Pomoc synowi - Krystyna

Jesteś nowy/nowa na forum Strefy Problem?
Tu możesz się przedstawić i przywitać.

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Re: Nadmierna troska

Nieprzeczytany postautor: KRYSTYNA » 12 lis 2014, 13:14

Jestem nowym użytkownikiem.
Mam ogromny problem z 26 letnim synem. Pije duże ilości piwa[kilka , a nawet kilkanaście dziennie],opuszcza pracę, nie śpi po nocach.. chyba pali trawę... Nie wychodzi z pokoju , jeżeli już to tak by nikogo nie spotkać . Potrafi przespać kilkanaście godzin ... nie można go dobudzić... On nie widzi problemu , ja jestem wróg nr 1,potrafi mnie obrażać-kiedyś tego nie robił...
NIE WIEM CO ROBIĆ , JAK GO RATOWAĆ? POMÓŻCIE !!!
Ja i mój mąż nie mieliśmy problemu z alkoholem .
KRYSTYNA
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 5
Rejestracja: 12 lis 2014, 11:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Nadmierna troska

Nieprzeczytany postautor: KarOl21 » 13 lis 2014, 12:58

Według mnie to początek nałogu, jesteś wrogiem nr 1 bo zakazujesz mu picia. NIe myślałaś może o jakimś psychologu dla syna?
KarOl21
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 4
Rejestracja: 13 lis 2014, 08:22
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Re: Nadmierna troska

Nieprzeczytany postautor: ZawadaKasia » 13 lis 2014, 13:38

Nadopiekunczosc strasznie ogranicza i stresuje a to kolejny dla nich powód do wypcica
ZawadaKasia
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 2
Rejestracja: 09 lis 2014, 14:59
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: KRYSTYNA » 15 lis 2014, 09:36

Jak pomóc synowi 26 lat , który wypija kilkanaście piw dziennie i nie widzi w tym problemu.
Myślę , ze zaczął pić na studiach i teraz kiedy jest z nami to wyszło... "Pracuje " jeżeli ma ochotę w naszej firmie , w konsekwencji nie skończył studiów , miewa różne nastroje...
Co mam robić, by nie zwariować
Krystyna
KRYSTYNA
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 5
Rejestracja: 12 lis 2014, 11:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: jacek_o » 16 lis 2014, 10:21

Cześć Krystyna
Najgorsze chyba patrzeć na chorobę dziecka ...
Alkoholizm jest chorobą (nawet śmiertelną).
Z alkoholikiem bo tak go opisałaś i na pewno nim jest ciężko się rozmawia i ciężko go do czegoś przekonać.
A już na pewno nie można rozmawiać z nim i pertraktować jak pije.
Zacznij w jakiś spokojny dzień jak nie pije na spacerze daleko od domu aby się na pięcie nie mógł odwrócić i zniknąć.
Zagadaj o przyszłość, cel, pieniądze, rodzinę.
Jestem alkoholikiem - nie piję od 17 czerwca 2012. Trzeźwieję.
Awatar użytkownika
jacek_o
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 507
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 03 lut 2013, 19:36
Lokalizacja: Olsztyn
Podziękował : 10 razy
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 2451393

Re: Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: KRYSTYNA » 17 lis 2014, 16:57

Witam !
Dziękuję za porady i cieszę się , że mogę gdzieś się wygadać .. odrobinę lżej...
O leczeniu , czy pójściu do lekarza nie ma mowy ponieważ syn nie widzi problemu...
Przed chwilą przyszedł z pracy i bardzo się zdenerwował ponieważ z lodówki zniknęły mu dwa piwa, które zostawił do schłodzenia żeby po pracy wypić. Krzyczał ,że mieszka z wariatami , bo mu nie pozwalają wypić piwka... Teraz poszedł do łóżka chyba po ciepłym piwku schowanym.
Poradźcie co robić....?
Dużo się modlę , ale nie wiem jak sobie radzić. Mam normalną rodzinę , wydawało mi się ,że na każdym z moich 5 dzieci mogę liczyć , tak jak oni na nas.
Krystyna
KRYSTYNA
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 5
Rejestracja: 12 lis 2014, 11:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: jacek_o » 17 lis 2014, 17:15

Chowanie nic nie da - wiem po sobie a jeszcze bardziej wzmacnia agresję.
Puki piwo jest w lodówce jest jakiś miernik - widzisz ciś, gorzej będzie jak zacznie przemycać i nic nie będziesz wiedziała, czy dziś 5 , 12 czy tylko wódka.
Jestem alkoholikiem - nie piję od 17 czerwca 2012. Trzeźwieję.
Awatar użytkownika
jacek_o
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 507
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 03 lut 2013, 19:36
Lokalizacja: Olsztyn
Podziękował : 10 razy
Otrzymał podziękowań: 3 razy
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 2451393

Re: Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: MARTAB » 18 lis 2014, 09:12

KRYSTYNA pisze:Jak pomóc synowi 26 lat , który wypija kilkanaście piw dziennie i nie widzi w tym problemu. Myślę , ze zaczął pić na studiach i teraz kiedy jest z nami to wyszło... "Pracuje " jeżeli ma ochotę w naszej firmie , w konsekwencji nie skończył studiów , miewa różne nastroje... Co mam robić, by nie zwariować

Trudno jest doradzać w takiej sytuacji, zastanawiałam się , jak ja bym postąpiła. I sądzę, że jeśli rozmowy z synem nie dawałyby skutku, wybrałabym się do poradni uzależnień bądź umówiła na wizytę z terapeutą /można prywatnie / na rozmowę. Oni niejednokrotnie mają do czynienia z osobami , które przychodzą tylko pytać: co zrobić? Taka rozmowa rozwiałaby wiele twoich wątpliwości i być może znalazłabyś odpowiedzi na dręczące cię pytania.
Napisałaś , że syn pracuje jeśli ma ochotę. A kto mu na to pozwala? Dzisiaj o pracę trzeba zabiegać i ją szanować. Na pewne rzeczy ma przyzwolenie, właściwie nic nie musi, żyje mu się całkiem nieżle, po co ma chcieć zmian?
pozdrawiam
MARTAB
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1149
Rejestracja: 06 lis 2009, 11:30
Lokalizacja: SŁUPSK
Podziękował : 8 razy
Otrzymał podziękowań: 11 razy

Re: Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: rybcia » 20 lis 2014, 08:27

Witaj Krystyna:
U mnie było trochę inaczej - nie miałam normalnej rodziny- ja piłam i mąż pił .
Jak przestałam pić z rozpaczą zauważyłam że pije i to ogromnie dużo mój syn.
Miał 25 lat .
To znaczy wiedziałam wcześniej ale zamroczenie alkoholowe ( moje własne) nie pozwalało mi reagować.
Co robił? Leżał.
Jak miał pracę to 2 tygodnie potem 3 miesiące bez pracy - znowu 2 tygodnie i tak dalej.
Nic nie dawał na życie w związku z tym wstyd mi było ,pamiętam ,brać od drugiego pracującego syna -młodszego- pieniądze na życie.
No to utrzymywałam obu.
A starszemu brakowało na alkohol - zaczęły ginąć pieniądze -moje i drugiego syna - doszło do tego że w domu żadnych pieniędzy nie mogło być.Oskarżyć nikogo nie można było bo syn zwalał winę na ojca pijącego a ojciec na niego- koszmarna sytuacja.
Z tego co piszesz syn nie musi odpowiadać za swoje finanse - pracuje w rodzinnej firmie - nie musi za siebie odpowiadać.
Jak przestałam pić rozwaliłam cały dom -dosłownie - wyprowadziłam wszystkich - to była trudna decyzja.
Do czego zmierzam - w związku z tym syn starszy poszedł na swoje mieszkanko ,które czułam się w obowiązku mu zapewnić i je opłacałam ale resztą nie chciałam się zajmować- nie gotowałam już dla niego nie prałam ( ale robiła to babcia), nie dawałam mu pieniędzy.
Ze zgrozą oglądałam jak leży na tapczanie u siebie pijany -przez okno patrzyłam bo nawet wpuścić mnie nie chciał.
Ogromy ból.
Jak napisałam moja sytuacja była inna .Nie wiem ale myślę że to że ja przestałam pić coś spowodowało.
W końcu jeden dzień co prawda nie był całkiem trzeźwy ale uznał że musi się wygadać.
I dowiedziałam się jaki był powód picia , jak duże problemy ma syn, że całkiem sobie nie radzi i nie umie ich rozwiązać.
Nie przestał pić - znowu nie chciał rozmawiać - napisałam do niego list i wsunęłam pod drzwi.
Na ile przyczynił się do zaprzestania picia -nie wiem- napisałam tylko że z nim jestem zawsze będę wspierać,mimo wszystko będę kochać a nie ma sytuacji bez wyjścia i wspólnie coś wymyślimy.
Po jakimś czasie - ja nie piłam już dwa lata nagle nic nie mówiąc syn przestał pić.
Poszukał pracy - bardzo kiepskiej , potem zmieniał ale nie pił.
Problemy pozostały - nie zawsze zgadzamy się z tym co z nimi zrobić - trzeba niestety ponosić konsekwencje swoich działań- ma alimenty i komornika.
No kiepsko ale idzie z tym żyć.
Dziś patrzę na niego z przyjemnością -widać że nie pije - ma w nosie co myślą inni na ten temat - na imprezy czasem chodzi ( choć ja nie pochwalam ale się nie mogę wtrącać)- mówi że nie pije i wszyscy wiedzą - a już z nim koledzy rozmawiać nie chcieli taki był nieznośny dla nich.
Słodko nie jest - nadal trudno się nam rozmawia - z tym że przynajmniej czasem próbujemy.
Mieszkanie w końcu przestałam opłacać- bardzo długo z tym zwlekałam choć wiedziałam że to konieczne - musiał stanąć na własnych nogach - dla własnego dobra - żeby uwierzyć w siebie.
O sowim uzależnieniu nie chce rozmawiać jakby to była przygoda która się skończyła.
3 razy był u terapeuty u którego wcale nie był szczery ,ponad rok chodził na mityngi- teraz nie chodzi.
Ja chodzę.

Ja myślę że dla Ciebie jest konieczna wizyta w poradni leczenia uzależnień- tam pomagają współuzależnionym- spróbuj- koniecznie - rozmowy z synem rzeczywiście nic nie dadzą - w tym momencie nie chce słuchać.
Mój musiał być głodny , totalnie samotny i nie wiem jeszcze co bo nigdy nie podał powodu dla którego nagle przestał ani nie powiedział jak było mu ciężko a musiało być- wiem bo sama to przechodziłam.
Grażyna
Grażyna
działaj , powoli, ale działaj
rybcia
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 173
Rejestracja: 05 mar 2013, 10:46
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: KRYSTYNA » 24 lis 2014, 15:02

Dziękuję Grażynko, za odpowiedź .
Wiem , że muszę skorzystać z pomocy " fachowców" ,ale chciałabym to zrobić z mężem - a on zwleka- zresztą ja też... może to wstyd ... ma 5 dzieci i nie może sobie poradzić....
Mieszkam w małym miasteczku i.....
KRYSTYNA
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 5
Rejestracja: 12 lis 2014, 11:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: Jura » 24 lis 2014, 19:30

Witaj Krysiu.

Pokonanie wstydu, to największa bariera jaka oddziela od właściwej pomocy najbliższych dla uzależnionego. Zaraz po tym, kiedy sobie uzmysławiają, że sama Miłość i wyrozumienie zawiodło na całej linii...

Jednak popatrz, ani tobie z mężem, ani reszcie rodzeństwa, nawet przez myśl nie przeszło, że kiedyś przyjdzie wam zmierzyć się z demonem alkoholizmu. Podobnie syn, nawet nie przypuszczał, a na pewno nie chciał, jednak stało się i powrotu do bezpiecznego, ludzkiego picia nie ma... Chociaż on jest jeszcze święcie przekonany, że pije "dla zdrowotności"...

Są sposoby, są fachowcy od tego i myślę, że warto skorzystać. Alkoholizm to choroba postępująca i w bardzo wielu przypadkach końcem tego postępu jest śmierć, poprzedzona takimi ekscesami życiowymi alkoholika, że nikt detali nie byłby w stanie opisać ani przewidzieć...

Nie jest więc wstydem zacząć fachowe starania o życie syna. On w tej chwili robi samobójstwo rozłożone na nieprzewidywalny okres czasu i póki co wy mu w tym najbardziej pomagacie...
Może z pomocą fachowców jednak zacząć mu pomagać, a nie hołubić, ukrywać i stwarzać komfort picia.
Nawet jeśli to nie pomoże, co jest możliwe, nie będziesz miała kiedyś wyrzutów sumienia, że nic nie zrobiłaś...

Nie ma również lepszych czy gorszych fachowców, terapii, ośrodków czy grup pomocy wzajemnej - wszystko zależy od alkoholika, od jego nastawienia i pragnienia wyrwania się za wszelką cenę z tego obłędnego kręgu. Możesz mu w tym pomóc nie zważając na ludzi, na wstyd oraz na to jak on będzie na to reagował...
Jeszcze bardziej mi ciebie szkoda, bo już widzę jego zachowanie, kiedy mu oznajmicie swoją decyzję...
Nie zważaj na to, niech cię nie bolą nawet najbardziej bolesne słowa jakie wtedy usłyszysz czy różnoraki szantaż emocjonalny z jego strony...
Ty pragniesz mu pomóc, a nie ma innej drogi...

Już teraz, jak piszesz, jest przykry czy wulgarny w razie najmniejszego zamachu na swoją wolność i komfort picia, to uzmysłowij sobie, że będzie tylko coraz gorzej, bo w tej chorobie nie ma stagnacji.
Jest, jak pisałem, postęp i to tym szybszy, im głębiej syn wchodzi w chorobę czyli - im dłużej zwlekasz z pomocą, tym z głębszego doła będzie musiał się wygrzebywać...
To dotyczy również ciebie, ty też brniesz coraz głębiej we współuzależnienie z którego o wiele trudniej się wyrwać niż alkoholikowi z uzależnienia. Wychowałaś go najlepiej jak potrafiłaś, a zaczynasz mieć obiekcje co ludzie powiedzą. Mądrzy rozumieją, a na durnych nie masz co patrzeć czy ich słuchać tylko rób swoje, bo jeszcze trochę, a zaczniesz sobie przypisywać winę za jego picie...

Mówią potocznie, że trzeba osiągnąć dno, lecz jakie dla kogo ono będzie nie wie nikt. To również dotyczy obu stron. Mógłbym ci opowiedzieć wiele tak drastycznych historii rodzinnych, że wszystkie razem wzięte filmy mające za fabułę alkoholizm to mały pikuś. Przestań już pisać swoim życiem swoją tragiczną historię i zacznij nowy rozdział. Powrót to również proces i nie ma cudów - ile lat w to wchodziliście tyle lat trzeba dreptać w powrocie, jednak jest coraz jaśniej i lżej. Daj Boże, że kiedyś będziesz dumna ze swoich dokonań oraz z syna...

Wszystkiego co dla Was wszystkich dobre życzę...
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1100
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: MARTAB » 25 lis 2014, 09:31

List alkoholika

"Jestem alkoholikiem. Potrzebuję Twojej pomocy. Nie rób mi wymówek, nie obwiniaj mnie, nie złorzecz mi. Nie byłabyś zła na mnie, gdybym był chory na gruźlicę lub cukrzycę.

Alkoholizm to też choroba. Nie wylewaj mojego alkoholu, to po prostu strata, ponieważ ja zawsze znajdę sposób na zdobycie dalszej porcji alkoholu. Nie pozwól mi wywołać u Ciebie złości. Jeśli zaatakujesz mnie słownie lub fizycznie, będziesz mnie tylko upewniała w złej opinii, jaką mam o sobie.

Ja już wystarczająco nienawidzę siebie. Niech Twoja miłość do mnie i lęk o mnie nie doprowadza Ciebie do robienia tego, co sam powinienem robić. Jeśli weźmiesz na siebie odpowiedzialność za wszystko, oduczysz mnie podejmowania odpowiedzialności. Będę miał coraz większe poczucie winy, a Ty będziesz się czuła urażona. Nie przyjmuj moich obietnic, obiecam cokolwiek, by wyjść z kłopotów. Ale charakter mojej choroby powstrzymuje mnie przed dotrzymywaniem obietnic nawet tych, o których mówię z początku serio. Nie gróź mi, jeśli nie masz zamiaru spełnić groźby. Jeśli raz podjęłaś jakąś decyzję trzymaj się jej. Nie wierz wszystkiemu, co mówię o Tobie, to może być kłamstwo. Zaprzeczenie oczywistym faktom jest symptomem mojej choroby. Co więcej najczęściej łatwo tracę szacunek dla tych, których zbyt łatwo można oszukać.

Nie pozwól mi mieć nad Tobą przewagę, nie daj się wykorzystywać przeze mnie. Miłość nie może długo istnieć bez wymiaru sprawiedliwości. Nie ponoś za mnie lub nie próbuj oddzielić mnie od konsekwencji mojego picia.

Nie kłam za mnie, nie płać za mnie rachunków. Takie postępowanie zmniejsza lub zapobiega kryzysowi, który mógłby zmobilizować mnie do szukania pomocy. Dopóki będziesz mnie ratowała z każdej opresji, będę mógł zaprzeczać temu, że mam problem alkoholowy. Ponad wszystko, ucz się wszystkiego, co tylko możliwe o alkoholizmie i Twojej roli w stosunku do mnie".
Alkoholik
MARTAB
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1149
Rejestracja: 06 lis 2009, 11:30
Lokalizacja: SŁUPSK
Podziękował : 8 razy
Otrzymał podziękowań: 11 razy

Re: Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: KRYSTYNA » 25 lis 2014, 23:09

Muszę działać !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czy znacie dobrą poradnię -Lubuski , Wielkopolska zachodnia , Poznań ?
Krystyna
KRYSTYNA
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 5
Rejestracja: 12 lis 2014, 11:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: Jura » 26 lis 2014, 09:12

Krysiu, pisałem wcześniej - nie ma lepszej czy gorszej poradni. Gdziekolwiek byś nie poszła poradzą ci to samo, jednak działanie będzie należało do ciebie...
Myślę, że adresy poradni łatwo znajdziesz w internecie.

Pozdrawiam.
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1100
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Pomoc synowi - Krystyna

Nieprzeczytany postautor: BakMi89 » 27 lis 2014, 14:03

Jura pisze:Krysiu, pisałem wcześniej - nie ma lepszej czy gorszej poradni. Gdziekolwiek byś nie poszła poradzą ci to samo, jednak działanie będzie należało do ciebie...
Myślę, że adresy poradni łatwo znajdziesz w internecie.

Pozdrawiam.


całkowicie się zgadzam i trzymam kciuki za Krysię.
BakMi89
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 3
Rejestracja: 25 lis 2014, 11:20
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Następna

Wróć do Centrum Powitań

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości