Przypływ się cofa

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Przypływ się cofa

Nieprzeczytany postautor: wycior » 14 lut 2011, 19:28

Witam.
Właśnie się dowiedziałem że mój temat padł ofiarą nieproszonych gości na naszym forum. Mam obiecane od moderacji że mimo wszystko postara się go odzyskać, póki co kontynuował będę tutaj.
W zasadzie pisać za wiele nie mam o czym, wszystko w miarę się układa. Pewne osobiste problemy powodują wzrost ciśnienia ale tak to już jest.
Pozdrawiam.
wycior
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 300
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 25 sie 2009, 11:31
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Dosia » 20 lut 2011, 02:40

Cześć Wycior! Pisz. To pozwala usłyszeć siebie i uporządkować sprawy w swoim życiu. Mam na myśli-co się układa? I co to za "pewne osobiste problemy"?
Piszesz ogólnikowo. Nie traktuj swojego życia ogólnikowo-tyle chciałam powiedzieć.
A tak w ogóle to lubię Twojego awatara, bo lubię słuchać Pink Floyd.
Jestem tu-nigdzie się nie śpieszę-to,co teraz robie-jest dla mnie najważniejsze.
Awatar użytkownika
Dosia
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 593
Zdjęcia: 2
Rejestracja: 04 gru 2005, 14:25
Lokalizacja: Łódź/Szkocja
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: wycior » 25 lut 2011, 13:04

Wiesz, nie o wszystkim trzeba pisać na forum, tutaj chce pisać głównie o tym co tyczy mojej choroby i tego w jaki sposób nie piję. Osobiste problemy to właśnie osobiste problemy :D . Każdy ma większe czy mniejsze. Mnie akurat moje ku wódzie nie wiodą więc i pisać nie ma o czym, inna bajka. Jak wspomniałem miałem już sporo postów, niektórych bardzo szczegółowych lecz niestety zostały wykasowane przez niechcianych gości.
Pozdrawiam.
@Afia: Wspomniałaś na innym wątku o książce "Rehab" Osiatyńskiego, ze bardzo Ci się podobała. Mnie średnio. Forma ok ale treść !!!! Przerażająca. Dobrowolny obóz koncentracyjny. Szok i niedowierzanie.
Jak chcesz podyskutować to zapraszam.
wycior
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 300
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 25 sie 2009, 11:31
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Afia » 26 lut 2011, 10:57

Hej Tomku,

widzisz, ja czytałam Rehab kilkanaście miesięcy temu, jeszcze mocno pijana (choć formalnie już bez % we krwi). W zasadzie jedyne co pamiętam, to że ta książka mocno skłoniła mnie do przemyśleń. M.in. do takiego, że choć nie jestem alkoholiczką (sic!), to chyba bardzo by mi się takie doświadczenie i "podprostowanie mnie" przydało.

Ale też czytałam z uwzględnieniem faktu, że teraz po dwudziestu paru (chyba) latach realia są nieco inne. No i kraj też inny :)

A książkę postaram się w miarę wolnego czasu w najbliższych dniach przejrzeć, to jeszcze coś mi się może przypomni i dopiszę :D

Pozdrawiam <papa>
Ania
- Często, aby stało się to, czego pragniemy, trzeba tylko przestać robić to, co robimy... -
Afia
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1799
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 20 sie 2009, 23:52
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Podziękował : 19 razy
Otrzymał podziękowań: 21 razy

Nieprzeczytany postautor: Mieczysław » 26 lut 2011, 19:25

wycior pisze:Dobrowolny obóz koncentracyjny.

Czyżby?
Otóż napiszę Ci tak. Jest to pozycja opisująca terapię w jednym z amerykańskich ośrodków terapeutycznych ok 27 lat temu.
Na wzór tamtego i nie tylko tego jednego, powstał w Rzeczypospolitej Oddział Leczenia Odwykowego przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Potem powstały inne i dziś praktycznie wszystkie ośrodki, gdzie odbywają się terapie zamknięte, działają na podstawie tamtych wzorców. Zresztą kiedy ja zaczynałem, terapie owarte/dochodzące/, taką właśnie odbywałem ja, też odbywały się na tych samych zasadach, tylko wydłużone w czasie. Co więcej, mnie było trochę trudniej niż teraz, bo wtedy nie było przepuść. Konkretnie, krótko i na temat bo inaczej wypadałem z obiegu.
Afia pisze:Ale też czytałam z uwzględnieniem faktu, że teraz po dwudziestu paru (chyba) latach realia są nieco inne.

Zgadzam się z tym, po tych 20 latach i w Polsce dużo się zmieniło.
Jak się orientuję wszelkie terapie odbywają się w o wiele łagodniejszy sposób, niż wtedy kiedy ja zaczynałem.
Ale czy to jest słuszne? tu bym trochę polemizował. Zbyt dużo obserwuję obecnie powrotów do picia, a także pijanych mimo abstynencji zachowań.
Pozdrawiam Wyciorku 8)
Mietek
% mnie nie zabiły, to znak że mam jeszcze coś do zrobienia...
Awatar użytkownika
Mieczysław
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 3806
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 30 lis 2009, 15:31
Lokalizacja: Grójec
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Mieczysław » 26 lut 2011, 19:26

wycior pisze:Dobrowolny obóz koncentracyjny.

Czyżby?
Otóż napiszę Ci tak. Jest to pozycja opisująca terapię w jednym z amerykańskich ośrodków terapeutycznych ok 27 lat temu.
Na wzór tamtego i nie tylko tego jednego, powstał w Rzeczypospolitej Oddział Leczenia Odwykowego przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Potem powstały inne i dziś praktycznie wszystkie ośrodki, gdzie odbywają się terapie zamknięte, działają na podstawie tamtych wzorców. Zresztą kiedy ja zaczynałem, terapie owarte/dochodzące/, taką właśnie odbywałem ja, też odbywały się na tych samych zasadach, tylko wydłużone w czasie. Co więcej, mnie było trochę trudniej niż teraz, bo wtedy nie było przepuść. Konkretnie, krótko i na temat bo inaczej wypadałem z obiegu.
Afia pisze:Ale też czytałam z uwzględnieniem faktu, że teraz po dwudziestu paru (chyba) latach realia są nieco inne.

Zgadzam się z tym, po tych 20 latach i w Polsce dużo się zmieniło.
Jak się orientuję wszelkie terapie odbywają się w o wiele łagodniejszy sposób, niż wtedy kiedy ja zaczynałem.
Ale czy to jest słuszne? tu bym trochę polemizował. Zbyt dużo obserwuję obecnie powrotów do picia, a także pijanych mimo abstynencji zachowań.
Pozdrawiam Wyciorku 8)
Mietek
% mnie nie zabiły, to znak że mam jeszcze coś do zrobienia...
Awatar użytkownika
Mieczysław
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 3806
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 30 lis 2009, 15:31
Lokalizacja: Grójec
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Sabbath » 26 lut 2011, 21:12

CZESĆ WYCIOR

PISZESZ DOBROWOLNY OBÓZ KONCENTRACYJNY A CZEGO BYS CHCIAŁ GŁASKANIA,LITOSCI, JAKI TY BYŁES GDY PIŁES.
JA MYSLĘ ŻE TYLKO TAK MOŻNA ZMUSIĆ DO PRACY NAD SOBĄ ALKOHOLIKA.
ZNAM WIELE OSÓB KTÓRE BYŁY NA TERAPIACH PRYWATNYCH ZA KASĘ DALEJ NIC DO NICH NIE DOCIERA A WIEC SZKODA CZASU BO KASA JEST ICH PRYWATNA.
MNIE TAKA TERAPIA POMOGŁA I JESTEM SZCZĘSLIWYM NIE PIJĄCYM ALKOHOLIKIEM :lol:
Nie bójmy się bać
Sabbath
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 23
Rejestracja: 03 sty 2011, 23:11
Lokalizacja: SLĄSK
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: henryko48 » 26 lut 2011, 22:23

Alkoholika nie mozna do niczego zmuszac,musi sam dojrzec do swojej decyzji i niepotrzebne do tego sa zadne w czudzyslowie obozy.Jezeli na ciebie Sabbath to zadzialalo to twoja sprawa,nie wrzucaj wszystkich do jednego worka.
Kazdy ma inny punkt widzenia.
Nie sztuka jest cieszyc sie z dobrych dni,lecz odnalezc radosc w tych zlych...
Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, ze jego osiagniecie wymaga dlugiego czasu.Czas i tak uplynie.
H.Jackson Brown. J
Jestem trzezwy od 04.10.2009
Awatar użytkownika
henryko48
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 919
Zdjęcia: 5
Rejestracja: 28 lis 2009, 19:18
Lokalizacja: sopot
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 15 razy

Nieprzeczytany postautor: wycior » 27 lut 2011, 10:56

Myślę, że kluczowym słowem jest tu "Dobrowolny". Jeśli ktoś dochodzi do wniosku, że taki reżim i brak prywatności (czyli komuna :D ) mu służą i dają dodatkowe szanse na trzeźwość, będę ostatnim, który odwodzić go będzie od udziału w podobnym przedsięwzięciu.
Jednak nie każdemu to pasuje, wiadomo: co Ruskiemu dobrze to Niemcowi śmierć. Uważam ze każdy bezsensowny z naszego punktu widzenia przepis powoduje odruch buntu (niech każdy się przyzna przed sobą ile razy klął w duchu na jakieś obowiązujące a wg niego absurdalne prawo). Ja akurat jestem tak skonstruowany że opisane przez autora warunki prędziutko doprowadziłyby do tego że w odruchu sprzeciwu zwyczajnie bym się napił - Niech Żyje Rebelia ! Inna sprawa że absolutnie na coś takiego bym się nie zgłosił. Dlatego podzielam zdanie Henryko48, iż podjęcie jakiegokolwiek działanie mającego na celu wyjście z picia musi być dojrzałą decyzją. Inaczej pozostanie jeszcze jednym niezrealizowanym postanowieniem noworocznym. Trzeba najpierw chcieć, potem wybrać jak.
Na marginesie: @Sabbath - dość dawno czytałem ale jestem prawie pewien że ten obóz był słono płatny i na pewno nie państwowy. Czy leczenie jest prywatne czy nie , o jego skuteczności decyduje przede wszystkim pacjent. Pytasz czego oczekuję: potwierdzenia i to potwierdzenia życzliwego, ze wybrałem słusznie oraz nie przeszkadzania. Jeśli uważasz że to "głaskanie" (okrutne słowo podszyte ironią i szyderstwem) to niech będzie głaskanie. Jeśli inni wolą pałą przez d... to nie moja sprawa i się nie wtrącam. Tak w ogóle jako właściciel psa z pełną odpowiedzialnością mówię że nawet zwierzęta wolą głaskanie. Odrobina życzliwości zawsze jest dobra.
Książkę uważam za bardzo ciekawą pod względem poznawczym jako swego rodzaju reportaż, jednak opisane metody stoją w całkowitej sprzeczności z tym w co wierzę i cenię. Po dwukrotnym przeczytaniu oddałem ja za darmo osobie co prawda nie uzależnionej ale interesującej się tymi problemami.
Pozdrawiam.
wycior
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 300
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 25 sie 2009, 11:31
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Leniwiec » 27 lut 2011, 11:39

Mieczysław pisze:dziś praktycznie wszystkie ośrodki, gdzie odbywają się terapie zamknięte, działają na podstawie tamtych wzorców.


Potwierdzam słowa Mietka- ja w zeszłym roku byłem w ośrodku w Czarny Borze (tamże czytałem "Rehab") i muszę powiedzieć, że w dużej mierze praca ośrodka opierała się na modelu Minnesota, co przyznała jedna z terapeutek, kiedy zapytałem ją o to wprost.
Mietek ma także rację pisząc, że jest teraz łagodniej- w porównaniu do Farmy, Czarny Bór to było przedszkole, a i tak 100% pacjentów była niezadowolona, oburzona, wściekła, skrzywdzona itd., itp.
W Borze chodziło o zbudowanie tożsamości alkoholika- tylko tyle i aż tyle. Cała reszta na terapii stacjonarnej, w mityngach AA i w chęci przemiany życia przez pacjenta :-)
Zgodzę się także z Mietkiem, że bardzo dużo osób zapija, i to dość szybko, w fazie muru.Na początku się przejmowałem, dzwoniłem , rozmawiałem ze znajomymi z terapii, ale nic to nie dało- zdałem sobie sprawę, że widocznie tak musi być, że ja za kogoś abstynencji nie mogę utrzymywać, trzeźwieć za drugiego.Pozostali w kurzu bitewnym poza mną- trudno.
Wiesz, na to Twoje" pałą przez dupę", to się osmarkałem ze śmiechu, bo jeżeli wymaganie od kogoś rzetelnego uczestnictwa w zajęciach, nie trzymanie leków ani telefonów bez zgody terapeuty, wstawanie na poranną gimnastykę uważasz za zamordyzm, to ...No, sam nie wiem...
Może kiedyś tam przedszkolanki zamiast terapeutów zatrudnią i będzie bezstresowo, z opcją głaskania po główce... :-)

Pozdrawiam,

Leniwiec
Trzeźwieję- mam nadzieję... :-)
Leniwiec
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 224
Rejestracja: 21 lut 2011, 11:57
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: wycior » 27 lut 2011, 13:00

Dość dawno czytałem, zbyt dawno by przytaczać konkretne przykłady ale wrażenie reżimu było znacznie silniejsze niż zwykłe wymagania typu: punktualność czy uczestnictwo.
Ludzie - co wy z tym "głaskaniem po główce" ? Was tego określenia gdzieś uczą? Od 3/4 trzeźwiejących można je usłyszeć. Pomijając że jest pogardliwe, spróbujcie być oryginalni i sami pomyśleć nad adekwatnym określeniem. To "głaskanie" tak naprawdę nie wiadomo co oznacza poza protekcjonalnym nastawieniem mówiącego.
Uważam ze jeśli ktoś uczciwie podejmuje decyzje że chce zerwać z nałogiem to ma prawo wybrać sposób w jaki to zrobi. Jestem niemal przekonany że jeśli decyzja jest szczera to ktoś taki ma prawie 100% szans na trzeźwość. Decyzję o podniesieniu naczynia do ust podejmuje nasz umysł i ostatecznie to ja a nie nikt inny decyduję czy wypiję. Terapia może tylko pomóc ale niekoniecznie. Czasem można kogoś zrazić ( wiem bo widziałem) będąc zwyczajnie niemiłym. Sam jestem przykładem takiego osobnika: pewna osoba z AA potraktowała mnie, użyję eufemizmu "nie głaszcząc po główce" i owoc jest taki że na dźwięk zbitki AA reaguje alergicznie i mam awersje graniczącą z wrogością do tego ruchu. Przy czym wiem że są wielokrotnie bardzo pomocni. Ale to tylko przykład ze nie należy przesadzać i traktować każdego z góry.
Ps: O Czarnym Borze słyszałem o jako bardzo dobrym ośrodku. To "pałą po d..." jest antonimem "głaskania".
Pozdrawiam
wycior
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 300
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 25 sie 2009, 11:31
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: eskimos » 27 lut 2011, 14:36

wycior pisze:pewna osoba z AA potraktowała mnie, użyję eufemizmu "nie głaszcząc po główce" i owoc jest taki że na dźwięk zbitki AA reaguje alergicznie i mam awersje graniczącą z wrogością do tego ruchu


Wycior, nigdy nie mów nigdy. Może nie warto się zamykać. Szkoda skreślać wszystko z powodu jednej rozmowy czy jednej urazy. AA to nie jest jedna osoba. Trochę tolerancji. Przecież jedynym kryterium uczestnictwa we wspólnocie nie jest umiejętność stosowania empatii w stosunku do innych a "pragnienie zaprzestania picia". To przecież wszystko TYLKO Alkoholicy. Ze mną włącznie. Czy też ze mną na czele. Wsio rawno.

Pogody Ducha, Pozdrawiam
Być trzeźwym człowiekiem to być wolnym człowiekiem
Awatar użytkownika
eskimos
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1237
Zdjęcia: 1
Rejestracja: 28 wrz 2008, 11:52
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 19 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Nieprzeczytany postautor: Leniwiec » 27 lut 2011, 14:37

wycior, a jak Ci powiem, że w zyciu mężczyzny ważna jest i głowa i główka, to już będzie bardziej oryginalnie? ;-)) Nadal zauważasz protekcjonalne traktowanie Ciebie przeze mnie? :-) Dobra, do rzeczy... :-)
Nikt nikomu nie odbiera prawa do wyboru drogi trzeźwienia- ja ze swojej strony zalecam, podpowiadam, że terapia i mityngi AA są optymalne, jak dla mnie.Ja się znam na piciu, na trzeźwieniu się nie znam, więc zawierzam siebie innym ludziom, którzy potrafili pomóc sobie i innym.Teraz już powoli zaczynam zawierzać sobie- u mnie tak to działa.
Jeśli ktoś uzna, że modlitwa jest jedynym remedium na jego chorobę, to O.K. Jeśli ktoś twierdzi, że mu pomoże wyciszenie emocji przez jogę- proszę bardzo!Jak ktoś twierdzi, że ma kontakt z ufokami i odbywa z nimi cotygodniowe sesje terapeutyczne, co pozwala mu nie pić i trzeźwieć- świetnie!
Ja wybieram terapię i AA i mówię o tym co sie ze mna dzieje, jak było, a jak jest teraz, mogę coś zasugerować, jak mnie ktoś o to poprosi. I tyle- tak to widzę ja, Leniwiec- alkoholik. :-)

Powiem Ci, że ja uważałem, że jest za słabo, że wolałbym funkcjonować na zasadzie Farmy, tam, w Czarnym Borze.Ten " zamordyzm", to nie jest wcale ot tak sobie wymyślony - teraz tak sobie o tym myślę.Bo popatrz:Jedziesz w miejsce bezpieczne, gdzie nie ma alkoholu, wyparowuje ze mnie resztka wódy i mózg zaczyna produkować więcej neuroprzekaźników, co powoduje u mnie lepsze samopoczucie; i właśnie wtedy, kiedy che mi się chcieć, zaczynam być konfrontowany sam ze sobą, ze swoim pijanym, załganym życiem, zaczynam uczyć się o mechanizmach uzależnienia, zaczynasz je u siebie rozpoznawać, zaczynam widzieć swoje braki, zauważam konsekwencję swojego picia- nabywam zrębów tożsamości alkoholika.Później wychodzę " na wolność", za chwilę mózg przestaje produkować w sposób szaleńczy neuroprzekaźniki, co ja odczuwam jako spadek nastroju, obraz siebie, jaki nabyłem na terapii, najchętniej utopiłbym w wódzie, ale...ziarno zostało zasiane. I tu podejmuję właściwy wybór- albo piję i się staczam, albo zmieniam swoje życie.
Dopiero teraz zaczyna się prawdziwy mozół i ból trzeźwienia- bez wsparcia innych alkoholików, bardziej nawet chyba niż terapeutów, to ja siebie nie widzę trzeźwego.
Tak w skrócie.

Ja w Czarnym Borze doznałem nieprzyjemności ze strony pewnej terapeutki, która zachowała się i zachowywała się w stosunku do mnie zupełnie nieprofesjonalnie- miałem wrażenie, że wyładowuje na mnie swoją złość i agresję przyniesioną z zewnatrz, a także szantazowała mnie wyrzuceniem z ośrodka.Ja tam zachowałem się asertywnie, wywaliłem jej, kawa na ławę, co o tym myślę w sposób wyważony, skonfrontowałem sytuacje z innymi terapeutami, którzy stanęli po mojej stronie i tyle. Pewnie, że mogłem się obrazić na cały świat, spakować manatki i wyjechać- tylko po co? Chodziło mi to głowie, ale zdałem sobie sprawę, że zachowałbym się tak, jak zawsze się zachowywałem w swoim pijanym życiu: czy mam rację czy nie, bronić swego zdania do ostatniej kropli krwi niczym w świętej wojnie bogoojczyźnianej, pier...nąć drzwiami i się obrazić.
Co do aowcow, to znam wielu, którzy pomimo wieloletniej trzeźwości, tkwią jeszcze mocno w pijanym myśleniu; znam napompowanych , puszących się mędrców wszechrzeczy i tak dalej, tylko po to mam głowę i serce, ażeby rozpoznawać imć "pomnikowych mędrców" i ich unikać, i iść tam, gdzie spotkam trzeźwiejących alkoholików, niezależnie od stażu, którym mogę zaufać, powierzyć im swoje myśli, swoje problemy, wątpliwości, rozważyć z nimi wspólnie wachlarz rozmaitych kwestii dotyczących życia w trzeźwości, trzeźwienia...

Popisałbym jeszcze, ale zachwilę będę miał gościa- muszę troszkę się , i przestrzeń dookoła, ogarnąć... :-)

Leniwiec
Trzeźwieję- mam nadzieję... :-)
Leniwiec
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 224
Rejestracja: 21 lut 2011, 11:57
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: wycior » 27 lut 2011, 17:55

Zaakceptowałeś zasady w placówce więc nie miałeś problemu z ich przestrzeganiem, to miałem na myśli pisząc o dojrzałej decyzji. Uznałeś że mają sens i są potrzebne, pomagają Ci w osiągnięciu celu. I chyba o to chodzi by nie robić czegoś wbrew sobie i na siłę ale wierząc ze jest to słuszna i owocna droga. Jaki pożytek miałby Twój pobyt tam gdybyś uznawał go za wymuszony i zadający Ci psychiczny i duchowy gwałt? Osiatyński też chyba uznał podobnie jak ty, bo ocenia całość pozytywnie.
Ja mam problem z uznawaniem narzuconej mi woli za własną dlatego nie widzę się w takich ośrodkach. Nie mogę się nie buntować przeciw czemuś co uznaję za bzdurę.
Z AA problem jest taki, że tak w ogóle to wiem ze to pożyteczna sprawa i niejeden dzięki AA żyje i to czasem zupełnie nieźle. Wiem Eskimosie że nie mogę rozciągać urazu do jednej osoby na wszystkich. Zresztą chyba tak nie jest, znam przynajmniej kilku bardzo wartościowych Aowców w realu i Was z Forum. Byłoby głupotą i niesprawiedliwością gdybym ich czy Was obarczał odpowiedzialnością za jakąś babę. Chciałem przez to tylko pokazać jak czasem traktowanie kogoś "z buta" może przynieść odwrotne do zamierzonych efekty.
Nie neguję że "twarda" terapia jest potrzebna, są tacy do których trafia najlepiej. Ale są i inni.
Na pierwszą rocznicę nie picia (jak dotrwam) szykuje sobie prezent w postaci listy tego co zyskałem nie pijąc. Do tej pory też o tym czasem myślałem ale co innego ulotne myśli co innego solidna "bumaga", bo "co piórem napiszesz toporem nie wyrąbiesz"...
wycior
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 300
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 25 sie 2009, 11:31
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Halinka » 28 lut 2011, 15:30

wycior pisze:Na pierwszą rocznicę nie picia (jak dotrwam) szykuje sobie prezent w postaci listy tego co zyskałem nie pijąc.


Mam nadzieję,że podzielisz się z nami swoimi osiągnięciami, a myślę,że będzie tego sporo.

Ja napiszę tak, każdy z nas musi dojrzeć do konkretnej decyzji i nie piszę tu tylko o trzeźwieniu. Np, ja długo opierałam się,żeby kupić laptopa, jeszcze dłużej komórkę, ale w pewnym momencie poczułam,że już to chcę mieć i zrealizowałam.
Każdy z nas jest inny, ale w określonej chorobie jesteśmy tacy sami i dlatego ja szukałam wsparcia u ludzi o których wiedziałam,że mnie zrozumieją.
* Halinka * Obrazek
Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś.
Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś.
Stanisław Lem
Awatar użytkownika
Halinka
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 5637
Zdjęcia: 14
Rejestracja: 26 sty 2009, 10:51
Lokalizacja: podkarpacie
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Następna

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 23 gości