Przeszkadzjące sytuacje

Różne ogólne dyskusje na temat alkoholizmu i koalkoholizmu.

Moderatorzy: lulla, Opiekun Strefy Problem

Przeszkadzjące sytuacje

Nieprzeczytany postautor: Emil » 24 cze 2016, 21:09

Słuchajcie, postanowiłem sobie, że już nie będę pił (przypomnę, że piję codziennie) i wychodzi mi to przez tygodnie, do jednego momentu - aż nie ma rodzinnego spędu, na których częstuje się m. in. alkoholem. Z początku miałem tu problem z odmową toastu i wciskano mi kieliszek trochę na siłę. Ale załatwiłem to bardzo prosto - uznałem, że odmowę będę uzasadniał braniem leku (rzekomego), przy którym nie można pić. Działa. Jednak został jeszcze inny problem - ja sam na widok rozlewanego alkoholu zaczynam odczuwać kuszenie jakby, i z odmową na przyjęciu wyjdzie, natomiast po przyjęciu często nie daję rady i gdzieś idę (do knajpy, sklepu monopolowego). I znów wracam do codziennego picia.

Myślałem o odwyku. Ale cóż z tego, że poza domem odwyknę, jak po powrocie do rodziny będą się zdarzały te spędy. Rozważałem też nie stawianie się na rodzinnych przyjęciach. Ale odnoszę wrażenie, że z punktu widzenia rodziny, poszczególnych członków, byłoby to bardzo nie w porządku.

Co tu robić? Rodzina, jak wszystkie, żadna patologia. Tylko, że dla nich jeden symboliczny kieliszek, to tyle i na tym koniec, dla mnie to wciągnięcie w więcej. :| I jeszcze dodam, że tata z jednej strony krytykuje mnie pijącego piwo, za co oferuje mi - o wiele jego zdaniem właściwszą - lampkę wytrawnego czerwonego wina. No ale tą też nauczyłem się odmawiać. Wspomniałem jednak o tym szczególe, by wskazać na to, jak ludzie sprawę widzą; moja koleżanka mi mówi, przychodź do knajpy, zamów 1 piwo i na tym poprzestań, tata z kolei - można się napić, ale dobrego trunku synu. Oni... są niewyedukowani w tym zakresie (przy całym szacunku dla nich), nie wiedzą, że sprawy nie mają się tak, jak ich widzi misie, tylko dużo poważniej. I co tu robić w tych warunkach..? Proszę o poradę.
Awatar użytkownika
Emil
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 9
Rejestracja: 16 wrz 2015, 12:10
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Re: Przeszkadzjące sytuacje

Nieprzeczytany postautor: Jura » 25 cze 2016, 07:41

Emil, witaj.

Poradę najlepszą dostałbyś w poradni, bo dlatego one tak się nazywają...

Tak naprawdę to męczy cię myśl, że życie bez alkoholu jest niemożliwe, bo to nie życie... Jak ta cnotka, co to chciałaby, a boi się...Ale jak już spróbuje to jedzie na całego... No to ty też spróbuj i nie zamartwiaj się co będzie po terapii...

Nie jesteś według mnie gotowy, by odzyskać reputację i zawalczyć o swoje życie. Bo w ostatecznym rozrachunku życie położone jest w puli. Twoje życie i bycie w miarę normalnym człowiekiem. Ile by alkohol już nie zniszczył ci mózgownicy, to można to po jakimś czasie odzyskać...
Pierdzielniesz kiedyś o swoje dno, to nie będziesz się targował ze sobą tylko znajdziesz drogę i sposób.
Wbrew wszystkiemu przeciw, jakie widzisz teraz...
Jeśli przeżyjesz, bo dla większości dnem picia jest dno trumny.

Piszesz, że to inni są niewyedukowani... A ty niby co? Widzisz tylko same "przeciw" i nazywasz to "przeszkadzającymi sytuacjami"... A widzisz jakieś plusy dla siebie, dla których warto podjąć wyzwanie i zrezygnować z iluś rzeczy, by stać się w miarę normalnym człowiekiem... Przynajmniej na początku?... Bo nie powiesz mi, że po pijanemu jesteś cacy, dusza towarzystwa...

Chciałbyś chłopie gotową receptę. Na łatwiznę idziesz, by porażkę mieć na kogo zwalić...
Masz na forum przeszło trzy tysiące tematów w których jest przeszło sto pięćdziesiąt tysięcy postów. Ile z nich przeczytałeś i przeanalizowałeś, by później dopasować do siebie?... Na ile wyedukowałeś się tu, na forum zadając sobie tylko "trud" poczytania?...

Twoje "przeszkadzacze" to był podstawowy problem każdego i to mały pikuś w porównaniu z tym jakie schody mieli inni i dali radę... Nie szukali "przeciw" tylko "za"...
Nikt nie miał idealnej sytuacji domowej czy towarzyskiej, która by nie "przeszkadzała" w utrzymaniu abstynencji i podjęciu leczenia...

Wybór zawsze będzie zależał tylko i wyłącznie od ciebie. Nikt za ciebie tego nie zrobi.

Piszesz; "Rozważałem też nie stawianie się na rodzinnych przyjęciach. Ale odnoszę wrażenie, że z punktu widzenia rodziny, poszczególnych członków, byłoby to bardzo nie w porządku"...
Oni już raczej ciebie maja dość, a jeśli jeszcze nie mają dosyć twojego ponadnormatywnego picia i manewrów z tym związanych, to w krótkim czasie będą mieli dosyć i dostaniesz ultimatum, albo pijesz normalnie, albo nie przychodź... Będziesz bidoku musiał pić z żalu w samotności. To dopiero problem i przyczynek do picia...
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1142
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Przeszkadzjące sytuacje

Nieprzeczytany postautor: henryko48 » 25 cze 2016, 10:12

Witaj na forum Emil.
Wszystko dokładnie i trafnie podsumował już Jura.
Co tu jeszcze można dodać,wszystko tobie przeszkadza,rodzinka jest be i Emilek dla dobrego wrażenia musi sobie wypić,poczytaj sobie posty na tym forum,zainteresuj się problemem i będziesz wiedział co zrobić,bo na razie widać nie jesteś gotowy,coś tam świta ale słabiutko.
Jura pisze:Będziesz bidoku musiał pić z żalu w samotności. To dopiero problem i przyczynek do picia...

I taka trafna puenta Jury na koniec..
Nie sztuka jest cieszyc sie z dobrych dni,lecz odnalezc radosc w tych zlych...
Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, ze jego osiagniecie wymaga dlugiego czasu.Czas i tak uplynie.
H.Jackson Brown. J
Jestem trzezwy od 04.10.2009
Awatar użytkownika
henryko48
Mega pisarz
Mega pisarz
 
Posty: 922
Zdjęcia: 5
Rejestracja: 28 lis 2009, 19:18
Lokalizacja: sopot
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 16 razy

Re: Przeszkadzjące sytuacje

Nieprzeczytany postautor: Emil » 25 cze 2016, 11:49

Mądry post Jura. Rzeczywiście nie zastanowiłem się wystarczająco nad pozytywnymi aspektami zerwania z nałogiem.

Aczkolwiek co do puenty, jaką zacytowałeś henryko48 - mam inaczej, w co nikt mi nie chce wierzyć. Otóż, właśnie w towarzystwie to ja się zawsze czułem niezręcznie i także w okresie z przed uzależnienia się miałem wielką potrzebę pobycia w samotności (nie znaczy w osamotnieniu), także robienia różnych rzeczy w samotności. Alkohol nie jest tu wyjątkiem. Tylko, że w Polsce jest inna mentalność. Jak ja sobie siądę z piwem w knajpie sam, to zaraz - chłopie, może coś cię gnębi, pomóc ci? Na co ja odpowiadam, że skądże, nie gnębi - w co nikt mi wtedy nie wierzy. Ale tak samo czynię (tylko bez alkoholu), jak jestem na zakupach w galerii handlowej - idę sobie na sok pomarańczowy albo na kawę, sam. Czyli mam problem, że w samotności sączę sok pomarańczowy? Nie. Więc, problem mam dlatego, że się upijam kiedy indziej alkoholem i nie ma tu do rzeczy (w moim przypadku jako osoby potrzebującej samotności), czy robię to w samotności czy z ludźmi, jacy ze mną się upiją. Kumpel mi mówił, że w innych krajach możesz sobie sam siedzieć z piwem i nikt tego nie interpretuje, jako topienie smutków.

Wracając do pierwszej odpowiedzi - zawiera bardzo dużo argumentów, które z pewnością bardzo mi pomogą. Dziękuję bardzo więc, choć nie łatwo było mi wszystko przyjąć do wiadomości. Wolę taką niełatwość i zrobienie czegoś z tym niż trudy, jakie mam z powodu alkoholu obecnie i jakie mogę jeszcze mieć, jeśli się nie opamiętam.

Co do innych krajów, nie wiecie, czy można coś ściągnąć na wysyłkę z leków (chodzi mi o ten rewolucyjny na alkoholizm), z Francji? Bo u nas Baclofen jest na receptę, a we Francji nie. To może wysyłeczka?
Awatar użytkownika
Emil
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 9
Rejestracja: 16 wrz 2015, 12:10
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Re: Przeszkadzjące sytuacje

Nieprzeczytany postautor: jalko71 » 25 cze 2016, 15:24

Witaj Emil <czesc>

Ja napiszę krótko jakie mam odczucia po przeczytaniu Twoich postów: to jeszcze nie Twój czas, za wcześnie, jeszcze parę razy musisz walnąć o glebę, może wtedy...

Emil pisze: (chodzi mi o ten rewolucyjny na alkoholizm),


Alkoholizm chcesz leczyć prochami? :shock:

Jadzia
jalko71
Super Pisarz
Super Pisarz
 
Posty: 390
Rejestracja: 14 lut 2013, 09:34
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 7 razy
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0

Re: Przeszkadzjące sytuacje

Nieprzeczytany postautor: Jura » 25 cze 2016, 17:54

I znowu chcesz na łatwiznę... Baclofen... Gdyby to działało, to nie byłoby ośrodków odwykowych i poradni. Nie przyszło ci to na myśl?...
Nawet nie zerknąłeś do neta na co to jest i jak działa, a już chcesz sprowadzać i zażywać bez kontroli lekarza w dodatku.
Puknij ty się w łeb chłopie to ci bardziej pomoże niż całe wiaderko Baclofenu. Pewnie następnym twoim tematem będzie wszywka...

Co do mentalności polskiej o której coś skrobnąłeś; piszesz pierdoły żeby tylko coś pisać i by wychodziło, że jeszcze szare komórki nie wszystkie ci padły...

Jadzia napisała ci wprost co i ja powtórzę po raz drugi; nie jesteś gotowy...
Żarówki nie wymyślisz, jak i nie wymyślisz łatwego zaprzestania picia... Zrobili to już inni przed tobą, a ty nie chciej być Kolumbem i bierz to, co pomogło masie ludzi na całym świecie w ostatnich osiemdziesięciu latach...
Bacz na dzień dzisiejszy,
gdyż na nim polega życie;
Awatar użytkownika
Jura
Opiekun forum
Opiekun forum
 
Posty: 1142
Zdjęcia: 11
Rejestracja: 26 lip 2005, 12:32
Lokalizacja: stąd
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Przeszkadzjące sytuacje

Nieprzeczytany postautor: Menolar » 26 paź 2016, 08:09

No niestety tak już jest rzeba się trochę z tym pomęczyć żeby efekty były.
Menolar
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 6
Rejestracja: 03 paź 2016, 08:28
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Re: Przeszkadzjące sytuacje

Nieprzeczytany postautor: Pawel_38 » 13 lip 2018, 10:30

jalko71 pisze:Witaj Emil <czesc>

Ja napiszę krótko jakie mam odczucia po przeczytaniu Twoich postów: to jeszcze nie Twój czas, za wcześnie, jeszcze parę razy musisz walnąć o glebę, może wtedy...

Jadzia


Minęły dwa lata, ale Ci odpiszę i tak i tak - może odczytasz.

Zastanów się proszę co piszesz. Człowiek powoli wyraża chęć wyjścia z nałogu, ale po prostu sobie z tym nie radzi. Nie wie co zrobić - pyta na forum. Coś gdzieś usłyszał, coś gdzieś przeczytał i wypisuje takie rzeczy, ale to go w ogóle nie wykreśla, bo czemu by miało?

Co to za tekst - "to jeszcze nie Twój czas, za wcześnie, jeszcze parę razy musisz walnąć o glebę, może wtedy..."? A co jeśli "walnie o glebie" i już nigdy z niej nie wstanie? POMYŚL co piszesz. Niektórzy są bardzo podatni na sugestie i taka osoba czytając Twój post może pomyśleć - "rzeczywiście, może nie mój czas, idę się uchlać.". Powiem Ci tyle - terapeutą to Ty byś nie mogła być. Co jeśli ten człowiek pójdzie na wódkę i już z nie nie wróci? Co jeśli rodzice się o niego martwią? Albo żona/ dziewczyna? Zastanów się zanim cokolwiek napiszesz, bo jedyne co robisz to demotywujesz ludzi. Ludzi, którzy okazali 0,0001% chęci na wyjście z tego paskudnego nałogu.

I powiedzcie mi - jak Wy chcecie pomóc tym zbłąkanym ludziom pisząc rzeczy typu "puknij się w łeb, to Ci bardziej pomoże"?
Pawel_38
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 3
Rejestracja: 27 cze 2018, 14:03
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Re: Przeszkadzjące sytuacje

Nieprzeczytany postautor: jal » 13 lip 2018, 14:15

Faktycznie wygląda na to,że ma komfort picia... ja rozpocząłem leczenie gdy nie wiedziałem już czy ja zwariowałem czy cały świat ?! - ale każdy ma inaczej.
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
jal
Pisarz
Pisarz
 
Posty: 111
Rejestracja: 04 mar 2009, 13:39
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: mężczyzna
gadu-gadu: 0

Re: Przeszkadzjące sytuacje

Nieprzeczytany postautor: jaaalko71 » 13 lip 2018, 22:32

Pawel_38 pisze:może odczytasz.


Odczytałam.

Pawel_38 pisze:Zastanów się proszę co piszesz.


Zastanowiłam się. Niczego nie zmieniam.

Pawel_38 pisze:ale to go w ogóle nie wykreśla,


A gdzie doczytałeś, że ktoś go skreśla. Napisałam, że to nie jego czas, bo tak było.

Pawel_38 pisze:A co jeśli "walnie o glebie" i już nigdy z niej nie wstanie?


Bywa i tak. Taki jest częsty skutek alkoholizmu. Przykre, straszne, czasami tragiczne - ale tak jest.

A o właściwym miejscu i czasie do rozpoczęcia prawdziwego trzeźwienia i wielokrotnym waleniu w glebę, piszę z własnego doświadczenia. Więc wiem o czym pisałam.

Pawel_38 pisze:Co jeśli ten człowiek pójdzie na wódkę i już z nie nie wróci? Co jeśli rodzice się o niego martwią? Albo żona/ dziewczyna? Zastanów się zanim cokolwiek napiszesz, bo jedyne co robisz to demotywujesz ludzi


Litości....

-- 13 lip 2018, 22:36 --

I jeszcze jedno. Gdybym tak miała reagować, jak Ty piszesz, tzn. "o jejku skreślają mnie - idę się uchlać", to po postach Jury, jakie mi wysmarował na początku mojego tu pisania (trzeźwienia), już powinnam była nie życ tzn. zapić się.

Pozdrawiam Jura <czesc>
jaaalko71
Nowozarejestrowany
Nowozarejestrowany
 
Posty: 9
Rejestracja: 28 gru 2017, 19:58
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz
Płeć: kobieta
gadu-gadu: 0


Wróć do Rozmowy o alkoholiźmie. Wydarzenia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

cron