, Stowarzyszanie Wolna Szkoła Waldorfska ).

źródło: http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/193492/alkoholikinstrukcja-obslugi.html


Przeglądałam tę książkę, uważam ją za bardzo dobrą propozycję dla początkujących współuzależnionych.
Duża dawka podstawowej wiedzy. Polecam.

pozdrawiam

Jola
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re:

Nieprzeczytany postautor: lulla » 22 sty 2014, 22:48

missport pisze:Obrazek Eugenia Herzyk "Nałogowa miłość"

Dlaczego niektóre kobiety cierpią z miłości?
Można uzależnić się od słodyczy, kawy, alkoholu i od... miłości. Autorka przedstawia emocjonalne pułapki, w które wpadają kobiety pragnące zaznać szczęścia u boku mężczyzny.
Przekonanie o dwóch idealnie pasujących do siebie połówkach, o miłości od pierwszego wejrzenia czy miłości romantycznej sprawia, że nie budujemy relacji z osobą, ale z jej wyobrażeniem, iluzją. Często też związek jest zaspokojeniem własnych deficytów – braku poczucia bezpieczeństwa, kobiecości, wartości, a zakochana kobieta stosuje różne manipulacje – świadomie lub nie – byleby tylko nie dopuścić do rozstania. Zatem: o czym należy pamiętać, aby związek był partnerstwem, a nie „toksyczną miłością”?

Czym miłość nie jest? Jak odróżnić związek toksyczny od nietoksycznego? Na czym polega uzależnienie i dlaczego uzależniamy się? Co przeszkadza, a co pomaga w wyjściu z uzależnienia od „trudnego” mężczyzny? W jaki sposób poradzić sobie z chorą miłością? Pełna przykładów z życia, świetna książka w prosty sposób naświetla skomplikowane problemy uczuciowej zależności, pogrążającej wiele kobiet w układach, z góry skazanych na niepowodzenie i brak szczęścia.


Wspaniała książka, która potrafi dać do myślenia. Pierwsza polska książka o tej tematyce, autorki która zresztą prowadzi grupy wsparcia Fundacji Kobiece Serca na które uczęszczam. Polecam!


polecam i ja :)
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: dziadziunio » 23 sty 2014, 09:14

Przeczytałem to co wyjełaś z książki w dżungli podświadomości..Mało czytam, lecz na zakupy z małą lubię chodzić..Przed wyjściem zawsze ustalamy listę potrzebnych nam produktów..Spisuję ją i wkładam do kieszeni..W sklepie skoncentrowani jesteśmy na liście lecz mamy także coś co ustalamy dopiero będąc tam..Przewaznie jest to surówka i decyzję jaka? podejmuje zawsze mała..Jestem alkoholikiem więc zawsze pomijam coś z listy o czym zapominam..mała zawsze kontroluje czy wszystko zostało zakupione i ona też zauważa o czym zapomnieliśmy..Bez niej więc kazde nasze zakupy byłyby bez sensu..Zakupione produkty takze pakujemy tak aby i ona coś tam w reklamówce niosła......Nieraz coś ogląda, coś dotyka, zawsze pomaga podjąc mi decyzję gdyż ja taki niezdecydowany, a ona przecież ma to ,,coś,,..To świat magi, iluzji lecz iluzja ta działa dla jej dobra...

Tak mam i nie wiem czy dobrze? gdyż nikt mnie takich zachowań nie nauczył..
Książkę jednak przeczytam w całości..dziękuję..
.......................Poprzez nierozwagę, przeoczyłem chwilę w której wbrew zamysłom boskim ze zwykłego pijaczka stałem się kimś, kto chciał zamordować całe swoje wewnętrzne człowieczeństwo............................
Awatar użytkownika
dziadziunio
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 4960
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 09 sty 2008, 13:00
Lokalizacja: Szczecin
Podziękował : 37 razy
Otrzymał podziękowań: 28 razy

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: lulla » 15 lut 2014, 23:11

Polecam gorąco dwie książki Grażyny Jagielskiej :

Obrazek

Obrazek
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: marta1 » 11 mar 2014, 12:08

Ja polecam wszystkie książki Zafona :)
_________________________________________________
Zapraszam na moją stronę
marta1
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 2
Rejestracja: 11 mar 2014, 11:50
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

1

Nieprzeczytany postautor: Judith » 17 mar 2014, 12:41

Nie mogę za nic znaleźć wątek, gdzie polecacie książki warte przeczytania, wiec wbijam to tu.


Marcin Fabjański

Zaufaj życiu. Nie zakochuj się w przelatującym wróblu
Obrazek

Życie cieszy. Wystarczy mu zaufać!

Dlaczego starożytni mędrcy radzą, żebyś nie zakochiwał się w przelatującym wróblu? Bo za chwilę zniknie ci z oczu, zostawiając w sercu pustkę. A ty nic na to nie poradzisz.

Czy samo bycie może być radosne? Bez dodatkowych warunków? Marcin Fabjański przekonuje, że tak. Trzeba tylko przestać zaklinać rzeczywistość za pomocą cudownych recept i zrezygnować z sukcesu za wszelką cenę, a zamiast tego starać się pojąć logikę oraz piękno procesu życiowego.

Jeśli walczysz z życiem – przegrasz. Jeśli jednak zdołasz się z nim zaprzyjaźnić – zrozumiesz, że nie może cię ono zawieść.

Jeśli nie doświadczamy radości istnienia, to znaczy, że nie mamy z „byciem” kontaktu. Co można, na szczęście, naprawić. Jak? Posługując się rozumem!

Należy oczyścić swój umysł z narracji, które zniekształcają nasz sposób odbierania świata. Trzeba umieć odseparować się od zdarzeń, bo nie one same, a ich interpretacje przynoszą nam cierpienie. Opowieści snute w naszej głowie powodują, że mamy coraz mniej punktów stycznych z rzeczywistością, a coraz więcej – z naszymi o niej wyobrażeniami.

Tytułowe „przelatujące wróble” należy zostawić swojemu losowi, nie przywiązując się do nich za bardzo, o obdarzaniu głębszym uczuciem nie mówiąc. To są wrażenia, które przemijają, podlegają wykluczającym się ocenom, często opierają się na błędnych przesłankach – kto przy zdrowych zmysłach chciałby traktować je jako fundament?

Zamiast tego autor proponuje rozumne przypatrywanie się temu co w nas i dookoła, świadome doświadczanie życia, bez posiłkowania się protezami umysłu, które potrafią skutecznie zafałszować rzeczywistość. Po prostu – uważność. Dzięki niej będziemy mogli rozpocząć program dostrojenia się do procesu życia

Dostrojenie jest metodą rozumu, opartą na dociekaniach filozoficznych, ale korzysta również z uwrażliwienia zmysłowego – w końcu to dzięki ciału jesteśmy zakotwiczeni również w porządku natury, a nie tylko naszego ego. Warto więc wykorzystać także jego mądrość do zbudowania spójnego, logicznego i pięknego programu życiowego.

Książka jest podręcznikiem, który pomaga studiować proces życia.


Na ogół człowiek widzi świat jako środek do zaspokajania swoich potrzeb, nie jako świat sam w sobie – w taki sposób traci się wolność, stając się niewolnikiem warunków i okoliczności.


Uświadomienie sobie tendencji naszego umysłu do powielania schematu dramaturgicznego może być częścią umiejętności przejrzenia strategii jaźni zamrażarki, która odcina nas od procesu życia.


Życie nie boli. To tożsamość, a nie życie jest nośnikiem bólu. Nie zdarzenie, nie inni ludzie. Boli nasza świadomość, że świat jest inny niż powinien być. W tożsamości leży też wyleczenie z bólu.


Nasza percepcja nie jest stała, dana na zawsze, obiektywna. Czasem jest wyostrzona, czasem tępa./.../ W miarę upływu lat coraz gorsza, bo słabnie nasza ciekawość świata, jesteśmy coraz mocniej zdominowani przez myśli, które zalepiają nam zmysły jak watą.


Zmysły domagają się reedukacji i oczyszczenia aparatu poznawczego z pojęć.


Choroba pod nazwą ego jest niezgodą na rzeczywistość, przełączeniem świadomości w świecie na automatycznego pilota i odlotem w świat fikcji.



http://conowegowpwn.blogspot.com/2014/0 ... ozyce.html
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie, albo niemądre ale za to po angielsku.
Judith
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 244
Rejestracja: 22 lut 2013, 20:24
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował : 5 razy
Otrzymał podziękowań: 14 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: Mariusz1964 » 19 mar 2014, 09:33

Katarzyna Bosowska "Życie po piciu" - kolejna książka autorki "Zakuci w kajdany"
Opis: http://sztukater.pl/ksiazki/item/7367-z ... piciu.html

Vera Peiffer "Precz ze złymi nawykami - Jak przejąć kontrolę nad własnym życiem" - autorki m.in. książki "Myśl pozytywnie"

Część opisu z okładki:

"Czy dręczy cię jakiś nawyk, którego się wstydzisz lub który sprawia, że czujesz się winny? Czy cierpią na tym twoje relacje z innymi ludźmi? Czy zły nawyk niekorzystnie wpływa na twoje zdrowie lub finanse? Czy zaczyna kierować twoim życiem?

W książce Precz ze złymi nawykami autorka Vera Peiffer uczy, jak rozpoznać niechciane przyzwyczajenia i przejąć nad nimi kontrolę. Nawyki to nieuświadomione schematy zachowania, które mogą siać spustoszenie w twoim życiu, jeśli na co dzień dyktują ci, co masz robić. Na szczęście złe nawyki można przekształcić w dobre, które wzmocnią twoją pewność siebie i poczucie własnej wartości, a także poprawią jakość związków z innymi ludźmi i polepszą perspektywy kariery."
Mariusz1964
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 98
Rejestracja: 27 gru 2012, 22:35
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 35330521

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: lulla » 19 mar 2014, 22:11

Obrazek

Eugenia Herzyk "DDD - Dorosłe Dziewczynki z Rodzin Dysfunkcyjnych"

Każda z nas czuje się czasem jak dziewczynka. Niekoniecznie oznacza to słabość, bezradność i płacz, może objawiać się niepohamowaną złością, tupaniem nogami i chęcią postawienia na swoim. Ta dziewczynka w nas, całkiem malutka lub nastoletnia, to efekt trudności, na jakie napotykałyśmy w dzieciństwie, deficytów, jakich doświadczyłyśmy na różnych etapach rozwojowych. Nie ma idealnego dzieciństwa, bo nie ma idealnych rodziców. Książka pomaga te deficyty odkryć, zobaczyć, jaki mają wpływ na nasze poczucie bezpieczeństwa, kobiecości i własnej wartości, a także na nasze zachowania w każdym z tych obszarów. Mówi też o tym, że tylko od nas samych zależy, co z tym bagażem zrobimy:
- czy będziemy go nieść, cierpiąc,
- czy poszukamy tragarza, który nam pomoże,
- czy zastosujemy środek przeciwbólowy, by nie czuć ciężaru,
- czy zechcemy się go pozbyć.
(tekst od Wydawcy na tylnej okładce książki)

Spis treści

Przedmowa
Wstęp

DOROSŁA DZIEWCZYNKA - DEFICYTY I EMOCJE
Kim jest Dorosła Dziewczynka z rodziny Dysfunkcyjnej?
Zdrowe i niezdrowe zarządzanie emocjami
Dwa oblicza DDD
Kobieta uległa, kobieta dominująca

POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA
Deficyt poczucia bezpieczeństwa
Lęk
Bezwarunkowe poczucie bezpieczeństwa

POCZUCIE KOBIECOŚCI
Deficyt poczucia kobiecości
Wstyd
Bezwarunkowe poczucie kobiecości

POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI
Deficyt poczucia własnej wartości
Złość
Bezwarunkowe poczucie własnej wartości

POCZUCIE MIŁOŚCI
Deficyt poczucia miłości
Smutek
Miłość bezwarunkowa

ROZWÓJ OSOBISTY A PSYCHOTERAPIA
Mity na temat psychoterapii
Psychoterapia Gestalt
Terapia uzależnień
Czy psychoterapia może zaszkodzić?
Wskazówki dotyczące wyboru psychoterapeuty
Różne terapeutyczne formy rozwoju osobistego

Posłowie

----------fragment książki
Kim jest Dorosła Dziewczynka z rodziny Dysfunkcyjnej?

Alkoholizm rodzica lub rodziców jest jedną z częstszych dysfunkcji rodzinnych, a zarazem łatwo rozpoznawalną. Rozbudowana sieć państwowych ośrodków leczenia uzależnienia od alkoholu i współuzależnienia, a także nagłośnienie społecznych skutków alkoholizmu, dotykających nie tylko osobę uzależnioną, ale również członków jej rodziny powoduje, że dzieci pochodzące z rodzin alkoholowych są otoczone specjalną uwagą i troską. Ma to swoje pozytywne i negatywne skutki. Z jednej strony DDA – Dorosłe Dzieci z rodzin Alkoholowych mają dostęp do bezpłatnej pomocy terapeutycznej, z drugiej jednak ich wyróżnienie marginalizuje problemy innych Dorosłych Dzieci, wyrastających w rodzinach o odmiennych od alkoholizmu dysfunkcjach. DDD – Dorosłe Dziecko z rodziny Dysfunkcyjnej, które nie jest DDA, nie ma co liczyć na bezpłatną pomoc. Ponadto wysunięcie na plan pierwszy problematyki DDA stwarza niebezpieczną pułapkę zaprzeczania jakimkolwiek dysfunkcjom dzieciństwa u tych, których rodzic, czy rodzice alkoholikami nie byli. Czy jednak każde DDA, czy DDD potrzebuje pomocy terapeutycznej? Dlaczego w ogóle ludzie po taką pomoc się zwracają?

W bogatej literaturze na temat DDA spotkać można różnorakie charakterystyki osób, wychowanych w rodzinach z problemem alkoholowym. Podkreśla się, że ciągły stres, w jakim dorastały, przy jednoczesnym braku więzi emocjonalnych z rodzicami spowodował wypracowanie przez nie mechanizmów przystosowawczych, służących przetrwaniu. Mechanizmy te zależą od pełnionej przez dziecko roli (bohater rodzinny, kozioł ofiarny, maskotka, dziecko niewidzialne) i są przenoszone w dorosłe życie, kiedy to, mimo że znika konieczność ich stosowania, wykorzystywane są nadal. Obniża to jakość życia, czyni podatnym na różne emocjonalne zaburzenia i uzależnienia, uniemożliwia tworzenie zdrowych relacji. Niektórzy specjaliści podkreślają, że aby się z tych mechanizmów wyzwolić, konieczna jest trudna, głęboka i długoletnia psychoterapia - i to wcale nie gwarantująca pozytywnych rezultatów. Nie jest to moim zdaniem prawdą.

Według danych PARPA, w Polsce obecnie trzy czwarte dzieci żyje w domach, w których przynajmniej jeden rodzic jest alkoholikiem. Biorąc pod uwagę, że rodzinne dysfunkcje, narażające dziecko na długotrwały stres, oraz uniemożliwiające tworzenie więzi emocjonalnych są efektem nie tylko alkoholizmu rodziców, można wyciągnąć wniosek, że niedługo gabinety psychoterapeutyczne rozmnożą się jak grzyby po deszczu, a klienci z syndromem DDA/DDD będą do nich walić drzwiami i oknami. To, że tak się dotąd nie działo i nie dzieje wynikać może z tego, że kiedyś rodziny były idealne, a ich dysfunkcje są zmorą naszych czasów i rezultatem upadku wartości moralnych, albo z braku świadomości u DDA/DDD swojego problemu, będącego wynikiem typowego dla nich mechanizmu zaprzeczania rzeczywistości. Rozważmy zatem obie możliwości.

Pierwsze wytłumaczenie wydaje się mało możliwe – wystarczy sięgnąć do źródeł historycznych i zapoznać się z drastycznymi sposobami, w jaki dzieci były kiedyś traktowane przez dorosłych. Drugie też jest wątpliwe, ponieważ obecnie DDA, a w ślad za tym DDD, stały się popularnymi etykietkami, pozwalającymi usprawiedliwić życiowe kłopoty – zarówno własne, jak i osób bliskich. Odnoszę wrażenie, że rozpowszechnienie problematyki DDA/DDD wywarło odwrotny od zamierzonego skutek. Zamiast zachęcić do rozwoju osobistego, do wzięcia odpowiedzialności za własne życie, spowodowało ugrzęźnięcie przez wiele Dorosłych Dzieci w błędnym kole poczucia krzywdy i znalezienie wygodnej wymówki, aby tego nie robić. Nasuwa się również wątpliwość – skoro tak wielu ludzi jest DDA/DDD, to dlaczego jedni radzą sobie życiem, są szczęśliwi, a inni nie? Oczywiście, powstaje pytanie, jakie przyjmujemy kryteria „radzenia sobie z życiem”, jakimi normami się kierujemy? Czym dla nas jest szczęście?

Szukając odpowiedzi, zapoznajmy się najpierw z klasycznymi objawami u osób z syndromem DDA/DDD, podawanymi w dostępnych dotąd źródłach:

- niechęć do zmian,

- trudności w kontaktach z innymi ludźmi,

- niezdolność do tworzenia trwałych związków uczuciowych,

- niskie poczucie własnej wartości,

- wrażenie izolacji i niedostosowania.

Jeśli zatem, kobieto, jesteś przebojowa i towarzyska, masz męża i dzieci, osiągnięte sukcesy powodują, że czujesz się wartościowa i podążasz za aktualnymi trendami, powinnaś być szczęśliwa. Gdy natomiast wolisz spokojny tryb życia, jesteś introwertyczką, kobietą samotną, nie masz się czym pochwalić i trudno ci znaleźć coś dla siebie w ofercie kultury masowej, to z góry jesteś skazana na nieszczęście. Ale nie martw się – wystarczy dostosować się do obowiązujących norm kobiety szczęśliwej – i sprawa załatwiona. A jeśli będziesz miała z tym problem, udaj się do psychologa po poradę, ja to zrobić, albo na terapię, na której wzmocnisz tylko swoje przekonanie, że z Tobą jest coś nie tak.

Ten nieco szyderczy ton ma na celu wykazanie, że to nie bycie DDA/DDD, ale uznanie wzorców kulturowych za obowiązujące i chęć dostosowania się do nich często czyni ludzi nieszczęśliwymi. Powoduje, że zamiast żyć własnym życiem, w zgodzie ze sobą i utożsamiać szczęście z poczuciem spełnienia, próbują odgrywać role według napisanego przez innych scenariusza.

My, kobiety, stoimy przed szczególnie trudnym zadaniem, bowiem scenariusz na nasze życie został utrwalony przez tysiąclecia patriarchatu. Dopiero od niedawna, mając te same prawa, co mężczyźni, jesteśmy w stanie go zmieniać, sięgnąć do swojego potencjału i realizować go. Same decydować o tym, jak wygląda nasze życie. Pytanie – czy mamy odwagę to zrobić? Zazwyczaj miotamy się pomiędzy dwoma ekstremami – albo powielamy patriarchalny model kobiety, podporządkowanej mężczyźnie opiekunki domowego ogniska i całkowicie poświęcającej się rodzinie i dzieciom, albo przejmujemy męskie scenariusze, stajemy się kobietami niezależnymi, skupionymi na swoich karierach zawodowych, skłonnymi do podporządkowania sobie partnera i nazywania go „ojcem swoich dzieci”.

Rodzice byli dla nas pierwszymi i najważniejszymi autorytetami. To, jakie wzorce nam przekazali, jak nauczyli radzić sobie z trudnościami, jakie metody wychowawcze stosowali, decyduje o tym, w jakim stopniu stałyśmy się kobietami dojrzałymi, w pełni odpowiedzialnymi za własne wybory i dokonującymi ich świadomie. Dzieciństwo, to niezwykle ważny dla każdego człowieka okres, przygotowujący go do dorosłego życia. Nasze dojrzewanie do dorosłości przebiega kilkuetapowo, od momentu przyjścia na świat rozwijamy się po kolei w następujących obszarach:

poczucia bezpieczeństwa,

poczucia kobiecości,

poczucia własnej wartości,

poczucia miłości.

Jako niemowlęta, a potem małe dzieci nabywamy umiejętność przetrwania, w wieku przedszkolnym i szkolnym uczymy się funkcjonowania w relacjach z osobami tej samej i przeciwnej płci. Potem, będąc nastolatkami zaczynamy określać własną tożsamość i wreszcie, jako młode kobiety wstępujące w okres dorosłości, otwieramy się na doświadczanie miłości. Tak się dzieje, jeśli nasz rozwój przebiega prawidłowo. A jeśli nie – w obszarach tych mamy deficyty.

Ponieważ nie ma idealnych rodziców, każda z nas miała w mniejszym lub większym stopniu dysfunkcyjne dzieciństwo. Nie ma też idealnych warunków, żyjemy w realnym świecie, obfitym w różnorakie wydarzenia i sytuacje, na które, jako dziewczynki, nie miałyśmy wpływu. Reakcją na nie były nasze emocje. Jeśli miałyśmy możliwość wyrażenia ich, jeżeli rodzice je zaakceptowali i wsparli w ich przeżywaniu, jeśli nie obarczyli nas odpowiedzialnością za to, co czują, nabyłyśmy podstawową lekcję zdrowego radzenia sobie z emocjami. A gdy tego zabrakło, gdy nasze emocje, albo niektóre z nich, spotykały się z naganą rodziców, karami przez nich wymierzanymi, gdy nie uzyskałyśmy od nich emocjonalnego wsparcia, gdy zostałyśmy przez rodziców wpędzone w poczucie winy za ich nieszczęście, upokorzone lub zawstydzone, albo całkowicie zostawione same sobie w trudnych dla nas chwilach, jeśli nasi rodzice sami nie potrafili zdrowo zarządzać swoimi emocjami, to w jakimś obszarze jesteśmy niedojrzałe. I na tym tak naprawdę polega istota syndromu DDA/DDD – na nieradzeniu sobie z emocjami.

Dorosłe Dziewczynki z domów Dysfunkcyjnych nie potrafią zdrowo radzić sobie z:

lękiem – jeśli mają deficyty w obszarze poczucia bezpieczeństwa,

seksualnym wstydem – jeśli mają deficyty w obszarze poczucia kobiecości,

złością – jeśli mają deficyty w obszarze poczucia własnej wartości,

smutkiem – jeśli mają deficyty w obszarze poczucia miłości.

Brak umiejętności radzenia sobie z emocjami skutkuje tym, że albo zalewamy się nimi i to one przejmują nad nami kontrolę, odbierając możliwość racjonalnego myślenia i świadomego działania, albo blokujemy je w sobie stosując różne sposoby ucieczki od nich, co uniemożliwia skuteczną komunikację ze sobą, z innymi ludźmi i ze światem.

Ponieważ nie ma idealnego dzieciństwa, każda z nas wyniosła z tego okresu bagaż deficytów, niedojrzałości w poszczególnych obszarach i zablokowanych emocji. I rzeczywiście utrudnia to nam życie. Ale tylko od nas zależy, co z nim zrobimy – czy będziemy go nieść, cierpiąc, czy poszukamy tragarza, który nam w tym pomoże, czy zastosujemy środek przeciwbólowy, by nie czuć jego ciężaru, czy też zechcemy się go pozbyć. Trud rozwoju osobistego polega właśnie na tym, aby ten worek bagażu rozwiązać i zobaczyć, co w nim jest. Powrócić do swego dzieciństwa, przypomnieć sobie krzywdy, jakie świadomie, czy nieświadomie nam zrobiono, traumatyczne sytuacje, których doświadczyłyśmy, poczuć emocje z tym związane i wyrazić je. W tym procesie potrzebujemy kogoś, kto okaże współczucie i zrozumienie dla naszych emocji, zaakceptuje je i wesprze w ich przeżywaniu – psychoterapeuty, który sam wcześniej odkłamał własne dzieciństwo (płeć jest dowolna, dla prostoty używam męskiej formy językowej). Potrzebujemy - jak to zgrabnie ujęła Alice Miller, światowej sławy psychoterapeutka, autorka wielu książek – empatycznego świadka. Ciąg dalszy to przyjrzenie się, jaki wpływ na nasze życie mają powstałe wskutek naszego dysfunkcyjnego dzieciństwa deficyty. Jakie mechanizmy przystosowawcze stosujemy, choć dawno już mogłybyśmy z nich zrezygnować? I dlaczego nie zrezygnowałyśmy – jakie korzyści odnosimy używając ich? Szczere odpowiedzi na te pytania wskażą nasz opór przed zmianami. Kolejny krok – to dostrzeżenie, że ów bagaż deficytów zawiera w sobie olbrzymi potencjał rozwojowy, że krzywdy i traumatyczne doświadczenia można przekształcić w piękne jakości. Gdy nam się to uda, pozostaje ostatni etap – wybaczenie tym, którzy nas skrzywdzili, losowi, że nas tak srogo potraktował, a także sobie. Nie w kontekście zanegowania, tego, co się stało, zapomnienia o tym, czy też zbagatelizowania. Wybaczamy dla własnego dobra, po to, aby uwolnić się od naszej przeszłości, od dysfunkcji naszego dzieciństwa, a tym samym ostatecznie pozbyć się wyniesionych stamtąd deficytów.

Mechanizmy przystosowawcze, które wykształciłyśmy w dysfunkcyjnych domach, aby przetrwać, to w istocie niezdrowe sposoby radzenia sobie z emocjami – poprzez zalewanie się nimi lub blokowanie ich. Dopóki są one skuteczne w dorosłym życiu, nieświadomie je stosujemy. Impuls do tego, aby z tych mechanizmów zrezygnować pojawia się wtedy, gdy przestają one działać, albo negatywne skutki ich stosowania stają się dla nas dotkliwe. Często doświadczamy tego dopiero wówczas, gdy dopadnie nas jakiś życiowy kryzys. Problemy w związku, czy jego rozpad, odejście, zdrada partnera lub jego nałogi, choroba – nasza, czy kogoś z rodziny, doświadczona przemoc, utrata pracy lub stabilności finansowej, wypalenie zawodowe – to tylko niektóre z nich. Kryzysy życiowe i związane z tym emocje są olbrzymią szansą, aby odkryć swoje deficyty i je przepracować, ale – znów – tylko od nas zależy, czy z tej szansy skorzystamy. Takiego impulsu, takiej szansy, nie mają te Dorosłe Dziewczynki, którym wszystko się układa, wiodące ustabilizowane, na pozór szczęśliwe życie. Tym bardziej trzeba doceniać odwagę tych, które z własnej woli zdecydowały się podążać drogą, jak to pięknie określił M. Scott Peck „rzadziej wędrowaną”, drogą osobistego rozwoju, która wcale nie jest łatwa.

Po pomoc psychoterapeutyczną sięgają zazwyczaj kobiety przeżywające kryzys, bądź jego skutki – depresję, nerwice, brak równowagi emocjonalnej, czy różne uzależnienia. W powszechnej opinii to one właśnie cierpią na syndrom DDA/DDD. W wielu przypadkach szukanie przez nie pomocy u specjalistów jest kolejną próbą zdjęcia odpowiedzialności za swoje życie. Oczekują od terapeuty rad, wskazania właściwych wyborów, cudownego lekarstwa, które rozwiąże ich problemy. Zadaniem dobrego psychoterapeuty jest takie poszerzenie świadomości klienta, aby mógł on dostrzec, że cały potencjał rozwojowy tkwi w nim samym. Aby mógł poznać swoje mechanizmy przystosowawcze, utrwalające jego deficyty i dokonać wyboru, czy chce się ich pozbyć. Jeśli tak – dobry terapeuta jest po prostu empatycznym świadkiem, towarzyszącym klientowi w tym procesie. Nie jest to jednak świadek bierny, bo z jednej strony udziela wsparcia, gdy klient tego potrzebuje, a z drugiej – stawia przed nim rozwojowe wyzwania. Nieskuteczność wielu terapii, ich długotrwałość bez widocznych skutków, bierze się przede wszystkim z nieuświadomionego oporu klienta przed wzięciem odpowiedzialności za rozwiązanie swoich problemów i nieumiejętności dostrzeżenia tego oporu przez terapeutę. A także – niestety – z przejęcia odpowiedzialności przez terapeutę za rozwiązanie problemu klienta lub też ustawienia się wobec niego w roli wszystkowiedzącego guru.



żródło: http://www.kobieceserca.pl/DDD_Dorosle_Dziewczynki....html
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: kuba30 » 20 mar 2014, 00:07

A jest wydanie dla chlopczykow?...................... . .........
kuba30
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1037
Zdjęcia: 1
Rejestracja: 21 lut 2013, 04:04
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 15 razy
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 45465920

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: Judith » 28 mar 2014, 23:24

Ursula K. Le Guin
Czarnoksiężnik z Archipelagu

Obrazek

Włączyłam radio,leciała jakaś powieść w odcinkach, nie przestawiłam stacji,słuchałam nie przerywając swoich zajęć.W pewnej chwili poczułam, że muszę się bardziej skoncentrować,żeby nie przegapić anonsu, czasem powtarzają pod koniec audycji - czyje to jest , jaki tytuł,chcę więcej...
Tak wyglądało moje spotkanie z tą książką, pamiętam szczegóły jak te z pierwszej randki.

...a o czym jest?
O dojrzewaniu.O drodze od ignorancji do mistrzostwa, od ucieczki przed wypartymi i stłumionymi lękami do integracji cienia.

Le Guin pośrednio pyta: Kto z nas nie zmagał się ze swoimi cieniami? Kto nie integrował bolesnych wspomnień i myśli? Kto nie nosił balastów?
Rzecz w tym żeby umieć doświadczenia wszelkie integrować, uczyć się z nich i z nimi, scalać je i przekształcać, wykorzystywać i uczłowieczać. Tłumienie karmi cień.


„Czarnoksiężnik z Archipelagu” to pierwsza część czterotomowego cyklu „Ziemiomorze” Ursuli K. Le Guin, przez znawców zgodnie obwołanego arcydziełem światowej literatury fantasy.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie, albo niemądre ale za to po angielsku.
Judith
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 244
Rejestracja: 22 lut 2013, 20:24
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował : 5 razy
Otrzymał podziękowań: 14 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: Judith » 06 kwie 2014, 11:25

7 nawyków skutecznego działania” Stephena R. Covey’a

Obrazek

Pewnego dnia, gdy nagi siedział samotnie w maleńkiej celi, zaczął uświadamiać sobie coś, co potem nazwał “resztką ludzkiej wolności” – wolności, której nazistowscy władcy zabrać mu nie mogli. Mogli kontrolować całe jego otoczenie, mogli robić, co chcieli z jego ciałem, ale sam Victor Frankl pozostawał samoświadomym istnieniem, potrafiącym patrzeć jako obserwator na to wszystko, co się dzieje. Podstawa jego tożsamości była nienaruszona. Mógł decydować w swoim wnętrzu, w jaki sposób wszystko, co przeżywa, będzie na niego wpływać. Pomiędzy tym, co mu się przytrafiało, czyli bodźcem, a jego reakcją na to była jego wolność czy też moc wyboru tej reakcji

Pomiędzy bodźcem i reakcją człowiek ma wolność wyboru.

W wolności wyboru zawierają się te wyjątkowe zdolności czyniące nas ludźmi. Oprócz samoświadomości mamy wyobraźnię - umiejętność tworzenia w umyśle czegoś spoza naszej obecnej rzeczywistości. Mamy sumienie - głęboko wewnętrzną świadomość, co jest dobre, a co złe, świadomość zasad, które kierują naszym postępowaniem, i poczucie tego, jak dalece nasze myśli i działania są z nimi w harmonii. Mamy też wolną wolę - zdolność do działania na podstawie samoświadomości, niezależnie od wszelkich innych wpływów.

Nawet najbardziej inteligentne zwierzęta nie mają żadnego z tych darów. Używając przenośni języka komputerów, są programowane przez instynkt i (lub) trening. Mogą zostać wytrenowane, aby być odpowiedzialnymi, ale nie mogą wziąć odpowiedzialności za trening. Innymi słowy, nie mogą nim kierować. Nie mogą zmienić programu. Nie są go nawet świadome.

Dzięki naszym wyjątkowym zdolnościom my, ludzie, możemy sobie pisać nowe programy, zupełnie niezależnie od naszych instynktów i treningu. To dlatego nasze możliwości nie mają granic, podczas gdy u zwierząt są one względnie ograniczone. Gdy jednak będziemy żyli jak zwierzęta, opierali się na instynktach, uwarunkowaniach i pamięci zbiorowej, staniemy się równie ograniczeni.

(..)
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie, albo niemądre ale za to po angielsku.
Judith
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 244
Rejestracja: 22 lut 2013, 20:24
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował : 5 razy
Otrzymał podziękowań: 14 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: Afia » 17 sie 2014, 10:14

Siła nawyku
Dlaczego robimy to, co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie
Charles Duhigg

Przegrywanie meczów przez naszych piłkarzy, mierne wskaźniki ekonomiczne naszych przedsiębiorstw, niski poziom świadczeń naszej służby zdrowia, marne szkolnictwo, niedobra organizacja życia społecznego i ogólne niezadowolenie obywateli ze swego państwa – to też nawyki. Z jednej strony, bo nawykowo źle działają poszczególne struktury, resorty i sektory, a z drugiej strony, bo ludzie nawykowo źle odnoszą się do tych struktur, resortów i sektorów. Zamknięte koło, a raczej – jak podpowiada Charles Duhigg – zamknięta „pętla nawyku”. W myśl wywodów Duhigga sprawa nie jest jednak beznadziejna. Pisze on: „Nawyki – nawet jeżeli już zakorzenią się w naszych umysłach – nie są przeznaczeniem. Możemy wybierać nawyki, jeżeli wiemy, jak to robić.” Czytając tę książkę, zaczyna się podświadomie marzyć. Że tak, jak legendarny Tony Dungy doprowadził bejsbolową drużynę Colts do zwycięstwa w Super Bowl, jakiemuś kreatywnemu trenerowi uda się polską narodową jedenastkę przerobić z nawykowych nieudaczników w nawykowych chempionów. Że zaczniemy uczyć się wyzwalania z pętli naszych niedobrych nawyków na opisanych w książce wzorach: sieci kawiarń Starbucks, aluminiowego potentata Alcoa, czy szpitala w Rhode Island.

(Fragment wstępu dr Ewy Woydyłło)

Pierwszorzędna książka – oparta na dogłębnej analizie, napisana w zabawny sposób i zachowująca właściwe proporcje między intelektualną powagą i praktycznymi radami, jak zmienić złe nawyki.

(The Economist)

Charles Duhigg aplikuje nam niezbędną dawkę socjologii i psychologii, wyjaśniając uroki i pułapki nawyków w oparciu o wiele dziedzin, od marketingu, poprzez zarządzanie, po ruch praw obywatelskich… Siła nawyku jest fascynującą lekturą, a Duhigg umiejętnie osiąga wszystko, czego oczekujemy od reportera Times’a: ze swadą prowadzi nas od sceny do sceny, od odkrycia do odkrycia, od dyscypliny do dyscypliny, przeobrażając pozornie suche zagadnienie w serię pełnych życia opowieści – to interesujące ujęcie tematu, który powinien być ważny dla każdego.

(Newsweek Daily Beast)

Zajmująca książka; dogłębnie bada mechanizm tworzenia i zmiany nawyków.

(New York Times Book Review)
- Często, aby stało się to, czego pragniemy, trzeba tylko przestać robić to, co robimy... -
Afia
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1799
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 20 sie 2009, 23:52
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Podziękował : 19 razy
Otrzymał podziękowań: 21 razy

PoprzedniaNastępna

Wróć do Tematy bez granic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości