Książki , ktore polecam

Skoro internetowe szlaki przyprowadziły Ciebie na to forum Strefy, to zaproponuj ciekawy temat, niekoniecznie nawiązujący do uzależnień i współuzależnień

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Książki , ktore polecam

Nieprzeczytany postautor: lulla » 14 lut 2011, 18:38

Pod koniec lutego 2011 w księgarniach oraz na stronie internetowej wydawnictwa Primavera pojawi się książka :
" Pełnia liścia" Marii Kromer.

Pozycja ta jest osobistym rozliczeniem młodej, wykształconej Polki z życiem
z uzależnieniem, kompleksami z młodości i innymi " demonami przeszłości".
Stanowi ona zapis ścieżki wchodzenia w głąb własnej duszy i powolnego
wychodzenia naprzeciw wyzwaniom przyszłości.
Wydaje się, że to pierwsza książka na polskim rynku, która tak sugestywnie
opisująca problem, przed którym stoi wiele współczesnych Polek.

polecam :)

Jola

Obrazek
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: Dosia » 20 lut 2011, 03:15

Obrazek
Teraz to czytam.
Książka o tym,że złe doświadczenia nie muszą przekreślać reszty życia.
Fragment, który szczególnie mi się podoba :
" (...) te wszystkie nasze frustracje i złości-nawet,jeśli nam się wydaje,że są z powodu czyjegoś złego zachowania ,są tak naprawdę złością NAS na NAS SAMYCH . Jeśli się człowiek na coś nie zgadza, zawsze może odejść, zawsze może powiedzieć stop oprawcy, zerwać kontakty,nie odbierać telefonu etc. Często się nie buntujemy i nie bronimy swego stanowiska, honoru,pozycji jako pełnoprawnego człowieka- wtedy ZDRADZAMY SIEBIE.Z złość projektujemy na sprawcę zdarzenia, będącego weryfikacją nas samych w danej sytuacji życiowej.Ta złość jest w rzeczywistości wymierzona w siebie, choć projektowana na innych".
Jestem tu-nigdzie się nie śpieszę-to,co teraz robie-jest dla mnie najważniejsze.
Awatar użytkownika
Dosia
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 593
Zdjęcia: 2
Rejestracja: 04 gru 2005, 14:25
Lokalizacja: Łódź/Szkocja
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: lulla » 20 lut 2011, 12:20

Obrazek

"Leczenie uzależnionej osobowości" Lee Jampolsky

Fragment :

O szczęściu

We współczesnym społeczeństwie powszechne jest dążenie do szukania szczęścia poza sobą. Co piętnaście minut (lub częściej) program telewizyjny przerywany jest reklamami, które przekonują nas, że do pełni szczęścia brakuje nam jakiegoś nowego, ulepszonego produktu. Bardzo wcześnie zaczynamy kształtować zręby systemu myślenia uzależnionego, którym posługuje się nasze ego. Wyobrażamy sobie, że jesteśmy z natury niekompletni, że potrzebujemy zewnętrznych dodatków, by doświadczyć pełni.
Sprawą zasadniczą jest podważenie systemu przekonań ego. Myślenie uzależnione ma poważne wady. Nigdy nie zapewnia nam trwałego spokoju umysłu, natomiast myślenie oparte na miłości prowadzi do całkowitego spokoju umysłu. Pracując z pacjentami wychodzącymi z uzależnień chemicznych i z pacjentami współuzależnionymi, często jestem zdumiony tym, jak silne i bardzo irracjonalne jest myślenie uzależnione. Gdy pewnego dnia wygłaszałem wykład o szczęściu, zauważyłem, że słuchacze nie zgadzają się ze mną: przecząco kręcą głowami lub zaczynają się złościć. Ponieważ lubię spotykać się z pozytywnymi reakcjami i zależy mi na aprobacie, postanowiłem dowiedzieć się, jakie są ich odczucia. Zapytałem kobietę w pierwszym rzędzie, dlaczego kręciła głową. Powiedziała, że chyba muszę być wariatem, skoro twierdzę, że ludzie mogą być szczęśliwi, kiedy tylko zechcą. Według niej, to nieprawda. Mężczyzna z tylnego rzędu zgodził się z nią, mówiąc, że na pewne sytuacje nie mamy wpływu, a wtedy bycie nieszczęśliwym i zmartwionym jest sprawą naturalną. Absurd myślenia uzależnionego objawił się przede mną w całej swojej ostrości. Obstajemy przy naszym smutku (i uzależnieniach), jakby były czymś, co jest nam koniecznie potrzebne! Przekonujemy samych siebie, że o tym, co przeżywamy, decyduje sytuacja zewnętrzna, a nie nasze myśli.
Zrezygnowałem z dalszego ciągu wykładu i zaproponowałem głosowanie. Zapytałem, ilu moich słuchaczy uważa, że można być szczęśliwym bez przerwy. Nikt nie podniósł ręki. A w osiemdziesięciu przypadkach na sto? Pojawiło się kilka rąk. A w sześćdziesięciu? Trochę więcej rąk w górze. Najwięcej rąk podniosło się, gdy zapytałem o pięćdziesiąt procent. Zdradzę ci sekret, który twoje ego próbuje przed tobą ukryć. Otóż nie przychodzisz na świat z etykietką, stwierdzającą: Ta nowa istota ma prawo do szczęścia w 52,31% . Nikt nie zawiera z tobą takiego kontraktu. Nie podpisujesz takiego cyrografu. Prawdą jest, że:

Jedynymi czynnikami ograniczającymi twoje
Szczęście są te, które sam sobie wynajdujesz.

Dla wielu z nas jest to trudne do zaakceptowania. Znacznie wygodniej zrzucić odpowiedzialność za własne szczęście na kogoś lub na coś poza nami niż przyjąć ją na siebie. Proszę, byś zadał sobie teraz pytanie i zastanowił się nad nim: Czego potrzebuję, by już teraz osiągnąć stan spokoju umysłu? Jeśli myślisz w sposób uzależniony, ten którym posługuje się nasze ego, uzyskasz nieskończenie długa listę odpowiedzi. Może znajdą się tam takie pozycje, jak: pieniądze, bardziej atrakcyjny partner, lepsza praca...
Zauważyliście zapewne, że pojęć szczęście i spokój umysłu używam wymiennie. Oczywiście szczęście nie oznacza dla mnie stale uśmiechniętej twarzy, gdyż nasze uczucia i nastroje są różnorodne. Ale jesteśmy w stanie opanować trudne sytuacje, zachowując spokój umysłu, a w rezultacie także szczęście. Łzy nie wykluczają szczęścia, jeśli jest nim dla nas spokój umysłu. A jeśli prawdziwym szczęściem nie jest spokój umysłu, to co nim jest? Zdarzały mi się w życiu sytuacje, które odczuwałem jako ograniczenia mojego szczęścia. Przekonałem się jednak, że ograniczają je jednak tylko na tyle, na ile sam na to pozwolę. Jedną z najtrudniejszych dla mnie sytuacji było zagrożenie niesprawnością fizyczną. Gdy miałem 25 lat, zauważyłem, że pogarsza mi się słuch. Poddałem się serii testów - diagnoza była niejednoznaczna, a rokowania niepewne. Lekarze mogli mi jedynie powiedzieć, że prawdopodobnie nie będę już słyszał lepiej. Być może choroba nie będzie postępować, ale raczej powinienem się nastawić na to, że słuch będzie ulegał stopniowemu osłabieniu. Wpadłem w depresję na myśl o tym, że mógłbym ogłuchnąć, chociaż ciągle jeszcze dobrze słyszałem. Właśnie kończyłem studia i miałem rozpocząć pracę jako psycholog. Wyobrażałem sobie, że słuch jest dla mnie tym, czym ręce dla pianisty. Bałem się, że nie będę mógł wykonywać zawodu, którego tak długo się uczyłem. Myślałem nawet o utracie słuchu jako o ograniczeniu szczęścia.
Zastanowiłem się nad sytuacją i postanowiłem odsunąć od siebie negatywne myśli o całkowitej głuchocie. Skierowałem całą energię na szukanie środków zaradczych, co bardzo pomogło mi psychicznie. Odczułem wielką ulgę i dumę z tego, że słuch się ustabilizował i nie byłem już zagrożony postępami choroby. Rozpocząłem pracę i nigdy nie czułem się ograniczony w żaden istotny sposób.
Siedem lat później skończyło się moje odroczenie i przyszło nagłe pogorszenie słuchu. Nie słyszałem już pacjentów, nie mogłem rozmawiać przez telefon ani normalnie funkcjonować jako wykładowca. Było to dla mnie rzeczywiście ograniczeniem szczęścia. Myślałem, że skoro nie słyszę, nie mogę być szczęśliwy. Nie zaprzestałem starań o poprawę słuchu, ale teraz - kiedy piszę te słowa - muszę nosić aparat słuchowy. Pozwala mi on całkiem dobrze funkcjonować, ale moje początkowo buntowało się przeciwko myśli, że muszę go nosić. Przyzwyczaiłem się bowiem do bycia zdrowym i normalnym oraz do przekonania, że nikt nie chciałby się leczyć u głuchego psychologa. W końcu zrozumiałem, że tak naprawdę potrzebuję uzdrowienia umysłu. Moje doświadczenie było dla mnie lekcją: musiałem uwierzyć w to, że mając uszkodzony słuch też można być psychologiem i człowiekiem szczęśliwym.
Nauczyłem się, że słowa nie są jedynym narzędziem porozumiewania się. Jestem teraz bardziej uwrażliwiony na słuchanie sercem. Poświęcam więcej uwagi sygnałom miłości, bólu, radości i rozpaczy, które stanowią podtekst słów. Bardziej niż przedtem szanuję wewnętrzny głos intuicji. Stwierdzam, że to, co kiedyś uznawałem za ograniczenie, jest raczej darem. Ciągle mam nadzieję na odzyskanie słuchu, lecz nie chciałbym zapomnieć o innych sposobach słuchania, których wciąż się uczę. Co jakiś czas miewam chwile załamania, spowodowane stanem mego zdrowia i możliwością jego pogorszenia. Jednak potrafię bardziej nad sobą panować i dostrzegam, że jedyne ograniczenia związane z utratą słuchu wynajduję ja sam. Wolę skupić się na tym, czego mogę się nauczyć, niż na wymyślaniu ograniczeń.


Nieprawda, że jesteś niepełny

Myślenie oparte na miłości pozwala ci dostrzec prosty fakt:

Nie brakuje ci niczego,
By w tej chwili czuć się szczęśliwym.

Miłość jest zawsze obecna. Jeśli myślimy w sposób uzależniony i uważamy siebie za niepełnych i niekompletnych, wkraczamy na drogę uzależnienia. Trwając w przekonaniu, że jesteśmy odizolowani i samotni w świecie, który proponuje tylko zdobywanie, popadamy w uzależnienie, próbując zdobyć wystarczająco dużo. Jednak myślenie uzależnione wprowadza nas w błąd: wciąż obiecując nagrodę, karmi nas przeświadczeniem, że nigdy nie będzie dość.
Oglądałem ostatnio film pod tytułem The Little Shop of Horrors (Mały sklepik z okropnościami). Twórcy filmu, być może w sposób niezamierzony, przedstawiają nam bardzo dokładnie komiczną wersję myślenia uzależnionego. Młody mężczyzna znajduje niespotykaną roślinkę, którą zaczyna hodować. Pewnego razu kaleczy się w palec i ku swemu zdumieniu zauważa, że małej roślince dobrze służy jego krew. Pragnąc utrzymać ją w dobrym zdrowiu, karmi ją własną krwią, lecz roślina nigdy nie ma dość. Im większa rośnie, tym więcej jej potrzebuje. Staje się coraz bardziej arogancka i nieznośna w swoich żądaniach. W końcu osiąga monstrualne rozmiary i krzyczy: DAJ MI JEŚĆ! DAJ MI JEŚĆ! DAJ MI JEŚĆ! Równo gorączkowo reaguje nasze ego skażone myśleniem uzależnionym.
W którym momencie zostaliśmy nim zarażeni? Dokładnie wtedy, gdy zaczęliśmy postrzegać siebie jako istoty niekompletne i pozbawione umiejętności kochania. Podstawą moich rozważań, prezentowanych w tej książce, jest przekonanie o tym, że doświadczenia miłości nie musimy zdobywać, a jedynie je sobie przypomnieć. Jesteśmy miłością i nigdy nie przestaliśmy nią być. Myślenie uzależnione ukrywa to przed nami. Nie staliśmy się w którymś momencie naszego życia niekompletni, a jedynie zapomnieliśmy, kim jesteśmy i zaczęliśmy szukać szczęścia poza sobą.

Spokojnego umysłu się nie osiąga.

Wspomnienie miłości jest o jedną myśl od nas.
Miłość czeka tylko na nasze zaproszenie.

Niedawno leczyła się u mnie trzydziestopięcioletnia kobieta imieniem Dianne. Jak wielu moich pacjentów, określała się jako współuzależnioną w trakcie rekonwalescencji. Pewnego dnia powtarzanie przez nią raz po raz zwrotu w czasie mojej rekonwalescencji podziałało na mnie jak zgrzyt paznokci po szkle. Nie wiedziałem, dlaczego tak mnie to drażni. Sam często używałem tego zwrotu w stosunku do siebie i swojego uzależnienia od narkotyków. W czasie tej sesji zrobiłem kilka notatek, by pomyśleć o tym później. Po 30 minutach pracy z następnym pacjentem ( uzależnionym w trakcie rekonwalescencji ) nie myśląc nawet o poprzedniej wizycie, powiedziałem: Nie nazwałbym nas <> , ale raczej <> . Zauważyłem, że słowo rekonwalescencja odsuwało doświadczenie pełni w bliżej nieokreśloną przyszłość. Natomiast słowo pamiętający oznaczało, że miłość nigdy nas nie opuściła, że tylko pokryły ją warstwy uzależnionego myślenia. Od tego dnia wolę myśleć o sobie jako o pamiętającym człowieku. Zwrot ten uświadamia mi, że wystarczy pamiętać o tym, że jestem istotą pełną w każdej chwili.

Zaprzeczanie - istota uzależnienia

Słowo zaprzeczanie jest często używane w programach leczenia uzależnień chemicznych. Jedną z cech charakterystycznych uzależnień tego typu jest negowanie istnienia problemu. Wszystkie osoby uzależnione chemicznie, które znam, popełniają ten błąd. Niestety, zaprzeczanie umacnia irracjonalny stan myślenia osoby uzależnionej i pozawala jej trwać w nałogu.
Proces zaprzeczania nie ogranicza się tylko do uzależnień chemicznych. W każdym typie uzależnienia musi nastąpić negowanie pełni naszego człowieczeństwa, gdyż inaczej ego nie mogłoby kontynuować swoich obsesyjnych poszukiwań gratyfikacji na zewnątrz. Innymi słowy, uzależnienie nie pojawia się, jeśli uświadamiamy sobie miłość i poczucie pełni obecne w nas stale. Zanegowanie tych wartości staje się podstawą uzależnienia. Jeśli odczuwamy siebie jako całość, nie możemy popaść w uzależnienie. Niestety, to że myślimy w sposób uzależniony często umyka naszej uwadze. Powinniśmy zdobyć się na świadomy wysiłek i przestać zaprzeczać.

Uzależnienie rodzi się z myśli,
że nie jesteśmy całością.
Dzisiaj nie będę myślał o sobie
jako o istocie czymkolwiek ograniczonej.
Dziś chciałbym przestać odrzucać miłość.

Plan ego: zaprzecz, a problem zniknie

Ego ma swój własny nierozsądny plan na uwolnienie nas od poczucia winy. Bazuje on na dwóch podstawowych elementach: zaprzeczaniu i projekcji.
We wczesnych latach osiemdziesiątych mieszkałem na ranczo w okręgu Marin, około 30 kilometrów od San Francisko. Jedynym udogodnieniem była elektryczność. Wodę czerpaliśmy ze źródła. Nieczystości były utylizowane, przewożone na śmietnisko lub przerabiane na kompost. Byłem odpowiedzialny za pryzmę kompostową. Wybrałem dla niej miejsce w pobliżu domu, tuż obok zakątka, gdzie lubiłem przesiadywać czytając książkę. Mniej więcej raz w tygodniu wynosiłem śmieci i układałem je na pryzmie, pracowicie rozdrabniając większe części i mieszając z ziemią. Z biegiem czasu rozleniwiłem się i przestałem rozdrabniać śmieci z ziemią. Pewnego dnia, gdy czytałem sobie, siedzieć w ulubionym miejscu, poczułem odór śmieci. Moje lenistwo zniweczyło możliwość relaksu w spokojnym zakątku. Nie jestem rolnikiem, lecz nauczyłem się jednej prostej rolniczej zasady: zakopanie czegoś i zapomnienie o tym nie popłaca.
Zaprzeczanie przejawia się między innymi tym, że myślimy, że zakopując poczucie winy, wyrzucając je ze świadomości, uwalniamy się od niego. Jednakże nie zmazuje ono poczucia winy. Zaprzeczanie rodzi strach.

Projekcja

Gdy zaprzeczasz poczuciu winy i tłumisz je, zaczyna cię ono trawić od środka. Ego poszukuje wtedy innych sposobów, aby się go pozbyć. Jednym z nich jest projekcja. Ego rzutuje winę na innych odsuwając ją od siebie. W ten sposób próbujesz magicznego zabiegu uwolnienia, ale jedynym rezultatem takiego postępowania jest narastanie poczucia winy, wyobcowanie i strach.
Z początku być może trudno ci to będzie zrozumieć, nie dlatego, że jest to skomplikowane, ale dlatego, że bardzo przywykliśmy do zrzucania winy na innych. Postępując w ten sposób czujemy się zabezpieczeni przed naszymi najskrytszymi obawami. A jednak proces projekcji powstrzymuje nas przed szukaniem prawdziwego źródła problemów, którym jest nasz własny umysł.
Projekcję i zachowania dla niej charakterystyczne najlepiej ilustruje poniższa metafora. Wyobraźmy sobie, że ustawiamy projektor filmowy, światła gasną, zaczyna się film. Po jakichś dziesięciu minutach zauważasz, że się denerwuję i kręcę w fotelu. Pytasz, czy dobrze się czuję, a ja odpowiadam, że film mi się nie podoba. Rzeczywiście, wyprowadza mnie z równowagi. Znasz mnie jako osobę myślącą racjonalnie, więc moje następne posunięcie wprawia cię w osłupienie. Otóż wstaję, podchodzę do ekranu, coś na nim piszę, poruszam nim, a nawet próbuję go podrzeć. Nie podoba mi się film, więc usiłuję zmienić ekran.
Według mnie każdy z nas czasami zachowuje się w taki nienormalny sposób. Ponieważ inni postępują podobnie, nikogo to nie dziwi. Wytłumaczenie tego zjawiska zacznę od postawienia pytania: Jeśli nie podoba ci się film, jakie widzisz rozsądne rozwiązanie? Jest ich kilka, lecz prawdopodobnie najlepszym byłoby wyłączenie projektora lub zmiana taśmy. Tak zrobiłaby osoba, która zdaje sobie sprawę, że nie ekran jest źródłem obrazu, lecz projektor.
Aby zrozumieć, jak projekcja funkcjonuje z życiu codziennym, wyobraźmy sobie, że projektorem jest nasz umysł, a filmem nasze myśli. Patrząc w ten sposób na życie, zaczynamy dostrzegać bardzo ważną rzecz, niezbędną dla odnalezienia spokoju umysłu:

To, co widzisz, nie jest niczym innym,
jak tylko projekcją stanu twego umysłu

Posługując się projekcją, zakładasz, że jeśli uda ci się nagiąć innych ludzi do twoich oczekiwań, osiągniesz szczęście. Takie mniemanie jest tym samym, co moje próby zrobienia czegoś z ekranem. To że dostrzegamy negatywne cechy w kimś innym oznacza często, że nie jesteśmy pogodzeni z jakimś aspektem samych siebie i rzutujemy go na drugą osobę, aby się od niego uwolnić.
Chociaż na poziomie intelektualnym rozumiem zjawisko projekcji, czasami postępuję nierozsądnie, próbując zmienić innych ludzi lub szukając w nich moich własnych wad. Posłużę się pewnym przykładem. Kilka lat temu prezydent Reagan w swoim przemówieniu nazwał Związek Radziecki imperium zła. Pamiętam, że czułem się wytrącony z równowagi, gdyż wiedziałem, że stwierdzenie to wynika z projekcji. Kilka dni później, gdy z pozycji prawego obywatela opowiadałem koledze o swoich przemyśleniach na ten temat, odkryłem, że popełniam ten sam błąd, o który oskarżałem prezydenta: czyniłem z niego swoje własne imperium zła. W książce Faces of the Enemy (Twarze wroga) Sam Keen plastycznie opisuje proces budowania obrazu wroga z naszych własnych wypartych złych cech. Obserwacje autora, dotyczące konfliktów światowych, dotyczą też konfliktów międzyludzkich. Proces uzdrawiania - mówi Keen - zaczyna się w momencie, gdy przestajemy się nawzajem oskarżać i szukać od nas przyczyn wojny, a zdobywamy się na odwagę przyznania się do własnej agresywności.
Jeśli więc obwiniamy innych za nasze nieszczęścia, jest to wskazówka, iż powinniśmy zwrócić się ku sobie i przyjąć odpowiedzialność za kształtowanie własnego życia. Im silniej utwierdzamy się w zwyczaju zrzucania winy na innych, tym większy powstaje rozdźwięk pomiędzy świadomym, pozytywnym obrazem siebie, a nieświadomym obrazem negatywnym. Im większy jest z kolei ów rozdźwięk, tym większa potrzeba projekcji.
Projekcja może się wydawać zjawiskiem skomplikowanym, lecz w rzeczywistości jest to mechanizm całkiem prosty. Kilka lat temu dostałem w prezencie wesołego szczeniaka. Lubił biegać z pokoju do pokoju, bawiąc się wszystkim, co znalazł. Pewnego razu usłyszałem, że wściekle szczeka i warczy, czego nie robił nigdy przedtem. Znalazłem go w łazience przed lustrem. Stał tam na sztywnych łapach, ze zjeżoną sierścią, warcząc na swoje odbicie w lustrze. Pomyślałem, że jest głupiutki. Sądzę jednak, że często jestem do niego podobny. Warczę na innych, nie dostrzegając, że denerwują mnie w nich moje własne wady, które próbuję wyprzeć.

źródło : http://www.gandalf.com.pl/fragment/lecz ... sobowosci/
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: henryko48 » 20 lut 2011, 13:03

Jampolsky bardzo ciekawy autor,ma jeszcze wiele godnych uwagi pozycji.
Nie sztuka jest cieszyc sie z dobrych dni,lecz odnalezc radosc w tych zlych...
Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, ze jego osiagniecie wymaga dlugiego czasu.Czas i tak uplynie.
H.Jackson Brown. J
Jestem trzezwy od 04.10.2009
Awatar użytkownika
henryko48
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 921
Zdjęcia: 5
Rejestracja: 28 lis 2009, 19:18
Lokalizacja: sopot
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 16 razy

Nieprzeczytany postautor: Bladymis » 20 lut 2011, 13:18

James Frey ,, Milion małych kawałków,,
Życie bez prób nie jest warte aby je przeżyć...
Awatar użytkownika
Bladymis
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 70
Rejestracja: 29 gru 2007, 15:21
Lokalizacja: Górny Śląsk
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: henryko48 » 10 mar 2011, 17:32

Polecam ksiazke Dr.M Scotta Pecka "Bezlitosna laska",Dr.Peck-lekarz psychiatra i terapeuta stwierdza,ze psychologia i religia uzupelniaja sie w procesie dazenia ku pelni czlowieczenstwa.Tytul oryginalu amerykanskiego:"The Road Less Traveled"
Nie sztuka jest cieszyc sie z dobrych dni,lecz odnalezc radosc w tych zlych...
Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, ze jego osiagniecie wymaga dlugiego czasu.Czas i tak uplynie.
H.Jackson Brown. J
Jestem trzezwy od 04.10.2009
Awatar użytkownika
henryko48
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 921
Zdjęcia: 5
Rejestracja: 28 lis 2009, 19:18
Lokalizacja: sopot
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 16 razy

Nieprzeczytany postautor: trelemorele » 17 mar 2011, 21:27

Bladymis pisze:James Frey ,, Milion małych kawałków,,

wszędzie piszą, że jest to powieść autobiograficzna, a ja wyczytałam dziś w ksiązce "Błądzą wszyscy(ale nie ja)"Tavris,Aronson taką opinię :

"[..]Oczywiście niektórzy ludzie rzeczywiście zmyślają lub koloryzują fakty, aby manipulować odbiorcami lub wprowadzić ich w błąd,tak jak uczynił to James Frey w swojej bestsellerowej zmyślonej autobiografii "Milion małych kawałków[..]" :?: :?: :?:
"Nie jest łatwo znaleźć Szczęscie w sobie, ale nie można Go znaleźć nigdzie indziej.." :)
"..masz To, na Co godzisz się.."
"Jeszcze wszystko w życiu przede mną :) "
Awatar użytkownika
trelemorele
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 530
Rejestracja: 07 kwie 2009, 21:00
Lokalizacja: łódzkie
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: annik » 19 mar 2011, 14:09

"Inteligencja emocjonalna" Daniel Goleman
Tu jest recenzja książki:
http://www.edukacja.edux.pl/p-2387-inte ... lemana.php
annik
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1221
Rejestracja: 17 mar 2009, 04:00
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: edi » 21 mar 2011, 09:34

Ken Follett " Filary Ziemi"-doskonała

Fabuła książki, będącej także opowieścią o niezwykłej miłości rozgrywa się wokół trwającej blisko czterdzieści lat budowy wielkiej katedry w Kingsbridge. Walka o władzę, intrygi, seks i mroczne tajemnice w połączeniu z błyskotliwą mieszanką ludzkich emocji - miłości i nienawiści, lojalności i zdrady, nadziei i desperacji wraz z galerią niezapomnianych postaci.
To, co dziś jest rzeczywistością, wczoraj było nierealnym marzeniem.
Awatar użytkownika
edi
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 243
Rejestracja: 04 lut 2009, 17:34
Lokalizacja: ...
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: wycior » 22 mar 2011, 12:55

Mnie się nie podobała ale to chyba skrzywienie zawodowe ;) . Na pewno dobra rozrywka, słyszałem że jest też film.
Czy ktoś zetknął się z książką Mirosława Sokołowskiego "Gady"? Ponoć bardzo dobra. Co prawda opisuje problem narkomanii ale uzależnienie to uzależnienie.
wycior
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 300
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 25 sie 2009, 11:31
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: menda » 23 mar 2011, 00:45

MARINA VLADY "WYSOCKI ,CZYLI PRZERWANY LOT" Napisana 8 lat po śmierci poety, wzbudziła ogromne zainteresowanie, ale i kontrowersje. Napisana w formie listu do męża książka odsłoniła także ciemne strony życia z artystą. Jego trudny charakter, przegrane walki z alkoholem... Jednak z całej biografii wyłania się postać Wysockiego wybitnego, wyjątkowego i niezwykle wrażliwego - który jednak nie potrafi poradzić sobie ze swoim życiem w ukochanej ale nieprzyjaznej artyście Rosji.


ANNE DELBEE "KOBIETA: CAMILLE CLAUDEL" Biografia Camille Claudel, francuskiej rzeźbiarki, siostry poety Paula Claudela. Uczennica i kochanka Augusta Rodina, swego czasu okrzyknięta została kobietą-geniuszem. Po niespełnieniu miłosnym, aborcji, i życia w cieniu Rodina, Camille ogarnia choroba psychiczna. Porzuca pracę rzeźbiarki, zaczyna trudnić się wyrabianiem lamp a w międzyczasie zaczyna nadużywać alkoholu. Rodzina zamyka ją na długie lata w zakładzie psychiatrycznym, wyrzucając ją całkowicie ze swej pamięci i życia. W szpitalu nikt nie wie o jej rzeźbach, uchodzi za siostrę znanego pisarza. Po trzydziestu latach i o tym zapomniano - jest tylko wariatką, jedną z wielu. Kiedy zmarła w 1943 roku, pochowano ją jak bezdomną na miejscowym cmentarzu komunalnym Montfavet. Rzeźby Camille odkryto na nowo dopiero niedawno. Przyczyniła się do tego jej niezwykła biografia pióra Anne Delbée z 1988 roku.
menda
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 2
Rejestracja: 20 sty 2011, 22:21
Lokalizacja: wrocław
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: lulla » 22 kwie 2011, 21:27

Obrazek

Kierujac sie miloscia - Nina Hart , Bruce Fisher


Ksiazka ta zostala napisana z mysla o tych, ktorzy: - chca lepiej poznac lub dopiero odkryc bogactwo wlasnego wnetrza i nauczyc sie rozmawiac z samym soba; - zyja w zwiazku, lecz nie jest on taki, jakiego pragneli na poczatku wspolnej drogi; - maja za soba bolesne doswiadczenie zwiazku, ktory zakonczyl sie rozwodem; - boja sie zaangazowac w zwiazek tak bardzo, ze nie potrafia wymowic slowa "malzenstwo"; - zyja w zwiazku od niedawna i chca nie tylko cieszyc sie przystawka w postaci miesiaca miodowego, lecz takze delektowac sie daniem glownym, czyli dojrzala relacja; - sa gotowi przyjac wyzwanie, jakim jest uzdrowienie relacji z samym soba i z innymi ludzmi.
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: henryko48 » 24 kwie 2011, 14:27

Polecam ksiazke Normana V.Peale pod tytulem "Moc pozytywnego myslenia".
Wiara w siebie samego sprawi,ze wszystko czego doswiadczysz bedzie po twojej mysli.
Nie sztuka jest cieszyc sie z dobrych dni,lecz odnalezc radosc w tych zlych...
Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, ze jego osiagniecie wymaga dlugiego czasu.Czas i tak uplynie.
H.Jackson Brown. J
Jestem trzezwy od 04.10.2009
Awatar użytkownika
henryko48
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 921
Zdjęcia: 5
Rejestracja: 28 lis 2009, 19:18
Lokalizacja: sopot
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 16 razy

Nieprzeczytany postautor: henryko48 » 24 kwie 2011, 14:48

Polecam jeszcze ksiazke Daniela Golemana pod tytulem"Inteligencja emocjonalna w praktyce".
Ksiazka ta przekonuje ze zdobycie dobrej pracy i pomyslnosc firmy zaleza w duzym stopniu od umiejetnosci emocjonalnych.
Nie sztuka jest cieszyc sie z dobrych dni,lecz odnalezc radosc w tych zlych...
Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, ze jego osiagniecie wymaga dlugiego czasu.Czas i tak uplynie.
H.Jackson Brown. J
Jestem trzezwy od 04.10.2009
Awatar użytkownika
henryko48
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 921
Zdjęcia: 5
Rejestracja: 28 lis 2009, 19:18
Lokalizacja: sopot
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 16 razy

Nieprzeczytany postautor: lulla » 28 kwie 2011, 20:36

Obrazek


"Czyje to właściwie życie" Nina Brown

Rzucasz wszystko, gdy tylko potrzebuje cię ktoś z rodziny? Pochłaniają cię problemy ludzi, których kochasz, i zapominasz o tym, żeby zatroszczyć się o siebie? Tak bardzo angażujesz się w życie swoich bliskich, że zapominasz o własnym? Jeśli tak, to zasilasz milionowe szeregi osób dotkniętych nadmierną empatią. N. Brown proponuje techniki, które pozwalają uchronić się przed zarażaniem się emocjami innych i zapanować nad własnymi, stworzyć silne granice psychologiczne, wzmocnić niektóre części swojego ja, żeby pohamować skłonność do nadmiernej empatii i unikać związków opartych na dominacji i manipulacji.

W w/w książce można znależć ćwiczenia dotyczące wewnętrznej asertywności , czyli mediacji pomiędzy dwoma aspektami naszego JA - dziecięcym (chcę/nie chcę ) i rodzicielskim ( powinnam,muszę ) przy podejmowaniu decyzji .
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Następna

Wróć do Tematy bez granic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości