Psychologiczne granice

Skoro internetowe szlaki przyprowadziły Ciebie na to forum Strefy, to zaproponuj ciekawy temat, niekoniecznie nawiązujący do uzależnień i współuzależnień

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Psychologiczne granice

Nieprzeczytany postautor: lulla » 06 wrz 2008, 09:17

Psychologiczne granice - część 1 - podstawowe informacje :

Małgorzata Osipczuk

MOJE terytorium psychologiczne - to, co zależy ode mnie i należy do mnie: moje myśli, uczucia, decyzje, czyny, potrzeby, prawa, tajemnice, sposób dysponowania moimi rzeczami.

Granica jest informacją dla innych
Postawienie psychologicznej granicy ma spełniać podobną rolę co fizyczne granice: komunikować o odrębności danego podmiotu, o własności danego terytorium, o zgodzie bądź nie na wejście i zbliżenie się, o tym czyje prawa obowiązują - czyli kto tu rządzi, a czasem o możliwych konsekwencjach złamania tych obwieszczonych reguł.

Tak więc widząc posiadłość ogrodzoną płotem otrzymujemy automatycznie dość rozbudowaną, ale i ważną informację.

"Czyj to ogródek i komu wolno kosić w nim trawę?"
Mianowicie, że ta ogrodzona przestrzeń jest CZYJAŚ a nie jest moja, nie mogę swobodnie sobie na nią wejść - wkroczenie do tej przestrzeni wymaga pewnego procesu decyzyjnego: rozważenia celowości tego, możliwości i ewentualnych konsekwencji.
Analogicznie, w kontakcie z drugim człowiekiem - jeśli umie on zaznaczać swoje granice - dostaję czytelne komunikaty o tym, czego on/ona sobie życzy, czego nie chce, na co się godzi a na co nie. Wiem, że to on/ona podejmie decyzję w swojej sprawie a nie ktoś inny - bo ta przestrzeń jest jego/jej.

"Jaki jest właściciel ogródka i czego oczekuje ode mnie?"
Dość ważną informacją jest sam płot - jaki jest? Wysoki, niedostępny i nieprzejrzysty? Czy niski, łatwy do przeskoczenia, kolorowy, wyłamany w pewnych miejscach? Z wyglądu ogrodzenia dość łatwo jest wywieść wniosek na temat PODEJŚCIA właściciela do samego siebie i swojej prywatności - czy jest gotowy gościć u siebie intruzów? Czy pozwoli zajrzeć sobie do okna? Jak bardzo ceni sobie kontakt z ludźmi na własnych zasadach, w czasie przez siebie tylko ustalonym? Ta zaprojektowana przez właściciela granica może być zachętą do wejścia z butami na jego teren lub może być wręcz ostrzeżeniem "lepiej tego nie rób!".

"Na co stać właściciela ogródka?"
Większość ogrodzeń dostarcza też wiedzy na temat możliwych skutków ich przekroczenia. Używając wyobraźni możemy bez trudu odkryć co się stanie jeśli pokonamy wysoki mur z zainstalowanymi kamerami i tabliczką z podobizną groźnego psa, i w kontraście - co się wydarzy, gdy przejdziemy przez obszerny wyłom w drewnianym niskim płocie i wydeptaną dziką ścieżką w tym miejscu na trawie.

Jak ludzie zaznaczają swoje granice?
W kontaktach międzyludzkich dostrzegamy całą masę komunikatów o granicach osobistych. Najbardziej znane to słowa TAK i NIE, ZGADZAM SIĘ lub NIE ZGADZAM SIĘ, JA i TY, ON, MY, itp. Język mówiony lub pisany wyraźnie zarysowuje terytoria psychologiczne. Są też słowa dające informację o słabości granic: NIE WIEM, NIE JESTEM PEWNA/Y, TY ZDECYDUJ, JEŚLI TAK CHCESZ�, a czasem milcząca zgoda "dla świętego spokoju" albo z obawy przed urażeniem kogoś.
Ogromne bogactwo języka niewerbalnego daje też szereg możliwości komunikowania o swojej granicy: przebogata mimika, gesty rąk, postawa ciała, patrzenie w oczy lub unikanie wzroku, ton głosu, intonacja, głośność i tempo mówienia, oddech, itd. W dużej mierze to sposób wyrażania słów stanowi o stanowczości i jest najbardziej przekonującym komunikatem przekazywanym drugiej osobie. Czyli warto popracować nad stanowczą, wyrazistą mową ciała.

Znajomość swoich granic
O swoje granice należy dbać. Przede wszystkim warto dobrze ten swój osobisty płot poznać - w którym miejscu stoi? Czy inne osoby go dostrzegają i czy traktują go z należnym szacunkiem? Czy potrzebna mu naprawa? A może warto go w którąś stronę przesunąć albo umocnić? Dodać do niego jakąś widoczną informację? Umieścić gdzieś furtkę, która umożliwi wejście, ale tylko zaproszonym i zaakceptowanym gościom? Jak daleko ode mnie stoi ta granica - czyli na ile pozwalam blisko do siebie podejść innym? Jeśli za blisko mi do płotu - mój obszar intymności będzie wciąż atakowany, jeśli za daleko - będę żyć jak w samotnej twierdzy.

Ale stan naszych granic nie zależy tylko od naszych świadomych decyzji. Niestety, wpływ na to, jak potrafimy używać psychologicznych granic mieli inni ważni ludzie, których zachowań doświadczaliśmy w toku naszej osobistej historii.

Granice psychologiczne a radzenie sobie z przemocą

Granice mogą zostać poważnie naruszone przez powtarzające się inwazje - wyobraźmy sobie drewniany płot z wyłamanymi szczeblami po wielokrotnym zakradaniu się złodzieja. Z czasem w tym miejscu płot może wręcz przestać istnieć, sam właściciel - wiele razy okradziony, zaatakowany - przestanie mieć poczucie, że między nim a napastnikiem istnieje jakaś namacalna granica. Taka uszkodzona granica - nigdy nie naprawiony zwalony płot - stać się może zachętą dla innych intruzów, którzy odczytają tą wyrwę w granicy jako pokusę i zachętę do szkodzenia właścicielowi.

Taka sytuacja ma właśnie miejsce w wielu życiorysach ofiar przemocy, które poprzez wczesne doświadczenia wykorzystania, maltretowania przez silniejsze osoby - w dorosłym życiu znów doznają krzywdy. Tym razem najczęściej ze strony swoich partnerów, ale też nierzadko od innych osób - współpracowników, szefów, znajomych i nieznajomych, którzy jakimś wewnętrznym radarem odczytują "wyrwy" w granicach osobistych potencjalnej ofiary.

Z tym, że ten wewnętrzny radar wcale nie jest tak tajemniczy jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Potencjalny sprawca przemocy, ktoś kto lubi naruszać czyjeś terytorium, dominować nad drugą osobą a nawet ją ranić - bez większego trudu znajdzie do pary potencjalną ofiarę swoich ataków. Kogoś, kto raczej się nie przeciwstawi z całą swoją mocą, kogoś, kto raczej ulegnie niż zdominuje. Działa jakiś magnetyzm, intuicja? Jeśli intuicją nazwiemy umiejętność wprawnego odczytywania drobnych sygnałów i łączenia ich w całościowe wnioski - to tak.

Testowanie granic
Każda osoba, która lubi dominować i ranić innych - będzie używać swego rodzaju testów na uległość. Innymi słowy - testów na przepuszczalność i wytrzymałość granic psychologicznych danej osoby. Będzie sprawdzać jak zareaguje partner jeśli zrobi krok na jego trawnik - minimalnie przekroczy granicę po raz pierwszy. Co na to właściciel posiadłości? Uda, że tego nie widzi, albo że nic takiego się nie stało? Czy zrobi jakiś gest by podkreślić granicę? Np. odmówi, albo powie o swoim niezadowoleniu, złości? Wyprosi intruza poza swój teren czy pozwoli mu pójść po swoim wypielęgnowanym trawniku dalej?

Często pierwsze minuty znajomości dostarczą istotnych informacji w tej sprawie. A jeśli ktoś ma trening w odbieraniu przemocy i jego osobiste granice wielokrotnie były podeptane - to nie zareaguje stanowczą obroną swojego terytorium. Być może nawet nie odczyta zdeptania trawnika jako agresji, być może zracjonalizuje to np. dobrymi intencjami sprawcy i zbagatelizuje, być może nie uzna tego za coś wartego uwagi. Nieświadomie i nieintencjonalnie da sygnał sprawcy: "Mam ponaruszane granice - jeśli chcesz się przekonać jak bardzo - zrób następny test!". I sprawca to zrobi by sprawdzić, jak daleko może się posunąć i czy warto dalej inwestować w tę znajomość: "� bo jeśli się asertywnie obroni to trzeba będzie poszukać innej ofiary i innego płotu. Ale jeśli przekroczę jej granice raz drugi - z trochę większym impetem lub o dwa kroki dalej - a ona na to pozwoli?". Tak zaczyna się dramat powtarzanej traumy przemocy - dramat, którego można uniknąć. Jak? O tym w drugiej części artykułu...

Małgorzata Osipczuk,
psycholog, psychoterapeuta

źródło : http://www.psychotekst.pl/
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: lulla » 06 wrz 2008, 09:25

Psychologiczne granice - część 2 - umacnianie i naprawa uszkodzeń :


Małgorzata Osipczuk

"(...) jeśli ktoś ma trening w odbieraniu przemocy i jego osobiste granice wielokrotnie były podeptane - to nie zareaguje stanowczą obroną swojego terytorium. Być może nawet nie odczyta zdeptania trawnika jako agresji, być może zracjonalizuje to np. dobrymi intencjami sprawcy i zbagatelizuje, być może nie uzna tego za coś wartego uwagi. Nieświadomie i nieintencjonalnie da sygnał sprawcy: "Mam ponaruszane granice - jeśli chcesz się przekonać jak bardzo - zrób następny test!". I sprawca to zrobi by sprawdzić, jak daleko może się posunąć i czy warto dalej inwestować w tę ofiarę."
Psychologiczne granice - część 1 - podstawowe informacje

Terapia jako profilaktyka dalszych zranień

Wszystkie te osoby, które los doświadczył przemocą fizyczną, psychiczną i seksualną w dzieciństwie są bardziej narażone na zranienie ze strony sprawców przemocy w swoim już dorosłym życiu. Dlaczego? Bo, jak już przytaczałam w części 1-ej, mają ponaruszane granice osobiste i dużo łatwiej będzie im uwikłać się w relację ze sprawcą, trudniej - o dziwo! - go rozpoznać i trudniej wydobywać się z zależności i przeciwstawiać rozwiniętej już przemocy. Jednak są sposoby na to by odbudować swoje granice tak by dobrze służyły.

Na pewno każdej młodej osobie wchodzącej w dorosłe życie ze zranioną duszą i ciałem na skutek przemocy proponowałabym psychoterapię. Nie tylko po to by pozbyć się dojmującego cierpienia. Także po to by siebie dobrze poznać, by wiedzieć gdzie jestem JA i moje terytorium psychologiczne a gdzie inni ludzie, gdzie przebiega ta granica?

W terapii często odwiedza się te ponaruszane miejsca, te wyrwy w płocie, którymi niegdyś sprawca przemocy chadzał i atakował. To konieczne powroty z powodów emocjonalnych - pozwalają upuścić upchnięte w podświadomości uczucia. Ale też pozwalają rzucić światło na sam fakt zdewastowanych granic w tym miejscu i konieczność ich odbudowy.

Wielokrotne naruszenie granicy przy niemożności obronienia się skutkuje najczęściej pewnym mechanizmem obronnym - wyparciem. Ofiara przemocy wymazuje ze świadomości wspomnienie tej agresji albo chociaż związane z nią emocje. Częstokroć wypiera też świadomość swojej granicy i moment, sposób jej przekroczenia. Jeśli tak jest - to w późniejszym życiu będzie brakować świadomości aktualnego przekraczania granicy w tym właśnie miejscu przez inną już osobę.

Magia? Nie, zawiłości ludzkiej psychiki - dlatego warto te sprawy odwikłać przy użyciu profesjonalnej psychoterapii. Samemu nie uda się zbadać swojej podświadomości i tego, co się w niej obronnie ukryło. Do tego potrzebny jest drugi - znający się na rzeczy - człowiek. Współtowarzysz w tej podróży w głąb siebie, przewodnik zapewniający bezpieczeństwo i dbający o granice - psychoterapeuta.

Asertywność - sztuka zaznaczania swoich granic

Świetnym uzupełnieniem dla psychoterapii jest trening asertywności. Asertywność to uczciwe, bezpośrednie i stanowcze informowanie o swoich potrzebach, uczuciach i opiniach, w sposób szanujący potrzeby, uczucia i prawa drugiej osoby. Różni się to więc od zachowania agresywnego, w którym wyrażamy nasze potrzeby bez liczenia się z innymi ludźmi, różni się też od zachowania uległego, w którym rezygnujemy z realizacji siebie, własnych potrzeb i uczuć. Asertywnie znaczy więc: wyrażam siebie i bronię własnych praw, uznając prawa innych.

Jako człowiek asertywny biorę odpowiedzialność za kształt relacji z ludźmi - stawiam warunki, pozwalam lub nie zgadzam się, decyduję, wybieram. Ja to robię - nie pozostaję w roli osoby, która tylko reaguje i odbiera ataki. Pamiętaj: Masz prawo żyć tak, jak chcesz i zależy to tylko OD CIEBIE!

Komunikat JA - określa moje granice i wyraża mnie
Podstawą umiejętności asertywnego zachowania się jest posługiwanie się KOMUNIKATEM JA. Służy temu, aby w sposób spokojny i jasny, nie budzący agresji u odbiorcy, wyrazić, co czujesz lub czego chcesz. Jest prosty do opanowania, bo ma przejrzystą strukturę:

"Ja czuję ( tu nazwa uczucia), gdy ty (tu określenie zachowania drugiej osoby)"

Np. " Poczułam się zirytowana, gdy Ty spóźniłeś się na nasze spotkanie."

"Komunikat ja" sygnalizuje odbiorcy, że mówimy o sobie, o tym, co się z nami dzieje, gdy on zachowuje się w określony sposób. Ludzie na ogól nie ujawniają swoich emocji będących następstwem czyjegoś zachowania. Tymczasem mamy prawo przeżywać to, co przeżywamy, i mamy prawo informować o tych przeżyciach ich "sprawcę".

Człowiek asertywny nigdy nie zaczyna zdania od "TY". Nie ocenia i nie wartościuje innych. Mówi o swoich prawdziwych odczuciach, bo to jedyny uczciwy sposób, by wyrazić siebie. Nie atakuje i nie deprecjonuje swojego rozmówcy. Nie obrzuca go wyzwiskami. Nie przemyca aluzji o jego braku taktu. Nie stawia zarzutów. Nie wytyka mu, że jest taki i owaki. Nie mówi: - "Ale jesteś nachalny!" Mówi: - "Ja nie mam na to ochoty". Ja.

Przestawienie się na ten sposób komunikacji wymaga czasu, wysiłku i kolejnych ćwiczeń. Większość z nas mimowolnie używa komunikacji TY. "Ty jesteś�, bo Ty�, jak mogłeś!, denerwujesz mnie�, itp.". Asertywność oznacza branie odpowiedzialności za to, co komunikuję i wyrażanie swoich uczuć, opinii, oczekiwań, wątpliwości, niezgody i zgody oraz potrzeb wprost - od Ja.

Trening asertywności - nauka szacunku do siebie

Trening asertywności odbywa się w grupie kilkunastoosobowej wraz z jednym lub dwoma - prowadzącymi trenerami. Najczęściej całość trwa 30 do 50 godzin - wtedy jest to solidna porcja zawierająca zarówno mikroedukacje jak i praktyczne ćwiczenia.

W czasie treningu porusza się kolejne wątki i trudności w asertywnym zachowaniu, np. umiejętność odmawiania, przeciwstawiania się naciskowi, wyrażania swoich odczuć, proszenia o pomoc, wyrażania przeciwstawnych opinii, radzenia sobie z krytyką, zwłaszcza z tą raniącą lub aluzyjną, asertywne wyrażanie krytyki, itp. W czasie treningu przygotowuje się propozycję konstruktywnej reakcji w danej sytuacji a następnie odgrywa się ją w scence z udziałem innych uczestników. Trener pomaga wypracować asertywną mowę ciała.

Sama sytuacja ćwiczenia na forum grupy jest możliwa dzięki wypracowanej przez grupę atmosferze bezpieczeństwa, zaufania i bliskości. Nad tym m.in. czuwa prowadzący, ale i zależy to od sposobu ukonstytuowania się grupy. Pewnie z uwagi na to więcej możemy się spodziewać po udziale w treningu organizowanym w ośrodku psychoterapeutycznym niż w treningu, na który wysyła nas pracodawca i w którym wezmą udział nasi współpracownicy albo koledzy z tego samego roku studiów.
Warto zdawać sobie sprawę, że to w dużej mierze nasza otwartość w ujawnieniu na forum trudnego kawałka ze swojego życia i gotowość do pracy nad nim decydują o sukcesie. Jeśli nie będziemy się czuli w grupie swobodnie - nie sięgniemy po nasze prawdziwie trudne reakcje, ominiemy je, starając się tylko w czasie treningu jak najlepiej wypaść przed innymi, ukryć słabe strony, nie narazić się na śmieszność czy inne reperkusje. A przecież trening asertywności może wyglądać inaczej i może być ogromną pomocą w ustanawianiu swoich granic i jasnym ich komunikowaniu. Może pomóc siebie bronić, ale też może służyć ociepleniu relacji z życzliwymi osobami. Pomoże też w zyskaniu szacunku do samego siebie.

Małgorzata Osipczuk,
psycholog, psychoterapeuta

źródło : http://www.psychotekst.pl/
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: lulla » 06 wrz 2008, 09:29

Psychologiczne granice - część 3 - Jak asertywnie wyrazić sprzeciw?

Małgorzata Osipczuk

Psychologiczną granicą zaznaczamy wszystko to, co należy do nas: nasze myśli, uczucia, potrzeby, sądy i opinie, nasze ciało i naszą własność, naszą intymność i nasze tajemnice. Noworodki nie wyczuwają tej granicy między sobą a nie-sobą. Kształtuje się ona w dalszym rozwoju. Dzieci w wieku 2 lat uczą się np. tego, co od nich zależy, ćwiczą wyrażania słowa NIE, zaznaczanie własnej granicy bo dopiero całkiem niedawno ją odkryły. Starają się zakomunikować najbliższym granicę miedzy sobą a światem zewnętrznym. Innymi słowy trenują asertywność, sprawdzają czy rodzice zaakceptują ich nową postawę. W zależności od panującego w rodzinie pomysłu na wychowanie, rodzice będą je wspierać w asertywnej postawie, bądź ją temperować.

Ponadto rodzice staną się modelem dla zachowań dziecka. Obserwując swoich opiekunów mały człowiek uczy się asertywności, agresji bądź uległości. Jeśli ma okazję widzieć jak dorosły wyraża sprzeciw i wszystko kończy się bezpiecznie - to będzie umiał sam to wdrożyć w życie. A co jeśli widzi, że sprzeciwienie się jednego rodzica wywołuje wściekłość w tym drugim, robi się nieprzyjemnie lub wręcz niebezpiecznie? Co wtedy, gdy jeden z rodziców zupełnie nie wyraża sprzeciwu, jest uległy, zastraszony a drugi dominuje, dysponuje, karze i rozdziela zranienia? Widzi więc z jednej strony uległość a z drugiej agresję - i właśnie takie wzorce postępowania przyswoi. To znaczy, że w dorosłym życiu będzie mu łatwiej uruchomić uległość lub agresję, natomiast konstruktywny zdrowy sprzeciw będzie niedostępny.

Na szczęście, asertywne zachowania nie są wrodzone i można się ich nauczyć w każdym wieku. Tak jak jazdy rowerem, samochodem, gotowania, itd. Tak jak i całej asertywności tak i sztuki radzenia sobie z naciskiem można się wyuczyć.

Nacisk to próba przesuwania twoich granic
Nacisk jest pojęciem używanym w fizyce - jest to działanie jednego ciała na drugie z pewną siłą, w psychologii nacisk to inaczej presja, przymus, oddziaływanie na kogoś w celu skłonienia lub zmuszenia go do czegoś. Takich sytuacji w codziennym życiu mamy niemało. Znajomy nakłaniający nas do zmiany zdania w dyskusji, przechodzień nalegający na odstąpienie mu papierosa lub pieniędzy, kuzyn wymuszający na nas pożyczkę, partner żądający dostosowania się do wymyślonych przez niego reguł. Akwizytor próbujący nakłonić nas do nabycia towaru, którego nie potrzebujemy, wyznawca religijny chcący nas nawracać w imię jego a nie naszych poglądów.

Poniżej proponuję kilka komunikatów, które mogą ułatwiać stawianie granicy osobie wywierającej nacisk, jeśli chcemy obronić swoją decyzję i przeciwstawić się namowom.

1. "Zdarta płyta"
Statystycznie najskuteczniejszą metodą radzenia sobie z naciskiem jest technika "przerwanej płyty", ("zdarta płyta"). Jej nazwa pochodzi od winylowych płyt, tzw. czarnych krążków, które niekiedy zacinały się i wtedy spod igły gramofonu wydobywał się wielokrotnie powtarzany mały fragment muzyczny. Chodzi o powtarzanie słów odmowy, kilkakrotnie, w niezmienionej formie, bez tłumaczenia dlaczego nie zrobisz tego, o co cię ktoś prosi. Np. "Nie pożyczę ci pieniędzy". Sposób ten jest szczególnie przydatny w rozmowie z osobą, która nie słucha naszych argumentów. Możemy to stosować w takich sytuacjach, kiedy wyjaśnienia zachęcałaby jedynie rozmówcę do trwania przy własnym uporze, np. dalszego zachęcania do nabycia karnetu, skosztowania piątej porcji tortu, itd. Najważniejsze w stosowaniu tej techniki jest precyzyjne określenie swoich potrzeb - tzn. czego dokładnie chcesz, albo czego sobie nie życzysz, czy czego nie zrobisz. Następnie spokojnie, ale stanowczo powtarzaj swoją wypowiedź tyle razy, ile to będzie konieczne aby rozmówca wycofał się. Nie zmieniaj treści komunikatu.

2. Poproszenie o nienaleganie
Warto nazwać to, co się dzieje miedzy tobą a rozmówcą po imieniu: presja, namawianie, nakłanianie. I poprosić by przestał to robić.
"Daj spokój, nie nalegaj więcej, proszę!"
"Przestań mnie namawiać - ja nie zmienię zdania!"
"Przestań proszę!", itp.

3. Odwołanie się do swoich decyzji, postanowień i podkreślenie ich ostateczności, nieodwołalności
Trzeba głośno używać słów "decyzja", "postanowienie", "moje", "ja". To wyraźnie akcentuje naszą pewność, wewnętrzną siłę i przekonanie.

np. "Podjąłem decyzję, że nie pożyczę ci tym razem pieniędzy. I moja decyzja jest nieodwołalna."
"Postanowiłam nie pożyczyć ci pieniędzy"
"Zdecydowałem się nie pomagać ci finansowo, dopóki nie zrobisz porządku ze swoim nałogiem"

4. Odwołanie się do własnych zasad, wartości i norm
Jeszcze mocniejszym argumentem w walce z naciskiem jest nazwanie swoich zasad i powiedzenie co jest dla mnie cenne i z czego na pewno nie odpuszczę, nie zrezygnuję.

np.:
"Nie pożyczam pieniędzy"
"Mam taką zasadę, że nie chodzę na imprezy alkoholowe."
"Teraz jest dla mnie najważniejsze to, że nie piję."
"W moim domu obowiązuje zasada nie spożywania alkoholu. Chcę cię o tym uprzedzić."
"Mam taką zasadę, że nie pożyczam pieniędzy, tym którzy nie oddają na czas"
"Mam taką zasadę, że nie pożyczam pieniędzy bez uzgodnienia tego z partnerem."
"Największą wartością jest dla mnie moje zdrowie - dlatego nie biorę narkotyków".

5. Odwołanie się do prawa do szacunku
Pamiętajmy, że wszystkim nam należy się szacunek, choćby tylko dlatego, że jesteśmy ludźmi. Pamiętajmy, że możemy wymagać od innych tego, żeby nas szanowali, żeby respektowali nasze decyzje, nasze opinie, naszą granicę.

Np.: "Proszę Cię, uszanuj to, co powiedziałem. Moja decyzja jest nieodwołalna."
"Rozumiem, że ci zależy, ale uszanuj moją decyzję / moje postanowienie / moja odmowę..."

6. Odwołanie się do swoich uczuć
To dość mocny argument, zapewne dlatego, że tak rzadko decydujemy się informować stanowczo o swoich emocjach. A możemy po prostu użyć komunikatu JA - czyli: ja czuję coś, gdy ty robisz coś.

np.: "Zaczyna mnie to denerwować!
"Czuję się zirytowany tym co robisz!"
"Jestem coraz bardziej rozzłoszczony tym namawianiem"
"Czuję złość w tej chwili - przestań!"
Jeśli kogoś dobrze znasz i możesz liczyć na życzliwość rozmówcy: "Kiedy tak namawiasz i namawiasz czuję coraz większą obawę, że ulegnę w końcu i bardzo tego nie chcę, więc proszę - przestań już!"

7. Zapowiedź zerwania kontaktu
Gdy powyższe sposoby nie skutkują pozostaje powołać się na zaplecze, czyli na to, co zrobisz jeśli namawiający nie przestanie cię naciskać. Jest to zapowiedź sankcji, sankcją może być zerwanie kontaktu.

"Słuchaj, jeśli nie przestaniesz to będę zmuszony wyjść, to przestaniemy się spotykać!"
" Jeśli nie zmienisz swego zachowania, to przestanę z tobą rozmawiać."

8. Zerwanie kontaktu
Gdy pomimo zapowiedzi zerwania kontaktu osoba nadal na Ciebie naciska - konsekwentnie wykonaj sankcję, którą wcześniej zapowiedziałeś, zrealizuj swoje zaplecze. Przerwij rozmowę, odejdź, wyjdź, zerwij kontakt, zadzwoń po policję jeśli partner zaczyna być agresywny, znajdź pomoc, jeśli tego ci trzeba.

Małgorzata Osipczuk,
psycholog, psychoterapeuta


źródło : http://www.psychotekst.pl/
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Nieprzeczytany postautor: lulla » 06 wrz 2008, 09:33

Psychologiczne granice - część 4 - jak komunikować stanowczość swoim ciałem?

Małgorzata Osipczuk

Prawdziwe, asertywne wyrażanie siebie to nie tylko kwestia treści, dobrania słów. W dużej mierze to sposób ich wyrażania stanowi o stanowczości i jest najbardziej przekonującym komunikatem przekazywanym drugiej osobie.

Rozpatrzmy kilka najważniejszych niewerbalnych sposobów komunikowania swojej stanowczości.

Kontakt wzrokowy - jeśli nie patrzysz rozmówcy w oczy, spuszczasz wzrok, błądzisz nim dokoła - Twój rozmówca może to odczytać jako Twój lęk, niepewność, mimo najbardziej stanowczej treści, którą wygłaszasz. Poobserwuj swoje nawyki w spoglądaniu ludziom w oczy - czy są takie osoby lub sytuacje, gdy unikasz tego? Jak się czujesz, gdy spoglądasz rozmówcom w oczy - czy przychodzi ci to z łatwością?

Dystans - to ogromnie ważna informacja dla Twojego rozmówcy - Jak blisko pozwolisz do siebie podejść? Czy cofniesz się o krok jeśli on przekroczy Twoja strefę intymną i poczujesz, jak większość ludzi w takiej sytuacji, dyskomfort, nieokreślone bliżej zagrożenie a nawet złość? Czy prosisz go wtedy o zachowanie odpowiedniego dla siebie dystansu? Czy też zgadzasz się na naruszanie Twojej granicy nie robiąc nic i przeżywając w związku z tym trudne uczucia? Warto zwracać uwagę na to, w jakiej odległości masz w zwyczaju stawać przed rozmówcą? Poobserwuj, jak traktuje dystans między Wami osoba, która chce zyskać nad Tobą przewagę i nie liczy się z Twoimi uczuciami.

Postawa ciała - Sposób siedzenia czy stania ujawnia informacje nt. naszego samopoczucia, pewności siebie. Jednym z komunikatów emitowanych przez postawę ciała jest stan napięcia psychicznego. Świadczyć o nim mogą np.: stopy ściśle przylegające do siebie, ręce przyciśnięte do ciała, zaciśnięte dłonie, opuszczone barki, pochylona głowa, ale też: ciągłe poruszanie stopami, rękami, kręcenie głową. Warto zdawać sobie sprawę z tego, co wyraża nasze ciało swoim ułożeniem. Najpewniejszą informację na ten temat uzyska się na treningach asertywności. Ale już od dziś możesz starać się kierować swoją uwagę na to, co się z Twoim ciałem dzieje w różnych sytuacjach, zyskiwać większą jego świadomość i eksperymentować z drobnymi choćby zmianami. Dajmy na to, spróbować odrobinę unieść głowę przy kolejnej trudnej rozmowie. Albo wyprostować plecy, albo postarać się bardziej twardo stanąć nogami na ziemi, zamiast przesuwać równowagę raz na jedną a raz na drugą stronę. Bo to może być odczytane jako wahanie.

Gesty i ruchy ciała
- czasem można ruchem ręki wyrazić cały sprzeciw a skinieniem głowy aprobatę. Warto świadomie używać rąk by sobie pomóc, np. zakreślić swoje granice gestem wyciągniętej stanowczo dłoni (tzw. "stop"), przytrzymując ją odpowiednio długo w powietrzu - jeśli widzimy, że druga osoba stara się nadal forsować mimo naszego sprzeciwu. Nie uczono nas tego w szkole, ale każdy z nas zna i potrafi zinterpretować mnóstwo gestów rąk i innych ruchów ciała. Wiemy co znaczy zaciśnięta pięść, potakiwanie głową w określony sposób, "gest Kozakiewicza", podanie ręki przy przywitaniu i wiele innych.

Mimika twarzy - z twarzy można czytać jak z otwartej książki. Uniesienie czy zmarszczenie brwi, uśmiech czy też opuszczone kąciki ust. Każdy z nas potrafi zinterpretować podstawowy zestaw uczuć oglądając je "wymalowane" na twarzy. Czasem bezwiednie spinamy pewne partie mięśni twarzy nadając jej jakiś wyraz. Od czasu do czasu zwróć uwagę na to, co się dzieje właśnie w tej chwili z Twoją twarzą: czy marszczysz brwi, zaciskasz usta, poruszasz szczęką? Pamiętaj też, że w kontakcie z osobą wywierającą na tobie presję nie musisz starać się o przyjazny wyraz twarzy. Uśmiech na twojej twarzy może być wręcz odczytany jako zachęta do bardziej usilnego nakłaniania, jako wyraz niezdecydowania lub ambiwalencji. Jeśli zależy ci na czytelnym przekazie - odmawiaj na poważnie.

Głośność i ton głosu, akcentowanie - ten sam tekst wypowiedziany szeptem lub wykrzyczany nabierać może zupełnie innego znaczenia. Bardzo istotne jest, które słowa czy fragmenty wypowiedzi akcentujemy, kiedy zawieszamy głos, robimy pauzę. Nasz głos ma inny ton, gdy kogoś karcimy i inny, gdy chwalimy lub flirtujemy. Głos może być naszym ogromnym sprzymierzeńcem w wyrażaniu sprzeciwu. Nie chodzi o to by krzyczeć - bo krzyk często jest rozpoznawany jako wyraz bezsilności lub strachu. Lekko głośniej niż zazwyczaj, z zaakcentowaniem odpowiednich słów, podpartych wyrazistym gestem dłoni ("stop") - z takim sprzeciwem druga osoba musi się liczyć.

Tempo mówienia - często sprawdzająca się reguła: im wolniej wypowiadasz słowa tym bardziej skupiasz na sobie uwagę i jesteś czytelny. Spróbuj czasem - tak dla zabawy - przed lustrem poćwiczyć wypowiadanie krótkich zdań trochę wolniej niż zazwyczaj to robisz a potem dwa razy wolniej.

Ogromnie ważna jest spójność między językiem ciała a wypowiadaną treścią. Jeśli mówisz: "Tak, jestem tego pewien" - nie patrząc w oczy, przestępując z nogi na nogę i ściszając głos - Twój rozmówca zaufa bardziej temu, co przekazuje twoje ciało i odczyta Twój brak pewności. Podobnie będzie, gdy odmawiając kolejnego kawałka ciasta na imieninach: "Nie, dziękuję" - będziesz uparcie wpatrywał się w talerz i przełykał ślinę. Nikt wtedy nie uwierzy, że już naprawdę nie masz ochoty. Wtedy uczciwej jest powiedzieć coś w rodzaju: "Bardzo mnie kusi by jeszcze zjeść, ale nie zrobię tego. Już postanowiłem."

Małgorzata Osipczuk,
psycholog, psychoterapeuta


źródło : http://www.psychotekst.pl/


całość : "copyright PSYCHOTEKST".
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Psychologiczne granice

Nieprzeczytany postautor: lulla » 05 mar 2013, 13:10

Podnoszę temat i podpinam jako temat globalny.

pozdrawiam

Jola
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy


Wróć do Tematy bez granic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 11 gości

cron