Rozmowa z alkoholikiem

Wszystko związane z chorobą alkoholową.
Uzależnienie od alkoholu i współuzależnienie.
Jeżeli alkohol, koalkoholizm jest problemem w Twoim życiu, to właśnie jest miejsce dla Ciebie

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Rozmowa z alkoholikiem

Nieprzeczytany postautor: MariaK » 06 sie 2005, 14:28

Napisałam list o podanej niżej treści do Mietka i Bogdana


Przepraszam,że piszę do Was , ale pragnę usłuszec Wasze zdanie na temat
moich rozterek.

Przeglądam strony internetowe związane z alkoholizmem, ponieważ mój
przyjaciel ( lat 57) jest alkoholikiem.

Nie znam mojego przyjaciela zbyt długo , zaledwie pare miesięcy. Wydawało
mi się,że już osiągnął dno. Siedział 7 miesięcy w więzieniu, przez swoje
pijaństwo.

Po wyjściu z więzienia wydawało się, że więcej nie będzie pił. Niestety nie
udało mu się to.


Czeka mnie rozmowa z nim. Jak z nim rozmawiać?
Nie wolno mi krzyczeć, nie wolno mi wypominać, nie wolno mi płakać i
obwiniać go za mój smutek. Mi nic nie wolno.

Rozmawiać o wszytkim, tylko nie o tym,że pił?

Co mogę mu powiedzieć, co ma sens?

Doszkalam się ze stron internetowych, coś wiem, ale nadal nie wiem co robić
i mówić mądrego.

Jeszcze raz przepraszam,że się zwracam do Was, ale potrzebuję się poradzić
kogoś doświadczonego.

Oto odpowiedź MietkaWitaj Irenko,

Szkoda, że nie założysz wątku. To by urozmaiciło perspektywę patrzenia na
relacje w związku z uzależnieniem.

Ale tak krótko odpowiem.
Możesz przemyśleć dość gruntownie, później zapisać i następnie opowiedzieć
(bardzo zdecydowanie i stanowczo) partnerowi:
jaki jest Twój cel życia(1) oraz (2) jakie są Twoje oczekiwanie i wymagania
od partnera w związku (czyli co ma robić, a nie czego nie robić, tak na
chwileczkę się zreflektuj żeby to odróżnić i konsekwentnie trzymać się w
wypowiedzi - powtórzę jeszcze raz - nic co ma nie robić, tylko jakie są
Twoje oczekiwania i potrzeby).
Jak dobrze i krótko zrobisz to pierwsze, to po przerwie co najmniej 1
dniowej możesz następną rozmową rozszerzyć o (3)wymienienie zachowań
partnera, które stoją na przekór oczekiwaniom i wymaganiom. Ale żeby
przytępiony umysł połączył te dwie kwestie najpierw należy powtórzyć -
przypomnieć jeszcze raz początek.

A następne rozmowy to już bliźniacze powtórki dwóch pierwszych rozmów.

Możesz śmiało, a nawet będzie to miało silniejszą wymowę - podchodzić do
rozmów z zapisanymi swoimi planami i oczekiwaniami na kartce i nawet tę
kartkę pozostawić niby przypadkiem z zapomnienia do tego, żeby sobie w
samotności poczytał, chociaż jest jak w banku, że oficjalnie będzie się od
tego odcinał i żartował. Tak przekornie działa ten mechanizm iluzji i
zaprzeczeń.

Reszty dowiesz się z lektury publikacji na portalu oraz z listów innych
uczestników forum.

Pozdrawiam ciepło :-)
i życzę powodzenia.

PS. Moją odpowiedź możesz wykorzystywać w całości dowolnie, nawet
opublikować w swoim wątku, jeżeli taki założysz.

No i właśnie założyłam ten nowy temat. Nie wiem nawet, czy mi to wyszło
MariaK
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 3
Rejestracja: 06 sie 2005, 11:22
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: yoytek » 06 sie 2005, 15:36

Wyszło dobrze, widać tekst.
Każda rada okaże się w zderzeniu z rzeczywistością nieadekwatna. Taką uniwersalną postawą jest bycie sobą. Nadano tej postawie etykietę egocentryzmu, jednak jest to tylko łyżka dziegdziu. Ja uczę się nadal mówienia o swoich potrzebach i uczuciach, a przez to ćwiczę się w realnej ocenie potrzeb innych. Wiem, że Ci zależy, ale od tego krok do zależności.
Archiwa nagrań o trzeźwości:
do pobrania: http://www.4shared.com/account/home.jsp#dir=jXVLxvWv
do odsłuchania aktualne: http://bodkacy.wrzuta.pl
i dawne http://yoytek.wrzuta.pl
yoytek
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1242
Rejestracja: 19 gru 2004, 11:34
Lokalizacja: mazowieckie
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Gość » 07 sie 2005, 10:49

Pytasz - jak rozmawiać... Jeszcze dzisiaj pamiętam, że żadne rozmowy, mojej żony ze mną, nie przynosiły pozytywnych efektów. Do sposobu, w jaki ze mną rozmawiała, potrafiłem doskonale się dostroić... Piszesz, że znasz go krótko - to tym bardziej będzie Cię kiwał na różne strony i to bardzo długo. Repertuar alkoholika jest, praktycznie, nieograniczony...
W/g mnie, zostaw go w jasną cholerę, zaoszczędzisz sobie zdrowia, a on będzie miał szansę prędzej walnąć w swoje dno i daj Boże, że się wtedy opamięta. Nie jesteś z nim przecież niczym związana... Przez moje picie, moja Ela na pięć miesięcy wylądowała na oddziale psychiatrycznym, a ja, po powrocie jej stamtąd, jeszcze ją od wariatek wyzywałem kiedy mnie prosiła, abym w jakikolwiek sposób się opamiętał. Nawet przed ludźmi miałem kolejne wytłumaczenie mojego picia...Przecież mam żonę wariatkę, to muszę jakoś odreagować...Nagoń go w cholerę jak najprędzej, dopóki jeszcze cię nie przekabacił, dopóki nie zrobił z Ciebie kaleki psychicznej...Nie ma żadnych szans rozmową załatwić cokolwiek...Jak będzie widział, że nie żartujesz pójdzie pare razy na sptkania AA, aby cię uśpić,abyś myślała, że to robi z miłości do Ciebie...Nie wierz mu ! Jego jedyną miłością jest wóda, a resztę świata ma w d...e i dopóki nie walnie w dno, nic nie skłoni go do zaprzestania.Będzie przed Tobą klękał, na krzyż przysięgał - nie wierz mu, ratuj siebie dopóki możesz, dopóki jeszcze normalnie patrzysz na ten świat. Dopóki możesz się ratować bo jeszcze trochę, to się z tym wszystkim pogodzisz,a następne trochę,to, pomimo, że się znacie niedługo, uwierzysz,że on pije przez ciebie, a nawet,że znasz go od urodzenia...Życzę Ci tego co dla Ciebie dobre...Jerzy AA
Gość
 

Nieprzeczytany postautor: Gość » 08 sie 2005, 12:52

Bardzo dziękuję za wypowiedzi skierowane do mnie. Mam teraz trochę nad czym pomyśleć. Wyszło mni (tak na szybko), że to właściwe ja i moje potrzeby są najważniejsze i tego mam się trzymać. Chcę być kochana, kochać, nie być samotna, czuć się bezpiecznie u boku mojego mężczyzny.Wiem jednak, ze nie chciałabym spędzić życia z pijącym alkoholikiem. Mój Mariusz ma sprawę postanawioną przeze mnie jasno. Jeśli pędzie pił znowy, ja rezygnuję. Martwię się jednak o niego, bo to dobry człowiek. MariaK
Gość
 

Nieprzeczytany postautor: Ewa » 08 sie 2005, 17:40

Jerzy, nie wiem jak długo trzeźwiejesz, ale chyba po raz pierwszy na tym forum przeczytałam taką charakterystykę alkoholika napisaną przez samego alkoholika. Czuję do ciebie wdzięczność i podziw za szczerość i za wielką odwagę napisania tych słów. Przeczytałam to i pomyślałam o sobie i o tym, że tak właśnie, jak piszesz, zostałam "zawinięta" i oszukana przez alkoholika i hazardzistę. A potem popadłam we współuzależnienie, bardzo szybko i tak na mękach zeszło mi 10 lat. Teraz ten dewiant próbuje tych samych podchodów z kimś innym, wedle tego samego scenariusza.
I jeszcze jedno - Maria napisała, że ten jej nałóg ma 57 lat, mój dewiant - 49. I wiesz co, Jerzy, nie wierzę, że w tym wieku można jeszcze efektywnie, to znaczy trwale, z przebudową całej swej osobowości, wytrzeźwieć. Po prostu w to nie wierzę. To jest takie pływanie od ofiary do ofiary, od jednej "gleby" do drugiej "gleby", aż po grób.
Myślę również, że, o czym rzadko kto na tym forum pisze, na trzeźwienie mają także wpływ pewne cechy charakteru człowieka, przyrodzone mu, które z alkoholizmem nie mają nic wspólnego, bo człowiek się z nimi rodzi. Moim zdaniem na to, czy alkoholik będzie wieloletnim trzeźwiejącym alkoholikiem, czy też wiecznie pijanym na sucho, od czasu popadającym w ciągi pijackie (i hazardowe - jak AHA) wpływają także osobnicze cechy charakteru.
Jeszcze raz chylę czoła przed twoją odwaga powiedzenia, kim jest alkoholik, który nie trzeźwieje. Wyjaśniłeś mi dodatkowo jeszcze kilka spraw i usunąłeś z mojego łba iluzję, pisałam o tym w swoim wątku, że dewiantowi tym razem się uda. Pokazałeś, jak działa mechanizm tej choroby, który wiedzie na dno. Mój mąż jest właśnie na kolejnej równi pochyłej.
Ewa
Awatar użytkownika
Ewa
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 1956
Zdjęcia: 3
Rejestracja: 12 sty 2005, 16:30
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Nieprzeczytany postautor: Gość » 09 sie 2005, 08:56

anna53
myślę,że Ewa ma rację w wyżej napisanym tekście, nie można jednak nikomu odbierać nadziei, piszę tak bo znam wielu leczących się i trzeźwiejących alkoholików. Partner Marii ma również szanse leczenia się ale musisz Mario bardzo konsekwentnie z nim postępować, nie straszyć go tym czego nie jesteś w stanie zrobić np. swoim odejściem itp. Nie jest to łatwe, bo jak to Ewa bardzo trafnie określa, alkoholik potrafi zręcznie "manipulować" ludżmi ze swojego otoczenia, przepraszać, przyrzekać, nie będąc w stanie (przyczyna -choroba) dotrzymywać obietnic. Nasuwa mi się jednak chęć udzielenia Ci Mario ostrzeżenia - bądź rozsądna wchodząc w ten związek. Życie z alkoholikiem to koszmar. Ja gdybym miała po raz drugi związać się z jakimkolwiek mężczyzną, to nie wiem czy bym to w ogóle zrobiła. Jest we mnie tyle żalu, goryczy, nieufności ale i tęsknoty za normalnym, nawet monotonnym życiem u boku człowieka godnego zaufania i szcunku.
Dziękuję Bogu, że dał mi szansę zdobywania wiedzy o uzależnieniach i współuzależnieniu, bo pomaga mi ona w udzielaniu pomocy innym ale przedewszystkim w działaniu na rzecz tworzenia dyskomfortu picia mojego (od 31 lat) małżonka. Pisałam o sobie 5 sierpnia br.w "życie po odejściu od akoholika". Pisałam jako anna, teraz zmieniłam na annę53 aby nie być mylona z innymi annami.
Wiedza może nas uzdrowić...
anna53
Gość
 

Nieprzeczytany postautor: bohusz » 09 sie 2005, 11:21

Teraz jak trzezwieję, jasnym i zrozumiałym jest dla mnie, ze piłem, bo to picie było we mnie. Nie było przyczyny picia na zewnątrz, nie piłem przez kogoś. Oczywiście szukałem pretekstów i wytłumaczeń picia, przed ludzmi i przed sobą. Najgorsze, że ja w te wytłumaczenia i usprawiedliwienia wierzyłem. To taki mechanizm uzaleznienia.
Tak jak napisał Jerzy, robiłem i obiecywałem cuda na patyku, grałem pokrzywdzonego, manipulowałem, kombinowałem, odwiedzałem mitingi, ale potrzeba picia byłe we mnie nadal.

Jednak przyszedł taki moment, ze nie chciałem pić, ale moje "ego" nie pozwalało mi z tym wyjść na zewnątrz, udać się po pomoc, przyznać się że potrzebuje pomocy.
Dlatego wszelkie konkretne rozmowy z alkoholikiem, według mnie powinien przeprowadzać profesjonalista. Bo on raczej nie da się manipulować i zna mechanizmy i rozpozna motywy.

Również zgadzam się z Ewą, że czym dłuższe picie, to tym dłuższe i bardziej skomplikowane leczenie, zeby to picie przerwać i nie męczyć siebie i innych z tego powodu. Zdaję sobie sprawę, jak pijany na sucho (niby trzezwiejacy) może być upierdliwy, dokuczliwy i jak potrafi się zachowywać. Jak trudno jest zachować równowagę i nie zamienić picia na inne uzależnienie (obsesje), takie jak - pracoholizm, internet, perfekcjoholizm, pedantyczność, itp.
MY¦LÊ, ŻE TAK SAMO JEST Z KOALKOHOLIKAMI (WSPÓ£UZALEŻNIONYMI). Im dłużej tkwi się obok alkoholika bez pomagania sobie, tym dłuższe powroty do równowagi psychicznej.
Zdaję sobie sprawę z powagi i obszerności problemu. Dlatego podkreślam, że żadne forum i literatura nie zastapi profesjonalnej porady i leczenia - uzaleznionym i współuzależnionym.
Ostatnio zmieniony 09 sie 2005, 14:23 przez bohusz, łącznie zmieniany 2 razy
Awatar użytkownika
bohusz
Administrator
Administrator
 
Posty: 2303
Zdjęcia: 33
Rejestracja: 11 wrz 2004, 09:37
Lokalizacja: Krzeszowice
Podziękował : 4 razy
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 4765613

Nieprzeczytany postautor: Gość » 10 sie 2005, 15:30

Tak jak napisał Jerzy, robiłem i obiecywałem cuda na patyku, grałem pokrzywdzonego, manipulowałem, kombinowałem, odwiedzałem mitingi, ale potrzeba picia byłe we mnie nadal.



te cuda na patyku dotyczyly tylko picia czy roznych spraw zyciowych- skladanych obietnic bez pokrycia?
Gość
 

Nieprzeczytany postautor: MariaK » 10 sie 2005, 16:21

Czytam po parę razy te wszystkie wypowiedzi. Na pewno Jerzy otworzył mi oczy i uzmysłowił, żeby się zbytnio nie łudzić. Alkoholizm to bagno, w które na szczęście nie wpadłam po szyję. Nie jestem uzależniona i współuzależniona. Mam dobrą sytuację, bo Mariusz nie mieszka w Polsce i zerwanie z nim nie będzie trudne, mimo że dla mnie bolesne. Naczytałam sie też na tym forum o trzeźwiejących alkoholikach. O tym jak trudno z takim gościem wytrzymać nie miałam najmniejszego pojęcia. Nie jestem silną kobietą, więc nie nadaję się na podporę alkoholika.
MariaK
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 3
Rejestracja: 06 sie 2005, 11:22
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: MariaK » 10 sie 2005, 16:23

Najprawdopodobniej dałabym się wciągnąć w jego grę i poległabym szybko. Ciągle go wspieram, ale liczę się z tym,że nic z tego nie wyjdzie.

Dziękuję wszystkim za wypowiedzi.
MariaK
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 3
Rejestracja: 06 sie 2005, 11:22
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: Gość » 10 sie 2005, 18:39

ewa. czy mozesz wyjasnic co to znaczy, ze bylas oszukana?
bylabym wdzieczna gdybys mi napisala troche wiecej w temacie oszustwa, klamstwa itp. ja bylam w zwiakzu prawdopodobnie z alkoholikiem- za malo sie znalismy ale mam takie wrazenie. on oszukiwal mni enon-stop, manipulacje i ciagle chec postawienia na swoim.
do tego jaki to on jets dominujacy itp.
Gość
 

Nieprzeczytany postautor: Werka » 16 sie 2005, 11:04

Tak trzymaj Mario! My współuzależnione jesteśmy takimi naiwniaczkami i skorymi do poświęceń "mamuśkami", które myślą, że swoją dobrocią naprawią cały świat. Nic badziej błędnego, dlatego dopóki masz w sobie siłę, by pzreciwstawić się wmanewrowaniu w układ z pijącym partnerem zmykaj gdzie pieprz rośnie. Szkoda Życia - wiem, że to boli, ale czas leczy rany a radośc z wolności jest zdecydowanie bardziej satysfakcjonująca niż cierpienie zadawane przez uzależnionego. Pozdrawiam i życzę siły do podejmowania mądrych decyzji - Werka
Werka
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 338
Rejestracja: 18 cze 2005, 18:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: GrazkA » 21 sie 2005, 20:56

witam ! Alkoholik tak potrafi grac i taką mieć fantazje jak zaden inny aktor Ja kłamałam oszukikawałam rodzine aby tylko wyrwac sie z domu i sie napic Najblizsze mi osoby chciały mi pomóc czyli mąż i dzieci wtedy wysyłałam ich do psychiatry na leczenie a siebie uważałam za najmądrzejsza i święcie wierzyłam w to.ze to oni maja problem a nie ja .oni "wtedy byli moimi wrogami Az nadszedł taki dzien kiedy juz byłam zmeczona całym tym pijaństwem i ja przyszłam do nich z prosba "pomózcie mi" Skonczyłam terapie, chodze na spotkania AA i jestem teraz szczesliwym człowiekiem :)

Pozdrawiam i życzę Pogody Ducha :)
Awatar użytkownika
GrazkA
Użytkownik forum
Użytkownik forum
 
Posty: 11
Rejestracja: 18 sie 2005, 17:16
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Nieprzeczytany postautor: ewas » 15 sty 2008, 17:46

Jak rozmawiać zalkoholikem , ano tak jakbyś chciał ,żeby rozmawiano z Tobą .
Jeśli nie rozumiesz co do Ciebie mówię , to znaczy nie do ciebie mówię .
ewas
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 5143
Zdjęcia: 8
Rejestracja: 01 gru 2005, 20:01
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Nieprzeczytany postautor: dziadziunio » 16 sty 2008, 19:25

jak pilem zadna rozmowa nie miala sensu.jak mozna dojsc do jakichkolwiek wnioskow,ustalic reguly,zasady,naswietlic jakis plan z czlowiekiem dla ktorego jedynym zyciowym celem jest picie alkoholu.bylem niebezpieczny,jak kameleon wtopiony w otaczajace go otoczenie,wykorzystujac bez skrupolow najblizsze mi osoby.nic swietego,brak jakichkolwiek autorytetow,wokol idioci,frajerzy i durnie. rodzina szukajac pomocy dzwonila po osrodkach a w kazdym ta sama odpowiedz zostawcie musi zejsc na dno,dlugo sie z tym nie zgadzalem ale tak niestety musi byc.alkoholik musi stac pod murem nieustannie szachowany,gdyz na chwile spuszczony z oczu,natychmiast zaczyna fruwac.bledem jest traktowanie go jak male chore dziecko to swietny aktor,znakomity manipulant a im bardziej inteligentny tym bardziej niebezpieczny. otwierajac usta klamie wiec jakikolwiek rozmowy traca sens.jak wszedzie wystepuja jednak wyjatki,kazdy moze przeciez przestac pic,ale gra jest bardzo niebezpieczna . pozdrawiam cieplo krzysztof alkoholik
Awatar użytkownika
dziadziunio
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 4960
Zdjęcia: 0
Rejestracja: 09 sty 2008, 13:00
Lokalizacja: Szczecin
Podziękował : 37 razy
Otrzymał podziękowań: 28 razy

Następna

Wróć do Alkoholizm forum dyskusyjne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 9 gości