"Perypetie życia z pijanym ojcem" - warto przeczytać

Skoro internetowe szlaki przyprowadziły Ciebie na to forum Strefy, to zaproponuj ciekawy temat, niekoniecznie nawiązujący do uzależnień i współuzależnień

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

"Perypetie życia z pijanym ojcem" - warto przeczytać

Nieprzeczytany postautor: lulla » 31 lip 2015, 10:53

Warto przeczytać.
Rodzina alkoholowa z perspektywy dziecka.


"Patrząc na sprawę dziś, z jakiejś już perspektywy czasu, potrafiłabym to nawet ubrać w wyszukany sarkazm i stworzyć świetną notkę komediową. Ale to jest temat jednak za poważny, dla wielu też wcale nie jest to przeszłość, tylko paskudna, wstrętna rzeczywistość.
Pół biedy.

Można cieszyć się z faktu, że mama nie jest alkoholiczką? Dodatkowo mieć takie przemyślenia w wieku lat 10? Można i nawet sobie nie wyobrażacie jakie to szczęście mieć trzeźwą matkę, kiedy ma się chlejącego ojca.

Matkę, która, chociaż powinna zabrać nas i odejść, została i próbowała przeżyć. Bała się, że, zabierając nas od pijaka, może wpakować nas w biedę. Nie podjęła ryzyka. Nie mam jej za złe. Dziś nawet uważam, że dobrze się stało, bo po latach jednak odzyskałam ojca, a moje dzieci mają dziadka, jedynego zresztą. Gdyby został sam, nie żyłby już na pewno.
Nigdy nie wiesz.

Nigdy nie wiesz, co zastaniesz w domu, kiedy wrócisz. Wtedy komórki nie były codziennością, mama nie mogła skrobnąć mi SMSa: „Lepiej nikogo nie zapraszaj na herbatkę, szykuje się koncert”.

Najbezpieczniej więc było nie zapraszać nigdy. No, bo cóż to za przyjemność – zaprosić koleżankę i siedząc z nią jednym uchem wciąż nasłuchwiać, czy pijany lew ryczący nie wraca już do domu? I co jej powiedzieć, kiedy jednak wrócił, zanim wyszła? „Sorry, ale muszę iść bronić mamy, na wypadek gdyby tato znowu chciał ją dusić”?

Dziś może i tak bym powiedziała, ale wtedy jeszcze był to dla mnie wstyd tak okropny, jak bym to ja to całe zło czyniła, nie On. Wstyd taki, jak bym była winna temu, że mój ojciec jest pijakiem i że cyrki w domu odstawia, zamiast zająć się wychowaniem dzieci.

Zapamiętaj na zawsze.

Że cudze błedy, to nie Twoje błędy.
To oprawca powinien się wstydzić, zaś ofiara powinna się bronić. Przełamanie tego całego wstydu i gadanie wszystkim, wszędzie, jak jest na prawdę, jest właśnie jedną z form obrony. To dobry początek. Ja tak zaczęłam, od sąsiadów chociażby –

„Dzień dobry, mój ojciec wczoraj wrócił mocno pijany, ale nie dość, żeby zasnąc. Wybił szybę w drzwiach do łazienki, bo się tam z mamą zamknęłam. Do trzeciej w nocy wydzierał się, przeklinał i obiecał, że nas spali. Rano nie pamiętał ani słowa i zapytał mamę, co się stało z drzwiami łazienki… A co u Was?”

Przełamanie „domowego tabu” dodaje odwagi i siły do walki z tą cholerną i destrukcyjną patologią. Byłam małoletnia, co nawet okazało się plusem. Gdy miałam 17 lat i wkraczałam w dorosłość, złożyłam przeciwko ojcu pozew do sądu o znęcanie się nad rodziną. To była alternatywa dla zamordowania. Naprawdę straszne myśli rodzą się w głowie człowieka, żyjącego w jednym domu z alkoholikiem wariatem.
Sądy sądami.

Rozprawy się odbyły. Wyrok zapadł – w zawieszeniu.

Nie muszę chyba opowiadać, jaka atmosfera panowała w domu w tym czasie. Po wyroku wołający o alkohol mózg ojca widział mnie jako najgorsze i najbardziej wyrodne dziecko na ziemi, wroga, opętanego przez matkę zdrajcę tatusia. Po pijaku w tych dniach między rozprawami urządzał piekło. Z szacunku dla niego, jakim jest dziś, nie będę tych dni opisywać.

Mało tego, ludzie, kompani ojca wytykali mnie palcami, że „to ta suka, co chce nam Heńka wsadzić”.

Wtedy jeszcze nie dotarło do ojca nic. Kompletnie. Widział tylko swoją wielką krzywdę i moją wielką zdradę.

Trzy miesiące wytrzymał w trzeźwości.

Pierwsze potajemne popijanie – jak dzieciak wracał i, nikomu nawet się nie pokazywał, tylko szedł spać. Tak było kilka razy. Potem już wróciła odwaga i zaczęły się koncerty na jeszcze wyższym poziomie. Pijackie majstersztyki. Koszmar.

Szłam tam zalana łzami. Pod drzwiami usiadłam na ławce i, trzymając w ręku podpisane papiery o odwieszenie wyroku, czułam się jak największa świnia na tej planecie i najgorsze dziecko, jakie można sobie wyobrazić. Szłam wsadzić własnego ojca do pierdla. Mając w głowie te wszystkie koszmarne noce, krzywdy, swoją nerwicę, ataki, przemoc i wiele innych, ja siedziałam tam i czułam się winna.

Takie rzeczy z głową człowieka robi alkoholik. Forma opętania.

Złożyłam, bo to była jedyna widoczna dla mnie szansa na normalne życie mojej rodziny. Wzięłam to wszystko na swoje młode bary i poszłam ratować to, co się jeszcze dało.
Ostatnia szansa tato

Rozprawa. Cała przepłakana. Sędzia uznała pozew za zasadny, zadała mi na koniec pytanie. Czy chcesz dać ojcu ostatnią szansę? Jeśli zgodzi się zrobić wszywkę i podejmie całkowitą abstynencję, chcesz mu dać ostatnią szansę?

Szczerze? Nie chciałam. Miałam tego wszystkiego serdecznie dość i nie wierzyłam, że ten człowiek kiedyś w życiu przestanie pić. Dałam – z poczuciem, że dałam się też jednocześnie oszukać. Poczułam się strasznie słaba i strasznie tym wszystkim zniewolona.

Wszywkę zrobił. Nie oszukał.

Mija już 8 lat, kiedy mam Ojca.

Dziś jest wspaniałym dziadkiem. Można powiedzieć, że ma świetną okazję do zrehabilitowania się, pomagając teraz przy wnukach.

Jak w każdej rodzinie, mamy spięcia i awanturki, ale od kiedy „wyprowadził się” z domu pijak a wprowadził człowiek, który, przynajmniej częściowo, zrozumiał skalę dokonanych zniszczeń i chce żyć normalnie, nasz dom stał się w końcu bezpiecznym i miłym miejscem do życia.

Najczęściej też wiadomo, co się w nim zastanie.

Możliwe, że bałagan, ale na pewno nie pijaka :)
Nie uwierzyłabym

Gdyby mi ktoś 9 lat temu powiedział, jak w 2015 roku będzie wyglądał mój dom, wyśmiałabym i wysłała na oddział po kaftan. Nie uwierzyłabym za cholerę.

Bo to nie był „typ”, który może się jeszcze zmienić. Bo On nas przecież nienawidzi, a my jego. (Dziś to rozgraniczam: ojca zawsze kochałam, nienawidziłam tylko jego alkoholizmu i tego, co on z nim robił.) Bo ta rodzina już ledwo stoi, rozwiejemy się zaraz jak liście na wietrze. Nie, to było tak nierealne jak gumisie, żeby ta rodzina jeszcze kiedyś stanęła na nogi.

Ale stanęła. Dziś nie zamieniłabym tej mojej rodziny na żadną inną. Kiedy parę lat temu wrócił w te ściany śmiech i spokojny sen, pokochałam to miejsce nad życie.

Tata jest innym, trzeźwym i dobrym człowiekiem. Przykładem, że można się pozbierać. To już był właściwie rynsztok, dziś Bruno Banani na szyi, casio na łapie, modny w tym sezonie kaszkiet i spaceruje dziadek z wnukiem.

Dziś szczerze mogę powiedzieć, że kocham mojego Tatę.

Po części nawet jestem z siebie dumna, bo dzięki mojej determinacji na odłączenie Go od nas, dałam mu szansę na normalne życie.

Nie bój się „twardej miłości” w stosunku do osób, które naruszają spokój i szczęście rodziny!
Wstydź się tylko za siebie, nigdy za kogoś!
Nie bój się, to pokarm dla oprawcy.
Może nie zawsze to się tak skończy jak u nas, ja psychicznie byłam przygotowana na opcję ojca w więzieniu, nie odpuściłabym.

Nie mogłoby być tak, że tylko ze względu na to, że jestem jego córką, odpuszczę, zapomnę i dam się dalej niszczyć. Nikomu się taki żywot nie należy. Każdy ma prawo powiedzieć dość, zakasać rękawy, odkurzyć jaja i zawalczyć o normalne życie i szczęście. Cholera wie co z tego wyjdzie, kiedy już krzykniesz dość, ale wiem z doświadczenia, że przychodzi taki moment, że jak zaraz czegoś nie zrobisz, to pękniesz! Wielu juź pękło.

Napisałam to, bo mam nadzieję, że komuś to pomoże powiedzieć dość. Nie wiem komu, ale widocznie jest gdzieś ktoś, do kogo ma to trafić."

Agata M – Tralalina

źródło: http://madrzy-rodzice.pl/2015/07/perype ... nym-ojcem/
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: "Perypetie życia z pijanym ojcem" - warto przeczytać

Nieprzeczytany postautor: Menolar » 14 paź 2016, 08:10

Warto cały czas takiego ojca namawiać że to się zmieni ze to będzie wszystko lepsze.
Menolar
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 6
Rejestracja: 03 paź 2016, 08:28
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Re: "Perypetie życia z pijanym ojcem" - warto przeczytać

Nieprzeczytany postautor: Teresa1 » 14 paź 2016, 20:49

Odżyły moje wspomnienia.
Mój ojciec jednak nigdy nie został trzeźwym dziadkiem choć zmarł gdy jego wnuczka kończyła 2 latka:-(
Z każdego kolejnego "dzisiaj" uczynię podwaliny lepszego "jutra"
Awatar użytkownika
Teresa1
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 149
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 28 wrz 2016, 16:02
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: "Perypetie życia z pijanym ojcem" - warto przeczytać

Nieprzeczytany postautor: jalko71 » 15 paź 2016, 20:12

Teresa1 pisze:Odżyły moje wspomnienia.
Mój ojciec jednak nigdy nie został trzeźwym dziadkiem


U mnie to samo... Ojciec zapił się w wieku 49 lat...

Jadzia
jalko71
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 379
Rejestracja: 14 lut 2013, 09:34
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 5 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: "Perypetie życia z pijanym ojcem" - warto przeczytać

Nieprzeczytany postautor: aga1974 » 15 paź 2016, 23:42

Fajnie, że komuś się udało, że sobie poradził. Rzeczywistość i statystyki jednak mówią co innego. Można się łudzić długo, że coś się zmieni, moje doświadczenia są inne. Przepraszam, że być może odbieram nadzieję, ale tak to czuję.
aga1974
aga1974
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 62
Rejestracja: 27 mar 2010, 10:07
Lokalizacja: pszczyna
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: "Perypetie życia z pijanym ojcem" - warto przeczytać

Nieprzeczytany postautor: Fiamma » 16 paź 2016, 17:05

Wiem cos o tym...może nie tata ale mama alkoholiczka..nigdy nie było poczucia bezpieczeństwa. Nauczyła mnie kochać alkoholika, bo przecież jak nie kochać mamy? zwłaszcza jak się jest dzieckiem? tak dużo mam do przerobienia..tak dużo. Jedno mi się udało-wybaczyć i stworzyć sobie moją własną "równoległą rzeczywistość". Wiem jak to boli..teraz już mam swoje własne życie z mamą mam dobre relacje dzięki temu. Cała praca to była praca jedynie nad sobą samą. Nikogo nie da się zmienić .
Fiamma
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 59
Rejestracja: 05 paź 2016, 18:07
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: "Perypetie życia z pijanym ojcem" - warto przeczytać

Nieprzeczytany postautor: lulla » 16 paź 2016, 18:53

Mój Tata miał 58 lat, gdy dopadł go wylew.
Bezpośrednią przyczyną jego śmierci było jednak kilkuletnie świadome picie zabojczych ilości alkoholu.

Gdy to się działo, wiedza o alkoholizmie i jego skutkach dla rodziny była beznadziejnie słaba.
Dzisiaj można uzyskać naprawdę skuteczną pomoc w Poradnich. Im wcześniej, tym lepiej dla wszystkich.
"Gdy wiosna przychodzi , trawa rośnie sama . "
Awatar użytkownika
lulla
Moderator
Moderator
 
Posty: 6528
Zdjęcia: 9
Rejestracja: 24 gru 2005, 10:40
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy


Wróć do Tematy bez granic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 12 gości